niedziela, 11 stycznia 2015

O tym jak, dlaczego, kiedy i po co i wielu innych pytajnikach, czyli Frida wypełnia nominację w Liebster Blog Award

Nowa fala Liebstera przesunęła się złowrogo po blogosferze...
Pamiętam tą zabawę jeszcze z czasów, gdy pisałam poprzedniego bloga. Zawsze lubiłam pewne blogowe zabawy, lubiłam zabawy zabawami wręcz, czasem łamiąc zadane mi schematy, bo przecież w żadnych ramach Frida nigdy ujmować się nie lubiła.
Nie sądziłam jednak, że w czasie, gdy piszę tak krótko, Liebster ponownie dopadnie i mnie. Jak za dawnych czasów. A tymczasem, fala uderzeniowa zaskoczyła mnie aż podwójnie! Zatem, nie ma co mitrężyć, jak to mówi mój Maż, tylko brać się do roboty.

Nominacja od Different

1. Jakie jest najlepsze ze wspomnień minionego roku?
Jak wiele osób wie, nie musiałabym się ani chwili zastanawiać nad wspomnieniem najgorszym. Dlatego nie chciałam podsumowywać w żaden sposób minionego roku, dlatego mówię często o ciągłości czasu i jego nieistnieniu, bo pewne rzeczy wracają zbyt jaskrawo. To ciekawe, jak nieraz łatwo od razu na wierzch wydobyć to co złe. A przecież, warto skupiać się nad tym, co dobre. I to pytanie przypomina mi całą Nominację Dobrych Myśli, wymyśloną przez Asika. I wydobywa wiele tych właśnie dobrych rzeczy, bo nagle okazuje się, że w minionym roku było ich tyle, że trudno aż wybrać jedno jedyne.
Na pewno wiatr wspomnień przynosi zmęczenie zdobywania kolejnych szczytów w Gruzji, o których mówiłam właśnie w powyżej przypominanej zabawie. Przynosi smak lodowatej wody z górskiego strumienia, widoki o których nie można mówić słowami, bo wspomnienia o nich kryją się w sercu, dużo śmiechu i to oczyszczenie pod nieskażonym sztucznym światłem nocnym niebem.
Ale nie będę tu na nowo się rozpisywać na ten temat. Nie tym razem. Bo ten rok miał pełno innych perełek. Chwil, po prostu momentów, z których nie idzie wybrać najlepszego. Konkretnego.
Przed oczami migają mi kolorowi ludzie tańczący pod sceną na Ethno Porcie i nasza wspólna wesołość, grupy przyjaciół, która kolejny raz się tam wybrała. Przed oczami mam kolejne rozmowy, kubki wypijanych herbat, piosenki przy których zdziera się gardło po pijaku w kolejnym barze. Wiele koncertów, występów ludzi których kocham. Baśnie opowiadane nocą w Sali Zamku Cesarskiego i śmiech kochanej przyjaciółki, gdy wracamy do mnie do domu. To wszystkie namiętne noce, leniwe poranki z Mężem. To dziki śmiech z powodu tego, co głupiego zrobił znowu któryś z naszych kotów. Wszystkie leśne spacery i rozmowy nad Wartą.
Nie wybiorę najlepszego wspomnienia, bo nie potrafię. Nie jedno, konkretne. Bo jednak chyba...po prostu mam szczęśliwe życie. Nawet mimo kolejnych tragedii, które w czasie się zdarzają i dotykają boleśnie.

2. Co sądzisz o osobach, które się okaleczają?

Na pewno nie osądzam w jakikolwiek sposób. Wręcz do szału swojego czasu doprowadzało mnie mówienie "okalecza się na pokaz" i śmianie się z ludzi typu "emusy" i tym podobne. Fakt faktem, że swojego czasu okaleczanie się zrobiło się głośną sprawą. Ale nigdy nie było sprawą zabawną, bo jeśli ktokolwiek to robił, to znaczy, że potrzebuje pomocy. To taki bezgłośny, ale cholernie widoczny krzyk, wręcz dosłowny w swoim milczeniu.
Mówiąc po mojemu, trochę na okrętkę pewnie, osoba, która się okalecza, to taka sama osoba jak każda inna- no bo czemu miałaby być kimś "inny"? Każdy to po prostu człowiek. Zawsze, najpierw jest się człowiekiem. A nie swoimi problemami i to jest chyba najważniejsze Ale to człowiek, osoba, mająca swoje problemy, swoje cierpienie i ból, tylko nie potrafiąca sobie z nim poradzić w sposób, który nie byłby tak destruktywny dla ciała i dla duszy. Dlatego nieraz trzeba po prostu wyciągnąć rękę, próbować jakoś pomóc choć przecież...ostatecznie i tak, każdy z nas, musi pomóc sobie sam.

3. Czy uważasz siebie za osobę, która ma w sobie coś z egoisty?

Zdecydowanie. Co więcej powiem, jestem całkowitą egoistką. Wiele osób ma mylne wrażenie, przez to, co robię w życiu, czym chcę się zajmować. Bo troska o osoby chore czy umierające kojarzy się ze świętymi, Matkami Teresami i tym podobne. A tak naprawdę, u mnie wypływa to z egoizmu ( choć, czy nie u wszystkich?) który ma po prostu dziwaczną troszkę formę. W ogóle, zasadniczo nie wierzę w altruizm, a może mówiąc inaczej- altruizm jest tylko jedną z form egoizmu. Ale i tą formę przejawiam rzadko. W dużej mierze jestem nastawiona na siebie, na swoje potrzeby w wielu dziedzinach życia, choć nieraz tego nie widać może, bo po prostu uważam, żeby przy okazji tymi potrzebami kogoś nie krzywdzić i...chyba do tego można wszystko sprowadzić. Do słynnego zdania "żyj i pozwól żyć innym".
Zresztą, ostatnio dość interesuje mnie na nowo sprawa tzw. "genu altruizmu" więc...pewnego dnia pewnie napiszę o egoizmie i altruizmie więcej. A na razie tyle. Tak, jestem całkowitą egoistką :D

4. Opisz swoje ulubione miejsce we Wszechświecie.

Może zabrzmię dziwnie ale...Wszechświat noszę ze sobą, w swojej duszy. W dużej mierze zgadzam się z tym, co mówiło wielu mistyków- to, co cię otacza, jest tylko snem. To wszystko, co widzisz dosłownymi oczami, jest tylko ułudą prawdziwego świata. To kolejne zasłony, które trzeba odrzucić. Prawda o świecie jest w strumieniu, który przepływa przez ciebie.
Strumieniu, który przepływa przez każdego z nas, strumieniu, w którym i ja się kąpię. Odczuwam czymś innym, niż ciałem.
Mam w sobie swój własnych wszechświat, moja dusza stanowi go ponad snami i zasłonami. I to jest moje ulubione miejsce w tym...i innym świecie, nie dla tego świata.
Nie jestem w stanie go jednak opisać. Bo potrzebne byłby metafory, które i tak nie ujęły by prawdy.
Zostańmy więc przy tym, że po prostu cały wszechświat noszę po prostu w sobie :) Powiem więcej- każdy z nas ma go w sobie.

5 Chciałabyś zrobić coś dla ludzkości?

Pewnie wyjdę na okropną osobę, ale powiem wprost- nie. Ludzkość to tylko szerokie pojęcie zbioru jednostek. To pojęcie, które nieraz przyprawia mnie o mdłości, bo kojarzy się od razu z okrucieństwem, bezmyślnością, głupotą szarej masy. Stada owiec, które pokrzykują coś niezrozumiale. Nie chcę zrobić nic dla ludzkości. Jeśli coś zrobić, to dla pojedynczego człowieka. Tyle, moim zdaniem, wystarczy. Dawać naokoło, najbliżej, to co nazywamy dobrym. Być może, gdyby wszyscy tak robili...to samo pojęcie ludzkości nie kojarzyłoby mi się tak negatywnie.

6. Czy powiedziałaś kiedyś coś, przez co czułaś do siebie wstręt?

I powiedziałam wiele takich rzeczy, i zrobiłam, gdy byłam młodsza. Często swojego czasu nawet wstręt do siebie prowokowałam, bo miałam wrażenie, że na nic innego nie zasługuję. Ale wyleczyłam się z tego, tak samo jak z tego wrażenia...bo każdy czyn, słowo, ma po prostu swoje konsekwencje które trzeba przyjąć, przetrawić...a potem sobie wybaczyć i nie mieć do siebie ani wstrętu, ani żalu. Bo po co zatruwać sobie życie? Just let it go. Jedno ze zdań, które obecnie stanowi moje motto. Także i w tym kontekście.

7. Czy masz jakiś sekret, który skrupulatnie ukrywasz?

Nasuwa mi się dziwna rzecz- jedyne sekrety, które ukrywam są cudze. Te, które mi powierzono albo rzeczy, których po prostu nie powinnam zdradzać, bo stanowią część większej całości, a są we mnie zamknięte.
Są rzeczy, o których ponoć nie powinnam głośno mówić, do których choćby według mojego Męża nie powinnam się przyznawać, bo albo grozi mi ostracyzm społeczny albo groźby zamknięcia w psychiatryku. Ale jeśli chodzi o mnie samą, o zdarzenia, które mnie kształtowały czy moje poglądy na świat, nie wstydzę się niczego i miewam za długi język....choć właśnie nauczyłam się choć trochę uważać, komu pewne informacje powierzam.
Swoją drogą, nieraz wydawało mi się smutne, że niektórzy ludzie muszą coś ukrywać, albo tak siebie i swoich doświadczeń się wstydzą, że mają sekrety. A te jak wiadomo, tylko zatruwają życie.

8. Co uważasz za najgorszy wynalazek XXI wieku?

Tutaj powtórzę to co napisała Solitary, pewnie zostanę oskarżona o plagiat, ale co tam :D Nie uważam, że wynalazki są złe. Jakiekolwiek. One są tylko rzeczami, narzędziami. Rzecz, w czyich rękach się znajdują. Najłatwiej chyba widoczne jest to dla mnie przynajmniej w dziedzinie, które są mi bliskie. Potęga tzw. atomu, radiacji, z jednej strony kojarzy się jako wielkie zło. Wybuch bomby atomowej, Hiroszima Nagasaki. Wybuch w Czarnobylu. Wszystko to tylko potęga atomu użyta w zły sposób. Bo w dobrych rękach, dzięki wiedzy o promieniowaniu można choćby leczyć, ratować życie. Wszystko stworzone przez człowieka jest obosiecznym mieczem....ale można się zastanowić, czy to po prostu nie wypływa z natury samego człowieka?:> Sami nosimy w sobie bestię i zbawcę świata. Kwestia, jak wybieramy.

9. Czy kiedykolwiek myślałaś, że mogłabyś być kimś innym, gdyby nie coś, co się wydarzyło?

Powiem, jakem zakochana w fizyce- każda akcja rodzi reakcję. Każde zdarzenie, nawet pozornie błahe, nawet przez nas niezauważone, powoduje zmianę. Być może minimalną, niedostrzegalną to i teraz. Ale taką, jaka może za 10, 20 lat powodem, dla którego jesteśmy tu i teraz. Każde zdarzenie wpływa na nas i przez owe zdarzenia definiujemy to, kim jesteśmy. Owszem, niektóre zdają się być jak kamienie milowe na naszej drodze, niektóre są wielkimi drogowskazami, którymi dostajemy wręcz po oczach, neonami wyświetlanymi nam tuż przed twarzą. Wielkie tragedie, wielkie radości. Ale życie tak naprawdę obfituje w te maleńkie, przemijające nieraz w naszej świadomości. I to z nich głównie się składamy, bo też prowadziły przecież do tych większych.
Po swojemu więc powiem, że każde zdarzenie, którego doświadczyłam, spowodowało to, kim jestem tu i teraz. Bez nawet najmniejszej cegiełki byłabym kimś innym. Tu znowu można sprowadzić też wszystko do fizyki kwantowej...ale lepiej się zamknę :D

10. Uważasz, że byłaś dziwnym dzieckiem?

Zależy, co znaczy dziwne dziecko. Pomimo sytuacji, jaka panowała w moim domu, swoistej, jakby niektórzy powiedzieli, patologii, byłam chyba dzieckiem mieszczącym się w większości norm. Chłopczyca podwórkowa, dowodząca oddziałem chłopców w podobnym wieku z byłego PGR-u, broniąca się przez sukienkami i mająca wiecznie zdarte kolana. Rozwrzeszczany, umorusany bachor, który wieczorami zaczytywał się w setkach książek, które podsuwała pod nos mama. Zawsze mająca dużo kolegów i koleżanek i jednocześnie prymuska od przedszkola. W sumie, jakby się zastanowić, w tej kwestii zawsze byłam dwulicowa. Rojbrowałam najwięcej, a wszystkie nauczycielki mnie kochały i uważały za "takie słodkie dziecko". Moja mama zresztą też. Dopiero niedawno dowiedziała się, że to przeze mnie Gerard miał założone na głowie 3 szwy, bo walnęłam jego łbem o schody ( przekonałam go za słoik dżemu mojej mamy, żeby nie pisnął ani słówk,a że to ja). Jedyne właśnie może co było we mnie dziwne, to to, że idealnie grałam na dwóch frontach od zawsze...i nikomu to nie przeszkadzało, a ten kto nie miał, nigdy się nie zorientował :D

11. Na jaką czynność szkoda ci najbardziej czasu?

Szczerze mówiąc- nie wiem. Nie uznaję jakiegokolwiek czasu za zmarnowany. nawet, gdy lenię się i oglądam obrazki w internecie, bo w ten sposób odpoczywam. A każdy odpoczynku potrzebuje, no nie?:)

Nominacja od Na Marginesie Życia

1. Dlaczego piszesz bloga?

Jeśli mam być całkiem szczera, w przypadku tego bloga do pisania zostałam zmuszona, w pewnym "testamencie", co chyba wszystkim jest wiadome. Miałam wrócić do pisania, od bloga najłatwiej było mi wejść w to na nowo. Ale nie mam tego za złe, wręcz przeciwnie, cieszę się, że do pisania wróciłam, choć w takich smutnych okolicznościach. Zawsze lubiłam pisać choć nie twierdzę, że to potrafię. Lubiłam też pewną interakcję- bo to co innego, niż pisanie do szuflady. Można wymieniać poglądy, myśli...a czasem nie ma nic piękniejszego. I człowiek może się wiele przez to nauczyć. Dlatego właśnie blog.

2. Co daje ci pisanie bloga?

Jak już pisałam wyżej, ważna jest owa możliwość rozmowy na wiele tematów, poznawanie w ten sposób ludzi- a do ludzi przecież zawsze lgnęłam i dawali mi ogromną motywację do wielu rzeczy, po prostu do działania. Oprócz tego to po prostu sposób na porządkowanie myśli, których nieraz za dużo w głowie. Idąc metaforą z Harrego Pottera, blog to dla mnie też swoista "myślodsiewnia".

3. Masz jakieś plany rozwojowe w temacie bloga?

Nie, absolutnie nie. Ja po prostu sobie piszę:)

4. Jakie jest twoje największe marzenie?

Z marzeniami mam trochę problem, bo wiele rzeczy jest w moim przyadoku trudne do nazwania, ale Zrealizowanie planu emigracyjnego mojego i mojego Męża, wyjazd na stałe na drugi koniec świata. Czy się uda? Zobaczymy. Bo mimo że to marzenie to...nie jestem do niego przywiązana na tyle, by nie być szczęśliwą, jeśli życie ma dla mnie inny scenariusz:)

5. Skąd bierzesz pomysły na notki na bloga?

Ot, z życia. Ze wszystkiego co mnie otacza, co się zdarzy, co przyjdzie do głowy po różnych rozmowach, przeczytanych książkach, zobaczonych filmach. To nie jest tak że chodzę i zastanawiam się, o czym tu na blogu napisać :D Po prostu, pewne myśli właśnie same przychodzą i trzeba je gdzieś przelać:)

6. Twoje ulubione zajęcie?

Trudno wybrać jakieś ukochane zajęcie, bo jest wiele miejsc, rzeczy, przy których się realizuję albo po prostu jest mi dobrze. Siedzenie cały wieczór z książką i kubkiem herbaty? Szalone imprezowanie po barach? Siedzenie nad jeziorem nocą przy ognisku i piwku? Bieganie po szpitalu i zajmowanie się pacjentami? Malowanie obecnie nocami obrazów? Medytacje w dzień i w nocy? Spacery po lesie, po moich bagnach ukochanych? Wędrowanie po górach? Wszystko to robić, i wiele innych rzeczy, na swój sposób kocham. Mogłabym napisać pewnie, że moich ulubionym zajęciem jest seks, ale cóż, nie traktuję tego w tej kategorii :D

7. Twój ulubiony blog?

Można mnie pewnie rozstrzelać za niezdecydowanie ale...nie mam ulubionego bloga. W wielu miejscach jest coś, co cenię, coś, co mi się przyjemnie czyta. Za tymi stronami stoi wiele osób, z którymi pewnie po prostu lubiłabym rozmawiać, dzielić się poglądami, skrawkami życia. I nie umiem zdecydować, z kim robiłabym to najchętniej.

8. Wolisz wiosnę, lato, jesień, zimę?

W każdej z pór roku dostrzegam coś pięknego. Jako mocno związana z naturą pewne przemiany odbieram wręcz duchowo, także...znowu po prostu nie wybiorę. Bo moja dusza potrzebuje każdego z tych czterech elementów, właśnie także zakorzenionych symbolicznie we mnie:)

9. Jaki masz sposób na odstresowanie się?

Zdecydowanie, medytacja i różne praktyki duchowe. To to, co pomaga w najtrudniejszych, najbardziej stresujących momentach, gdy wręcz mam ochotę wyjść z siebie. Pomijam, że przedtem muszę się po prostu...wykrzyczeć. Ale to pierwsza, odruchowa reakcja takiego choleryka, jakim jestem.

10. Czy chciałabyś wydać swoją książkę, stworzoną z notatek do blogowych?

Nigdy nawet nie przyszło mi to do głowy, więc chyba nie.

11. Czy planujesz wystartować na bloga roku?

Też nie. Jak mówiłam, ja po prostu piszę:)

To by było tyle, jeśli chodzi o moje nominacje do nieśmiertelnego Liebstera. Bardzo dziękuję osobom, które o mnie pomyślały, choć nie ukrywam, obie nominacje były dla mnie niemałym zaskoczeniem, co zresztą chyba mówiłam w komentarzach.

Sama złamię trochę zasady gry i nie nominuję nikogo. Zastanawiałam się nad tym i miałam parę typów ( tak, pewnie ci o których pomyślałam wiedzą, że o nich chodzi ) ale...jako że ta zabawa jest niczym Hydra Lernejska, jedna ucięta głowa przerwanym łańcuszkiem powoduje, że gdzie indziej odrastają dwie, nie martwię się, że przeze mnie umrze albo zaginie w blogosferze. Co więcej, jestem typem, który gdy chce wiedzieć po prostu pyta dlatego nie podtrzymam tradycji tym razem. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe. Tym bardziej, że blogi bez pytań i odpowiedzi, same w sobie opowiadają nasze własne historie. A ja cieszę się, że ponownie, po długiej przerwie od pisania, mogę w ty uczestniczyć. I w pewien sposób, przy okazji tych nominacji, za to wam dziękuję. Wszystkim razem i każdemu z osobna. Temu, że mogę słuchać i jakoś być tu jednak też niejednokrotnie, wysłuchaną.  


Powiedz mi kochanie
Jaka jest Twoja historia?
Skąd pochodzisz i gdzie zamierasz się udać w czasie?
Powiedz mi kochanko, czy jesteś samotna?
Rzeczy jakich potrzebujemy
Trudno je odnaleźć
Powiedz mi kochanie swoją historię
Skąd pochodzisz
I gdzie zamierasz się udać w czasie?
Powiedz mi kochanko czy jesteś samotna
Rezygnując z niewinności i zostawiając ją w tyle?

64 komentarze:

  1. Ja też chyba nigdy nikogo nie nominowałam. Byłam leniem i nie chciało mi sie wymyślać pytań.
    W sumie... Rany, ja też jestem mega egoistką :|
    Cóż, wynalazki są. Mogą być dobre lub złe. Przykro, że odkrycia poczynione przez małżeństwo Curie zostały wykorzystane w celach, których oni za nic by nie chcieli. Byli pacyfistami w końcu...
    Też w gruncie rzeczy lubię każdą porę roku. Nie cierpię tylko tych okresów przejściowych i odwilży, bo jestem zupełnie nieodporna i od razu choruję wtedy.
    Ja sama nie jestem z Poznania :D mieszkam w jednym z kątów polskiego Trójkąta Bermudzkiego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też swoją drogą :D Zresztą, ja pewnie zadałabym za intymne pytania, dlatego się wstrzymuję właśnie. Bo nie znam nieraz granicy. Miałam już nawet wymyślone, a potem tak patrzę i ...nie. Nie, takie nie mogą być. To wolałam nie nominować właśnie :D
      I nie ma w tym egoizmie pewnie nic złego:)
      No tak. Albo Nobel przecież. Albo wielu innych naukowców. Po prostu, rzeczy same w sobie złe nie są, ani dobre, jak mówisz, po prostu- są.
      A ja lubię np. zgniłą atmosferę przedwiośnia albo tę chwilę przed zimą:)Ale fakt, że wtedy najłatwiej niestety przeziębienie załapać...
      Ok....nie wiem co to polski Trójkąt Bermudzki :D

      Usuń
    2. Tak, to możliwe... Wielu nie lubi takich pytań.
      Jeśli komuś on pomaga, to why not :D
      Nobel się przynajmniej ustawił nieźle :D nie no, myślę, że każdy naukowiec musi mieć to na uwadze. Ludzie są różni i mają różne cele.
      Właśnie leżę i choruję, próbując wkuwać na jutrzejszy sprawdzian, wiec jestem mało przychylnie nastawiona do obecnej pogody :D
      Łódź, Radom, Sosnowiec :D

      Usuń
    3. Dokładnie. A jak człowiek nieraz jest jakoś zobowiązany do odpowiedzenia..to robi się czasem niemiło. Dlatego na pewno wolę pytać nie na forum publicznym też, o :)
      A pewnie. I nie krzywdzi dookoła, to też ważne tak przy okazji.
      To fakt :D I jasne że tak. Ale jednak, chęć wiedzy jest czasem ważniejsza, istotniejsza niż myśl że może być źle wykorzystana..i to też rozumiem.
      I w pewien sposób rozumiem, bo ja nie mogę coś moich zatok od świąt odchorować :D
      No tak, w sumie, czemu na to nie wpadłam :D W Radomiu miałam w sumie rozmowę kwalifikacyjną, ale mnie nie przyjęli do pracy. Może to i lepiej?:D

      Usuń
    4. Ano właśnie. Czuje się osaczony :S
      Bardzo ważne. Chyba nawet ważniejsze.
      Ja też! W końcu stalibyśmy w miejscu, gdybyśmy mieli czegoś nie robić, bo może być to źle wykorzystane. Tylko czasem jest po prostu przykro.
      Zatoki brrrr...
      Rozmowa kwalifikacyjna w Radomiu? A to gdzie?! :D nie no, Rondom całkiem fajny jest. Mieszkam w środku miasta, ale nikt nie wie, gdzie, wszędzie blisko, a ruch znikomy. Żyć nie umierać :D i mam piękne ruiny fabryki za oknem, pełne odczynników, szkła laboratoryjnego i zgniłej musztardy mmm <3

      Usuń
    5. Właśnie. Więc ja nikogo nie będę Liebsterem zwłaszcza, osaczać :D
      Jasne że przykro ale w sumie jakby się zastanowić...z reguł to te tzw. złe rzeczy głownie nadawały napęd ludzkości. Choćby wojny i odkrycia medyczne w ich czasie poczynione. Bo pękają wtedy bariery.
      A co, tobie też grożą zatoki chore?:D
      No w tym nowo otwieranym centrum onkologii, jakoś w sierpniu to było. Ale że mnie nie przyjęli jednak, to się nie przeprowadzaliśmy :D I za wiele to w mieście nie widziałam :D
      Wiesz, jestem fanką urbexu, mów mi tak jeszcze :D

      Usuń
    6. Hahaha:D
      Fakt. Muszą cierpieć jedni, by ratować drugich...
      Oby nie!
      A, słyszałam o nim. Gadałam z panią, której wyprowadzam pieska i bardzo się cieszy, że będzie miała blisko do lekarza i na wszystkie badania. Jak to będzie w praktyce, zobaczymy :D Radom jest brzydki, szary i pusty wieczorami i w niedziele. Ja jednak, kurczę, polubiłam to miasto :D Sama narzekałam, że nic się nie dzieje, a wystarczyło się po prostu zainteresować. Może to po prostu taka reakcja, bo niedługo będę musiała spakować manatki i zacząć żyć gdzieś indziej na własną rękę? Niby zawsze mnie do tego ciągnęło, a jednak... :D
      Weź, ja i mój kumpel, z którym dokonaliśmy tego odkrycia, nie możemy patrzeć na musztardę, wąchanie jej, a już - nie daj Boże - wzięcie do ust powoduje powrót złych wspomnień i reakcje obronną :D

      Usuń
    7. Dokładnie.
      No centra onkologii z reguły działają sprawnie, a to wyglądało nieźle jak na początki, więc pewnie nie będzie źle:)
      Wiesz, szare, puste miasta z pozoru nieraz właśnie są najciekawszymi. I właśnie jak człowiek ma wyjechać, to go nostalgia ogarnia...a dokąd to zmierzasz na studia, jeśli mogę zapytać?
      No to ładnie:D

      Usuń
  2. Ja lubię takie zabawy bo można się dowiedzieć czegoś o innych. Ale tak masz rację, ta fala nominacji - potem to już jest takie bez magii, nie wiem jak to określić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też je lubię, ale właśnie no nieraz..co za dużo to niezdrowo. Chociaż, ja się cieszę, że zostałam nominowana akurat:) Ale rozumiem o co ci chodzi.

      Usuń
    2. Ja też się cieszę, że brałam udział w Nominacji Dobrych myśli czy właśnie w Liebsterze :)

      Usuń
  3. Podoba mi się porównanie tej zabawy do Hydry ;p Bo i owszem, tak właśnie jest ;p
    Gdzie dokładnie chciałabyś wyjechać z mężem, pisząc "koniec świata"? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się zawsze tak kojarzyła właśnie :D
      Nowa Zelandia bądź Australia. Bo i szukają tam ludzi z naszym wykształceniem i ogólnie, ponoć fajnie się żyje:) I mamy jako taki plan ułożony, ale nie będziemy płakać, jak nie wyjdzie ostatecznie. Pożyjemy, zobaczymy:)

      Usuń
    2. Ja na to z tej strony nie patrzyłam, ale porównanie jest faktycznie bardzo trafne :)
      To trzymam kciuki :) Znajomy właśnie też chce jechać do Australii, ale słyszałam że za bilet trzeba zapłacić chyba 12 tys złotych :/

      Usuń
    3. W sumie, nie znam innej blogowej zabawy, która by się tak dobrze trzymała. Może dlatego, że ma bardzo proste zasady i jest duża dowolność:)
      Dziękujemy:) No w dwie strony mniej więcej tyle wyjdzie. Tak jak patrzyliśmy najtaniej do NZ w dwie osoby w jedną stronę, z opłatami bagażowymi, lotniskowymi i tak dalej to wyjdzie jakoś 10 tys. zł. Także, trzeba też i trochę zarobić sobie i uzbierać, żeby tam życie zaczynać w sumie:)

      Usuń
    4. I wszyscy lubią Asik :D
      No właśnie, a ja nie mam pojęcia jak tam wygląda życie, drogie czy nie. tam po angielsku mówią? :P

      Usuń
    5. No tak, nie ma się co dziwić zresztą:)
      W Australii droższe, w NZ taniej trochę. I owszem w obu krajach mówi się [po angielsku, zresztą, te państwa to właśnie dawne domium angielskie. W pewien sposób oba też są pewnymi tyglami kulturowymi, bo mają młodą historię. W NZ mówi się, że każdy emigrant jest u siebie, bo wszyscy oprócz Maorysów, czyli rdzennego ludu zamieszkujących te wyspy, jest zasadniczo emigrantem. Pełno tam Azjatów, ludzi z Ameryki Południowej i właśnie Europejczyków. Zasadniczo życie w NZ jest bardziej sielskie niż w Australii. Bo o ile np. w Australii masz gorący klimat i wszystko chce cię zabić, o tyle w NZ panuje klimat umiarkowany ( mniej więcej taki jak angielski, mokry, choć jednak bardziej słoneczny, na północnej wyspie jest cieplej) i nie ma tam węży, komarów ani pająków jadowitych. Najstraszniejszymi zwierzętami są chyba papugi Kea :D Jako że NZ ma 4 mln obywateli tylko około ( i 40 mln owiec:D) żyje się tam po prostu spokojnie i cóż..mają cudowne widoki. W końcu Władca Pierścieni był tam kręcony. Więc nawet bardziej nas do tego małego, sielskiego kraju ciągnie ( dobra, minusem są wulkany i trzęsienia ziemi:D). , do Australii tak przy okazji, bo też wesoło, chociaż gorąco :D
      Aha i zarobki w naszych zawodach są wysokie też, dlatego tam uderzamy:) Problemem jest dostanie wizy, ale właśnie i inzynieria ochrony środowiska i moja elektroradiologia jest na liście tak zwanych reference job skills, na które można uzyskać stałą wizę pracowniczą, bo głównie w NZ, mają problemy straszne z wyżej wykształconymi kadrami w wielu kierunkach, bo im wszyscy do Australii uciekają :D

      Usuń
    6. Dużo wiesz ;p Mnie przekonuje gorący klimat Australii bo jestem ciepłolubna, ale znów nienawidzę owadów i pewnie umarłabym ze strachu widząc pająka, więc ostatecznie wolałabym Nową Zelandię :)
      Macie drogi otwarte, może są jakieś dofinansowania które by pozwoliły na wyjazd? :)

      Usuń
    7. Jak chcę tam wyjechać, to muszę dużo wiedzieć :D I wiesz, w sumie wszędzie w tropikach pełno pająków...
      Są dla studentów, ale to już nie dla nas.

      Usuń
  4. O i Ciebie dopadlo :p ja tylko patrze czy ktos mnie nie nominuje bo nie lubie :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego, z mojej strony, nie masz takiego problemu:) Ale zapamiętam też na przyszłość:)

      Usuń
    2. Jeśli pytania byłyby wyzwaniem... To może w sumie czemu nie ,ale z drugiej strony... Mam często tyle mętliku w głowie,że dodaje notki i mogłabym się nie wywiązać :P

      Usuń
  5. a ja nie ukrywam, że jak przeczytałam ostatni post u Kordiana, który opublikowałaś... przeczytałam do samego końca, chciałam Cię poznać wirtualnie, szukałam szukałam.. ale nie mogłam trafić, do czasu jak Ty zaglądnęłaś dobrze.Kordian zmusił Cię do pisania, ale wychodzi Ci to rewelacyjnie, wiedział co robi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak Ty zaglądnęłaś do mnie na bloga... :) ucięło mi coś w tym słowach.

      Usuń
    2. Mi też czasem ucina:) W każdym razie to nawet jakoś..miłe:) I jak widać, zdecydowałam się właśnie wrócić, pod mentalnym przymusem, ale jednak:) I cóż, dziękuję za komplement:)
      W ogóle, mam wrażenie, że jak ktoś pisze, to nie jest w stanie w blogosferze się ukryć, czy nawet zmieniając nicki czy adresy blogów:D

      Usuń
    3. nie ma za co :) zawsze piszę to co myślę :)
      a jednak nie mogłam Cię znaleźć. dziwne....

      Usuń
    4. bo przedtem miałam bloga na wp:)

      Usuń
  6. Widziałam tą blogową zabawę u wielu osób i powiem Ci, że mało kto pisał tak dużo i tak szczerze jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytało mi się fajnie, bo świetnie piszesz, co nie zmienia faktu, że Liebster powinien zginąć śmiercią naturalną :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba wymyślić lepszy, konkurencyjny tag :D

      Usuń
  8. Odpowiedzi świetne. Długie, co bardzo cenię :) Po pierwsze: napisałaś o "myślodsiewni" - już Cię lubię za przywołanie Harry'ego Pottera, dobra, żart, i tak Cię lubię, ale za to lubię Cię jeszcze bardziej :p. Po drugie: Tak ładnie mówisz o fizyce. Ja - odwieczny przeciwnik tego przedmiotu, bo za Chiny Pana coś pojąć moim móżdżkiem z zakresu fizyki - zachwycam się tym, jak piszesz o tej dziedzinie nauki. Kim jesteś z zawodu? Czym się zajmujesz? Po trzecie: Każdy nosi w sobie Wszechświat - dziękuję Ci za te słowa. Dzięki Tobie mam temat do rozmyślań. Po czwarte: Czekam na notkę o egoizmie i altruizmie, bo mnie zaciekawiłaś. I to by było na tyle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, i jeszcze zapomniałam dodać, że jestem different, a nie Different, ale przebaczam :D

      Usuń
    2. Cóż, dzięki:)I nie ukrywam, że też i Ciebie darzę pewną sympatią, o:)
      Bo fizyka jest piękna. Tylko właśnie często szkoła, złe tłumaczenie jej od dupy strony często ludzi zniechęca. A z pewnymi rzeczami warto się zapoznać:)
      Jestem magistrem elektroradiologii i teraz dodatkowo uczę się roli opiekuna medycznego:)
      I spoko, postaram się niedługo napisać, jak zgłębię do końca temat :D
      O ja, chciałam oddać szacunek dużą literą, sorry :D

      Usuń
  9. Pisałam właśnie pracę o internecie na zajęcia, i już podsumowując stwierdziłam, że jest bronią w ręku człowieka, podobnie jak wszystko wokół. Wystarczy z tych dóbr techniki korzytsać w dobry sposób, nikomu nie szkodzić ani nie wadzić i wtedy będzie tylko dobrze.

    Dobre podejście do życia masz, tak widzę dzięki tym pytaniom :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie:) Tak samo właśnie i długopis może być pistoletem, jak w jednym z kawałków Incubusa:) I wszystko wokół może być zarówno złe, jak i dobre.
      No może, może:D

      Usuń
  10. też chciałabym emigrować... może nie aż tak daleko, ale jednak... w poszukiwaniu szczęścia

    OdpowiedzUsuń
  11. Egoizm może być naprawdę rozumiany na wiele sposobów, ja mam w sobie dużą część egoisty, ale właśnie... każdy odbiera go inaczej i może niektóre nasze działania różnie rozumieć. Właśnie to mylne wrażenie. Przed chwilą przeczytałam, że mam dobre serce, co jest miłe, ale szczerze nigdy nie przyszło mi do głowy, bo właśnie ta egoistyczna cząstka, którą tak dobrze znam o sobie przypomina, Jest we mnie, jest mi z nią dobrze, innym raczej nie robię nią krzywdy, więc wszystko jest w porządku ;).
    I wiesz, z tymi wynalazkami.... No jak mogłaś, w ogóle się po Tobie tego nie spodziewałam, taki plagiat ;D.
    Ej ale przecież można mieć podobne zdanie w niektórych kwestiach, więc jaki to plagiat :p. A kradziej myśli to już inna sprawa ;D.
    'Byłam chyba dzieckiem mieszczącym się w większości norm. Chłopczyca podwórkowa, dowodząca oddziałem chłopców w podobnym wieku' - cudowny fragment! :D
    I Kordian wiedział co robi 'zmuszając' Cię w pewien sposób do powrotu :). Może pamiętasz co Ci kiedyś napisałam, jaka była moja reakcja jak zobaczyłam 'autor: Frida' pod ostatnim postem u Kordiana, pojawiałaś się też u niego na blogu, a jakie było moje zdziwienie jak pod moim jednym z pierwszych wpisów pojawił się Twój komentarz, już wiedziałam, z którą Fridą mam do czynienia! ;D. Tak więc teraz miło Cię tutaj trochę, w pewien sposób poznawać poprzez Twój blog :).
    Trzymaj się! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, sama definicja egoizmu jest bardzo płynna. Dla mnie wszystkie prawie ludzkie działania są odmianami egoizmu także...trudno by było, gdybym się egoistką nie nazwała, co nie? Musiałabym nie istnieć :D
      I dobre serce nie zaprzecza egoizmowi właśnie:)
      No wiem, jestem okropna :D
      No bo to prawda:D
      Z reguły wiedział co robi, jeśli chodzi o pewne no...poważne rzeczy, tak to nazwijmy. I widzisz, tak jakoś wyszło, dotarłam jakoś i do ciebie:) I miło mi, czytając takie słowa:)

      Usuń
  12. Wiesz Frida, cieszę się, że zostałaś w jakiś tam sposób "zmuszona" do napisania tego wpisu. O wiele więcej wiem o Tobie i w pewnych punktach się z Tobą zgadzam, czym troszkę jestem zaskoczona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, to dobrze:)I co cię tak zaskoczyło, co?:)

      Usuń
  13. coraz lepiej Cię poznaję poprzez Twoje notki, właściwie zgadzam się ze wszystkim co piszesz, wydajesz się inteligentną, rozsądną aczkolwiek szaloną trochę istotą i dziwię się sam sobie, że tak się z Tobą zgadzam choć jesteśmy zupełnie innymi osobami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu, ludzie wcale nie muszą być tacy sami, żeby się ze sobą dogadywać przecież:) I cóż, dzięki, uznaję to za komplement pełną gębą:)

      Usuń
  14. Masz proste wspomnienia z tamtego już roku, jednak opływają taką lekkością, a zarazem szczęściem, że jestem przekonana, że podczas tych właśnie koncertów czy zdobywanych szczytów bawiłaś się wspaniale, a uśmiech nie znikał Ci z twarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo prostota czasem jest najcenniejsza i w niej właśnie poznaje się, co to piękno:)

      Usuń
  15. Ja to zawsze lubiłam takie łańcuszki, lubię czytać, bo czasami są takie pytania, na które są odpowiedzi takie, które się nie mają szansy pojawić w zwykłych postach ;) Wydanie książki na podstawie blogowych notek byłoby bardzo fajnym pomysłem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że czasem dzięki takim zabawom dowiadujemy się czasem o kimś czegoś, co by mu inaczej do głowy na blogu nie wpadło:)
      A mnie jakoś póki co nie pociąga:)

      Usuń
    2. Szkoda! Fajnie by było przeczytać taką Twoją książkę :)

      Usuń
  16. Aż trudno odnieść się do całego posta, bo pytania były tak różnorodne, że prawie do każdego mogłabym napisać osobny komentarz ;p Z częścią Twoich odpowiedzi bym się zgodziła, część dała mi impuls do przemyśleń na niektóre tematy. Generalnie lubię czytać takie posty i dowiadywać się więcej o innych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, pytań było sporo i różnych, to fakt:)
      I...przemyślenia często na dobre wychodzą, więc w sumie się cieszę:)

      Usuń
  17. Co za dużo Liebstera to niezdrowo ;P Powiem Ci, że rzadko kiedy chce mi się w to bawić, bo pytania zazwyczaj są takie zwykłe, sztampowe, nie ma w nich nic niezwykłego. Jasne - zdarzają się wyjątki, ale jednak nieczęsto :P

    Prawie każdy ma w sobie coś z egoisty i to jest akurat dobre. No i po odpowiedzi na pytanie dot. zrobienia czegoś dla ludzkości widać, jaką egoistką jesteś xD
    A tej myślodsiewni brakowało mi, jak pisałam ostatnio o pamiętniku i blogu. To znaczy - samego słowa ;D Dzięki za przypomnienie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, często w tej zabawie zdarzają się bzdury...ale od czasu zdarzają się perełki. I ze wszystkim, co za dużo to niezdrowo, no nie?:)
      Dokładnie:D Całkowitą :D
      I nie ma za co :D

      Usuń
  18. jakby się tak zastanowić, na pewno każdy z nas miałby kilka miłych wydarzeń z minionego roku, jak i tych niemiłych, ale najważniejsze to cieszy się tym, co się ma i to doceniać!

    ja uważam, że każdy powinien mieć coś w sobie z egoisty, bo jednak egoizm w życiu jest ważny, może to straszne co piszę, choć myślę, że mnie zrozumiesz, nie możemy ciągle dbać o innych, o sobie też trzeba pomyśleć!

    hmm... wiesz, jak przeczytałam pytanie "czy chciałabyś coś zrobić dla ludzkości" - od razu nasunęło mi się "NIE!", ponieważ ludzkość na pewno nic by nie chciała zrobić dla mnie... owszem, tak jak piszesz - dla kilku, konkretnych osób na pewno chciałabym zrobić coś dobrego, ale z pewnością nie dla całego świata, bo ten cały świat na bank ma mnie w dupie :P

    heh, to byłaś skubany dzieckiem :P ja dzieckiem byłam spokojnym, grzecznym, uczynnym, ale okres dorastania miałam dość hmm burzliwy? lubiłam się kłócić, stawiać na swoim, byłam nie miła itd. :D więc jak byłam uroczą dziewczynką, tak byłam zjebaną nastolatką :D

    ja w sumie z ciekawości podejmuję to wyzwanie, ciekawa jestem czy uda mi się przeczytać tyle książek, bo nigdy tego nie liczyła, nigdy nie spisywałam, a miewa różne okresy z czytaniem, czasem potrafią długo po nic nie sięgać, a czasem jedną książkę za drugą w szybkim tempie pochłaniam, w tym roku spiszę ile książek przeczytałam i ich tytuły i chciałabym, by było to minimum 52! ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawe odpowiedzi, inspirujące, a niektóre dyplomatyczne ;)
    To, co napisałaś powinno dać nam wszystkim do myślenia.. pokazałaś poniekąd, że nie ma rzeczy złych, gorszych, że wszystko zależy od punktu widzenia i że we wszystkim można dostrzec coś pozytywnego.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo też i dyplomatą nieraz trzeba być :D
      Dokładnie. Rzecz po prostu nie tyle, na co patrzymy, a skąd widzimy nieraz:)

      Usuń
  20. Different zadała bardzo ciekawe pytania, a Ty udzieliłaś obszernych, i jak zawsze ciekawych odpowiedzi ;) też jestem full time egoistką. no cóż.
    fajne masz podejście do życia i bloga. i plus za red hotów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się czasem zastanawiam, czy ktoś egoistą nie jest:)
      I cóż, dzięki :) A ich to chyba wszyscy kochają :D

      Usuń
    2. noo mi też się wydaje, że każdy jest w pewnym stopniu egoistą, ale ja na pewno w większym stopniu niż inni :p
      RHCP for life, dla każdej grupy wiekowej i płci :D

      Usuń
  21. Jesteś pierwszą osobą która otwarcie przyznaje się do egoizmu i cholera jasna, dziękuję Ci za to bardzo :)
    Myślę, że mogłabyś się wybić z tym blogiem. Uwielbiam Cię czytać. Czasami nie mam słów jak mam Cię skomentować, ponieważ wszystkie moje myśli już przelewasz. Obyś nie odeszła, pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co dziękować, bo to prosty fakt i tyle:)
      Hm...nigdy o tym nie myślałam po prostu, piszę moim zdaniem wiele bzdur często, jednak dziękuję za komplement, z całego serca:) Cieszę się, że po prostu ktoś lubi te wypociny poczytywać:)

      Usuń
  22. Frida, jest jakiś prywatny kontakt do Ciebie, bo mam pytanie, a jak próbuje wysłac maila z profilówki to mi outlook'a włacza a ja tego microshitu nie chce uzywać...

    OdpowiedzUsuń