wtorek, 30 grudnia 2014

O tym, że czas nie istnieje ale miło mimo wszystko nieraz poddawać się tej iluzji, czyli, wszystkiego dobrego w nowym roku.

Przedostatni dzień 2014 roku.
Nadal zakatarzona, otulona w kołdrę nie czuję się jakoś specjalnie świątecznie. Nie czuję, jakby miał nastąpić jakiś przełom. Ot, jutro dzień jak dzień. Minie kolejna data graniczna.

Może to dlatego, że swój początek roku zasadniczo już miałam, bo Yule rozpoczęło nowy rok słoneczny właśnie i tam przeżywałam bardziej, duchowo, nowy początek. Początek światła i ciepła, które narasta pod sercem z każdym dłuższym dniem...ale, o tym już mówiłam.

Może dlatego, że nic nie postanawiam, bo uważam osobiście, że jeśli mam coś zmienić w swoim życiu, coś zrobić, to nie potrzebuję do tego nowego roku, urodzin, imienin, dnia świętego Patryka, dnia biblioteki, czegokolwiek. Bo jak się chce, to się wstaje z kanapy, podnosi opasłe dupsko i rusza do boju, a nie wyznacza sobie przystanki. Tak jest w moim przypadku, co nie znaczy, że uważam, że noworoczne postanowienia są głupie. Mam świadomość, że data graniczna może kogoś naprawdę zmobilizować do działania, bo tkwi w jego świadomości jako nowy rozdział i nowy początek, choć, tak naprawdę, nic się przecież nie zmieniło.

W ciągu paru godzin nie kasuje się błędów i nie zaczyna wcale na nowo przez to, że ktoś wymyślił taką a taką datę. Ale, jako ludzie, po prostu jako istoty potrzebujemy przecinków, rozdziałów w historii jaką piszemy. Inaczej nie próbowalibyśmy nazwać upływu czasu jako istoty pierwotne już, rozgraniczać tego co było, jest, i będzie. Potrzebujemy dat, określania w którą stronę czas biegnie...

...ale czy naprawdę biegnie?

Może to, co powiem będzie szokiem ale...tak naprawdę, dla większości fizyków, przynajmniej kwantowych, czas nie istnieje, to tylko kolejna ludzka iluzja. Dla niektórych czas istnieje, ale nie istnieje jego upływ. Brzmi absurdalnie? Może troszkę.
Ale fakt faktem, że czas w dużej mierze jest fikcją, choć już widzę wiele zdziwionych min.
I może dlatego wcale nie czuję w związku z kulturowym szałem świętowania kolejnego roku, upływającego czasu, tak wielkiej podniety.

Czas nie istnieje.

Czas to tylko kolejna iluzja mój drogi czytelniku, iluzja której perfekcyjnie się poddajemy.
Tak naprawdę, czas od zawsze był pretekstem do sporów między filozofami, fizykami, matematykami a nawet zwykłymi zjadaczami chleba. I nie chodzi tu o kolejną wojnę "znowu się spóźniłeś" albo "znowu nie pamiętałeś o rocznicy!"
(Swoją drogą, mój znajomy fizyk teoretyczny właśnie gdy słyszy od żony pretensję, że nie pamiętał o jej urodzinach mówi, że czas nie istnieje. Ona, jako humanistka, nie ma siły się spierać. Idealna wymówka, co?:D).
W każdym razie, wraz z rozwojem nauki tych sporów pojawiło się o wiele więcej. Już nie tylko walono patelnią w pysk za zapominalstwo, ale zaczęto dochodzić do względności czasu.
Czas przestał mieć charakter absolutny, został zdetronizowany jako pan i władca naszego życia w umysłach wielkich fizyków. Bo o ile w świecie postrzeganym jako "makro" czas jest osobną wielkością, niezależną całkiem od innych, o tyle w świecie "mikro", świecie składającym się z pustki, fali i materii, jest dopiero czwartą współrzędną czasoprzestrzeni.
Tak, dobrze można zwrócić uwagi- nie ma tam czasu i przestrzeni. Jest czasoprzestrzeń. A właśnie czasoprzestrzeń buduje czas i przestrzeń....dobra, chyba się rozpędzam. Po kolei.

Słyszeliście może kiedyś o zasadzie nieoznaczoności Heisenberga? Nie? Zresztą, nie dziwię się. Wielu ludzi fizyki nie znosi, bo zmęczono ich durnymi tłumaczeniami w szkole gimnazjalnej juz. Mało kto umie wiedzę fizyczną przekazywać. Ja na szczęście trafiłam na genialnych profesorów na studiach, którzy otworzyli mi właśnie oczy na świat mikro...ale że sama geniuszem w tłumaczeniu nie jestem, oszczędzę wam szczegółów. Nie będę rozpisywać wzorów, całek, pochodnych, bo zraz stąd uciekniecie.
Ale miało być o odkryciu pana Heisenberga. Mówi ona bardzo prosto, że ( tak, oszczędzę wzoru, choć on wszystko wyjaśnia, ale z tym całym ni, pi i tak dalej wielu ludzi zwariować może) że w świecie mikro nie można jednocześnie oznaczyć pędu cząstki (czyli tego jak szybko zapierdala) i jej położenia. Co więcej, gdy pan Heisenberg badał cząstki ( tak, cząstki, niewidzialne można badać i to bardzo prosto, co więcej, sama się tym zajmowałam przy swoich kochanych akceleratorach) dowiódł, ze nie chodzi tylko o pęd i położenie. Istnieją po prostu takie pary wielkości, których nie można razem zbadać.
Tak samo, chcąc określić energię cząstki, tym gorzej określamy jej czas.
Rozumiecie? Jakby badając jedno, tak wpływamy na pomiar drugiego, że niszczymy całą wielkość. Stan faktyczny zmienia się przez naszą ingerencję. Można powiedzieć, że przez naszą dociekliwość.
Oczywiście, nie działa to w świecie makro. Widzą piłkę określasz po prostu jej czas, położenie, mówiąc, że leży sobie spokojnie nie sprawiasz nagle, że zaczyna podskakiwać jak młody koziołek. Po prostu dużo cząstek naraz nie powoduje takiego wielkiego problemu, jak pojedynczy elektron. Ale...wszyscy składamy się z elektronów, protonów, neutronów i pustki między nimi.

Ale, wróćmy do naszego jakże wspaniałego czasu. Pan Heisenberg ( kocham tego faceta, szkoda, że już nie żyje! ), pokazał nam w telegraficznym skrócie, że czas nie jest osobną wielkością. Nie biegnie sobie spokojnie. W świecie mikro, z którego jak powtarzam składa się i marko, w czas można "ingerować". Po prostu, same nasze działanie zmienia świat. Być może, nasza jego ciekawość. To prowadzi nieraz do ciekawych wniosków, związanych z intencyjnością i afirmacją ale...nie na te dywagacje teraz pora.
W świecie mikro ingerujemy w czas pomiarem. A raczej w czasoprzestrzeń.

Podróże w czasie? przemyka nam myśl. Hoho, nie tak łatwo! Nie w tym kierunku zmierzamy!

Czas zdaje się nam być czymś dobrze znanym i realnym na co dzień. Nie zastanawiamy się nad nim, od czasu do czasu tylko marudzimy, że się starzejemy albo wspominamy coś z nostalgią.  Czasem jak Bryll mówimy o tym, że czas nas przerasta, jak w jednym z moich ulubionych wierszy tegoż autora:

"czas nas przerasta. jeszcze niezupełnie
jeszcze nam ręce z czasu wystają
włosy, koniuszek ucha...
ale reszta w ziemię
bo żyły się powoli w korzenie zmieniają
a kości miękną. dziwnie niegłęboko
jest w czasie. i nie można jak w słońcu bujać
aż za granicę nieba."

Nad czasem zastanawiają się więc nieraz poeci, nieraz filozofowie, ot tak, poetycko właśnie. Ale, być może i poezja jest ułudą.

Ale, poezję, tak jak i czas, po prostu zakodowaliśmy w naszych umysłach, jako coś oczywistego. Nasi przodkowie obserwowali słońce, obserwowali przyczynę i skutek, starzenie się tkanek i wymyślili właśnie pojęcie czasu. Czegoś nienamacalnego, czegoś co sprawia, że istnieje przed i po ( tak naprawdę nigdy nie istnieje "tera" i jednocześnie istnieje zawsze w fizyce, ale o tym kiedy indziej chyba, nie za dużo naraz).
Przecież i wielkie umysły zajmowały się sprawami czasu. Więc jak to, on nie istnieje?
Sir Isaac Newton nie tylko dostał jabłkiem w głowę, serio. Utworzył on teorię, według której istnieje tylko jeden, uniwersalny i wszechobejmujący czas, który płynie w jednostajnym tempie i nic nie wywiera na niego wpływu. Według Newtona czas jest jeden, absolutny i obiektywnie jednakowy w całym wszechświecie. To jedna z teorii, której naucza się w szkołach, nie wiem, czy ktoś z was pamięta kucie newtonowskiej definicji czasu. Ale Newton żył kiedy żył i nie wiedział, że istnieją ruchliwe jak kijanki elektrony, które mają swoją czasoprzestrzeń. Choć, już gdy swoją teorię tworzył, pan Newton miał swoich oponentów.
George Berkeley oponował, że bez ludzkiego umysłu, który by postrzegał ruch i zmianę, sama idea czasu staje się zwykłą iluzją.
Leibnitz z kolei twierdził, że czas jest porządkiem następstwa działania zdarzeń zachodzących w świecie. Bez zdarzeń w świecie nie ma mowy o żadnym czasie.

Cóż. Mam wrażenie, że ci panowie z mniej znanymi nazwiskami niż pan od jabłka byli bliżsi prawdy. Przynajmniej tej kwantowej
( Jak widać, prawda też jest relatywna. Nawet ta dosadna, pisana wzorami fizycznymi. Czujecie zaniepokojenie? Bo ja kiedyś czułam, ).

Panowie Berkeley i Leibnitz rzecz jasna nie mogli wiedzieć o czymś takim jak powyższa zasada nieoznaczoności czy superpozycja kwantowa albo...splątanie kwantowe. Bo te pokazują właśnie, jak czas jest iluzoryczny. Jak wielką jest ułudą.

Cóż. Splątanie kwantowe właśnie pokazuje nam, że czas nie ma prawa istnieć i upływać, nie samodzielnie. Dopiero fakt świadomej obserwacji jak staje się Wszechświat powoduje, że odczuwamy coś takiego jak upływający czas
Wyobraźcie sobie, jak wiele lat temu grupa włoskich fizyków, wszechświat. Jednak nie taki jak nas. W tym wszechświecie bowiem, upływ czasu jest tylko efektem splątania kwantowego, czyli, mówiąc w dużym skrócie, stanu splątania skorelowanych cząstek. Dzięki temu, że te cząstki są skorelowane, stan całego układu jest lepiej widoczny i lepszy do określenia, niż stan pojedynczej cząstki. To jak ta piłka, której położenie możemy określić, choć składa się z nieokreślalnych atomów.
Według teorii fizyków więc, w tym wszechświecie, według ich koncepcji, obiekty kwantowe są splątane na poziomie już kwantowym, co sprowadza się do tego, że można dokonać pomiaru tylko właściwości całego, zdeterminowanego już układu.
W skrócie- ta teoria prowadziła do tego, że zasadniczo, mówiąc prostym językiem, z matematycznego punktu widzenia, zegar rusza się i działa dopiero po splątaniu się z odpowiednim wszechświatem.

Gdyby jednak ktoś podglądał nas z innego wszechświata ( bo zakładamy ich mnogoś, nadążacie?) widziałby nas jako obiekty całkiem statyczne, a dopiero jego przybycie do naszego wszechświata spowodowałoby splątanie kwantowe i sprawiłoby, że ten gość ma wrażenie upływającego czasu.

Stworzono więc model wszechświata składający się z dwóch fotonów. Jeden z pary był zorientowany – spolaryzowany wertykalnie, a drugi horyzontalnie. Ich stan kwantowy, a więc i polaryzacja, są potem wykrywane przez serię detektorów. Okazuje się, że dopóki nie dojdzie do obserwacji ostatecznie determinującej układ odniesienia, fotony znajdują się w klasycznej superpozycji kwantowej, czyli były zorientowane zarówno wertykalnie jak i horyzontalnie.
Oznacza to, że obserwator odczytujący wskazanie zegara determinuje splątanie kwantowe, wpływając na wszechświat, którego częścią się staje. Następnie taki obserwator jest w stanie odebrać polaryzacje kolejnych fotonów na podstawie kwantowego prawdopodobieństwa.
Koncepcja ta jest bardzo kusząca, ponieważ wyjaśnia wiele rzeczy, ale w naturalny sposób prowadzi do konieczności istnienia „super-obserwatora”, który byłby ponad te wszystkie determinizmy i kontrolowałby wszystko, jako całość. Innymi słowy, próba zrozumienia czy jest lub czym jest czas, w naturalny sposób przybliża nas do pojęcia celu istnienia Boga.- John Moll
Oczywiście, nie wszyscy zgadzają się z teorią, że czas nie istnieje, że jest splątany ze wszechświatem, czy że istnieje też Bóg ( choć, nawet jego istnienia właśnie dowodzi się nieraz kwantowo, co nawet dla mnie jest bzdurą).
Takim krytykiem jest choćby Lee Smolin, który próbuje obalić teorię strun ( słyszeliście o niej?) i teorię wielu wszechświatów, która po dokonaniach Einsteina w fizyce dominuje.

Jak widać i środowisko fizyków jest podzielone. Także w kwestii czasu. Czy on istnieje, czy nie?
Widzimy na pewno jego upływ, widzimy po sobie, odczuwamy jak się starzejemy. Czas może nie istnieć jako wielkość, ale, do cholery "coś się dzieje" przecież!
Dlatego, widzicie, wprowadzono pojęcie strzałki czasu, w 1927 roku. Być może, dzięki tej strzałce, możecie świętować swój nowy rok i postanawiać i upijać się do nieprzytomności wręcz szampanem (czego nie polecam).
Ta strzałka to jednak nic innego jak teoria, która mówi o tym, że czas upływa w jednym jednym kierunku. Proste jak konstrukcja cepa, ale jak zawsze, przyszli mechanicy kwantowi i musieli wtrącić swoje 3 grosze.
26 lat temu, Seth Lloyd przedstawił jako pierwszy teorię, według której splątanie kwantowe (to powyższe, jakby ktoś się zgubił) może wyjaśnić właśnie strzałkę czasu, to że czas sobie biegnie w jednym kierunku, my się starzejemy, kawa stygnie zamiast się nagrzewać i ludzie umierają. A nie odwrotnie.

Naukowiec zdał sobie sprawę, że niepewność kwantowa oraz sposób, z jakim się rozprzestrzenia, gdy cząsteczki stają się coraz bardziej splątane, mogą być prawdziwym źródłem strzałki czasu.
Lloyd przez kilka lat studiował ewolucję cząstek w zakresie zmian zero-jedynkowych. Odkrył, że gdy cząstki stają się coraz bardziej splątane ze sobą, informacja która je pierwotnie opisywała, może zmienić się i opisywać układ splątanych cząsteczek jako całość. Ostatecznie, korelacje zawierały wszystkie informacje, ale poszczególne cząstki nie zawierały żadnych. Naukowiec odkrył, że w tym momencie cząsteczki dochodzą do stanu równowagi, a ich stany przestały się zmieniać. Jako przykład podano kawę, która schłodziła się do temperatury pokojowej.
W 2009 roku, zespół uczonych z Uniwersytetu w Bristolu (Popescu, Short, Linden i Winter) udowodnił, że gdy obiekt oddziaływuje z otoczeniem, przykładowo gdy cząsteczki z filiżanki kawy zderzają się z powietrzem, informacje o ich właściwościach „wyciekają” na zewnątrz i stają się „rozmazane” w całym środowisku. Utrata informacji powoduje, że stan kawy stagnuje, nawet gdy stan czysty całego pomieszczenia nadal ewoluuje. Popescu powiedział, że jej stan przestaje się zmieniać w czasie.
Gdy stan czysty pomieszczenia ewoluuje, kawa mogłaby nagle stać się niezmieszana z powietrzem i wprowadzić własny czysty stan. Jednak istnieje znacznie więcej stanów mieszanych niż stanów czystych, dostępnych dla kawy, przez co praktycznie nigdy się nie zdarzają. To statystyczne nieprawdopodobieństwo daje strzałce czasu wrażenie nieodwracalności. - j.w.
Jak widać, podejście do czasu zmienia się, stale jest badany i..stale nie wiemy, czy istnieje. Choć dla nas wydaje się on oczywisty, według wielu fizyków, nawet nasza zdolność do zapamiętywania przeszłości, a nie przyszłości jest...iluzją, jest kwestią znów, splatania kwantowego. To, że zapamiętujemy to, co się pozornie wydarzyło w przeszłości ( a tych stanów być może nie ma, to tylko rzecz prawdopodobieństwa) to kwestia oddziaływania cząstek stanowiących nasze JA a cząstkami reszty wszechświata. Bo gdy czytasz nawet ten tekst mój drogi czytelniku, tój mózg staje się skorelowany z otoczeniem, z monitorem za pomocą fotonów, które docierają do twoich oczu. A te cóż...przekazują dalej, do mózgu. Nadal fotony, fotony, fotony...cząstki które plączą się w tym wszechświecie. Być może, nie jedynym.

Czy czas więc płynie, czy w ogóle istnieje, czy istnieje coś, co możemy nazwać przeszłością, czy w ogóle istnieje tu i teraz w sensie kwantowym? Otóż, to pytania nadal bez odpowiedzi.
Odpowiedzi, po które nadal staramy się sięgnąć jako ludzkość ale...być może, te odpowiedzi nie są wcale dla nas. Choć rozumiemy już tak wiele, być może jest to tylko kropla w całym oceanie.

Jednak my, maluczcy, czas odczuwamy. Mówimy że goi rany. Bywa względny przez tęsknoty czekające na spełnienie i pragnienia. Nadajemy mu wielkie znaczenie gdy cierpimy, zapominamy o nim, gdy przepełnia nas radość.

Czy czas istnieje czy nie, zapewne, drogi czytelniku, nie ma dla ciebie dzisiaj znaczenia. Bo nadchodzi kolejna data graniczna, która może i jest ułudą w pracowni fizyka, ale dla ciebie być może znaczy wiele.
Dlatego nie będę ci już więcej mieszać w głowie, choć przecież, zastanowić się nigdy nie zaszkodzi.
Choć dla mnie to tylko data graniczna i nie odczuwam wielkiej podniety, sama będę się bawić w towarzystwie dobrych ludzi, z którymi pewnie wypiję znów, odrobinę za dużo. Może w tym roku ja zatańczę na sole, może będę bezwstydna. Po prostu będę się bawić, pewnie jak i wy, bez znaczenia, czy z okazją czy bez niej. Bo czy czas upływa, czy w ogóle nie istnieje, nie ma znaczenia.

Nie ma znaczenia, bo w skali samego siebie, jednego wszechświata, tu i teraz które może jest ułudą, ale w tej skali masz tylko jedno życie i należy z niego korzystać. Należy żyć po prostu dobrze, choć może nawet się nie istnieje.

Czuję że oddycham, a więc jestem.

Zatem, może trochę na przekór fizykom znów, a na przekór sobie, pomimo dziwu czasu który w naszej świadomości istnieje, chciałabym po prostu wszystkim życzyć dobrego wejścia w ten nowy rok. Nie powiem, żeby był najlepszym jaki was spotka, bo to dopiero byłoby przerażające, stale przecież trzeba oczekiwać lepszych i lepszych rzeczy. Nie powiem by był po prostu tylko radosny i szczęśliwy, by nie spotkało was nic złego. Bo złe rzeczy przynoszą najcenniejszą naukę, o czym i w 2014 dowiedziało się wiele osób. Życzę więc wam po prostu, żeby ten rok był wspaniałą przygodą, pełną dobrego i złego, w równowadze, życzę nie tego, co ma was spotkać, a tego, co z iluzją czasu zmienia się w nas, na lepsze. Rozsądnej pokory wobec losu, umiejętności rozróżnienia kiedy i z losem walczyć trzeba,odwagi, odrobiny szaleństwa. W nowym roku po prostu znów róbcie swoje i dużo się śmiejcie. I tyle, mam nadzieję, wystarczy.
Znów w kolejnym roku, czy istnieje czy nie, po prostu żyjmy, jakby wszystko było możliwe.
Wszystkiego dobrego gdy przywitacie 2015!




P.S. Dziękuję też Lusi, która, może świadomie a może nie, zmusiła mnie, bym w swoim życiu zastanawawiała się znów się nad czasem. Dzięki więc za inspirację:)

88 komentarzy:

  1. Czas nie istnieje, od razu skojarzył mi się z "Lucy" :)
    Szczęśliwego nowego roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem kim jest Lucy, znam tylko taką postać z anime, ale czuję, że nie o to chodzi:)
      I dzięki:)

      Usuń
    2. Lucy? Czyżby ten film z Scarlett Johansson w roli głównej?

      Usuń
    3. Tak, chodzi mi o film :) Myślałam,że Frida skojarzysz bo to science fiction :P

      Usuń
  2. Również zakatarzony, również jakoś specjalnie nie wyczekuję za jutrzejszym dniem! Dzień jak co dzień. A jak tak dalej pójdzie to spędzę go w łóżku. A co do postanowień, jakieś tam mam, rok temu mi się spełniło, może i teraz się uda! Ale o tym pewnie niebawem napiszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, widzę, że wszystkich nas jakieś przeziębienia i grypiszcza dopadają. Nie ma co, sezon na chorowanie w pełni :D I cóż, spędzenie go w wyrku w takim stanie na pewni jest rozsądnym wyjściem:)
      Więc jak się udało w tym roku, to można kontynuować tą miłą jednak w ostatecznym rozrachunku tradycję:) Więc...czekam:)

      Usuń
  3. Czas jest tylko w naszych głowach. Nie da się go zauważyć, złapać, dotknąć...;)
    Życzę Ci zdrowia Frido, niech katar pójdzie sobie hen daleko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Dlatego jest iluzją i jak się okazuje, możliwe też, że w wymiarze fizycznym:) Ale, mimo że ułudą jest, to czujemy do niego często przywiązanie:)
      I dziękuję:)

      Usuń
  4. Ja też nic nie postanawiam, mam wiele rzeczy do ogarnięcia w nowym roku, ale mam nadzieję, że dam radę i za rok o tej porze zdam sprawozdanie z tego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc będę trzymać za to kciuki, żeby wszystko dało się poogarniać:)

      Usuń
    2. A o zasadzie nieoznaczoności słyszałam jak i o reszcie, w końcu fizykę miałam na studiach :p

      Usuń
    3. No to na pewno, ty musiałaś:)

      Usuń
    4. Ale miałam tylko semestr, więc o tyle dobrze, mimo że to fajny przedmiot :p Jak zdrówko?

      Usuń
    5. No u mnie to było trochę inaczej, bo miałam osobno fizykę klasyczną, takie podstawy rozszerzone, naukę o budowie atomu i czasteczki czyli wprowadzenie do fizyki kwantowej i potem jeszcze 3 przedmioty z tym związane. No ale u nas to była konieczność:)
      I...nie najlepiej, jak mam być szczera.

      Usuń
  5. A ja mimo że czas może nie istnieje, to lubię ten moment, kiedy kończy się stary rok i zaczyna nowy. To zawsze jakiś początek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno początek w naszej świadomości nieraz, w naszym własnym wszechświecie:) Więc, trzeba może z niego korzystać:)

      Usuń
    2. 2015 się zacznie, a wraz z nim też coś się zacznie. To fajny sposób odmierzania czasu, to fajny sposób na bycie dumnym z siebie, że jest się w tej mniejszości, która dotrzymuje postanowień na przykład ;)

      Usuń
    3. Nie no jasne:) Po prostu kwestia podejścia do tego:) Ja lubię widzieć ciągłość, ktoś właśnie granice i może być dumnym, że od tego do tego odcinka tak wiele się udało:)

      Usuń
    4. Tylko, że ciągłość lat jest zachowana, mimo wszystko. Mimo że nie rozpoczyna się czegoś mentalnie, to rok i tak się zaczął. :)

      Usuń
  6. Cieszę się, że mogłam stać się inspiracją! Wobec czego może wybaczysz, że nie zrozumiałam o co Ci chodzi, bo ja tylko humanistka, która nie była nigdy z fizyką za pan brat :D ale niech będzie, że czas nie istnieje jakby :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i ja też się cieszę, że inspirujesz :D
      E, nie wierzę w podziały humaniści/ścisłowcy bo....gdzie wtedy byłabym ja?:D Bo ani tu ściśle nie pasuję, ani tu rozlegle:D W każdym razie, sądzę, że jakby każdemu, tak od podstaw dobrze wytłumaczyć pewne zagadnienia, to każdy by mógł śmigać w każdej z dziedzin. Tylko no edukacja bywa jaka bywa, często czy fizyka czy matma są w szkole nudne, z nudnych stają się nagle, abrakadabra, trudne i nikt ich nie lubi. A można było po prostu to przedstawić inaczej.
      No, jest iluzją :D W świecie mikro w każdym razie:D

      Usuń
    2. Jakie pocieszne :D
      Ty jesteś pomiędzy :D ja znowu matematykę lubiłam, do gimnazjum, w liceum znienawidziłam, od fizyki zawsze miałam ludzi z choinki urwanych, albo to na nas klęli, a to nic nie uczyli czy gadali do siebie, z biologii i chemii podobnie także no :D
      Nigdy bym o tym pod tym kątem nie myślałą :>

      Usuń
    3. Co ty tu masz pociesznego?:D
      A to widzisz, lubiłaś przedmioty ścisłe, tylko ktoś cię zniechęcił. Nie to, że nie masz potencjału :D ( bo w to to bym wątpiła:D).
      To teraz już możesz:D

      Usuń
  7. Jak to pan Leibniz mniej znany?! Przecież on jest od rachunku różniczkowego!
    ... I tych małych ciasteczek :P
    Hm, co studiowałaś?
    Słyszałam o większości spraw, które omówiłaś. Tylko o tej teorii strun mało wiem. Lecz i tak fizyka to nie mój konik.
    Ale filunia... Skoro czas nie istnieje, to skąd wzory na czas? (związane z prędkością, drogą, eee mocą?? :D nie pamiętam) :|
    Nawet jeśli nie istnieje... To my jednak nie żyjemy wiecznie. Więc żyjmy, póki mamy cza... Tfu! Póki możemy!
    Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano mniej znany. Mimo osiągnięć do popkultury jak Newton nie wszedł. Jak powiesz jakiemuś Zenkowi spod sklepu ( nie obrażając Zenków, bo znam takiego pana co i profesorem był ale wiadomo w czym rzecz) kto to Leibnitz i rachunek różniczkowy to za nic nie skojarzy, jak powiesz Newton, jabłko, grawitacja...to gdzieś skojarzy wątki:D
      Elektroradiologię na uniwersytecie medycznym. To taki kierunek który łączy fizykę medyczną ( a ta głównie opiera się na kwantowej, takie działy jak promieniowanie, radiobiologia, optyka atomowa i inne) i troszkę medycyny, głównie radiologię i onkologię. Czyli po tym kierunku mogę robić zdjęcia rentgenowskie, bawić się w pracowni medycyny atomowej ( tak, jest taki dział medycyny), pracować przy radioterapii, wszelkiej diagonostyce, planować leczenie radioterapeutyczne inne takie. Tak, nadal szukam pracy :D
      Może i nie konik, ale czasem poczytać o takich rzeczach warto:) Zmienia to patrzenie na to co nas otacza. Rozszerza percepcję jak ja to mówię:)
      Istnieje w wymiarze makro, jak ten newtonowski czas. Nie istnieje w wymiarze kwantowym. A że wymiar kwantowy składa się potem na makro, można założyć, że nie istnieje, a mijanie to iluzja i tak dalej :D
      Dokładnie. Jakoś tak nas kwantowo splątało ze wszechświatem, że w końcu umieramy, przemijamy, czas przemija...:D Więc dziękuję i wzajemnie!:*

      Usuń
  8. O mamuniu, weź Ty pisz jakieś ostrzeżenie przed takimi postami! :D Mój humanistyczny móżdżek się przegrzał xD Aczkolwiek przeczytałam wszystko, chociaż momentami miałam wrażenie jakbym to po chińsku było napisane xD
    (I Króliku drogi, w dupie mam, że byś mnie teraz pocisnął za mój "humanistyczny móżdżek". Wiem, to żadna wymówka)
    Baw się dobrze, ale nie na tyle żeby choróbsko rozłożyło Cię jeszcze bardziej! :* Chyba, że to, mimo wszystko, nieuniknione to wtedy chuj tam - idź na całość :D A ja lubię składać egoistyczne życzenia, więc życzę Ci cudownego upojenia alkoholowego w moim towarzystwie :D I innych takich, równie fajnych :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam ostrzeżenie :D To i tak tyko kropla w morzu zagadnień fizyki kwantowej. Może założę drugi blog o tym?:D W każdym razie, też cię mogę zjebać za humanistyczny móżdżek, bo też nie uznaję za bardzo tych podziałów. Pewnie przez...własny egoizm. Bo nie umiem się sklasyfikować:D
      (wiesz, jestem ponad to :D)
      No zobaczymy, póki co przez swoje słynne krwotoki z nosa zajuszyłam wczoraj połowę łazienki ( fajna była mina Wojtka jak wchodził bo go wołałam żeby mi leki przyniósł, a ja stoję nago, pod prysznicem, cały prysznic we krwi, ja cała we krwi (dalej naga) i kafelki i wszystko :D ). Także zobaczymy czy w ogóle będę pić i tak dalej, ale bawić zamierzam się dobrze:)I to mi się podoba, przyjmuję:D I wzajemnie:D

      Usuń
    2. Haha to nie głupi pomysł w sumie :D Tak myślałam właśnie xD Mój móżdżek jest bardzo nielogiczny, więc ciężko mu pojąć wszystkie logiczne rzeczy (a że gramatyka ponoć jest logiczna z tym też mam problem, a to z kolei przyczynia się do moich problemów z nauką języków obcych). W sumie dla mnie to wszystko co logiczne wydaję się nielogiczne i jakieś bez sensu xD Ja zawsze na wszystko patrzę z różnych perspektyw, więc ciężko mi przyjąć, że coś jest takie i chuj, nie można polemizować i sobie pogdybać, bo jest właśnie TAK i nie ma gdyby xD
      Oczywiście, wszyscy jesteśmy ponad to :D
      Scena jak z horroru xD A że jestem potencjalną psychopatką to mi się podoba! :D
      No w sumie lepiej nie chlej za dużo! Ale baw się dobrze :D Haha dzięki :D

      Usuń
    3. Mnie gramatyka to po prostu nudzi, ale ok, czaję, zero logiki :D Ja ponoć nie mam tej życiowej według Wojtka, ale sprawdza mi się myślenie logiczne w nauce więc...znowu coś mieszam. Ani logiczna, ani nielogiczna nie jestem:D Boże, niedługo będę jak kot Schroedingera, jednocześnie żywa i martwa:D
      No ale o gdybanie chodzi przecież. Więc w fizyce jak najbardziej się być sprawdziła. Teoretycznej zwłaszcza :D
      Tak tak:D
      No właśnie. Wiesz, jak chcesz to ci potem zrobię taki krwawy performance, jeśli cię to nie zachęci do dziabnięcia mnie nożem:D

      Usuń
  9. A ja jestem rad z powstania tej strzałki i wszystkiego co za sobą pociągnęła. Przynajmniej można komuś wypomnieć, że się spóźnił. I lubię mój zegarek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, lubimy wypominki?:D
      Hm. A ja zegarków nigdy nie lubiłam nosić. Pewnie dlatego i czas hejtuję :D

      Usuń
    2. Lubimy, tym bardziej, że zegarek jest nastawiony jakieś pięć minut do przodu.

      Usuń
    3. Och to nic dziwnego:D

      Usuń
  10. Mózg mi się wyprostował. Całą część od Heisenberga aż do Setha Lloyda musiałam przeczytać dwa razy- humanistka i do tej pory odczuwam o zgrozo, nienawiść do fizyki. Ale to pewnie wina nauczycieli, którzy obudzili we mnie tą antypatię do tego przedmiotu.
    ,,W ciągu paru godzin nie kasuje się błędów'' masz tutaj absolutną rację. Choć wielu uważa (np. ja), że w nowym roku ma się czyste konto a stare sprawy zostawia w tyle. Od 1.01 przechodzę na dietę, musi się udać :)
    Życzę Ci także wszystkiego dobrego w tym nowym roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, ja nie uznaję za bardzo podziałów na humanistów/ścisłowców, bo sama nie mogę się określić :D Zresztą, te nauki pięknie się przenikają, tylko ktoś wmówił nam, że np. polonista fizyki nie zrozumie. A to bzdura. I właśnie często wina systemu edukacji i samych nauczycieli. Jakoś nie wiem, ale zawsze ci od fizycy wszystkim zdarzają się kiepscy.
      Bo czas, nawet jeśli nie istnieje, jest ciągłością. To co był zawsze będzie wpływać na to, co jeszcze przed nami. Nie idzie tego od siebie rozgraniczyć w żaden sposób. Ale, wszystko tkwi w ludzkiej świadomości ostatecznie, więc jeśli takie myślenie pomaga...to czemu nie:)
      I dziękuję:)

      Usuń
    2. Też chciałabym wierzyć w to, że między ścisłowcami a humanistami nie ma żadnej widocznej linii, ale strefa pewnej ciągłości, przenikliwości. Jak nie rozumiałam, tak nie rozumiem i raczej nie zrozumiem praw fizyki, mimo iż uważam, że jest to niezwykle pasjonująca nauka.
      Ludzie wierzą, że taka wartość jak ,,czas'' istnieje, bo muszą znaleźć jakaś wymówkę czy usprawiedliwienie dla pojawiających się zmarszczek, czy chociazby wyrażenia niechęci spotkania się z kimś kogo niezbyt się lubi ,,nie mam czasu''.

      Usuń
    3. Jest fascynująca i wpływa na inne. Więc ta ciągłość choćby w tym jest zachowana jako tako przecież:)
      Może nie wymówkę ale...czas obserwujemy, jest nam potrzebny do funkcjonowania, żeby...nie zwariować. W latach 60-tych psycholodzy przeprowadzali badania w tej kwestii i okazuje się, że bez wiedzy o tym, jak upływa czas...dostajemy do łba, krótko mówiąc.
      Ale to nie mam czasu cóż...stygmatyzujące:D

      Usuń
  11. Czy zima zawsze musi wiązać się z przeziębieniem i niebywałym przywiązaniem do ciepłego łóżka? Dużo zdrowia no i okazyjnie.. dużo szczęścia w Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze:) Ale nieraz tak się zdarzy, jak człowiek przesadnie sobie przemrozi kości, jak ja:) Ale wykuruję się i zima to będzie może i też wyprawa w góry i tak dalej:)
      I wzajemnie:)

      Usuń
  12. Frida, życzę Ci przede wszystkim zdrówka w Nowym Roku !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, przyda się na pewno:)

      Usuń
  13. Jak to czas nie istnieje? Widać że płynie... najłatwiej to widać po dzieciach, porach roku, zwierzętach, roślinach... wszystkim, całym otaczającym nas świecie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to właśnie chodzi że z naszej perspektywy, naszego wszechświata on istnieje, ale dochodząc do tego kwantowo, rozmieniając na drobne..jest on fikcją. Trochę paradoksalne w pierwszym odruchu, jasne. Ale świat kwantowy ma swoje prawa:)

      Usuń
  14. "nostalgiom" mnie zabiło. Weź, popraw to, bo nie mogę czytać dalej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie ta teoria braku czasu z mojej perspektywy absolutnego humanisty ma sens. Naprawdę ma sens.

      Usuń
    2. Już poprawione! :D Kocham swoje błędy z rozpędu, nigdy nie czytam tekstu przed opublikowaniem ale...chyba zostaniesz i moim "korektorem":D
      A pewnie że ma sens. I wiesz, ja nie znoszę i tak dzielenia ludzi na "humanistów" i "ścisłowców". Może dlatego, że ja nie mam się wtedy gdzie podziać?:D

      Usuń
  15. Frida, co Ty tu powypisywałaś...! ;D Ale to zupełnie pozytywna reakcja! ;) Świetny wpis, jak go czytałam, to normalnie czułam jak mój mózg zaczyna intensywniej pracować ;D.
    Przypomniałaś mi czasy gimnazjum i lekcje fizyki, które były postrachem u wszystkich, a to z racji nauczycielki. Straszna baba! ;D Ale przynajmniej po jej nauce, coś tam pozostało w głowach na dłużej i nawet czasami lubiłam te lekcji i wgl wszystkie nauki przyrodnicze... Ach rozmarzyłam się.
    No i cóż... Wszystkiego dobrego również dla Ciebie na te kolejne miesiące ;).
    I udanej zabawy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Same teorie, które lubię :D
      Bo czasem mózg trzeba do pracy pobudzić, wiesz, zwłaszcza po świątecznym relaksie:D
      W ogóle, nauczyciele fizyki w gimnazjach/liceach to z reguły jakieś nieudane egzemplarze mam wrażenie. Albo sadyści-dyktatorzy, albo jacyś nieogarnięci, nie umiejący w ogóle wiedzy przekazać. A przecież fizyka jest no....fascynująca! Pozwala zrozumieć to, co nas otacza, rozwija wyobraźnię, nas samych...tak samo właśnie jak też chemia, biologia...tak naprawdę to w tych naukach jak dla mnie tkwią najważniejsze pytania i co lepsze- odpowiedzi. Ale niestety, wiele osób się do nich zniechęca, albo np.szifladkuje z tym podziałem humaniści/ ścisłowcy.
      I dziękuję bardzo:)
      Będzie udana jak znowu nie zajuszę połowy łazienki jak wczoraj krwotokiem z nosa :D

      Usuń
    2. O właśnie po świątecznym relaksie trzeba brać się do działania... Ale to przecież jeszcze nie dziś ;).
      Moja była totalną sadystką! :D Potrafiła przekazać wiedzę, ale jej zachowania i niektóre teksty były straszne... ;).
      No to musiał być hmm... ciekawy widok... A tak na poważnie, to mam nadzieje, że wszystko ok. I wiem coś o podobnych problemach, bo moja siostra swego czasu też takie miewała i rzeczywiście bywało nawet bardzo czerwono i spektakularnie ;).
      Także trzymaj się i zdrowiej! :)

      Usuń
    3. Wiesz, dla mnie w sumie fizyka to przyjemność, nie wysiłek także...dla mnie owszem, nadal nie dziś:D
      No i to jest najgorsze, bo nawet jak dobrze uczy to jak niemiła...to człowiek się zniechęca.
      I cóż, ok nie jest, ale damy sobie radę :D Nie pierwszy raz takie napady właśnie mam, to po mamusi można rzec, genetyczne osłabienie krzepliwości ( w sumie mi po mamusi w spadku dostały się wszystkie choroby, moja siostra nie ma ani jednej, niesprawiedliwe:D).
      Staram się, no:)

      Usuń
  16. ciekawy wykład z fizyki, coś chyba nawet z tego zrozumiałem, w każdym razie dla nas jako całości a nie zbioru pojedynczych cząstek czas ma wymiar realny, odczuwalny toteż w nowym roku życzę wszystkiego dobrego i kolejnych, ciekawych pomysłów na artykuły do Twojego bloga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, w naszej świadomości czas istnieje, może dlatego że jesteśmy splątani ze wszechświatem w którym jesteśmy, a może po prostu, więc dziękuję za życzenia:* I cóż, mam nadzieję, że pomysły się nigdy nie wyczerpią:D

      Usuń
  17. Frido, życzę Ci samych dobrych dni w Nowym Roku.
    Bądź szczęśliwa :)


    Szkoda, że nie da się czasu zatrzymać.
    Albo cofnąć. Może komuś bym pomogła....
    Trzymaj się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* I ty również. Oby spotkało cię po prostu dużo pięknych widoków i doznań.

      A ja nie żałuję. Gdybyśmy mogli...czy potrafilibyśmy żyć, iść do przodu? Bo czynie na tym polega życie w dużej mierze? Pomóc może zawsze to, co jest tu i teraz...a nie to co było. Zresztą, nie ma co gdybać. Na razie nikomu się czasu nie udało cofnąć.
      I ty również:)

      Usuń
  18. Ha, dobrze czasem spojrzeć na to wszystko z zupełnie innej perspektywy :) Podziwiam Twoją lekkość w poruszaniu się po świecie fizyki, serio!
    Ja nie potrafiłabym tego tak rozłożyć na czynniki pierwsze ale... czuję, że czas jest czymś dobrym, nie należy stawiać mu granic, warto z nim współpracować. Również nie przywiązuję wielkiej wagi do dat, umownych końców i początków. Rzeka życia przynosi wszystko o właściwej porze, nie patrząc na kalendarz. Aczkolwiek zegary i kalendarze może nie są tak do końca złe. Może pozwalają nam zachować w życiu jakiś ład i porządek.
    Anyway... Frido, wszystkiego dobrego w tym umownym Nowym Roku! ;) Uleczenia ran, przede wszystkim. Ogromnej, kobiecej siły, którą czynisz tyle dobra wokół siebie. Jeszcze piękniejszej miłości, jeszcze większej cierpliwości, jeszcze większego serca :) (Choć i tak już masz to wszystko ;) No i zdrowia.
    Ściskam bardzo mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, właśnie czasem jest dobrze spojrzeć z innej perspektywy, może i szerszej jakoś, o której na co dzień nie myślimy. A fizyka tak samo jak chemia czy biologia dają nam tutaj pole do popisu, też dla naszej wyobraźni. I nie ma co podziwiać. Sama kiedyś sądziłam że fizyka jest "taka trudna i taka przerażająca" a potem, na studiach, trafiłam na genialnego profesora. I okazało się, że po prostu jest..przyjemna, tylko czasem trzeba nagiąć myślenie, zwłaszcza jeśli o fizykę kwantową chodzi.
      Niech płynie. Czy splątany z nami, czy wszechświatem, niech po prostu płynie w naszej świadomości a my cóż..musimy nauczyć płynąć się z nim. Bo tu i teraz, w tej skali do której przywykliśmy, jego bieg jest nieuchronny, jak i istnienie. Choć w innym spojrzeniu wcale go nie ma :D
      Właśnie. Czasem po prostu pomagają nam pewne sprawy uporządkować:)
      I tobie też, mimo że umowna granica, niech jej przekroczenie przyniesie dużo dobrych rzeczy. Właśnie też dużo siły i rozsądku, tak po prostu, życiowego:)

      Usuń
  19. Właśnie kiedy czytam takie coś zdaję sobie sprawę jak jestem głupia i jakie mój nauczyciel od fizyki ma braki. No cóż do samego przedmiotu nic nie mam, bo jest naprawdę w porządku i może dlatego też go rozszerzam.
    Czas nie istnieje :) wyskoczę z tym na moim znienawidzonym polskim.
    Szczęśliwego nowego roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś na pewno głupia. Widzisz, człowiek mądry właśnie zdaje sobie sprawę z braków w swojej wiedzy nieraz ( choć, wiedzy całego świata nikt z nas nie posiądzie przecież) i dąży do zatkania tych dziur:)
      A nauczyciele w szkołach cóż...nieraz bywają niekompetentni, o czym sama się przekonałam.
      Jak będziesz robić analizę czy kiedy?:D
      I dziękuję:) Wzajemnie:*

      Usuń
  20. Interesowałam się trochę fizyką kwantową i wiem, że można być w wielu miejscach w jednym czasie. To się wydarza w chwili, gdy np zastanawiamy się co teraz zrobić ;) Jesteśmy jednocześnie na zakupach, na blogu, sprzątamy - w naszych umysłach.
    Niby nie ma określenia czasu,ale jednak się starzejemy, a zawsze szkoda mi umykającego życia. Dlatego zegarek i kalendarz to jedne z moich ulubionych rzeczy. :)
    Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to też. Chwilowe kwantowe zawieszenie jak my to mówiliśmy z kumplem właśnie:) Tak naprawdę, to właśnie fizyka kwantowa, a nie biologia choćby pokazują, jaką umysł może być potęgą. Jaką stanowi siłę.
      A ja jakoś nie jestem do nich przywiązana. Ale muszę z nich korzystać:D
      I wazjemnie :*

      Usuń
  21. Zgadza się! Jak chcemy coś w sobie zmienić, to powinniśmy zacząć od dzisiaj, a nie od jakiegoś dnia w przyszłości, bo jak się tak odkłada, to nigdy się tego nie zrobi. Mnie nie ruszają takie postanowienia "od Nowego Roku", większości ludzi też nie, ale jednak zdarzają się jednostki, które biorą to sobie do serca i naprawdę trzymają się tych postanowień. Ale ja chyba nie znam nikogo takiego ;D
    A co do tych mijających lat... Nigdy nie potrafię ocenić bardziej obiektywnie, bo zawsze każdy kolejny rok jest dla mnie coraz lepszy ^^
    O nie... Jak to czas nie istnieje? o_O Kiedyś słyszałam, ze "teraźniejszość nie istnieje" i w zasadzie tak jest, ale równie dobrze może i istnieć. Wiadomo - wszystko zależy od definicji. (Dobra, już widzę, że o tym też trochę wspomniałaś chwilę dalej :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie:) Bo jak się chce, to trzeba po prostu dupę ruszyć i tyle w tej kwestii :D Ale no...właśnie jak kogoś ten nowy rok tak szczerze, naprawdę mobilizuje, to też, czemu nie:)
      To świadczy tylko o tym, że umiesz się uczyć na przeszłych wydarzeniach jak dla mnie:)
      Ano i czas nie istnieje w wymiarze kwantowym :D

      Usuń
  22. taaaak! jej, świetny post, uwielbiam CIę :3 tak mało nas tu, ludzi z zamiłowaniem do nauki i fizyki. cieszę się, ze odniosłaś się do czasu i pana Heisenberga.
    sporo czytałam o czasie... cóż, jako rasa ludzka lubimy się dołować, prawda? i czuć przemijanie... ech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rety, chociaż ktoś podszedł do tego z entuzjazmem :D A nie panikując, że się fizyki nie rozumie :D Bo w sumie...wielu ludzi panikuje tak, widząc fizykę, nawet nie próbując się w nią wgłębić, takie mam wrażenie.
      I lubimy albo wręcz...potrzebujemy tego.

      Usuń
  23. Fizyka - czarna magia! Nigdy jej nie rozumiałam i chyba nie chcę rozumieć :P chciałam napisać coś więcej, ale właściwie nie wiem, jak do tego się odnieść. tak jak Selinze, też skojarzyło mi się to z filmem "Lucy", który opowiada historię dziewczyny, która nabywa nadprzyrodzone zdolności, choć gdyby spojrzeć na to z fizycznego punktu widzenia, to "nadprzyrodzone" byłoby błędnie określone :) to raczej umiejętności, jakie pojawiają się u człowieka, gdy korzysta w 100% ze swojego mózgu, ostatecznie pod wpływem wysiłku intelektualnego staje się materią. ciekawe co na to powiedziałaby fizyka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie czarna magia, chyba, że zaczniemy mówić o wspaniałości czarnych dziur :D
      A ja tego filmu nie widziałam, muszę w takim razie się koniecznie za niego zabrać, bo to może być coś dla mnie:)
      I fizyka mówi, że materia i energia się przenikają, istnieje coś takiego jak anihilacja choćby więc...dlaczego nie:)

      Usuń
  24. Zdrówka Ci życzę ;)
    Ja też jakoś nie planuję zbyt dużo, nie mam zbyt wielu postanowień na nowy rok, nie spisuję ich nigdzie. Nie potrafię też robić podsumowania. No ale nie o tym miało być.. trochę mnie rozczarowałaś..czas nie istnieje? A ja lubię czasem o czasie pomyśleć.. ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale póki co coś cholera, wyzdrowieć nie mogę.
      Bo po prostu, jak jakiś plan będzie potrzebny..to stworzy się go na bieżąco, prawda?:)
      I nie istnieje w wymiarze kwantowym, w naszej świadomości cóż...ma prawo istnieć, więc myśl o nim do woli :D

      Usuń
  25. Ciekawy punkt widzenia, ale pozostanę przy humanistycznym podejściu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A proszę cię bardzo!:D Ja tylko pokazałam inną perspektywę, o :D

      Usuń
    2. Bardzo dobrze, na szczęście nie mam alergii na wiedzę :D Jednak Twój post utwierdził mnie przekonaniu, że trója z fizyki na wszystkich poziomach edukacji była stopniem wyjątkowo sprawiedliwym :P

      Usuń
    3. No to by było dziwne, w twoim przypadku, ale wiem, zdarzają się takie osobniki :D
      Wiesz...też miałam wieczne tróje...co więcej, raz z fizyki byłam nawet zagrożona...:D

      Usuń
  26. Właśnie, szkoda, że nie wszyscy potrafią dobrze fizykę wyłożyć.
    To takie ciekawe no i również ważne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, ale zdarzają się dobrzy wykładowcy na szczęście:)

      Usuń
  27. ja niestety też miałam kiepskich nauczycieli z fizyki i to, co tu piszesz jest dla mnie nie do zrozumienia, heh.
    wszystkiego dobrego w nowym roku!!!! :*
    też żadnych postanowień nie robię, i tak zazwyczaj nic z tego nie wychodzi, bo motywacji starcza mi jedynie na krótki okres.

    racja - jeśli komuś nie zależy, to lepiej tego nie przeżywać, ale czasem jest to silniejsze od nas

    tak po prostu trochę mi źle, że nie mogę się zebrać w sobie i zająć czymś ciekawym

    ano lubi życie zaskakiwać, więc w sumie nie wiadomo co nas jeszcze spotka! ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Szczęśliwego Nowego Roku Ci życzę i przyznaję, że humanistką jestem, fizyki nie cierpię, a jednak to był najbardziej fascynujący wykład z fizyki, który łyknęłam jednym tchem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, cieszę się, że mimo wszystko taki "wykład" się spodobał :D

      Usuń
  29. o ja nigdy nie lubiłam fizyki, może przez to że nie trafiłam na mądrych nauczycieli z tej dziedziny, jedna nauczycielka to nam zawsze mówiła że w głowie mamy pusto, a przychodzimy do szkoły poszukać męża, można? można :)
    Szczęśliwego Nowego Roku :) potrafisz podnieść na duchu nie jednego czytelnika, jesteś tutaj potrzebna... tak na początek roku mały komplemencik nie zaszkodzi nikomu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to faktycznie, nie dziwię się, że fizyki nie polubiłaś...w ogóle, jak tak nauczyciel może mówić? Niestety pedagodzy w ogóle nie powinni uczyć...
      I rety...nie wiem jak to niby robię, ale dzięki :*

      Usuń
    2. wiesz, sama jestem pedagogiem, ale ja to mam inne podejście. Sama całe gówno, że tak powiem umiała... ale pensję miała dobrą. Nie lubiła swojej pracy i to było widać, często nas obrażała, bo byłyśmy klasą żeńską...
      swoją osobą - nic więcej :* podobnie jak Asia, piszecie tak interesująco, ciekawie... ja tak nie umiem i dlatego też Was podziwiam :)

      Usuń
    3. No tak, niektóre nauczycielki zwłaszcza te starsze wyżywają się na młodych podopiecznych jakby cholera...nie wiem, czegoś im zazdrościły. Całkiem bez sensu.
      Um, cóż, dziękuję, chociaż ja powiem po prostu, każdy pisze po swojemu i ja tam lubię do ciebie zaglądać:) Więc nie mów, że nie umiesz czegoś tam:)

      Usuń
  30. Niestety w swoim życiu, już na początku przygody z fizyką natrafiłam na babsko, które totalnie mnie do tej nauki zniechęciło. Tak też mogę powiedzieć z ręką na sercu, że fizyki niestety nienawidzę i w szkole była to moja największa zmora. Aż dziwne, bo z matematyką czy chemią radziłam sobie genialnie. Jednak na drodze do fizyki podstawiona została ogromna tama chroniąca mnie przed spływającą wiedzą.
    Mimo to, Twój "wykład" na temat czasu bardzo mnie zaciekawił i uświadomił kolejny raz, że fizyka jest ciekawa i wielka szkoda, że w gimnazjum zostałam do niej tak brutalnie zniechęcona... Gdyby nie to pewnie dziś byłabym architektem. <3 No ale cóż... Po co gdybać.
    Dziękuję za piękne życzenia noworoczne. Mam nadzieję, że nie odczuwałaś wczoraj zbyt boleśnie skutków sylwestrowej zabawy, a co do nowego roku, to życzę Ci po prostu by każdego dnia okazywał się właśnie taki, jaki być chciała. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to po prostu, właśnie fizykę ci obrzydzono a...wielka szkoda. Bo to naprawdę fascynująca nauka. Dająca większe pole do popisu moim zdaniem w postrzeganiu rzeczywistości, niż jakaś inna dziedzina wiedzy nawet. Bo innymi genialnie się łączy, a nawet...sprowadza cholernie wiele do mistyki.
      I fakt, co gdybać nie ma, bo jest jak jest, ale kto wie, może jeszcze zainteresuje cię tak mniej profesjonalnie np. literatua a la ksiązki Hawkinga:)
      A nie, odczuwam swoją chorobę w sumie bardziej:D I mam nadzieję, że twój nowy rok właśnie cóż, też będzie udany po prostu:)

      Usuń
  31. Czas nie istnieje - tutaj zgadzam się z Tobą, przynajmniej w pewnym, mało popularnym rozumieniu (większość ludzi rzeczywiście utożsamia czas ze wskazówkami zegara albo z elektronicznymi cyferkami np. 12.20). Ale widzę, że Ty nie wierzysz w nowe symboliczne, motywujące do działania początki, w symboliczne punkty graniczne - a ja owszem :-).

    Tak czy siak - życzę Ci dużo szczęścia, niezależnie od Twojego czy mojego nowego roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, bo też, to jest to, co dla wielu jest po prostu najbardziej namacalne:) I jakoś nie d końca, a może po prostu..nie w tym roku, bo jeszcze nie umiem się odciąć od pewnych spraw. Dlatego wolę nurt, któremu daję się porwać, niż granice:) Daję sobie czas...którego nie ma:D
      I dziękuję:)

      Usuń
  32. W połowie postu skapitulowałam, fizyka serio nie jest dla mnie XD Wolę już być liczącą dni poetką i stuprocentową humanistką chyba XD

    OdpowiedzUsuń