Sylwester
jak najbardziej udany. Wejście w nowy rok nie mogło się odbyć bez
oczywistych przypałów, jak sceny a la Psychoza Hitchcocka
spowodowane moimi krwotokami z nosa, czy szalony pomysł ściągania
szwów kumplowi którego wkurwił lekarz ( nie, nie zrobiłam mu
żadnej krzywdy, szwy ściągnęłam wręcz profesjonalnie). Jednak
ten wieczór mogę zaliczyć do jak najbardziej udanych, pomimo mojej
ciągnącej się choroby. Skromnie, w kilka osób, trochę tańca,
dużo śmiechu i szaleństwo po odpowiedniej dawce tequili ( Frida
bowiem, jak jej pierwowzór, Frida Kahlo, tequilę kocha i zachowuje
się po niej cóż...odpowiednio, czymś na ksywę przecież musiała
zasłużyć, nie tylko malowaniem.). Odpowiednio zakończony wieczór,
a raczej noc, bo poranek zastał przecież mnie i Męża w namiętnym
uścisku. Narzekać na Sylwestra na pewno nie mogę, choć, w ogóle
ekscytacji nie odczuwałam. Może to nieraz i lepiej, za dużo się
nie spodziewać?
Teraz
dopadło nas słodkie lenistwo, a raczej, mnie dopadł kolejny etap
chorowania, w którym klnę, na czymś świat stoi. Spokojny poranek
przerwał nam telefon Męża.
-
Zośka dzwoniła i pytała, czy jak się wykurujesz- to idziemy z nią
do kina na ostatniego Hobbita.
-Nie.
-Też
jestem tego zdania- odetchnął z ulgą Mąż.
-Nie
chcę, bo w ogóle mam wrażenie, że Jackson zgwałcił Tolkiena a
po drugie...
-...tak,
wiem. Zośka chciałaby iść na 3D. A to nie dla nas.
-Dokładnie,
kochanie.- ucieszyłam się, że tak się rozumiemy i wróciłam do
przełykanego z trudem śniadania.
Byliśmy
już na poprzednim „Hobbicie”
właśnie w 3D i zdecydowanie stwierdzam, że kino tego typu nie jest
dla mnie, jestem staroświecka i nie lecę na efekty specjalne jak u
facetów nie lecę na samochody.
Uwielbiam
podróże na ekranie i uwielbiam te w wyobraźni choćby, gdy nie
ruszam się nawet z fotela w kinie czy spod kołdry w wyrku.
Uwielbiam i podziwiam wyobraźnię takich twórców jak Tolkien
właśnie.
A
niestety, mam wrażenie, że pewna magia wyobraźni i kreatywności
także ginie momentami w naszym prędkim świecie.
Wyobraźnia
to narzędzie magiczne. Abstrakcyjne myślenie, brak jakichkolwiek
granic. Wyobraźnia może sprawić, że stając się w swojej głowie
kimś innym możesz się zainspirować i stworzyć siebie na nowo. Na
nowo odkryć świat, w którym istniejesz, bo przecież magia i twoje
wyobrażenia zawsze miały w nim korzenie. Wyobraźnia i kreatywność
to nieskończone pole możliwości. To miejsce w duszy, które chroni
przed zgorzknieniem. To narzędzie, które sprawiło, że wariaci
stawali się geniuszami i stoimy tu, gdzie stoimy, bo czy bez
wyobraźni homo sapiens wyszedłby w ogóle z jaskini? Tak, moi
drodzy, wyobraźnia to narzędzie i największy przejaw ludzkiego
geniuszu. A my, widząc kogoś z jej wielką ilością nazywamy go
nieraz wariatem. Wariatem, który się wychyla i tworzy tylko
bajeczki dla dzieci. A wyobraźnia prowadzi do czegoś więcej i co
dodatkowo- pozwala zrozumieć nam świat. Bo czy Tolkien choćby
właśnie w świecie wyobraźni nie stworzył alegorii, cudownej, ale
i przerażającej naszego świata i nas samych?
Niestety,
mam coraz bardziej nieodparte wrażenie, że wyobraźnia, tak samo
jak opowieści, zwykłe ludzkie opowieści, jest unicestwiana. Stoi
na skraju zagłady w perspektywie całej ludzkości momentami.
Wszystko staje się nachalne, nawet kino i nie zostawia nam pola do
popisu. Są jeszcze książki, ale coraz mniej ludzi po nie sięga,
choć w pewnych kręgach istnieje wielki boom na czytanie, moda,
czytanie to wręcz „szpan”, ale nadal- to tylko pewne środowiska.
A nawet jeśli książki- wiele współczesnych to nazbyt dosłowna
grafomania ( niektórzy wiedzą, do jakich powieści piję, prawda?)
Nasza
wyobraźnia zostaje zabijana, nie jest rozwijana u dzieci, którym
serwuje się wszystko na tacy, nie czyta się opowiadań tylko
puszcza bajki na kasetach. O, pardon, na DVD. Blue Ray? No, nieważne.
W każdym razie daje się im świat na tacy, a wszelkie zalążki
kreatywności są deptane, jak dopiero co kiełkujące roślinki. Nie
wiem, czy robimy to świadomie, czy nie, ale odbierając dzieciom
patyki i dając na ich miejsce plastikowe miecze, zdobione i
inkrustowane jak prawdziwe, dajemy im może coś estetycznego ( taaa
zwłaszcza, jak są z Hello Kitty), drogiego, (czego i tak nie
docenią) ale zabieramy im pole do popisu.
Od
tego się zaczyna, bo gdy dorastamy, dopiero wtedy wpadamy w machinę
niszczenia wyobraźni i kreatywności. A gdzie Szalony Kapelusznik i
powiększające ciasteczko, co? Gdzie brak zdziwienia, że król jest
nagi?
Ale
idźmy właśnie dalej. Dorastamy. I co? I nie wypada nam już nie
tylko tupać nogą, ale i opowiadać pierdoł. Nie można mówić, że
będziemy odkrywcami i udowodnimy, że w głębi dżungli naprawdę
istnieje forma istnienia pomiędzy małpą a człowiekiem. Nie wypada
nam już mówić o irracjonalnych lękach, które prowadziły do
stwarzania całkiem niegłupich pułapek na duchy. Bo nie wypada.
„Zachowuj
się poważnie”- pierwsze, co w wieku dorastania, nawet, gdy
jeszcze jesteśmy dziećmi, sprawia, że nasza kreatywność i
wyobraźnia zostają unicestwiane.
Spójrzmy
przecież na twarze dorosłych. Wiele z nich to kamienne maski
powagi. A my boimy się przed tymi posągami skompromitować, bo nie
jesteśmy poważni. Bo nasze myśli uciekają za daleko w przestrzeń
i czas. Bo żądamy niemożliwego, bo to właśnie podpowiadała nam
wyobraźnia. A w dorosłym świecie, poważnym, istnieje właśnie
niemożliwe. W wyobraźni tego nie ma. Więc zachowuj się poważnie,
zachowuj się dorośle!” I pamiętaj, zabawa to strata czasu, ucz
się! „.
Właśnie,
zabawa to strata czasu? Czy najlepsze pomysły nie przychodziły
wielu podczas zabawy? Czy nawet tych poważnych dorosłych nie
inspirowały często dzieci? Co więcej, czy zabawa nie pozwala na
złapanie oddechu, który oczyszcza umysł i wyobraźni i
kreatywności pomaga? Ale nasz świat nie jest światem, w którym
jest miejsce na zabawę ( moi drodzy, pisząc o zabawie nie mam na
myśli „zabaw dorosłych”, czyli zachlewania się do zgonu i
biegania potem nago na ulicy- zabawa będzie wtedy, gdy pobiegasz
może nie nago, ale w przebraniu po ulicy i umrzesz prawie ze
śmiechu, nie od spazmów alkoholowych i na następny dzień masz
kaca). W każdym razie nasz świat niemiło, krzywo patrzy, gdy
dorastając już i będąc dorosłym taplasz się w kałuży,
malujesz twarz na clownna, udajesz, że kij to patyk, grasz w
planszówki…bo to nie przystoi. Nie jesteś poważny. Ale przecież
niechęć do zabawy morduje kreatywność bardzo skutecznie, bo
jeszcze zanim ta kreatywność w ogóle wykiełkuje. I to jest
najgorsze. Zabijamy coś w zarodku, bo nasz świat niechybnie patrzy
na przenoszenie się w świat wyobraźni, nawet w zabawie.Błędne
koło, prawda? Zabawa rodzi wyobraźnię, wyobraźnia zabawę, a i ta
i ta są niechętnie często widziane.
Najlepsze
jest to, że każdy z nas chciałby się widzieć kreatywnym. Mieć
się za człowieka z wielką wyobraźnią. Ja się za takiego nie
mam, jednak chciałabym ta umiejętność rozwinąć. A do tego w
naszym świecie potrzebna jest odwaga. Bo ten z nadmiarem, przerostem
wyobraźni to jednak często wariat. A boimy się oceny, takiej
etykietki i odrzucenia. Pamiętacie film „Marzyciel”, historię
twórcy „Piotrusia Pana”? On się nie bał. I stworzył
wiekopomne dzieło, znaczące wiele dla dzieci i dorosłych, choć
oberwał za to po kuprze. Jednak się odważył, tak samo jak
Einstein czy Crick i Watson szukając DNA i każdy, kto do czegoś
doszedł. Bo geniusz ma w sobie szaleństwo, a szaleństwo zawiera
się tak często w wyobraźni i kreatywności.
Może
dlatego tez tak kochamy bajki, wszelkie książki fantasy, mity. Bo
choć nasza wyobraźnia jest zabijana, jako dorośli chcemy przez
chwilę cofnąć się do czasu, gdy jeszcze ją odczuwaliśmy. Gdy
jeszcze kij był mieczem, karton wspaniałym pałacem a w pałacu w
parku naprawdę mieszkały złe duchy, które trzeba było pokonać.
Bo mimo wszystko zostaliśmy dziećmi, którym „bądź poważny!”
odebrało wielkie pole możliwości. Bo mimo wszystko kochamy marzyć
i cholera, chcielibyśmy zobaczyć elfy i napić się z krasnoludami.
Bo kochamy wierzyć w niemożliwe, choć sami się tak często do
tego nie przyznamy.
Ja
przyznaję otwarcie, kocham bajki. Kocham zanurzenie w tym innym
świecie, czy to książek czy filmów, czy we własnej głowie (
tak, Frida mimo wszystko tworzy swoje bajki, choć rzadko są udane
jak Królowa Śniegu ). Kocham pełne światła i mroczne krainy, do
których zdaje się nigdy nie dotrzemy. Uwielbiam stwarzać
niemożliwe scenariusze i zachwycać się nimi, bo warto. Wiecie,
dlaczego? Ten rodzaj wyobraźni pozwala dostrzec to, co niemożliwe
też tutaj. Bajka, kreatywność, którą zabijamy- pozwala na chwilę
przenieść się „tam”, choć jest tu i teraz. Ale jak,
zapytacie?
Ano
tak. Jak czynił to pan Barrie. Magia cię otacza. Tylko pozwól
sobie na małe szaleństwo oddania się jej. Nie pozwól sobie zabrać
możliwości latania, bo „to nie jest poważne”. Nieraz odrzuć
logikę, którą cię przytłaczają. Zacznij na co dzień wierzyć w
niemożliwe. Bo to, co jest w bajkach i naszej wyobraźni, to, co
jest poza granicami tego, co możliwe tkwi tak naprawdę u twych
stóp. Miłość księżniczki, która jest silniejsza niż śmierć?
Owszem,widzisz ją codziennie. W tym państwie spod 7 na 2 klatce,
którzy są razem ponad 40 lat i chociaż ona ma Alzheimera, on się
nią nadal opiekuje. Kto wie, może kiedyś wyzwolił ją z wieży.
Przyjaźń jak Froda i Sama z „Władcy Pierścieni”? Może sam ją
przeżywasz. Magia? Magia to nic innego jak twoja wola, czasem
wzmocniona, jak pisał mój kochany, przez wielu wyklęty Crowley.
Nie zdradzę wam tutaj sekretów czarownicy, ale ona istnieje. I
zobaczysz to wszystko ,gdy na chwilę pozwolisz swoje wyobraźni się
rozwinąć. To wszystko nie tkwi tylko w pięknych powieściach. To
tkwi w tobie.
Poza
tym-wyobraźnia nam pomaga. Chroni nas. Każdego z nas w życiu
dopada ból, cierpienie, choroba. Każdego dotyka śmierć bliskich.
Czy wtedy wyobraźnia i świat naszej głowy nie potrafi być ostoją?
Czy nie tam możemy złapać oddech, jeśli sobie na to pozwolimy?
I
choć nasz świat wymusza wielkie tempo, wymusza poddanie się szarej
masie i zszarzenie samemu, można na chwilę oderwać się w świecie
wyobraźni, który jest zabijany, bo wszystko staje się coraz
bardziej nachalne i oczywiste. Ale możesz oderwać się, dać porwać
i wrócić. Tam i z powrotem, jak pan Bilbo w Hobbicie. Bo możesz
wrócić do swojego Shire, ze świata swojej własnej wyobraźni
powiedzieć świat jest, jaki jest-ale to co mam w mojej głowie może
do zmienić. Może uczynić pięknym. I nie trzeba wcale tęsknić.
Wystarczy się obudzić, obudzić na dobre. Przetrzeć oczy i włożyć
okulary- nie te w kinie od 3d, ale te, które są inspiracją.
Okulary z naszej własnej duszy. Naszej wyobraźni.
Ludzie mówią, że zawsze byłam odważna i miałam tak genialne pomysły, że wszyscy dobrze się bawili a z żartów to się śmiali aż do łez. A do kina poszłabym ale za 3d nie przepadam.
OdpowiedzUsuńNo to widzisz, widać nie stawiasz sobie w głowie klasycznych ograniczeń, zresztą, to wiadomo:)
UsuńTeż cię męczy czy po prostu, ideowo troszkę jak ja?:D
Nie, schematy to są ograniczające, lubię kreatywność, ruch, swobodę. :)
UsuńTak, trochę męczące.
I to po Tobie widać, albo raczej, po tym, co piszesz, o:)
UsuńRozumiem:)
Aż tak bardzo widać? Nie wiedziała ;) To miłe heh ;)
UsuńAno widać:) Bo że tak powiem, nie boisz się swojego zdania, dążysz do swoich celów, więc nie jesteś człowiekiem, który da się tłumić w żadnej z kwestii. A to się ceni:)
UsuńMnie w ogóle Hobbit jakoś nie przekonał. Chciałam oglądać w TV, ale obejrzałam początek i odpuściłam. To nie dla mnie albo nie byłam w nastroju na takie filmy. xD
OdpowiedzUsuńWyobraźnia, coś pięknego. Moja pracuje ciągle i co noc przenosi mnie w miejsca, w których pewnie nigdy nie będę. :)
Zawsze też byłam świadoma swojej wyobraźni, zwłaszcza siadając przed pustą kartką i tworząc na niej coś prosto z mojej głowy (kompletnie nie umiem przerysowywać, umiem tylko sama coś tworzyć). Myślę, że nieraz do dziś
zachowuję się niepoprawnie gadając od rzeczy o marzeniach nierealnych. Może też dlatego tak dobrze dogaduję się z małymi dziećmi, których wyobraźnia jest ogromna jak cały wszechświat. Nie wstydzę się tej cząstki dziecinności i wiem, że nigdy nie pozwolę jej umrzeć. :)
A książki ostatnio wpajam mojemu bratu - chyba skutecznie, bo w wigilie zamiast iść do komputera, usiadł z książką w fotelu i zaczął czytać. :)
No pod tym względem to wiesz, też dla każdego co innego, nie każdy musi wszystkie filmy po kolei przecież kochać :D
UsuńTo trzeba się z niej ciszyć i ją doceniać, zdecdyowanie:)
A to wcale niepoprawne nie jest, to jest ładne, jak ktoś mówi o takich rzeczach bo też w sumie...tak naprawdę, wszystko realnym jakoś uczynić można. I jak pokazuje nawet nauka ( tak tak, znowu moja kochana fizyka:D) nawet w dosłowności nierealnego nie ma, jest tylko mało prawdopodobne jak już:)
I dobrze, że ją chronisz. To się docenia w ludziach, przynajmniej, ja doceniam:)
A ile lat ma twój brat? Tak z ciekawości pytam:)
Tylko ja się właśnie zdziwiłam, że mi się on nie spodobał, bo np. Władcę Pierścieni oglądałam zafascynowana od początku do końca. Może po prostu mi się przejadło to na jakiś czas. :P
UsuńAle kusisz tą fizyką! :D
Miło mi bardzo. :)
Mój brat w grudniu skończył 8 lat. :)
Albo po prostu...Władca to cała epopeja można rzec, rzecz pisana, nie tylko kręcona z rozmachem. A Hobbit, nie ukrywajmy, to była książeczka jak dla dzieci w pewnym sensie, ale spróbowano z niej zrobić coś wielkiego. Więc nic dziwnego, że nie chwyta. Nawet jak się kocha WP.
UsuńA pewnie że kuszę, bo jest świetna!:D
Właśnie się zastanawiałam, czy to dziecko które dopiero w świat książek wchodzi, czy nastolatek, którego jakimś cudem przekabaciłaś :D
Słyszałam, że bardzo słaba jest nie tylko ta ostatnia część Hobbita, a w ogóle wszystkie 3. Ale jak ludzie idą do kina i w filmie chcą mieć w 100% odwzorowaną książkę, to właściwie co się dziwić? :P
OdpowiedzUsuńByłam jeden jedyny raz na filmie w 3D i nigdy więcej nie powtórzę tego błędu. Do tej pory nie wiem, czy to ten film miał tak mało efektów specjalnych (naliczyłam dosłownie ze 4 sceny; teraz już dokładnie nie pamiętam), czy po prostu ja większości nie zauważyłam, bo się wystarczająco nie skupiałam... Byłam na "Alicji w Krainie Czarów" w reż. Tima Burtona ;P
Rany, te "dzisiejsze" dzieciaki są okropne. Mam bratanków, którzy jak nie telewizor ani komputer, to nie potrafią sobie znaleźć innego zajęcia. I jak są u nas, to JA muszę ich zabawiać, bo oni nie wiedzą, co chcą i mogą robić. Chociaż nie... z jednym ostatnio grałam w karty, w wojnę XD
Kiedyś Ci chyba pisałam, że bajki też uwielbiam... :D
Dla mnie nie tyle chodziło o dokładne odwzorowanie książki, bo wiadomo, nie da się zrobić tego na ekranie, o ile no...Jackson dla mnie przegiął paroma wątkami, poza tym, chwyt z robieniem 3 filmów z tak cieniutkiej książeczki kojarzy mi się typowo z wizją zarobienia wielkiej kasy. A pewnej przesady w pazerności nie lubię, nic nie poradzę.
UsuńA ten film uwielbiam, jak w ogóle Burtona, więc i się cieszę, że go w 3 D nie widziałam:)
Dokładnie, jakby nie wiedziały, że można robić coś poza jakimkolwiek ekranem...mnie to osobiście trochę jednak przeraża.
Tak, gdzieś mi się to mignęło :D
Uwielbiam Tolkiena! Mogę bez przerwy czytać jego książki chociaż Hobbita nie czytałam może dlatego,że wszyscy zaczęli się tak nagle nim zachwycać.Z tego co zobaczyłam to reżyserzy strasznie go skrzywdzili. On mistrz perfekcji,który potrafił pisać jedną stronę latami poprawiając wszystko i oni którzy położyli nacisk na efekty specjalne żeby dużo ludzi przyszło. Nie wiem dlaczego teraz stawia się na masówkę byle więcej ludzi, byle więcej kasy.
OdpowiedzUsuńZ wyobraźnią to trzeba umieć też przejść do porządku dziennego.Tak jak nie samym chlebem żyje człowiek tak nie sama wyobraźnia powinna wypełniać życie.
No właśnie niby wszyscy lubią się bawić,ale tylko po odpowiedniej ilości alkoholu.A sztuką jest się bawić bez trunku tylko tak po prostu.
To warto i po Hobbita sięgnąć :)
UsuńI to prawda, bo to nie jest wierna adaptacja. I ok, rozumiem, nie musi być ale jednak...właśnie pewien szacunek jak dla mnie Tolkienowi jako wielkiemu twórcy się należy. Ba, pewne wątki, jak romans elfa krasnoludem, niedorzeczne...nie, nie, mówię zdecydowanie nie. I to prawda, że efekty jakby nieraz...zastępują fabułę. Fajnie, jak są dodatkiem, ale nie gdy robią za centrum filmu. To przegięcie po prostu.
No po prostu te rzeczy powinny być w życiu w równowadze pewnej:)
Niestety i o tym ludzie zapominają.
,,Na nowo odkryć świat, w którym istniejesz'' piękne zdanie. Faktycznie wyobraźnia buduje drugą rzeczywistość, często nawet lepszą od tej, w której żyjemy. I to prawda, że jest unicestwiana, bo teraz wyobraźnia uchodzi za coś w stylu choroby psychicznej. Tylko wariaci żyją wyobraźnią, bo świat ma by szary i smutny. Ogromnie przykro, że taki się stał, ale czytając ten wpis, zaczynam mieć nadzieję, że jest jeszcze garstka ludzi dla których wyobraźnia, magia, bajki, to nadal żywe aspekty. Poza tym także uwielbiam bajki. Szczególnie stare bajki disney'a na których się wychowałam.
OdpowiedzUsuńPo prostu rzeczywistość, którą z tą może w pełni współgrać, to wszechświaty, które mogą się uzupełniać. Niestety właśnie...zapominamy o tym całkiem społecznie. Czasem mam wrażenie, jakby wyobraźnia była akceptowana w pewnych ramach a to przecież wyklucza się samo przez się.
UsuńI jak widać, po komentarzach, takich ludzi jednak jest sporo:)
A ja akurat wolę nawet niż Disneya ( choć tu mam kilku faworytów) te wszystkie baśnie, oparte na dawnych mitach, które czytała mi mama gdy byłam dzieckiem...do dziś do nich wracam:)
Ludzie którzy nie żyją wspomagając się wyobraźnią, często mogą odczuwać lęk i niepokój będąc w towarzystwie tych dla których wyobraźnia coś znaczy. Zauważyłam nawet, że tacy ludzie są szczęśliwsi.
UsuńA to prawda. Bo boją się jakby wyjść poza ramy swojego świata. Stąd też..bierze się fanatyzm, jeśli za daleko nie idę i wiesz o co mi chodzi:)
UsuńA ja bardzo lubie 3D :) szczegolnie Czarnoksieznik z krainy Oz mi sie podobal. Efekt kolibra latajacego po salonie super :) i nie rozni sie to niczym od 2D tak naprawde. Bliskoscia jedynie. Wiec jesli chodzi o wyobraznie i jej rozwijanie to trzeba by bylo nie ogladac filmow a same ksiazki. A taki film to wyobrazenia innych :) a teraz bedzie cudowny film disneya w moje urodziny! I mam nadzieje, ze bedzie w 3D bo uwielbiam te kolory itp. A wyobraznie rozwijam ksiazka i wlasnymi scenariuszami w glowie :p bo podobnie jak Ty uwielbiam snuc rozne historie.
OdpowiedzUsuńWiesz co, mi bardziej chodzi o to, że wielu reżyserów zastępuje fabułę efektami, nie wiem czy odniosłaś po prostu przy współczesnym kinie też takie wrażenie nieraz. I cóż, ja wolę unikać często pewnych dosłowności po prostu, też w kinie o dziwo. Ale rozumiem, że 3D może też robić spore wrażenie i tego wcale nie neguję, bynajmniej:)
UsuńA jakiż to film?
Ważne, że głowa pracuje że tak to ujmę :D
A to film z Meryl i Deppem :D coś tytuł z lasem :P ale za nic nie mogę sobie teraz przypomnieć, myśłę,że to będzie taka bajka dla dorosłych, a uwielbiam bajki bo mają morały :D
UsuńTych aktorów bardzo lubię, więc potem sobie poszukam, o:)
UsuńA ja lubię filmy w 3D. Chociaż smutna prawda jest taka, że w większości są kiepskie, nastawione tylko na efekty właśnie, zero treści. Ale mam sentyment chyba ze względu na jeden film. Nie wiem czy kojarzysz - "droga przez życie". Coś przepięknego. Cudowna opowieść zrealizowana w 3D właśnie. Jak ja bym chciała obejrzeć to chociaż jeszcze raz!
OdpowiedzUsuńI smutne jest, gdy ludzie w wieku 25 lat mówią, że czują się staro. Jakby mieli dwa razy tyle lat. Rozumiem, że to często przez trudne doświadczenia, ale właśnie to wewnętrzne dziecko i jakaś ucieczka do wyobraźni pomaga to przetrwać i tak się nie czuć. Sami zamykają sobie możliwości po prostu. Albo nikt im nie pokazał, że tak można...
Dokładnie, o to mi chodzi, że często fabułę zastępuje się efektami też tak naprawdę...nie mówię że w każdym filmie, jasna sprawa. Efekty bywają miłym dodatkiem też, nie przeczę ale...nie powinny być też treścią filmu. I nie powinny być jak dla mnie za nachalne, ale ja mam już po prostu na to swoje patrzenie e...estetyczne i każdy ma tu po prostu swój gust, którego bynajmniej nie neguję:)
UsuńI nie, nie widziałam. Czyli to kolejny film który muszę obejrzeć? ( yup, nie muszę umierać, okazuje się, że są jeszcze filmy do obejrzenia:D).
Wiesz, jeden z mądrych ludzi ( i nie pamiętam który) pisał, że większość z nas umiera w wieku 25 lat, a w wieku 75 po prostu kładzie się do trumny i coś w tym jest...coś cholernie prawdziwego i smutnego zarazem. Ale cóż, my nie musimy się w ten schemat przecież wpisywać, no nie?:D
Ale w większości, niestety xD To w sumie trochę jak w horrorach - chwila ciszy i jeb jakieś trzaśnięcie albo krzyk i każdy się wystraszy :D
UsuńNie wiem czy Ci się uda obejrzeć, bo on był tylko w 3D i to ładnych parę lat temu. Poza osobami, z którymi byłam w kinie na tym nie znam nikogo kto nawet kojarzy ten film xD Więc powodzenia czy coś xD Ale no, jest piękny. Tak jak mówi tytuł opowiada o drodze przez życie od narodzin do śmierci, a emocje ukazane są jako ludzie, którzy nam w tej drodze towarzyszą. Tak mniej więcej, bo sama dobrze nie pamiętam.
Dokładnie. I to cholernie smutne właśnie. I dokładnie, my się nie będziemy wpisywać! :D Chyba ciężko by nam było wpisać się w jakikolwiek, co? :D
Dokładnie:D
UsuńHm...zobaczymy. Odkryłam na nowo gdzie są dobre torrenty po atakach na pirate bay :D To może uda mi się znaleźć, a jak nie to zatrudnię Wojtka, wiesz, on w takiej kwestii jest moim człowiekiem od zadań niemożliwych, załatwia je w dwie do pięciu godzin :D
Czyli coś dla mnie po prostu:)
A pewnie że nie, nie damy się tłumić :D Zwłaszcza że mnie dzisiaj Osho inspirował, chyba będę musiała ci pożyczyć tą książkę :D W sensie, tam fajnie jest napisane o ograniczeniach społecznych :D ( i przy okazji o energii seksualnej, więc też ci się spodoba :D)
Hmmm.. w zasadzie chyba jedyne w 3D co mi sie podobało to był avatar. Piękne przeżycie. Reszta? Nie, wole normalnie, kreci mi się od tego w łowie.
OdpowiedzUsuńAvatara 3D nie widziałam, więc nie mogę ocenić. Ale cóż, zdarzają się po prostu pewne perełki, a inne rzeczy nie mogą ich dogonić przecież.
UsuńWow, impreza szalona, bez wątpienia :D
OdpowiedzUsuńWiesz, mi w sumie też średnio przypadły do gustu filmy w 3D. Chyba wolę oglądać te klasyczne wersje.
Jednak nie sądzę by zabijały one wyobraźnie. Moim zdaniem mogą nawet ją rozwijać. Filmy w 3D ukazują jeszcze jeden wymiar, jakiego tradycyjne filmy nie ukazywały. Tak, jak kiedyś było kino nieme. Może one w pewnym sensie bardziej rozwijały, ale dały podłoże do tego by powstało kino z głosem. Później kino z głosem dało podstawę do powstania kina z 3D. Są już kina 5D. A co będzie dalej? :)
Właśnie taka raczej...kameralna jak na nas :D Ale to trzeba było słyszeć dawne historie i to co się działo nieraz na imprezach:D
UsuńFilmy 3d to dla mnie tylko taki...wierzchołek góry lodowej. W sensie, w nas już nie zabiją, ale dzieci? Nie potrafiące potem spojrzeć z zaciekawieniem na film bez odpowiednich efektów i tak dalej. Tak samo po prostu pewien postęp techniczny, jakoś no...wyobraźnię w nas umniejsza. To widać nawet w badaniach psychologów i socjologów niestety.
A kino nieme to uwielbiam, swoją drogą :D
To aż się boję :D
UsuńW sumie pod tym kątem to i owszem, ja np. nie przekonałabym się juz do kina niemego, bo jest dla mnie nudne. Wolę już te z dźwiękiem. Podobnie mogą mieć dzieci, będą woleć w 3D bo zwykłe będą za nudne. Ale tak to już jest z rozwojem ;p Kto by się teraz z młodzieży ucieszył ze starej, czarno białej nokii? :P
Nie ma co się bać, wszystko zawsze wesoło się kończyło :D No, oprócz paru razy na pogotowiu :D Ale to już skrajne wypadki :D
UsuńDokładnie. I pewne rzeczy jakby zanikają i to zanikanie mnie nieraz...przerasta. Ale ja mam starą duszę jak to się ładnie mówi.
A wiesz, ja bym się chyba ucieszyła ze starej nokii, bo z nowym telefonem mam za dużo problemów :D Ale z młodzieży pewnie nikt :D
Haha, faktycznie to się w końcu każdemu zdarza :P
UsuńTy nie masz starej duszy, tylko masz duszę artysty, a ludzi z taką duszą będzie ciągnęło do starych filmów i tak i tak, chociażby nawet inni nie wiedzieli juz co to kino nieme ;)
Hm, nie wiem czy mam taką, ale odbiorę to jako komplement:) I...może coś w tym jest. Szukam starych inspiracji, o :D Albo tego egzaltowanego ruchu, dramatyzmu na wielu innych płaszczyznach:)
UsuńI już dziś, i kiedyś byli tacy ludzie, którzy tak jak Ty szukali w starych rzeczach inspiracji, lubili poznawać to, co było, ale i na odwrót byli też ludzie, którzy interesowali się tym, co może być :) Więc może nie będzie tak źle :D - Ja przynajmniej zawsze tak się lubię uspakajać :D
UsuńByli i ba, nawet będą. Tylko rzecz w tym, co znajdą patrząc w przeszłość, jaką my zostawiliśmy?:> I w sumie, nie ma się co martwić na zapas, to też prawda:)
UsuńKiedyś nie często bywałam w kinie, ale jak już się tam pojawiałam to zawsze chciałam iść do 3D bo wydawało mi się to takie "super". Teraz kiedy bywam tam o wiele częściej przyzwyczaiłam się do zwyczajnego i kiedy podczas ostatniego wyjścia (właśnie na Hobbita) dowiedziałam się, że jest w 3D.. cóż, pomyślałam "no trudno". Ogólnie film był spoko, chociaż nawet nie do końca szło odczuć że jest w 3D (A do tego strasznie obcierały mnie okulary, przez co robiłam kwaśne miny, o zgrozo :P)
OdpowiedzUsuńNo tak bo to swojego czasu, jako nowość wywoływało wielkie "wow" na twarzach a teraz spowszedniało jakoś...ale ja nadal nie mogę się przekonać.
UsuńI te okulary, nie znoszę właśnie :D I tego sztywnego ustawienia w sumie, bo człowiek musi w określony sposób mieć głowę ustawioną żeby dobrze widzieć a ja cóż..kręcioła taka jestem trochę:D
Haha, ja żeby uzyskać wygodną pozycję skusiłam się o to żeby lekko się "położyć". Doszłam do wniosku, że ludzie obok powinni patrzeć w ekran więc nie zwrócą uwagi na moją dziwną pozycję. (Mam nadzieję, że tak było :D)
UsuńW sumie, niegłupi pomysł :D Tylko nie wiem czy z moim wzrostem w każdym kinie by to przeszło z kolei, bo jestem dośc wysoka, a tam nieraz nie ma miejsca na nogi ( znaczy, nie wiem czy to położenie się dobrze wizualizuję:D).
UsuńO, widzę że nie tylko jak dla mnie miejsca między rzędami w kinie powinny być szersze (większe?) Strasznie ogranicza to wygodne położenie. Swego czasu pamiętam, że będąc na jednym z filmów, gdy na sali było mało widzów i siedzieliśmy tak "porozwalani" to było mi bardzo wygodnie bo mogłam sobie wyłożyć nogi na siedzenie przede mną. To było mega przyjemne bo poczułam się tam taka rozluźniona no i film się od razu lepiej oglądało ;)
UsuńDokładnie, taka mała ilość miejsca jest strasznie upierdliwa :D I czasem tak się uda no ale...nie można wiecznie na to liczyć, prawda?
UsuńWiesz, Frida, ja w ogóle nie potrafię zrozumieć fascynacji Hobbitem. Zdecydowanie to nie dla mnie ten typ akurat. A 3D w filmie...to czasem wyolbrzymienie zbyt duże. Raz byłam w kinie na filmie 3D (nie pamiętam tytułu) to bardzo mało było efektów specjalnych i jak sobie teraz tak myślę to efekty 3D częściej mnie denerwują niż stwierdzam iż film był z nimi lepszy.
OdpowiedzUsuńBo tu dla każdego co innego:) Ja na przykład bardzo lubię fantastykę, dlatego i Hobbitem i po prostu Tolkienem się jarałam zawsze:) I tak przeżywam tą ekranizację :D
UsuńDokładnie, taki przerost formy nad treścią się często niestety zdarza. A to nigdy nie jest dobre.
Dokładnie, dlatego lepiej pozostawić na normalność, czyż nie? :)
UsuńJa w normy nie wierzę:D Ale inne:D Powiedzmy, że warto stawiać nieraz na klasykę, przynajmniej w kwestii kinematografii:D
UsuńO, w sumie może źle się wyraziłam? :) W każdym razie przyznaję Tobie rację.
UsuńOk, ok, spoko :D
UsuńObudził się w Tobie lekarz, chciałabym to zobaczyć, podobnie jak chyba Hobbita, bo słyszałam pozytywne opinie.. może się kiedyś zbiorę :)
OdpowiedzUsuńa od człowieka, który wkracza w dorosłość od razu jakby za machnięciem różdżki wymaga się bycia poważnym, i ogólnie ociera go się właśnie z tej wyobraźni, tak sądzę :)
Wiesz, w końcu wykształcenie mam medyczne, no nie?:D Tylko nie do zdejmowania szwów i zakładania wenflonów i tak dalej :D
UsuńI zabrać na pewno się warto, o kto wie, może się spodoba, nigdy nie wiadomo przecież:) A w końcu to swoista klasyka:)
Dokładnie. Tłumi się jakby jego pragnienia, umysł....a my się często temu biernie poddajemy. Wchodzimy w kanon. jakby on miał uczynić nas szczęśliwymi....a chyba to nie o to chodzi właśnie, nie tu szczęście się osiąga przecież...
Ano masz :D To niech się przyda :D
UsuńWiadomo :) A klasykę warto znać :) Albo chociaż obejrzeć po to, zeby sobie wyrobić opinię :)
No bo musimy być tacy sami, nie możemy się wyroźniać... wiesz, czy biernie... może po prostu się boimy ;)
Zawsze jest moment w życiu, gdy okazuje się, że się przydaje, serio :D
UsuńDokładnie:) I pewnie że tak, przynajmniej nikt ci nie zarzuci, że hejtujesz jak się nie znasz czy coś ( wiadomo, społeczeństwo jadem i trollem płynące :D).
Ale właśnie ta bierność może ze strachu się bierze?
To wiadome! :D
UsuńOj, nasze polskie społeczeństwo to troll poziom hard! :D
Pewnie, że tak.. bo się czlowiek boi, to z tego strachu się nie wychyla, więc jest taki sam, itp itd, koło się zamyka.
Dokładnie :D
UsuńWłaśnie. To wręcz przerażające, jak nieraz łatwo nas zastraszyć.
a ja rzadko wybieram się do kina, jakoś lepiej mi się ogląda w domu ;-) a hobbit nawet mnie nie ciekawi :) wolę horrory :)
OdpowiedzUsuńludzie poważni nie są dla mnie :) ja tam wolę pożartować i się pośmiać.
Ja po prostu do kina chodzę od czasu do czasu, tak samo jak do teatru. Bo to jednak bywa miłą rozrywką, oderwaniem od właśnie miłego równie oglądania w domu:)
UsuńI horrory...tu cię rozumiem bo też je uwielbiam :D Ale to nie wyklucza lubienia fantasy u mnie:D
I słusznie:)
A wiesz. Ja na 3D byłem tylko na drugiej części siódmej części Pottera (bla bla, masło maślane, mam nadzieję, że wiesz o co chodzi). I nie widziałem jakoś szczególnej różnicy, prócz takich drobiazgów, jak fruwające liście obok mnie albo dementorzy, zupełnie jakby byli obok mnie, co trochę z początku mnie zaskoczyło. Ale raczej nic poza tym, może teraz to wygląda nieco innego, nie wiem.
OdpowiedzUsuńA co do Hobbita, widziałem tylko pierwszą część i szczerze mówiąc, jestem bez czytania książki. Zamierzam to zrobić, ale jakoś ciągle nie mogę, no. Nie stać mnie, żeby sobie kupić, a chciałbym szczerze mówiąc i wszystkie części Władcy Pierścieni, i Hobbita. Mieć w formie papierowej, oczywiście.
Ale tak czy inaczej ja wiele na tym 3D innych rzeczy nie widziałem, czego nie widziałbym już kiedyś w swojej głowie. Wygląda całkiem fajnie, ale żadna rewelacja. Być może teraz jest to dużo, dużo lepsze, w końcu premiera Pottera drugiej części to chyba 2012 albo 2013 rok, więc trochę czasu upłynęło.
Zabawne, bo jak pisałaś o "Zachowuj się dorośle", to przypominam sobie moją mamę, od razu staje mi przed oczami. Zła na mnie, że znowu czegoś nie zrobiłem, czego oczekiwała, ale mi o tym nie powiedziała. Co powinno być dla mnie oczywiste, a nie jest. Zwykle chodziło o sprzątanie. Zachowuję się niedojrzale, bo nie sprzątam. Sprzątanie to dojrzałość, widzisz?
UsuńW każdym razie, tak często słyszałem to "Zachowuj się dorośle, skoro za takiego się uważasz!". Na co zawsze odpowiadałem "Nigdy za takiego się nie uważałem!". Ja nawet nie wiem co oznacza dorosłość. Bo jeśli to, że MUSZĘ zrezygnować z gier komputerowych, pisania, wyobraźni właśnie (chociaż obecnie jest, mam wrażenie, dużo mniejsza, niż kiedyś była) to ja nie chcę być dorosły. Dorosłość ludzie mylą z dojrzałością, związaną z przeżyciami. A to z kolei przypisują tylko osobom o sędziwym wieku. Co prawda, to prawda, starsi ludzie zawsze są bardziej dojrzali, niż na przykład ja, dwudziestolatek, prawda? Ale to nie oznacza, że należy młodsze osoby degradować i od razu podsumowywać je "Młody jesteś, co ty możesz wiedzieć?".
Ach, jakoś tak może mało tematycznie w związku z Twoim postem, ale... No wiesz.
Wiesz, bo to jest kwestia filmu. Tam chyba nawet dużo takich efektów nie było ale...powstanie 3D jest o tyle złe moim zdaniem, że prowadzi do przerostu formy nad treścią często. Zupełnie inaczej buduje się fabułę, akcję...tak jakby właśnie często efekty miały ją zastąpić. Dlatego też fanką 3D pewnie nie zostanę, choć, to pewnie spore przewrażliwienie mojej "starej duszy":)
UsuńW antykwariatach ( nie mów mi że takich nie ma u ciebie:D) już za piątkę Hobbita dostaniesz, więc wiesz:) Jak się chce, to się znajdzie:) A jak się bardzo chce, to można się złamać i rzucić na pdf :D
I...wiesz, ja w pewien sposób to rozumiem. Bo to nie sprzątanie jest clue sprawy- a to, że miałeś coś zrobić, polegała na tobie, a ty zawiodłeś jej zaufanie w ten sposób. A właśnie dojrzałość, prawdziwa, polega niby na tym, że na człowieku można polegać i potrafi on ponieść konsekwencje swoich czynów. Dlatego często sama nie czuję się dojrzała, bo zawodzę w wielu sprawach ( jak teraz, nie zrobiłam rysunku choćby, a miałam, ale nie czuję się na siłach.). Ale rozumiem twoją mamę. Bo choćby nawet...w małżeństwie, jak mi Wojtek powie, że coś zrobi, a nie zrobi, bo sobie chciał pograć, to czuję się zawiedziona. Jest mi po prostu przykro. A zawodzenie kogoś nie jest dojrzałą odpowiedzialnością. I tak, czesto chodzi o takie banały, bo z banałów składa się życie,
I nie chodzi o rezygnację z pasji w dorosłości wcale, nie chodzi o to że przestajesz się bawić albo zachwycać nowym dniem, czy że tłumisz swoją radość albo swoje pragnienia...ale w dorosłości chodzi właśnie o odpowiedzialność, a ona wcale nie wyklucza tych pierwszych. I oczywiście, to nie zawsze jest kwestia wieku. Tylko dłuższy czas życia często pozwala nam się więcej nauczyć bo więcej właśnie doświadczyliśmy. Ale nie każdy z wiekiem wnoski wyciąga. I tyle mi się gruncie rzeczy nasuwa. I wiem, wiem :D
Mi też krew z nosa - polecam rutinoscorbin, jak na razie pomógł:))
OdpowiedzUsuńAkurat Rutinoscorbin mi niewiele pomoże na to, dostaję nawet takie leki jak cyclonamina na krwawienie bo u mnie to ma po prostu swoje powody, po pierwsze znikoma krzepliwość krwi dziedziczna, po drugie mam polipy do usunięcia:)
Usuńojejku... nie wiedziałam że to tak działa...
UsuńPamiętam, jak byłam pierwszy raz w kinie na filmie 3D. Nie była to żadna bajka, tylko jakiś film dokumentalny o oceanie, podwodnym świecie i stworzeniach, które tam żyją. Wtedy chyba się bałam, ale było to niesamowite doświadczenie i pamiętam je do teraz, chociaż minęło już tyle lat...
OdpowiedzUsuńSama jak byłam mała oglądałam bajki z kaset wideo i myślę, że mają one o wiele więcej uroku niż płyty dvd.
Ludzie często mówią, że chcieliby mieć wyobraźnię dziecka. Ale to wcale nie prawda, że z wiekiem ją tracimy...Może jedynie zostaje ona przytłoczona przez codzienność, problemy, zbytnią powagę i to ciągłe 'nie wypada'. Myślę, że świat byłby piękniejszy, gdybyśmy nie zastanawiali się bez przerwy co nam wypada, a co nie i co powiedzą ludzie, gdy zobaczą, że robimy coś 'głupiego' jak na swój wiek.
Także nie uważam, żebym miała niewiadomo jak wielką wyobraźnię, chociaż...czy to da się tak naprawdę zmierzyć albo sprawdzić? To chyba po prostu subiektywna ocena, bo jednak racja, że wyobraźnia jest na swój sposób magiczna i trudno stwierdzić jednoznacznie, czy jest bardziej, czy mniej rozwinięta.
A film dokumentalny to jeszcze bym zaryzykowała, jako nowa próba 3D ale i tak...jestem sceptyczna. Przy czym nie mówię, że coś takiego właśnie by mnie nie zachwyciło, bo, nigdy nie mów nigdy przecież:)
UsuńA na pewno mają więcej uroku niż te puszczane na różnych portalach z bajkami w necie, gdzie dziecko może tak naprawdę...spędzić przy tym cały dzień, a rodzice na to pozwalają, bo mają tzw. święty spokój....
Dokładnie, nasza wyobraźnia, nasz potencjał stają się przytłumione. Dziecko nadal mamy w sobie, tak samo jak po prostu nasz umysł z wiekiem ma taki sam potencjał jak przy narodzinach....ale często nie umiemy tego dostrzec, nauczeni korzystania tylko z kilku jego możliwości.
I to na pewno. Ale w tym momencie to chyba trochę utopia, co?
I pewnie że nie. Bo skoro wyobraźnia nie ma granic i też nie można ludzkich myśli porównać...to zmierzyć się nie da. Tylko ty wiesz, jakie masz granice:)
Zaczęłam się właśnie zastanawiać, czy teraz ktoś porwałby się na wyemitowanie w kinie filmu dokumentalnego...chociaż w jakichś mniejszych, kameralnych kinach... czemu nie ;)
UsuńTo prawda, tylko sami wiemy jakie mamy granice (a czasami nawet sami je sobie stawiamy), ale dzięki temu, że mamy ich świadomość możemy wciąż pracować nad rozwojem tej wyobraźni, wiemy co musimy zmienić, ulepszyć ;) Chociaż rozwijanie jej może okazać się trudniejsze, niż się pozornie wydaje.
Właśni w takich mniejszych kinach nadal są emitowane, ale tam z kolei nie ma ekranów 3D :D Ale czasem Multikino ma różne dziwne akcje, więc możliwe:)
UsuńDokładnie:) Przesuwać właśnie nawet granice:)
I to że jest trudne nie znaczy, że można go sobie ot tak, zaniechać:)
Piszesz, że wyobraźnia i kreatywność to miejsce w duszy, które chroni przed zgorzknieniem. Myślisz, że ludzie zgorzkniali nie mają wyobraźni? Przecież jest ich tak wielu… Potrafiliby żyć bez tego ‘narzędzia magii’, o którym piszesz? Sama się zastanawiam…
OdpowiedzUsuńI masz rację niestety jest unicestwiana. Czasami przeraża mnie to jak będą później funkcjonowały dzieci, którym dzisiaj podaje się wszystko na tacy, nie mają niczego wokół co mogłoby rozwijać ich wyobraźnię, bo wszystko jest zbyt idealne i nie pozostawia chociaż cząstki, która mogłaby to dziecko do czegoś kreatywnego zmusić.
A jeżeli odrzucamy logikę, to niestety często szybko jesteśmy sprowadzani na ziemię, bo niestety żyjemy w takim społeczeństwie, gdzie jednak ta logika, normalność jest akceptowana, jeżeli chcemy czegoś ponad to, wtedy zaczynamy być dziwnie odbierani. Jednak przecież nie zawsze warto się tym przejmować i do tej narzucanej normalności dążyć, a wręcz przeciwnie :).
A na temat Hobbita już kiedyś rozmawiałyśmy, więc jeżeli jeszcze pamiętasz, to znasz moją opinię na ten temat z półsennego maratonu ;D. A tak na poważnie to idąc na to wiedziałam, że nie wpadnę w zachwyt jak większość osób i się nie myliłam.
Wiesz, może to tak zabrzmiało, ale nie chodzi mi o to, że ludzie zgorzkniali nie mają wyobraźni w ogóle. Ale...jak gdyby trzymają ją często w pewnych ramach. Tak jak w ramach trzymają siebie. Dzisiaj akurat czytałam co Osho ma do powiedzenia na temat tłumienia siebie i jakoś mi się tak skojarzyło właśnie...bo społeczeństwo nakazuje nam tłumienie tego, co poza ramą, też właśnie wyobraźni. A człowiek który coś tłumi ( tu właśnie zgadzam się z Osho) staje się człowiekiem nieszczęśliwym. Więc nie chodzi o to, że sama wyobraźnia chroni do końca a...nie wyznaczanie jej granic, jak i nie wyznaczanie granic sobie. Ale, dzisiaj jestem mądrzejsza o tą książkę :D Więc nie chodzi o całkowity brak wyobraźni kreatywności, a wyznaczanie jej ram co...z definicji mija się z celem przecież.
UsuńTeż właśnie się zastanawiam jak w ogóle za 30 lat powiedzmy będzie funkcjonowało społeczeństwo, gdzie w sumie nasze roczniki będą się już udawały w kierunku jakiegoś tłumienia życia społecznego, a te nowe wejdą i będą "rządzić" i powiem szczerze...nie nasuwają mi się za ciekawe wizje.
Dokładnie. Nasze społeczeństwo zachodnie jest jak gdyby...przeintelektualizowane. Co wcale nie jest dobre. Nie umiemy w logice i czuciu wypośrodkować. być ponad tym. I to kolejny krok do jakiejś...zagłady.
No tak, pamiętam, jak zasypiałaś ładnie :D Dlatego ja nie idę do kina, bo też wiem, że zachwycać się nie będę:)
No i też nie tylko ludziom zgorzkniałym możemy to przypisać... W ogóle wyznaczanie ram w jakimkolwiek aspekcie nie jest zbyt pozytywne. Czasami to doprowadza do jakiejś stagnacji, w której ludzie trwają i tak sobie trwają, po prostu istnieją, nie żyją, a istnieją i jest im z tym dobrze, a to wszystko często właśnie przez te granice, ramy, które większość ludzi tak lubi wyznaczać, a które nie pozwalają się w pełni rozwijać.
UsuńCo to za książka ? ;)
I jak tak sobie myślę, będzie jeszcze dla nas tam miejsce? Dla takich staruszków z demencją. Zaczynam się naprawdę obawiać ;D.
Oj tam zasypiałam od razu ;D. Po prostu dawałam odpocząć oczom od czasu do czasu ;D.
Dokładnie, bo ramy zwalniają często z myślenia a...zwolnić z myślenia się nie można. Granice też z kolei sprzyjają konfliktom...nie, żadne ramy i granice sztywne nie są dobre.
UsuńMedytacja, sztuka ekstazy. Fajnie się czytało, ale połknęłam z przerwą w 3 godziny w sumie:)
Cóż, obawom się nie dziwię:D
No no, jasne, wiadomo o co chodzi :D
Osobiście także wolałabym oglądać film w kinie w sposób tradycyjny, ale z przyczyn iście praktycznych - nasz umysł/mózg nie jest przyzwyczajony do oglądania w 3D. Po jakimś czasie po prostu zaczyna boleć nas głowa ;)
OdpowiedzUsuńByłam w kinie na 7D. Jednak film był króciutki. Do tego horror. Efekty specjalne dodawały dramatyzmu obrazom i powodowały większy dreszczyk emocji.
Cały świat, więc i kino dąży do teoretycznych ulepszeń, choć nie każde z nich są trafione.
Dobrego roku Frido :)
Mnie właśnie i głowa boli też dodatkowo po dłuższym czasie:) Ale. jestem i tak no...zniechęcona nadmiarem i przepychem 3D, może dlatego, że mam wrażenie, że od kiedy powstało, to twórcy chętniej stawiają często na efekty specjalne, niż na fabułę.
UsuńRety, to jakie to jest 7D? Jak odczuwane?
I wzajemnie:)
Nie wiem, co mogę napisać. Brakuje mi ostatnio słów.
OdpowiedzUsuń3D - nie, nie lubię. Męczy, niewiele daje, a i tak przyjemniej się ogląda zwykły film w tv albo czyta książkę.
Dla mnie nakręcanie filmów na podstawie książek to dno. Bo po co?
Znam ten stan, każdemu czasem uciekają. Przecież nawet królowa słów Poświatowska pisała, że ich oswajanie jest trudniejsze od oswajania tygrysów:)
UsuńJa akurat lubię i filmy nie tylko w tv ale i w kinach, zwłaszcza tych starych. Ale no...3D to już i dla mnie za dużo.
Wiesz, dla mnie to akurat nie dno, bo zawsze jakoś można spróbować wyrazić...swoją wizję, wyobraźnię. Ale i tu nie ma chyba co przesadzać. A przesadą jest np. dla mnie robienie 3 części z takiej małej książeczki :D
Kiedy byłam mała nie miałam wybujałej wyobraźni, wręcz przeciwnie, miałam z nią problem, nawet zabawy musieli mi inni wymyślać. Zmieniło się to wraz z wiekiem, może wraz z rozwijaniem u siebie kreatywnego czy twórczego myślenia, kiedy po prostu musiałam trochę nad tym popracować? Pewnie tak, teraz, trochę ta wyobraźnia mi przeszkadza, bo za dużo sobie wyobrażam :D i podobno to nie jest dojrzałe (nie wiem, czemu, ale ludzie tak mówią :D)
OdpowiedzUsuńCo do filmów 3D, nie mam zdania, tak rzaaadko chodzę do kina, że w ogóle nie mam prawa się na ten temat wypowiadać :D
To fakt, że wyobraźnię też możemy w sobie wykształcić, w pewien sposób się jej nauczyć a raczej być może...można otworzyć w sobie pewne drzwi:)
UsuńI kwestia definicji dojrzałości cóż..jest bardzo labilna :D
Wiesz, jak byłaś chciaż to wiesz, czy ci się podoba, czy nie:D
Wszystko ma swoje plusy i minusy, wyobraźnia także. Ludzie z bogatą wyobraźnią to ludzie wrażliwi. Wrażliwość też ma swoje plusy i minusy, ale... W chwilach, gdy potrzebna jest zimna krew, potrafi namieszać.
OdpowiedzUsuńA pewnie że tak, nie ma na tym świecie rzeczy, która nie cechuje się pewną biegunowością...ale wrażliwość też ma chyba różne znaczenia. Niekoniecznie oznacza ona brak zimnej krwi:)
UsuńW 3D byłam tylko na "AVATARZE' i według mnie nic szczególnego.Pominę fakt, że mnie wtedy oczy bolały bardziej niż od zwykłego ekranu. Nie wiem, co ludzie widzą w tym kinie 3D. Jak to mówił mój nauczyciel, bo tym, jak coś nabroiliśmy na lekcji: "Czasami się dziwię, że Was nie ogarniam. Ale w sumie, jak mam Was ogarnąć, skoro akcja dzieje się w 3D" :D
OdpowiedzUsuńŚwietny blog :)
Obserwuję i zapraszam do mnie. Jeśli Ci się spodoba, zaobserwuj :)
myheart-mymusic.blogspot.com
Bo często właśnie oczy, głowa bolą od nadmiaru efektów...nie jesteśmy przygotowani fizjologicznie na ten rodzaj przekazu.
UsuńI w sumie, fajnie rzecze:D
I cóż, dziękuję:)
zrobiłaś mi ochotę na tequilę :D
OdpowiedzUsuńjak kocham fantastykę, tak Tolkiena nie jestem w stanie strawić, przykro mi. klasyka gatunku, wiem, zmusiłam się, żeby przeczytać 'Hobbita' i 2,5 tomu LotR - absolutnie to do mnie nie przemawia. dziwi mnie też robienie 3 filmów na podstawie jednej książki, w dodatku niezbyt obszernej.
ale w magię wierzę. tą codzienną. i staram się pamiętać codziennie o jej istnieniu :)
Bo tequila zawsze na wszystko dobra, zawsze i wszędzie:D
UsuńTo tak jak ja kocham też jeszcze science-fiction, a nie mogę przetrawić Lema, chociaż to też klasyk :D
To i słusznie:)
Gdyby efekty 3D, rzeczywiście były tymi za które podają media....
OdpowiedzUsuńto pewnie bym zmieniła zdanie ;)
W chwili obecnej, jedno co mogę napisać, to NIE LUBIĘ.
Hobbit sam w sobie jest efekciarski, więc nie potrzeba Go podkręcać :)
To też możliwe:)
UsuńI cóż, po prostu mamy podobną opinię:D
Kiedyś koleżanka namówiła mnie na bajkę w 3D, tak wiesz pół żartem, pół serio.
OdpowiedzUsuńPo 10minutach myślałam, że dostanę pierdolca!!!!
Powiedziałam sobie nigdy więcej!!
Spasowałam, jutro lecę z Młodą na Paddingtona :D
Ściskam :)
To widzę, mamy po prostu podobne zdanie na ten temat :D
UsuńNo smutne jest to, że dorosłość tak bardzo dąży do tego zabijania kreatywności i szaleństwa, które w nas drzemie. Boimy się wychylać, choć wiesz co? Ostatnio jak wracaliśmy z Gdyni pociągiem wraz z moim chłopakiem i znajomymi, dostaliśmy przedział w którym siedział pewien starszy pan. Chłopcy jednak w ogóle się nim nie przejeli i zaczęli opowiadać bajki. Bardziej lub mniej wymyślne, ale jednak. I on się usmiechał. Wręcz momentami wybuchał niepohamowanym śmiechem wtrącając raz po raz jakiś komentarz. Dobrze sie bawił. Pierwszą moją myślą było "pewnie mu tego brakowało". Sami tworzymy sobie zakazane owoce. Sami narzucamy sobie granice.
OdpowiedzUsuńA co do tego, że się dzieciom podaje wszystko na tacy - niestety. Jest to jedna z cech XXI wieku, która mnie bardzo martwi i przeraża. Niedługo ludzie będą jak roboty, które sami się nie będą umieli podetrzeć. Wybacz za określenie, ale tak właśnie uważam.
Bo czasem jednak ten błysk się na szczęście zdarza:) I to musiało być niesamowicie przyjemne. Sama bym chętnie spędziła podróż z kimś, kto bajki opowiada :D
UsuńAle nie mam co wybaczać, bo sama mam podobne wrażenie.
Efekt 3d widziałam tylko raz, w sklepie ze sprzętem rtv, gdzie z ciekawości założyłam okulary i spojrzałam na telewizor. No fakt, warzywa odstawały. Ale w kinie? Nie dość, że boli od tego głowa, to jeszcze nic nie widać... Tego efektu zupełnie nie widać, albo mam coś złego z oczami. Wybieram się do kina na ten film i właśnie strasznie ubolewam, że musi być właśnie wersja w 3d.
OdpowiedzUsuńDla mnie wszystko zaczyna się od wyobraźni właśnie. Taka iskra, która pobudza do działania. Staram się jej nie zgubić, ale tak się nie da. Stopniowo maleje, a trafić na dobry pomysł jest coraz trudniej. Sama bawiłam się patykami i są lepsze od plastikowych zabawek, które rozlatują się w dłoniach. Jeśli uszkodzisz te piękne, kolorowe zabawki - rodzice będą źli, bo w końcu drogie, nowe. A patykami można się bawić ile się chce i mogą być czym tylko chcesz. Boję się widząc dzieci z najnowszymi telefonami, które są bardziej rozeznane w tych wszystkich nowinkach technicznych niż ja. W sumie bajki nie są aż takie złe, tylko, żeby miały jeszcze jakiś sens i ciekawą fabułę. Ludzie myślą, że dzieci z nich nic nie wynoszą i jeśli stworzy się coś bezsensownego, to one i tak to będą oglądały. Byłam dzieckiem i tak nie jest. Chociaż i tak wolałam, jak mama czytała mi książki.
Rozumiem, po prostu w pewien sposób twoja um...fizjologia, nazwijmy to, jest jeszcze mniej dostosowana do 3d niż reszty ludzi, którzy i tak często nie łapią w ogóle efektów. I których też głowa boli po dłuższym czasie.
UsuńBo jednak, pewne rzeczy z nas są z wiekiem wypierane, zapomnamy ale przecież..nadal warto o nie walczyć:)
I też uwielbiałam czytanie mi książek :D
Ale planszówki to Ty szanuj! :p Ok, ten post powstał 2 lata temu, a rynek planszówkowy dopiero co raczkuje, co prawda już dłuższy czas temu wyszedł z monopoly, ale świadomość ogółu zupełnie niedawno zaczęła pojmować, że naprawdę istnieją świetne planszówki :D Przyczepiłam się akurat do tego, bo mój brat jest znawcą tematu, prowadzi kanał na youtube'ie z recenzjami, znajduje zagraniczne planszówki do wydania w Polsce, jeździ na konwenty i generalnie jest tym mega podjarany, to jego praca i ogromna od wielu lat pasja jednocześnie. A że on dużo gier do domu przynosi nowych, to ja też siłą rzeczy dość sporo gram i naprawdę muszę stwierdzić, że dobra planszówka to coś więcej niż 'rzuć kostką, rusz pionkiem, graj 3 godziny i wynudź się za wszystkie czasy' (tak nawiązując do tego monopoly XD). I akurat ten wątek to tylko pretekst do mojego dalszego wywodu, bo... kurczę, serio? Frida, jesteś mądrą kobietą, daruj sobie te uogólnienia... naprawdę uważasz, że dzieci w przedszkolu nie są kreatywne? To bardzo krzywdzący pogląd, z którym się absolutnie nie zgadzam, zresztą rany, jak mnie wkurwia to ciągłe pitolenie, że dzisiejsza młodzież to taka głupia, bez pomysłów, bez ambicji, bez niczego, do niczego. A, no i czy naprawdę oczekujesz od 18-nastolatka, że będzie biegał z patykiem po ogrodzie i udawał rycerza walczącego ze smokami? XD Trochę mnie zdziwił ten przyczep do plastikowych zabawek, ja w dzieciństwie bawiłam się zarówno klockami lego jak i strzelałam z drewnianego łuku bez cięciwy, no i co, byłam mało kreatywna, bo zamiast nie wiem, lepić te klocki z ciastoliny to miałam je plastikowe? XD Trochę absurd. A jeśli chodzi już o bycie dorosłym, młodszym czy starszym, to ja nie mam żadnego problemu z głośnym śpiewaniem piosenek z bajek na ulicy ze znajomymi czy innym "zachowywaniem się głupio" w miejscach publicznych, po prostu zlewam to, co inni sobie mogą pomyśleć - i nie, wcale nie jestem przy tym pod wpływem alko (ani moi znajomi). Nie wiem... nie przekonał mnie ten post, może też dlatego, że ostatnio za dużo się nasłuchałam o tym, jaki to świat jest szary, ponury, bez pomysłów itd. Ja się z tym po prostu nie potrafię w pełni zgodzić, a to co tu piszesz jest po prostu cholernie jednostronne i chyba właśnie to mnie tak denerwuje. Że ludzie widzą tylko to, jak bardzo jest wszędzie źle. Ech...
OdpowiedzUsuń