Nowa fala Liebstera przesunęła się
złowrogo po blogosferze...
Pamiętam tą zabawę jeszcze z czasów,
gdy pisałam poprzedniego bloga. Zawsze lubiłam pewne blogowe
zabawy, lubiłam zabawy zabawami wręcz, czasem łamiąc zadane mi
schematy, bo przecież w żadnych ramach Frida nigdy ujmować się
nie lubiła.
Nie sądziłam jednak, że w czasie,
gdy piszę tak krótko, Liebster ponownie dopadnie i mnie. Jak za
dawnych czasów. A tymczasem, fala uderzeniowa zaskoczyła mnie aż
podwójnie! Zatem, nie ma co mitrężyć, jak to mówi mój Maż,
tylko brać się do roboty.
Nominacja od Different
1. Jakie jest najlepsze ze wspomnień
minionego roku?
Jak wiele osób wie, nie musiałabym
się ani chwili zastanawiać nad wspomnieniem najgorszym. Dlatego nie
chciałam podsumowywać w żaden sposób minionego roku, dlatego
mówię często o ciągłości czasu i jego nieistnieniu, bo pewne
rzeczy wracają zbyt jaskrawo. To ciekawe, jak nieraz łatwo od razu
na wierzch wydobyć to co złe. A przecież, warto skupiać się nad
tym, co dobre. I to pytanie przypomina mi całą Nominację Dobrych
Myśli, wymyśloną przez Asika. I wydobywa wiele tych właśnie
dobrych rzeczy, bo nagle okazuje się, że w minionym roku było ich
tyle, że trudno aż wybrać jedno jedyne.
Na pewno wiatr wspomnień przynosi
zmęczenie zdobywania kolejnych szczytów w Gruzji, o których
mówiłam właśnie w powyżej przypominanej zabawie. Przynosi smak
lodowatej wody z górskiego strumienia, widoki o których nie można
mówić słowami, bo wspomnienia o nich kryją się w sercu, dużo
śmiechu i to oczyszczenie pod nieskażonym sztucznym światłem
nocnym niebem.
Ale nie będę tu na nowo się
rozpisywać na ten temat. Nie tym razem. Bo ten rok miał pełno
innych perełek. Chwil, po prostu momentów, z których nie idzie
wybrać najlepszego. Konkretnego.
Przed oczami migają mi kolorowi ludzie
tańczący pod sceną na Ethno Porcie i nasza wspólna wesołość,
grupy przyjaciół, która kolejny raz się tam wybrała. Przed
oczami mam kolejne rozmowy, kubki wypijanych herbat, piosenki przy
których zdziera się gardło po pijaku w kolejnym barze. Wiele
koncertów, występów ludzi których kocham. Baśnie opowiadane nocą
w Sali Zamku Cesarskiego i śmiech kochanej przyjaciółki, gdy
wracamy do mnie do domu. To wszystkie namiętne noce, leniwe poranki
z Mężem. To dziki śmiech z powodu tego, co głupiego zrobił znowu
któryś z naszych kotów. Wszystkie leśne spacery i rozmowy nad
Wartą.
Nie wybiorę najlepszego wspomnienia,
bo nie potrafię. Nie jedno, konkretne. Bo jednak chyba...po prostu
mam szczęśliwe życie. Nawet mimo kolejnych tragedii, które w
czasie się zdarzają i dotykają boleśnie.
2. Co sądzisz o osobach, które się
okaleczają?
Na pewno nie osądzam w jakikolwiek
sposób. Wręcz do szału swojego czasu doprowadzało mnie mówienie
"okalecza się na pokaz" i śmianie się z ludzi typu
"emusy" i tym podobne. Fakt faktem, że swojego czasu
okaleczanie się zrobiło się głośną sprawą. Ale nigdy nie było
sprawą zabawną, bo jeśli ktokolwiek to robił, to znaczy, że
potrzebuje pomocy. To taki bezgłośny, ale cholernie widoczny krzyk,
wręcz dosłowny w swoim milczeniu.
Mówiąc po mojemu, trochę na okrętkę
pewnie, osoba, która się okalecza, to taka sama osoba jak każda
inna- no bo czemu miałaby być kimś "inny"? Każdy to po
prostu człowiek. Zawsze, najpierw jest się człowiekiem. A nie
swoimi problemami i to jest chyba najważniejsze Ale to człowiek,
osoba, mająca swoje problemy, swoje cierpienie i ból, tylko nie
potrafiąca sobie z nim poradzić w sposób, który nie byłby tak
destruktywny dla ciała i dla duszy. Dlatego nieraz trzeba po prostu
wyciągnąć rękę, próbować jakoś pomóc choć
przecież...ostatecznie i tak, każdy z nas, musi pomóc sobie sam.
3. Czy uważasz siebie za osobę,
która ma w sobie coś z egoisty?
Zdecydowanie. Co więcej powiem, jestem
całkowitą egoistką. Wiele osób ma mylne wrażenie, przez to, co
robię w życiu, czym chcę się zajmować. Bo troska o osoby chore
czy umierające kojarzy się ze świętymi, Matkami Teresami i tym
podobne. A tak naprawdę, u mnie wypływa to z egoizmu ( choć, czy
nie u wszystkich?) który ma po prostu dziwaczną troszkę formę. W
ogóle, zasadniczo nie wierzę w altruizm, a może mówiąc inaczej-
altruizm jest tylko jedną z form egoizmu. Ale i tą formę
przejawiam rzadko. W dużej mierze jestem nastawiona na siebie, na
swoje potrzeby w wielu dziedzinach życia, choć nieraz tego nie
widać może, bo po prostu uważam, żeby przy okazji tymi potrzebami
kogoś nie krzywdzić i...chyba do tego można wszystko sprowadzić.
Do słynnego zdania "żyj i pozwól żyć innym".
Zresztą, ostatnio dość interesuje
mnie na nowo sprawa tzw. "genu altruizmu" więc...pewnego
dnia pewnie napiszę o egoizmie i altruizmie więcej. A na razie
tyle. Tak, jestem całkowitą egoistką :D
4. Opisz swoje ulubione miejsce we
Wszechświecie.
Może zabrzmię dziwnie
ale...Wszechświat noszę ze sobą, w swojej duszy. W dużej mierze
zgadzam się z tym, co mówiło wielu mistyków- to, co cię otacza,
jest tylko snem. To wszystko, co widzisz dosłownymi oczami, jest
tylko ułudą prawdziwego świata. To kolejne zasłony, które trzeba
odrzucić. Prawda o świecie jest w strumieniu, który przepływa
przez ciebie.
Strumieniu, który przepływa przez
każdego z nas, strumieniu, w którym i ja się kąpię. Odczuwam
czymś innym, niż ciałem.
Mam w sobie swój własnych
wszechświat, moja dusza stanowi go ponad snami i zasłonami. I to
jest moje ulubione miejsce w tym...i innym świecie, nie dla tego
świata.
Nie jestem w stanie go jednak opisać.
Bo potrzebne byłby metafory, które i tak nie ujęły by prawdy.
Zostańmy więc przy tym, że po prostu
cały wszechświat noszę po prostu w sobie :) Powiem więcej- każdy
z nas ma go w sobie.
5 Chciałabyś zrobić coś dla
ludzkości?
Pewnie wyjdę na okropną osobę, ale
powiem wprost- nie. Ludzkość to tylko szerokie pojęcie zbioru
jednostek. To pojęcie, które nieraz przyprawia mnie o mdłości, bo
kojarzy się od razu z okrucieństwem, bezmyślnością, głupotą
szarej masy. Stada owiec, które pokrzykują coś niezrozumiale. Nie
chcę zrobić nic dla ludzkości. Jeśli coś zrobić, to dla
pojedynczego człowieka. Tyle, moim zdaniem, wystarczy. Dawać
naokoło, najbliżej, to co nazywamy dobrym. Być może, gdyby
wszyscy tak robili...to samo pojęcie ludzkości nie kojarzyłoby mi
się tak negatywnie.
6. Czy powiedziałaś kiedyś coś,
przez co czułaś do siebie wstręt?
I powiedziałam wiele takich rzeczy, i
zrobiłam, gdy byłam młodsza. Często swojego czasu nawet wstręt
do siebie prowokowałam, bo miałam wrażenie, że na nic innego nie
zasługuję. Ale wyleczyłam się z tego, tak samo jak z tego
wrażenia...bo każdy czyn, słowo, ma po prostu swoje konsekwencje
które trzeba przyjąć, przetrawić...a potem sobie wybaczyć i nie
mieć do siebie ani wstrętu, ani żalu. Bo po co zatruwać sobie
życie? Just let it go. Jedno ze zdań, które obecnie
stanowi moje motto. Także i w tym kontekście.
7. Czy masz jakiś sekret, który
skrupulatnie ukrywasz?
Nasuwa mi się dziwna rzecz- jedyne
sekrety, które ukrywam są cudze. Te, które mi powierzono albo
rzeczy, których po prostu nie powinnam zdradzać, bo stanowią część
większej całości, a są we mnie zamknięte.
Są rzeczy, o których ponoć nie
powinnam głośno mówić, do których choćby według mojego Męża
nie powinnam się przyznawać, bo albo grozi mi ostracyzm społeczny
albo groźby zamknięcia w psychiatryku. Ale jeśli chodzi o mnie
samą, o zdarzenia, które mnie kształtowały czy moje poglądy na
świat, nie wstydzę się niczego i miewam za długi język....choć
właśnie nauczyłam się choć trochę uważać, komu pewne
informacje powierzam.
Swoją drogą, nieraz wydawało mi się
smutne, że niektórzy ludzie muszą coś ukrywać, albo tak siebie i
swoich doświadczeń się wstydzą, że mają sekrety. A te jak
wiadomo, tylko zatruwają życie.
8. Co uważasz za najgorszy
wynalazek XXI wieku?
Tutaj powtórzę to co napisała
Solitary, pewnie zostanę oskarżona o plagiat, ale co tam :D Nie
uważam, że wynalazki są złe. Jakiekolwiek. One są tylko
rzeczami, narzędziami. Rzecz, w czyich rękach się znajdują.
Najłatwiej chyba widoczne jest to dla mnie przynajmniej w
dziedzinie, które są mi bliskie. Potęga tzw. atomu, radiacji, z
jednej strony kojarzy się jako wielkie zło. Wybuch bomby atomowej,
Hiroszima Nagasaki. Wybuch w Czarnobylu. Wszystko to tylko potęga
atomu użyta w zły sposób. Bo w dobrych rękach, dzięki wiedzy o
promieniowaniu można choćby leczyć, ratować życie. Wszystko
stworzone przez człowieka jest obosiecznym mieczem....ale można się
zastanowić, czy to po prostu nie wypływa z natury samego
człowieka?:> Sami nosimy w sobie bestię i zbawcę świata.
Kwestia, jak wybieramy.
9. Czy kiedykolwiek myślałaś, że
mogłabyś być kimś innym, gdyby nie coś, co się wydarzyło?
Powiem, jakem zakochana w fizyce- każda
akcja rodzi reakcję. Każde zdarzenie, nawet pozornie błahe, nawet
przez nas niezauważone, powoduje zmianę. Być może minimalną,
niedostrzegalną to i teraz. Ale taką, jaka może za 10, 20 lat
powodem, dla którego jesteśmy tu i teraz. Każde zdarzenie wpływa
na nas i przez owe zdarzenia definiujemy to, kim jesteśmy. Owszem,
niektóre zdają się być jak kamienie milowe na naszej drodze,
niektóre są wielkimi drogowskazami, którymi dostajemy wręcz po
oczach, neonami wyświetlanymi nam tuż przed twarzą. Wielkie
tragedie, wielkie radości. Ale życie tak naprawdę obfituje w te
maleńkie, przemijające nieraz w naszej świadomości. I to z nich
głównie się składamy, bo też prowadziły przecież do tych
większych.
Po swojemu więc powiem, że każde
zdarzenie, którego doświadczyłam, spowodowało to, kim jestem tu i
teraz. Bez nawet najmniejszej cegiełki byłabym kimś innym. Tu
znowu można sprowadzić też wszystko do fizyki kwantowej...ale
lepiej się zamknę :D
10. Uważasz, że byłaś dziwnym
dzieckiem?
Zależy, co znaczy dziwne dziecko.
Pomimo sytuacji, jaka panowała w moim domu, swoistej, jakby
niektórzy powiedzieli, patologii, byłam chyba dzieckiem mieszczącym
się w większości norm. Chłopczyca podwórkowa, dowodząca
oddziałem chłopców w podobnym wieku z byłego PGR-u, broniąca się
przez sukienkami i mająca wiecznie zdarte kolana. Rozwrzeszczany,
umorusany bachor, który wieczorami zaczytywał się w setkach
książek, które podsuwała pod nos mama. Zawsze mająca dużo
kolegów i koleżanek i jednocześnie prymuska od przedszkola. W
sumie, jakby się zastanowić, w tej kwestii zawsze byłam dwulicowa.
Rojbrowałam najwięcej, a wszystkie nauczycielki mnie kochały i
uważały za "takie słodkie dziecko". Moja mama zresztą
też. Dopiero niedawno dowiedziała się, że to przeze mnie Gerard
miał założone na głowie 3 szwy, bo walnęłam jego łbem o schody
( przekonałam go za słoik dżemu mojej mamy, żeby nie pisnął ani
słówk,a że to ja). Jedyne właśnie może co było we mnie dziwne,
to to, że idealnie grałam na dwóch frontach od zawsze...i nikomu
to nie przeszkadzało, a ten kto nie miał, nigdy się nie
zorientował :D
11. Na jaką czynność szkoda ci
najbardziej czasu?
Szczerze mówiąc- nie wiem. Nie uznaję
jakiegokolwiek czasu za zmarnowany. nawet, gdy lenię się i oglądam
obrazki w internecie, bo w ten sposób odpoczywam. A każdy
odpoczynku potrzebuje, no nie?:)
Nominacja od Na Marginesie Życia
1. Dlaczego piszesz bloga?
Jeśli mam być całkiem szczera, w
przypadku tego bloga do pisania zostałam zmuszona, w pewnym
"testamencie", co chyba wszystkim jest wiadome. Miałam
wrócić do pisania, od bloga najłatwiej było mi wejść w to na
nowo. Ale nie mam tego za złe, wręcz przeciwnie, cieszę się, że
do pisania wróciłam, choć w takich smutnych okolicznościach.
Zawsze lubiłam pisać choć nie twierdzę, że to potrafię. Lubiłam
też pewną interakcję- bo to co innego, niż pisanie do szuflady.
Można wymieniać poglądy, myśli...a czasem nie ma nic
piękniejszego. I człowiek może się wiele przez to nauczyć.
Dlatego właśnie blog.
2. Co daje ci pisanie bloga?
Jak już pisałam wyżej, ważna jest
owa możliwość rozmowy na wiele tematów, poznawanie w ten sposób
ludzi- a do ludzi przecież zawsze lgnęłam i dawali mi ogromną
motywację do wielu rzeczy, po prostu do działania. Oprócz tego to
po prostu sposób na porządkowanie myśli, których nieraz za dużo
w głowie. Idąc metaforą z Harrego Pottera, blog to dla mnie też
swoista "myślodsiewnia".
3. Masz jakieś plany rozwojowe w
temacie bloga?
Nie, absolutnie nie. Ja po prostu sobie
piszę:)
4. Jakie jest twoje największe
marzenie?
Z marzeniami mam trochę problem, bo
wiele rzeczy jest w moim przyadoku trudne do nazwania, ale
Zrealizowanie planu emigracyjnego mojego i mojego Męża, wyjazd na
stałe na drugi koniec świata. Czy się uda? Zobaczymy. Bo mimo że
to marzenie to...nie jestem do niego przywiązana na tyle, by nie być
szczęśliwą, jeśli życie ma dla mnie inny scenariusz:)
5. Skąd bierzesz pomysły na notki
na bloga?
Ot, z życia. Ze wszystkiego co mnie
otacza, co się zdarzy, co przyjdzie do głowy po różnych
rozmowach, przeczytanych książkach, zobaczonych filmach. To nie
jest tak że chodzę i zastanawiam się, o czym tu na blogu napisać
:D Po prostu, pewne myśli właśnie same przychodzą i trzeba je
gdzieś przelać:)
6. Twoje ulubione zajęcie?
Trudno wybrać jakieś ukochane
zajęcie, bo jest wiele miejsc, rzeczy, przy których się realizuję
albo po prostu jest mi dobrze. Siedzenie cały wieczór z książką
i kubkiem herbaty? Szalone imprezowanie po barach? Siedzenie nad
jeziorem nocą przy ognisku i piwku? Bieganie po szpitalu i
zajmowanie się pacjentami? Malowanie obecnie nocami obrazów?
Medytacje w dzień i w nocy? Spacery po lesie, po moich bagnach
ukochanych? Wędrowanie po górach? Wszystko to robić, i wiele
innych rzeczy, na swój sposób kocham. Mogłabym napisać pewnie, że
moich ulubionym zajęciem jest seks, ale cóż, nie traktuję tego w
tej kategorii :D
7. Twój ulubiony blog?
Można mnie pewnie rozstrzelać za
niezdecydowanie ale...nie mam ulubionego bloga. W wielu miejscach
jest coś, co cenię, coś, co mi się przyjemnie czyta. Za tymi
stronami stoi wiele osób, z którymi pewnie po prostu lubiłabym
rozmawiać, dzielić się poglądami, skrawkami życia. I nie umiem
zdecydować, z kim robiłabym to najchętniej.
8. Wolisz wiosnę, lato, jesień,
zimę?
W każdej z pór roku dostrzegam coś
pięknego. Jako mocno związana z naturą pewne przemiany odbieram
wręcz duchowo, także...znowu po prostu nie wybiorę. Bo moja dusza
potrzebuje każdego z tych czterech elementów, właśnie także
zakorzenionych symbolicznie we mnie:)
9. Jaki masz sposób na
odstresowanie się?
Zdecydowanie, medytacja i różne
praktyki duchowe. To to, co pomaga w najtrudniejszych, najbardziej
stresujących momentach, gdy wręcz mam ochotę wyjść z siebie.
Pomijam, że przedtem muszę się po prostu...wykrzyczeć. Ale to
pierwsza, odruchowa reakcja takiego choleryka, jakim jestem.
10. Czy chciałabyś wydać swoją
książkę, stworzoną z notatek do blogowych?
Nigdy nawet nie przyszło mi to do
głowy, więc chyba nie.
11. Czy planujesz wystartować na
bloga roku?
Też nie. Jak mówiłam, ja po prostu
piszę:)
To by było tyle, jeśli chodzi o moje
nominacje do nieśmiertelnego Liebstera. Bardzo dziękuję osobom,
które o mnie pomyślały, choć nie ukrywam, obie nominacje były
dla mnie niemałym zaskoczeniem, co zresztą chyba mówiłam w
komentarzach.
Sama złamię trochę zasady gry i nie
nominuję nikogo. Zastanawiałam się nad tym i miałam parę typów
( tak, pewnie ci o których pomyślałam wiedzą, że o nich chodzi )
ale...jako że ta zabawa jest niczym Hydra Lernejska, jedna ucięta
głowa przerwanym łańcuszkiem powoduje, że gdzie indziej odrastają
dwie, nie martwię się, że przeze mnie umrze albo zaginie w
blogosferze. Co więcej, jestem typem, który gdy chce wiedzieć po
prostu pyta dlatego nie podtrzymam tradycji tym razem. Mam nadzieję,
że nie macie mi tego za złe. Tym bardziej, że blogi bez pytań i
odpowiedzi, same w sobie opowiadają nasze własne historie. A ja
cieszę się, że ponownie, po długiej przerwie od pisania, mogę w
ty uczestniczyć. I w pewien sposób, przy okazji tych nominacji, za
to wam dziękuję. Wszystkim razem i każdemu z osobna. Temu, że
mogę słuchać i jakoś być tu jednak też niejednokrotnie,
wysłuchaną.
Powiedz mi kochanie
Jaka jest Twoja historia?
Skąd pochodzisz i gdzie zamierasz się udać w czasie?
Powiedz mi kochanko, czy jesteś samotna?
Rzeczy jakich potrzebujemy
Trudno je odnaleźć
Powiedz mi kochanie swoją historię
Skąd pochodzisz
I gdzie zamierasz się udać w czasie?
Powiedz mi kochanko czy jesteś samotna
Rezygnując z niewinności i zostawiając ją w tyle?
Ja też chyba nigdy nikogo nie nominowałam. Byłam leniem i nie chciało mi sie wymyślać pytań.
OdpowiedzUsuńW sumie... Rany, ja też jestem mega egoistką :|
Cóż, wynalazki są. Mogą być dobre lub złe. Przykro, że odkrycia poczynione przez małżeństwo Curie zostały wykorzystane w celach, których oni za nic by nie chcieli. Byli pacyfistami w końcu...
Też w gruncie rzeczy lubię każdą porę roku. Nie cierpię tylko tych okresów przejściowych i odwilży, bo jestem zupełnie nieodporna i od razu choruję wtedy.
Ja sama nie jestem z Poznania :D mieszkam w jednym z kątów polskiego Trójkąta Bermudzkiego :D
To też swoją drogą :D Zresztą, ja pewnie zadałabym za intymne pytania, dlatego się wstrzymuję właśnie. Bo nie znam nieraz granicy. Miałam już nawet wymyślone, a potem tak patrzę i ...nie. Nie, takie nie mogą być. To wolałam nie nominować właśnie :D
UsuńI nie ma w tym egoizmie pewnie nic złego:)
No tak. Albo Nobel przecież. Albo wielu innych naukowców. Po prostu, rzeczy same w sobie złe nie są, ani dobre, jak mówisz, po prostu- są.
A ja lubię np. zgniłą atmosferę przedwiośnia albo tę chwilę przed zimą:)Ale fakt, że wtedy najłatwiej niestety przeziębienie załapać...
Ok....nie wiem co to polski Trójkąt Bermudzki :D
Tak, to możliwe... Wielu nie lubi takich pytań.
UsuńJeśli komuś on pomaga, to why not :D
Nobel się przynajmniej ustawił nieźle :D nie no, myślę, że każdy naukowiec musi mieć to na uwadze. Ludzie są różni i mają różne cele.
Właśnie leżę i choruję, próbując wkuwać na jutrzejszy sprawdzian, wiec jestem mało przychylnie nastawiona do obecnej pogody :D
Łódź, Radom, Sosnowiec :D
Dokładnie. A jak człowiek nieraz jest jakoś zobowiązany do odpowiedzenia..to robi się czasem niemiło. Dlatego na pewno wolę pytać nie na forum publicznym też, o :)
UsuńA pewnie. I nie krzywdzi dookoła, to też ważne tak przy okazji.
To fakt :D I jasne że tak. Ale jednak, chęć wiedzy jest czasem ważniejsza, istotniejsza niż myśl że może być źle wykorzystana..i to też rozumiem.
I w pewien sposób rozumiem, bo ja nie mogę coś moich zatok od świąt odchorować :D
No tak, w sumie, czemu na to nie wpadłam :D W Radomiu miałam w sumie rozmowę kwalifikacyjną, ale mnie nie przyjęli do pracy. Może to i lepiej?:D
Ano właśnie. Czuje się osaczony :S
UsuńBardzo ważne. Chyba nawet ważniejsze.
Ja też! W końcu stalibyśmy w miejscu, gdybyśmy mieli czegoś nie robić, bo może być to źle wykorzystane. Tylko czasem jest po prostu przykro.
Zatoki brrrr...
Rozmowa kwalifikacyjna w Radomiu? A to gdzie?! :D nie no, Rondom całkiem fajny jest. Mieszkam w środku miasta, ale nikt nie wie, gdzie, wszędzie blisko, a ruch znikomy. Żyć nie umierać :D i mam piękne ruiny fabryki za oknem, pełne odczynników, szkła laboratoryjnego i zgniłej musztardy mmm <3
Właśnie. Więc ja nikogo nie będę Liebsterem zwłaszcza, osaczać :D
UsuńJasne że przykro ale w sumie jakby się zastanowić...z reguł to te tzw. złe rzeczy głownie nadawały napęd ludzkości. Choćby wojny i odkrycia medyczne w ich czasie poczynione. Bo pękają wtedy bariery.
A co, tobie też grożą zatoki chore?:D
No w tym nowo otwieranym centrum onkologii, jakoś w sierpniu to było. Ale że mnie nie przyjęli jednak, to się nie przeprowadzaliśmy :D I za wiele to w mieście nie widziałam :D
Wiesz, jestem fanką urbexu, mów mi tak jeszcze :D
Hahaha:D
UsuńFakt. Muszą cierpieć jedni, by ratować drugich...
Oby nie!
A, słyszałam o nim. Gadałam z panią, której wyprowadzam pieska i bardzo się cieszy, że będzie miała blisko do lekarza i na wszystkie badania. Jak to będzie w praktyce, zobaczymy :D Radom jest brzydki, szary i pusty wieczorami i w niedziele. Ja jednak, kurczę, polubiłam to miasto :D Sama narzekałam, że nic się nie dzieje, a wystarczyło się po prostu zainteresować. Może to po prostu taka reakcja, bo niedługo będę musiała spakować manatki i zacząć żyć gdzieś indziej na własną rękę? Niby zawsze mnie do tego ciągnęło, a jednak... :D
Weź, ja i mój kumpel, z którym dokonaliśmy tego odkrycia, nie możemy patrzeć na musztardę, wąchanie jej, a już - nie daj Boże - wzięcie do ust powoduje powrót złych wspomnień i reakcje obronną :D
Dokładnie.
UsuńNo centra onkologii z reguły działają sprawnie, a to wyglądało nieźle jak na początki, więc pewnie nie będzie źle:)
Wiesz, szare, puste miasta z pozoru nieraz właśnie są najciekawszymi. I właśnie jak człowiek ma wyjechać, to go nostalgia ogarnia...a dokąd to zmierzasz na studia, jeśli mogę zapytać?
No to ładnie:D
Ja lubię takie zabawy bo można się dowiedzieć czegoś o innych. Ale tak masz rację, ta fala nominacji - potem to już jest takie bez magii, nie wiem jak to określić.
OdpowiedzUsuńTeż je lubię, ale właśnie no nieraz..co za dużo to niezdrowo. Chociaż, ja się cieszę, że zostałam nominowana akurat:) Ale rozumiem o co ci chodzi.
UsuńJa też się cieszę, że brałam udział w Nominacji Dobrych myśli czy właśnie w Liebsterze :)
UsuńNo nie wątpię:)
UsuńPodoba mi się porównanie tej zabawy do Hydry ;p Bo i owszem, tak właśnie jest ;p
OdpowiedzUsuńGdzie dokładnie chciałabyś wyjechać z mężem, pisząc "koniec świata"? :D
Mi się zawsze tak kojarzyła właśnie :D
UsuńNowa Zelandia bądź Australia. Bo i szukają tam ludzi z naszym wykształceniem i ogólnie, ponoć fajnie się żyje:) I mamy jako taki plan ułożony, ale nie będziemy płakać, jak nie wyjdzie ostatecznie. Pożyjemy, zobaczymy:)
Ja na to z tej strony nie patrzyłam, ale porównanie jest faktycznie bardzo trafne :)
UsuńTo trzymam kciuki :) Znajomy właśnie też chce jechać do Australii, ale słyszałam że za bilet trzeba zapłacić chyba 12 tys złotych :/
W sumie, nie znam innej blogowej zabawy, która by się tak dobrze trzymała. Może dlatego, że ma bardzo proste zasady i jest duża dowolność:)
UsuńDziękujemy:) No w dwie strony mniej więcej tyle wyjdzie. Tak jak patrzyliśmy najtaniej do NZ w dwie osoby w jedną stronę, z opłatami bagażowymi, lotniskowymi i tak dalej to wyjdzie jakoś 10 tys. zł. Także, trzeba też i trochę zarobić sobie i uzbierać, żeby tam życie zaczynać w sumie:)
I wszyscy lubią Asik :D
UsuńNo właśnie, a ja nie mam pojęcia jak tam wygląda życie, drogie czy nie. tam po angielsku mówią? :P
No tak, nie ma się co dziwić zresztą:)
UsuńW Australii droższe, w NZ taniej trochę. I owszem w obu krajach mówi się [po angielsku, zresztą, te państwa to właśnie dawne domium angielskie. W pewien sposób oba też są pewnymi tyglami kulturowymi, bo mają młodą historię. W NZ mówi się, że każdy emigrant jest u siebie, bo wszyscy oprócz Maorysów, czyli rdzennego ludu zamieszkujących te wyspy, jest zasadniczo emigrantem. Pełno tam Azjatów, ludzi z Ameryki Południowej i właśnie Europejczyków. Zasadniczo życie w NZ jest bardziej sielskie niż w Australii. Bo o ile np. w Australii masz gorący klimat i wszystko chce cię zabić, o tyle w NZ panuje klimat umiarkowany ( mniej więcej taki jak angielski, mokry, choć jednak bardziej słoneczny, na północnej wyspie jest cieplej) i nie ma tam węży, komarów ani pająków jadowitych. Najstraszniejszymi zwierzętami są chyba papugi Kea :D Jako że NZ ma 4 mln obywateli tylko około ( i 40 mln owiec:D) żyje się tam po prostu spokojnie i cóż..mają cudowne widoki. W końcu Władca Pierścieni był tam kręcony. Więc nawet bardziej nas do tego małego, sielskiego kraju ciągnie ( dobra, minusem są wulkany i trzęsienia ziemi:D). , do Australii tak przy okazji, bo też wesoło, chociaż gorąco :D
Aha i zarobki w naszych zawodach są wysokie też, dlatego tam uderzamy:) Problemem jest dostanie wizy, ale właśnie i inzynieria ochrony środowiska i moja elektroradiologia jest na liście tak zwanych reference job skills, na które można uzyskać stałą wizę pracowniczą, bo głównie w NZ, mają problemy straszne z wyżej wykształconymi kadrami w wielu kierunkach, bo im wszyscy do Australii uciekają :D
Dużo wiesz ;p Mnie przekonuje gorący klimat Australii bo jestem ciepłolubna, ale znów nienawidzę owadów i pewnie umarłabym ze strachu widząc pająka, więc ostatecznie wolałabym Nową Zelandię :)
UsuńMacie drogi otwarte, może są jakieś dofinansowania które by pozwoliły na wyjazd? :)
Jak chcę tam wyjechać, to muszę dużo wiedzieć :D I wiesz, w sumie wszędzie w tropikach pełno pająków...
UsuńSą dla studentów, ale to już nie dla nas.
O i Ciebie dopadlo :p ja tylko patrze czy ktos mnie nie nominuje bo nie lubie :p
OdpowiedzUsuńDlatego, z mojej strony, nie masz takiego problemu:) Ale zapamiętam też na przyszłość:)
UsuńJeśli pytania byłyby wyzwaniem... To może w sumie czemu nie ,ale z drugiej strony... Mam często tyle mętliku w głowie,że dodaje notki i mogłabym się nie wywiązać :P
Usuńa ja nie ukrywam, że jak przeczytałam ostatni post u Kordiana, który opublikowałaś... przeczytałam do samego końca, chciałam Cię poznać wirtualnie, szukałam szukałam.. ale nie mogłam trafić, do czasu jak Ty zaglądnęłaś dobrze.Kordian zmusił Cię do pisania, ale wychodzi Ci to rewelacyjnie, wiedział co robi :)
OdpowiedzUsuńjak Ty zaglądnęłaś do mnie na bloga... :) ucięło mi coś w tym słowach.
UsuńMi też czasem ucina:) W każdym razie to nawet jakoś..miłe:) I jak widać, zdecydowałam się właśnie wrócić, pod mentalnym przymusem, ale jednak:) I cóż, dziękuję za komplement:)
UsuńW ogóle, mam wrażenie, że jak ktoś pisze, to nie jest w stanie w blogosferze się ukryć, czy nawet zmieniając nicki czy adresy blogów:D
nie ma za co :) zawsze piszę to co myślę :)
Usuńa jednak nie mogłam Cię znaleźć. dziwne....
bo przedtem miałam bloga na wp:)
UsuńWidziałam tą blogową zabawę u wielu osób i powiem Ci, że mało kto pisał tak dużo i tak szczerze jak Ty :)
OdpowiedzUsuńPo prostu gaduła ze mnie:)
UsuńCzytało mi się fajnie, bo świetnie piszesz, co nie zmienia faktu, że Liebster powinien zginąć śmiercią naturalną :P
OdpowiedzUsuńTrzeba wymyślić lepszy, konkurencyjny tag :D
UsuńOdpowiedzi świetne. Długie, co bardzo cenię :) Po pierwsze: napisałaś o "myślodsiewni" - już Cię lubię za przywołanie Harry'ego Pottera, dobra, żart, i tak Cię lubię, ale za to lubię Cię jeszcze bardziej :p. Po drugie: Tak ładnie mówisz o fizyce. Ja - odwieczny przeciwnik tego przedmiotu, bo za Chiny Pana coś pojąć moim móżdżkiem z zakresu fizyki - zachwycam się tym, jak piszesz o tej dziedzinie nauki. Kim jesteś z zawodu? Czym się zajmujesz? Po trzecie: Każdy nosi w sobie Wszechświat - dziękuję Ci za te słowa. Dzięki Tobie mam temat do rozmyślań. Po czwarte: Czekam na notkę o egoizmie i altruizmie, bo mnie zaciekawiłaś. I to by było na tyle :)
OdpowiedzUsuńO, i jeszcze zapomniałam dodać, że jestem different, a nie Different, ale przebaczam :D
UsuńCóż, dzięki:)I nie ukrywam, że też i Ciebie darzę pewną sympatią, o:)
UsuńBo fizyka jest piękna. Tylko właśnie często szkoła, złe tłumaczenie jej od dupy strony często ludzi zniechęca. A z pewnymi rzeczami warto się zapoznać:)
Jestem magistrem elektroradiologii i teraz dodatkowo uczę się roli opiekuna medycznego:)
I spoko, postaram się niedługo napisać, jak zgłębię do końca temat :D
O ja, chciałam oddać szacunek dużą literą, sorry :D
Pisałam właśnie pracę o internecie na zajęcia, i już podsumowując stwierdziłam, że jest bronią w ręku człowieka, podobnie jak wszystko wokół. Wystarczy z tych dóbr techniki korzytsać w dobry sposób, nikomu nie szkodzić ani nie wadzić i wtedy będzie tylko dobrze.
OdpowiedzUsuńDobre podejście do życia masz, tak widzę dzięki tym pytaniom :D
Dokładnie:) Tak samo właśnie i długopis może być pistoletem, jak w jednym z kawałków Incubusa:) I wszystko wokół może być zarówno złe, jak i dobre.
UsuńNo może, może:D
też chciałabym emigrować... może nie aż tak daleko, ale jednak... w poszukiwaniu szczęścia
OdpowiedzUsuńWięc spróbuj:)
UsuńEgoizm może być naprawdę rozumiany na wiele sposobów, ja mam w sobie dużą część egoisty, ale właśnie... każdy odbiera go inaczej i może niektóre nasze działania różnie rozumieć. Właśnie to mylne wrażenie. Przed chwilą przeczytałam, że mam dobre serce, co jest miłe, ale szczerze nigdy nie przyszło mi do głowy, bo właśnie ta egoistyczna cząstka, którą tak dobrze znam o sobie przypomina, Jest we mnie, jest mi z nią dobrze, innym raczej nie robię nią krzywdy, więc wszystko jest w porządku ;).
OdpowiedzUsuńI wiesz, z tymi wynalazkami.... No jak mogłaś, w ogóle się po Tobie tego nie spodziewałam, taki plagiat ;D.
Ej ale przecież można mieć podobne zdanie w niektórych kwestiach, więc jaki to plagiat :p. A kradziej myśli to już inna sprawa ;D.
'Byłam chyba dzieckiem mieszczącym się w większości norm. Chłopczyca podwórkowa, dowodząca oddziałem chłopców w podobnym wieku' - cudowny fragment! :D
I Kordian wiedział co robi 'zmuszając' Cię w pewien sposób do powrotu :). Może pamiętasz co Ci kiedyś napisałam, jaka była moja reakcja jak zobaczyłam 'autor: Frida' pod ostatnim postem u Kordiana, pojawiałaś się też u niego na blogu, a jakie było moje zdziwienie jak pod moim jednym z pierwszych wpisów pojawił się Twój komentarz, już wiedziałam, z którą Fridą mam do czynienia! ;D. Tak więc teraz miło Cię tutaj trochę, w pewien sposób poznawać poprzez Twój blog :).
Trzymaj się! :)
Dokładnie, sama definicja egoizmu jest bardzo płynna. Dla mnie wszystkie prawie ludzkie działania są odmianami egoizmu także...trudno by było, gdybym się egoistką nie nazwała, co nie? Musiałabym nie istnieć :D
UsuńI dobre serce nie zaprzecza egoizmowi właśnie:)
No wiem, jestem okropna :D
No bo to prawda:D
Z reguły wiedział co robi, jeśli chodzi o pewne no...poważne rzeczy, tak to nazwijmy. I widzisz, tak jakoś wyszło, dotarłam jakoś i do ciebie:) I miło mi, czytając takie słowa:)
Wiesz Frida, cieszę się, że zostałaś w jakiś tam sposób "zmuszona" do napisania tego wpisu. O wiele więcej wiem o Tobie i w pewnych punktach się z Tobą zgadzam, czym troszkę jestem zaskoczona ;)
OdpowiedzUsuńCóż, to dobrze:)I co cię tak zaskoczyło, co?:)
Usuńcoraz lepiej Cię poznaję poprzez Twoje notki, właściwie zgadzam się ze wszystkim co piszesz, wydajesz się inteligentną, rozsądną aczkolwiek szaloną trochę istotą i dziwię się sam sobie, że tak się z Tobą zgadzam choć jesteśmy zupełnie innymi osobami
OdpowiedzUsuńPo prostu, ludzie wcale nie muszą być tacy sami, żeby się ze sobą dogadywać przecież:) I cóż, dzięki, uznaję to za komplement pełną gębą:)
UsuńMasz proste wspomnienia z tamtego już roku, jednak opływają taką lekkością, a zarazem szczęściem, że jestem przekonana, że podczas tych właśnie koncertów czy zdobywanych szczytów bawiłaś się wspaniale, a uśmiech nie znikał Ci z twarzy ;)
OdpowiedzUsuńBo prostota czasem jest najcenniejsza i w niej właśnie poznaje się, co to piękno:)
UsuńJa to zawsze lubiłam takie łańcuszki, lubię czytać, bo czasami są takie pytania, na które są odpowiedzi takie, które się nie mają szansy pojawić w zwykłych postach ;) Wydanie książki na podstawie blogowych notek byłoby bardzo fajnym pomysłem!
OdpowiedzUsuńTo prawda, że czasem dzięki takim zabawom dowiadujemy się czasem o kimś czegoś, co by mu inaczej do głowy na blogu nie wpadło:)
UsuńA mnie jakoś póki co nie pociąga:)
Szkoda! Fajnie by było przeczytać taką Twoją książkę :)
UsuńAż trudno odnieść się do całego posta, bo pytania były tak różnorodne, że prawie do każdego mogłabym napisać osobny komentarz ;p Z częścią Twoich odpowiedzi bym się zgodziła, część dała mi impuls do przemyśleń na niektóre tematy. Generalnie lubię czytać takie posty i dowiadywać się więcej o innych ;)
OdpowiedzUsuńNo tak, pytań było sporo i różnych, to fakt:)
UsuńI...przemyślenia często na dobre wychodzą, więc w sumie się cieszę:)
Co za dużo Liebstera to niezdrowo ;P Powiem Ci, że rzadko kiedy chce mi się w to bawić, bo pytania zazwyczaj są takie zwykłe, sztampowe, nie ma w nich nic niezwykłego. Jasne - zdarzają się wyjątki, ale jednak nieczęsto :P
OdpowiedzUsuńPrawie każdy ma w sobie coś z egoisty i to jest akurat dobre. No i po odpowiedzi na pytanie dot. zrobienia czegoś dla ludzkości widać, jaką egoistką jesteś xD
A tej myślodsiewni brakowało mi, jak pisałam ostatnio o pamiętniku i blogu. To znaczy - samego słowa ;D Dzięki za przypomnienie!
Dokładnie, często w tej zabawie zdarzają się bzdury...ale od czasu zdarzają się perełki. I ze wszystkim, co za dużo to niezdrowo, no nie?:)
UsuńDokładnie:D Całkowitą :D
I nie ma za co :D
jakby się tak zastanowić, na pewno każdy z nas miałby kilka miłych wydarzeń z minionego roku, jak i tych niemiłych, ale najważniejsze to cieszy się tym, co się ma i to doceniać!
OdpowiedzUsuńja uważam, że każdy powinien mieć coś w sobie z egoisty, bo jednak egoizm w życiu jest ważny, może to straszne co piszę, choć myślę, że mnie zrozumiesz, nie możemy ciągle dbać o innych, o sobie też trzeba pomyśleć!
hmm... wiesz, jak przeczytałam pytanie "czy chciałabyś coś zrobić dla ludzkości" - od razu nasunęło mi się "NIE!", ponieważ ludzkość na pewno nic by nie chciała zrobić dla mnie... owszem, tak jak piszesz - dla kilku, konkretnych osób na pewno chciałabym zrobić coś dobrego, ale z pewnością nie dla całego świata, bo ten cały świat na bank ma mnie w dupie :P
heh, to byłaś skubany dzieckiem :P ja dzieckiem byłam spokojnym, grzecznym, uczynnym, ale okres dorastania miałam dość hmm burzliwy? lubiłam się kłócić, stawiać na swoim, byłam nie miła itd. :D więc jak byłam uroczą dziewczynką, tak byłam zjebaną nastolatką :D
ja w sumie z ciekawości podejmuję to wyzwanie, ciekawa jestem czy uda mi się przeczytać tyle książek, bo nigdy tego nie liczyła, nigdy nie spisywałam, a miewa różne okresy z czytaniem, czasem potrafią długo po nic nie sięgać, a czasem jedną książkę za drugą w szybkim tempie pochłaniam, w tym roku spiszę ile książek przeczytałam i ich tytuły i chciałabym, by było to minimum 52! ;)
Ciekawe odpowiedzi, inspirujące, a niektóre dyplomatyczne ;)
OdpowiedzUsuńTo, co napisałaś powinno dać nam wszystkim do myślenia.. pokazałaś poniekąd, że nie ma rzeczy złych, gorszych, że wszystko zależy od punktu widzenia i że we wszystkim można dostrzec coś pozytywnego.
Pozdrawiam.
Bo też i dyplomatą nieraz trzeba być :D
UsuńDokładnie. Rzecz po prostu nie tyle, na co patrzymy, a skąd widzimy nieraz:)
Different zadała bardzo ciekawe pytania, a Ty udzieliłaś obszernych, i jak zawsze ciekawych odpowiedzi ;) też jestem full time egoistką. no cóż.
OdpowiedzUsuńfajne masz podejście do życia i bloga. i plus za red hotów ;)
Ja się czasem zastanawiam, czy ktoś egoistą nie jest:)
UsuńI cóż, dzięki :) A ich to chyba wszyscy kochają :D
noo mi też się wydaje, że każdy jest w pewnym stopniu egoistą, ale ja na pewno w większym stopniu niż inni :p
UsuńRHCP for life, dla każdej grupy wiekowej i płci :D
Jesteś pierwszą osobą która otwarcie przyznaje się do egoizmu i cholera jasna, dziękuję Ci za to bardzo :)
OdpowiedzUsuńMyślę, że mogłabyś się wybić z tym blogiem. Uwielbiam Cię czytać. Czasami nie mam słów jak mam Cię skomentować, ponieważ wszystkie moje myśli już przelewasz. Obyś nie odeszła, pozdrawiam! :)
Nie ma za co dziękować, bo to prosty fakt i tyle:)
UsuńHm...nigdy o tym nie myślałam po prostu, piszę moim zdaniem wiele bzdur często, jednak dziękuję za komplement, z całego serca:) Cieszę się, że po prostu ktoś lubi te wypociny poczytywać:)
Frida, jest jakiś prywatny kontakt do Ciebie, bo mam pytanie, a jak próbuje wysłac maila z profilówki to mi outlook'a włacza a ja tego microshitu nie chce uzywać...
OdpowiedzUsuńOk, podam ci maila u ciebie:)
Usuń