poniedziałek, 8 grudnia 2014

O Zającu i Niedźwiedziu spotkanym w lesie nieświadomym, czyli o potędze snów parę słów.

Noce tego weekendu przyniosły znów śpiew i wędrówki po mieście, a nie dały ukojenia w śnie. Przyjazd dobrego znajomego , którego przed laty poznałam właśnie na blogu, przyniósł same dobre rzeczy dla duszy i umysłu. Ale zmęczył trochę ciało.

Zmęczona brakiem snu padłam po południu na kanapie, po tym jak odprowadziłam go z Mężem na pociąg.
Czułam cały czas swoje ciało, czułam, że sen to sen. A jednak obudziłam się z krzykiem i krwią cieknącą z nosa.

Starzy ludzie mówili „sen mara, bóg wiara, nie masz się co bać snów.” Ale moi bogowie rozmawiają z ludźmi przez sny, wierzę głęboko w podświadomość i ich znaczenie. Zresztą, jak nie wierzyć, skoro widziałam i sama odczułam przez sny niejedno? Skoro widziałam rzeczy, które zdarzyć się dopiero mają? Skoro widziałam lądy i krainy, które istnieją, ale nie w naszym aspekcie istnienia?

Frida nie uważa się za senną wieszczkę bynajmniej. Dlatego nigdy nie przejmowała się aż tak swoimi snami, jako czarownica zawsze musiała grzebać w mistyce czy swojej podświadomości w inny sposób. Ale są sny, wobec których nie można przejść obojętnie. Jak ten, budzący krwawym krzykiem.

Jesteś Frido w lesie. Spacerujesz, tak, to twój las. Nagle dopada cię niesamowita cisza. W mroku, cieniu rzucanym przez liście widzisz nagle ścieżkę. Nigdy nie bałaś się lasu, las to twój dom, dom wiedźmy. Jak można bać się w swoim domu? Wychodzisz na nią. Zając, a może dziki królik. Urocze stworzenie, biegnie w twoją stronę. Cieszysz się, cisza została przełamana. Nagle wybiega niedźwiedź. Niedźwiedź to twoje duchowe zwierzę ale ten..ten jest czarny. To nie ten, którego nosisz w sobie zawsze. Co więc tu robi?

Nie masz czasu się zastanowić, gdy widzisz, jak obcy niedźwiedź rzuca się na zająca, zabija go. Widzisz krew, słyszysz pisk. Czujesz na swojej skórze zimno wiatru, las przeszywa ciszę.

Las płacze. Niedźwiedź spogląda ci w oczy, uciekasz. Nie możesz biec, unosisz się do góry. Wznosisz na wietrze. Po wielu upadkach wracasz na ziemię, boleśnie, możesz biec. Uciekłaś do miasta. Maleńkiej osady na skraju lasu. Jak średniowieczne wioseczki. Jak z teledysku Rosenrot Rammsteina. Ludzie już wiedzą, wiedzą co się stało. Tylko to nie niedźwiedź mówią, to bestia. Trzeba ją zamordować zanim zabije innych! Ludzie zaczynają truć wodę, wiedźma chce ich powstrzymać.

Rzucają ją na ziemię, jeden z mężczyzn chce ją zgwałcić. Ma oczy człowieka który był przyjacielem mojego kata, mojego ojca gdy byłam dzieckiem. Śmierdzi potem i niemytym ciałem. Jego zęby są zepsute. Frida woła swojego kochanka, woła jego imieniem., ale go nie ma, nigdzie go nie ma.

Paznokcie zdzierają brudny naskórek, czarownicy zbiera się na wymioty. Inni ludzie patrzą, nic nie mówią. Cisza. Frida musi poradzić sobie sama. Z przypływie paniki odrywa szczękę swojemu oprawcy. On krwawi. Frida podnosi się, ucieka. Do lasu. Woli las i bestię niż ludzi. Po drodze wymiotuje śluzem i zębami. Nie może przestać. Wymiotuje milionami zepsutych zębów.

Budzi się więc z krzykiem.
Frida wierzy snom. Frida wierzy czasem, że w snach chce sama sobie coś powiedzieć. Albo mówią jej bogowie. Wiecie, pewne rzeczy są niezmienne. Pewne symbole i Frida w to wierzy, zawsze wierzyła. I nigdy się jeszcze nie pomyliła co do snów. Dla wielu to bzdura ale…skoro w moim życiu się sprawdza, nie będę słuchać cudzego gadania. Zresztą, kiedy słucham? Pewnie nie byłabym czarownicą i nie kochałabym tak mocno, gdybym słuchała. Już mniejsza o to.

Zatem uwierzymy symbolom? Tym, które zna Frida?
Las symbolizuje nieświadomość tym razem, to nie świadome miejsce, w które zawsze podąża w medytacji. Łączy się go z wiedzą tajemną, jak mówiłam, las jest domem czarownicy. Chroni niczym matka. Las jest jednocześnie ciemnością, głęboką plątaniną dla każdego, kto pragnie i boi się objawień. Jak widzicie, las jest Fridzie przychylny. To, że po nim spacerujemy, symbolizuje poszukiwanie i pragnienia. Ale w lesie można właśnie spotkać siebie. Swoje prymitywne instynkty. Swoje, albo tego, kto chce do naszego lasu wejść. To co widzimy w lesie, zwierzęta czy ludzie, informuje nas o naszych „sojuszach” i „wojnach” które naznaczą nas na zawsze.

Zatem spotkałam zająca i niedźwiedzia. Zając uosabia łagodność i pewną naiwną niedojrzałość, która poszukuje. To symbol wysiłku, który zdobywa mądrość. Zając został zabity przez niedźwiedzia. Niedźwiedź jest jego przeciwieństwem, wiecie? Dla wielu jest najbardziej mrocznym zwierzęcym symbolem. Choć jest przecież totemem, zwierzęciem duchowym Fridy to jednak...jednak tym razem nie jest jej przewodnikiem w lesie. Wręcz przeciwnie. Jest niebezpiecznym aspektem nieświadomego życia, destrukcyjnością, to wrażliwość potworna, przerażająca, mordercza. Nic nie przedstawia, jak już mówiłam, równie okrutnej i agresywnej siły w nas drzemiącej. Jego instynktowna motywacja płynie z ciemnych sił ( och, dlatego Frida jest kim jest, jeśli już musicie wiedzieć..). Wynurza się z cienia, jest fazą ewolucji w każdym z nas.

Czasem niedźwiedź symbolizuje ukrytą wojnę- kogoś, kto ci ją wypowiada. Czy Frida wypowiedziała wojnę sama sobie?

Miasto do którego Frida uciekała, jest centrum duchowym człowieka. Mam uciekać przed swoją poukładaną duszą? Z lasu do miasta i z powrotem-w las. Paniczna ucieczka z jednego w drugie? Gwałt ukazuje nam uczucia, których nie chcemy. Miłość do kogoś, kogo nie chcemy znać lub kogo utraty się boimy. Gwałcimy sami siebie. Może i ja gwałcę siebie pewna troską a może pewną stratą, nadal gwałcę swój własny spokój? A szczęka w życiu onirycznym odnosi się do tych, których kochamy. Kto jest dla nas ważny. To rodzice, przyjaciele, kochankowie.

Zęby, obok lasu są chyba najbogatszym symbolem. Te zepsute to sytuacja, uczucie, którego należy się pozbyć. Cóż...ja nimi wręcz wymiotowałam prawda? Znów uciekając do nieświadomości.

Biorą pod uwagę ostatnią sytuację, moje niedawne pożegnanie, wyrywanie zębów uczuć ze mnie przez bliską śmierć, moją naturę bestii której nieraz nie umiem okiełznać- biorąc pod uwagę to wszystko nietrudno jest sen rozszyfrować. Nie chcę teraz kochać, bo będzie boleć. Nie chcę go żegnać, więc moja dusza chce już teraz zwymiotować to uczucie, które mnie gwałci. Boimy się bólu, tak, Frida też się go boi. Ale nie będzie przed nim uciekać. Choć jak zawsze mogę się mylić. Nawet ja, rozmawiając z samą sobą snami mogę zgubić klucz do zamka. Mogę nie znaleźć zapisanego w moim ciele szyfru.

Można to wszystko złożyć sobie w całość. Można się nie bawić w interpretacje i powiedzieć sobie co tam, to tylko sny. Ale mnie moje sny jeszcze nie zawiodły. Może to moja wiara, moja praktyka dla wielu nie do uwierzenia, magiczna. Może to moja rozbudowana podświadomość która mimo wszystko sięga do starych archetypów, pierwotnej symboliki.

Cóż, panie Jung, może się pan nie mylił. Może jakimś cudem, choć każdy z nas jest odrębną istotą, odrębnym zestawem genów, odrębnym mózgiem zamkniętym w kopule z czaszki, osobną duszą- może wszystkich nas łączy jeden wielki strumień świadomości w którym stale dryfujemy. Może, jak napisał i zaśpiewał James Maynard Keenan, nauczę się w nim pływać. Zawsze chciałam pływać, choć boję się wody (tak naprawdę, jeśli mówimy o czynności fizycznej- Frida pływać nie umie). Może nie należy się bać spotkania z szaleństwem, które zamieszkuje każdego z nas, choć na swój sposób. Może w snach widzimy prawdę o sobie? Może to najlepszy sposób na dotarcie do siebie? Świadomie śnienie, zapamiętywanie snów…mnie to póki co daleko zaprowadziło i nie żałuję. Może warto zgłębić archetypy, może warto poznać dwa wymiary snu, pierwiastki kobiece i męskie, umieć poznać czy sen jest symbolicznym. Może w ten sposób czasem można wyprzedzić swój ruch. Wiecie, że mi się udało? Udało mi się już dzięki snom przygotować na parę zdarzeń. Uzbroić.

Bo powiedz mi mój czytelniku, czym jest sen? Odpoczynkiem mózgu, ciała? Ten nigdy nie odpoczywa. Ten tylko przenosi przeskoki impulsów na inne obszary. Dlaczego tydzień bez snu cię zabije? Dlaczego po 3 dobach bez snu owa jawa miesza się ze snem i nic nie jest rzeczywiste? Przeżyliście coś takiego? Bo ja tak. Niesamowite, ale nikomu nie życzę. Tego uczucia nachodzącego szaleństwa, jakby wszystkie otwory twojego ciała nagle stały się szeroko otwartymi bramami i nie wiesz, czy szept jest szeptem czy istnieje tylko w twojej głowie. A może to wszystko jest tak samo rzeczywiste i się dzieje, a jawa jest snem? Snem, którego kurczowo się trzymamy.

Może wiedziemy inne życia. A może codziennie budzimy się kimś innym. Może sen to taka sama rzeczywistość, ale zapominamy o niej, jak w snach-zapominamy jawy. I nieprawdą jest, że w śnie nie czujesz bólu. Ja go zawsze czuję. Więc może sen jest jawą albo drugim życiem, które widzimy, gdy zamykamy fizyczne oczy. Tam wtedy się otwierają. Nie zastanawiałeś się nad tym nigdy, mój drogi czytelniku? Ja od zawsze. Może dlatego, że sny zawsze były dla mnie ważne i jako dziecko mieszałam je z rzeczywistością. Dziś widzę granicę, ale jest ona nadal cienka. Bo zauważyłam, jak tamto życie, senne, wpływa na to obecne. Na jawie. Jawa jest snem. Sen jest jawą. Sen mara, bóg wiara? Dobre sobie.

Bogowie, jakkolwiek ich nie nazwiesz, zawsze przemawiali snami. Aborygeni wiedzieli to od dawna. Bo może tylko wtedy oczy masz na tyle zamknięte, by widzieć. Może wtedy tylko tak naprawdę słyszysz.
Archaiczna pamięć zawarta w każdym z nas, która łączy się z innym światem? Dlaczego nie, skoro dla wielu nawet indywidualnie przetrawiony w zwojach niedźwiedź będzie nadal drapieżnikiem. A zając ofiarą. Może miał pan rację panie Jung. I może dzięki snom możemy nauczyć się też pływać. I choć nieraz się boję, wstanę i podejmę trud tej podróży, tej nauki.

Może to dla wielu brednie. Nie spodziewam się że jest inaczej. Ale przecież Frida słucha siebie. Nie przejmuje się stukaniem w czoło i mówieniem wariatka. We wszystkich w nas szaleństwo, Ja ze swojego zdaję sobie sprawę i cóż. Mam własne podróże do odbycia, własne bagaże. Podróże sama w sobie, w swojej duszy. Niebezpieczeństwo? Zawsze istnieje. Ale wierzę, że sama siebie ostrzegę. Wygrzebię coś ze strumienia wspólnej świadomości. Wygrzebię z siebie.

Jestem w końcu wiedźmą.




Ciekawe, co przyśni mi się dziś. Dziś, gdy wracam na swoje bagna...bo widzicie, teraz będę tutaj trochę rzadziej. Mam u siebie parę spraw do załatwienia i tylko w weekendy będę mogła zaglądać na bloga. Mam nadzieję, że się za bardzo nie stęsknicie, w końcu, jeszcze nawet nie zdążyliście do mnie przywyknąć, prawda?:)

41 komentarzy:

  1. No proszę... Żeby porównywać do teledysków Rammsteina... Coraz bardziej Cię lubię! :D
    Wierzę, że sny mogą mieć wielką moc dla tych, którzy potrafią ją odkryć. Planowałam jakiś czas temu rozpocząć prace nad świadomym śnieniem, ale troszku mi nie wyszło i cóż... Ostatnio śniła mi się ciężarówka Coca-Coli i piwo spadające z nieba na spadochronach. :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak jakoś mi sie akurat nasunęło, lubię ich muzykę i ich teledyski nawet, o :D
      Wiesz, mimo wszystko, żeby popracować nad snami to trzeba po prostu dużo cierpliwości i wytrwałości:) A czasem...dobrego człowieka do tego, który wskaże drogę:)
      Ale Twoje sny jak najbardziej mi się podobają :D

      Usuń
  2. No wiesz, co mówisz, że nie zdążyliśmy przywyknąć, już jakiś czas z Nami jesteś :)) ale mam nadzieję, że jak ogarniesz co poniektóre sprawy to wrócisz i będziesz częstszym gościem w naszych życiach i blogach :-)

    a sen, cóż... mnie się nigdy nic specjalnego nie śni, a po takim czymś to bym chyba bała się przez jakiś czas zasnąć xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krótko bo krótko, ale jednak?:D
      I to ogarnianie to praktyki, więc trochę potrwa, będę po prostu wpadać w weekendy do internetu, jakkolwiek to nie brzmi :D
      A ja chyba nieraz do drostycznych scen w snach przywykłam :D

      Usuń
  3. No a jednak już trochę zdążyliśmy przywyknąć :)
    Wracaj, układaj swoje sprawy, oswajaj swoje sny. Mam nadzieję, że już wkrótce będą dobre i spokojne.
    A ja dopiero niedawno zaczęłam zwracać na nie uwagę. Kiedy bardzo wyraźnie przyśniły mi się wrony wyjadające mózg jakiegoś zwierzęcia. A potem że unosiłam się w powietrzu, co było bardzo przyjemne. Natomiast całkiem niedawno we śnie ratowałam kogoś z pożaru. Zapamiętuję więc tylko te bardzo wyraźnie, które śnią mi się tuż przed przebudzeniem. Nie umiem tego interpretować ale... myślę że może masz rację, to jakieś sygnały z podświadomości. Tylko że potężna, racjonalna część mnie nie chce brać tego całkiem serio :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jakbym zniknęła np. po roku nagle to byłoby inaczej, niż po miesiącu raptem, prawda?:)
      Znaczy, to nie układanie, to załatwianie praktyk. Ale to potem wyjaśnię we wpisie:)
      Wrony, to bardzo bogaty symbol jakby nie patrzeć. Tak samo jak pożar. Bo pomijając, że sny też musimy interpretować przez własne doświadczenia i skojarzenia, to jednak pewne symbole są powszechne.
      A może i ze wspólnego strumienia świadomości, jak pisał Jung. No bo czemu by nie?:)
      Ja już dawno odkryłam, że racjonalizm to w moim życiu przynajmniej tylko slogan :D

      Usuń
  4. Ja będę tęsknić, więc musisz czasem i w tym tygodniu zaglądać na bloga :P
    Jeśli chodzi o sny to mi się również dość często sprawdzają i czasem śnią mi się takie dziwne rzeczy... Na ogół podobno zęby śnią się na chorobę, tak słyszałam od koleżanki, ale koleżance co by się nie przyśniło to wszystko na źle a to się trochę mija z moim poglądem na świat ;)
    Widzę, że trochę się tym interesujesz, więc może odpowiesz mi na pytanie co może oznaczać mój sen, w którym czyściłam sobie swój nagrobek i chciałam się na nim położyć spać, oraz drugi sen, w którym śniło mi się mnóstwo sukien ślubnych? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tygodniu się nie da, da się w weekendy jak widać :D
      Zęby to po prostu symbol witalny, jak krew czy stopy. Dlatego często być może, jeśli wierzymy we wspólne symbole, wspólny strumień świadomości, gdy śnią się chore, to ciało daje nam znać, że coś jest nie tak, zanim świadomie się zorientujemy.
      Owszem. Wiesz, pewne symbole się uniwersalne, ale trzeba pamiętać, że rozpatrywać też je trzeba przez pewne osobiste zdarzenia, wspomnienia. Trochę za mało danych na pełną interpretację :D Musiałabym cię dopytać o parę rzeczy, ale sam nagrobek, wizja własnej śmierci często oznacza zmianę, być może próba zaśnięcia na nim to wewnętrzna zmiana, z którą nie można się pogodzic. Musiałabyś mi powiedzieć, np. jaki kolor miał ten nagrobek, gdzie się znajdował...wtedy byłoby to szersze znaczenie:)
      A suknie...zależy, może myślisz o ślubie?:D

      Usuń
  5. Zawsze uważałam, że sny są niesamowitym mostem do naszej podświadomości. W podświadomości kryje się wiele sekretów o których człowiek nie ma pojęcia. Wierzę, że w niej tkwią odpowiedzi na odwiecznie stawiane pytania i przez sny być może niektórzy się tego dowiadują. A co do powiedzenia "sen mara, Bóg wiara..." - wierzę podobnie jak Ty, że Bóg przemawia do człowieka poprzez sny. Nie wiem, dlaczego ludzie sobie tworzą jakieś dziwne definicje apropo tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nieraz pytanie się pojawia, czym jest podświadomość:D Bo właśnie sekrety, które są nami...czy nie do końca są nami, albo nie do końca od nas zależne?:>
      Dokładnie. Przecież nawet wszystkie wielkie religie i te mniejsze o tym mówią:)

      Usuń
  6. Nadużywasz słowa szaleństwo chyba. A może wydaje mi się tak, bo się go boję.
    Dla mnie też sny zawsze były ważne, lecz przykre. Wiem, w jakim stanie jest moja dusza, nie potrzebuję we śnie większej ilości przesłanek. Nie lubię ich. Może dlatego tak często nie mogę usnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz pewnie rację, że nadużywam ale pewnie dlatego, że dla mnie szaleństwo jest czymś...wartościowym. A raczej pewne aspekty szaleństwa, wiesz? To wcale nic złego. Ale...może żyję w pewnej, szaleńczej utopii znów.
      A może jednak warto się ze snami własnymi pogodzić?

      Usuń
  7. Geez, nienawidzę jak śnią mi się zęby, bo zawsze wypadają.
    Mimo wszystkich swoich dziwnych snów, współczuję ludziom, którzy nie pamiętają swoich. Bo jasne, czasem się odczuwa ten ból nawet, strach, ale też i szczęście. I można latać :) O, i pływać, bo ja też nie umiem, a we śnie zawsze wychodzi. Wtedy sobie myślę "ok, to musi być sen, bo przecież tak naprawdę nie umiem pływać" xD
    I ciężko nie wierzyć, że to coś więcej, a nie "tylko sny". Skoro śnią nam się zmarli to musi być jakieś "połączenie". I niech nikt nie pieprzy, że śnią nam się dlatego, że za nimi tęsknimy. Ja tak nie mam. Zmarli w moich snach są... obecni. Bo się ich czuje. I ciężko już to nazwać snem, prawda? Bo w śnie mogę coś zmieniać, chociaż trochę kontrolować sytuację. A tam już nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to symbol witalny, widać śnią ci się tylko jak coś jest źle, jako symbol ostrzegania wczesnego :D
      Dokładnie. Nie pamiętać snów..to jakby w połowie nie żyć, co? Tez masz czasem takie wrażenie właśnie?
      I to jest świetne, jak np. świadomie w śnie robisz to, czego realnie nie umiesz :D
      To już w ogóle inny aspekt. Jakby...otwarcia duszy, gdy oczy zamknięte, ja tak na to patrzę. Bez oczu widzimy więcej przecież, prawda?:)

      Usuń
    2. No właśnie zawsze to próbuje rozkminić, ale może szukam tych złych rzeczy w zbyt oczywisty sposób.
      Dokładnie tak. Przecież wtedy tyle się traci.
      Z reguły tak, chociaż jak pierwszy raz latałam to się bałam, bo mam lęk wysokości xD
      Otwarcie duszy mówisz? Hm, podoba mi się :D

      Usuń
    3. Hm...a czasem za dużo może i komplikujesz oczywistości, po prostu. To inne spojrzenie zupełnie nieraz msui być naszym udziałem.
      No to ładnie :D
      No to dobrze:D

      Usuń
  8. Są sny, których się boję, które wracają raz na jakiś czas.
    Te same obrazy, te same wypowiedziane słowa...
    Zazwyczaj ma to związek z przeszłością, moim dzieciństwem...
    Są sny, po których kilka następnych dni mam wyjęte z życia, boję się zasnąć, albo przeciwnie marzę o powtórce...
    Trzymam kciuki abyś wszystko pozałatwiała zgodnie z założeniami.
    Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc pewnie to coś, co w tobie głęboko tkwi. Ale...sama mam takie sny, dotyczące choćby głęboikich traum związanych z moim ojcem. I też nie lubię, gdy wracają. Więc rozumiem o co chodzi.
      I poszło, Potem wyjaśnię w poście:)

      Usuń
  9. Ja przywykłam, bardzo,,,, szukałam Cię, znalazłam... mam nadzieje że szybko wrócisz Frido!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo my znamy się akurat nie od tamtego miesiąca, a z innych miejsc. I już jestem:)

      Usuń
  10. Często sny mają jakieś przesłanie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niektóre sny to jakaś makabra. Na przykład jakiś rok temu śniło mi się, że popełniłam samobójstwo poprzez skok z któregoś tam piętra.

    No to tam zrób, co trzeba i wróć :)



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, to zasadniczo nawet nie jest taki zły sen...choć na pewno, w pierwszym odruchu może przerazić.

      Usuń
  12. Sen pomaga naszemu ciału, ale niekoniecznie umysłowi. Podczas snu mózg pracuje szybciej, ciężko jest kontrolować sny, nie powiem, że to niemożliwe, bo na własnym przykładzie wiem, że się da czasami. A sny, z których chcemy się wybudzić, co do których nie mamy pewności, że są jedynie snami, a nie jawą... są najgorsze, człowiek wyrywa się z niego jak z jakiegoś więzienia, miałam takie dwa razy w życiu i nie chciałabym więcej.

    Czekamy na Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm....a ja powiem, że sen pomaga umysłowi. Tylko nie zawsze chcemy przyjąc jego metody, jego gorzkie lekarstwa, boimy się za bardzo. Tylko dlatego to staje się udręką. Bo tak naprawdę...sen zawsze ostatecznie, jego podpowiedzi, wyjść mogą na dobre.
      No to jestem...znów chwilowo :D

      Usuń
  13. wowow! bardzo mocny sen. mi się zawsze śnią jakieś dziwactwa, straszne rzeczy.. ostatnio moja mama zarzucała mi we śnie, że jestem prostytutką. dzięki mamo.
    ja z kolei analizuję sny "na odwrót" - jeśli sny sugerują mi jakąś niemiłą sytuację, zazwyczaj w rzeczywistośći okazuje się, że jest zupełnie inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mocny choć...miewałam już gorsze w sumie:) Ale ten też do najlżejszych nie należał.
      I super zarzuty :D Cóż...można to różnie interpretować :D
      A ja nie. Nieraz tak jest ale...cóż, wolę bardziej zagłęgiać się w symbole:)

      Usuń
  14. Zaplanowałam post o żółtym smoku w moim śnie i patrzę a tutaj również o snach. Też wierzę w ich przesłanie no,bo po co innego miałyby być? Jakoś nie przemawia do mnie teoria o tym,że to wytwór podświadomości, zlepek tego co się przeżyło w danym dniu.Nauka znajdzie odpowiedzi na każde pytanie chociaż odpowiedź może być niedorzeczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, smok, bardzo szeroki, złożony symbol:)
      Tu pojawia się pytanie- czym w tym momencie ma być też nauka?:>

      Usuń
  15. Raz chyba mialam swiadomy sen... ale sny czesto mi sie spelniaja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może masz dar, a może po prostu uważnie obserwujesz rzeczywistośćl, kto wie:)

      Usuń
  16. Nie wierzę w to, że sny coś znaczą w sensie magicznym, czy proroczym, natomiast faktem jest, że mogą dawać wgląd w podświadomość i tym samym pomagać zrozumieć pewne własne emocje. Ja codziennie zapamiętuję sny od lat z czego się bardzo cieszę, nawet jeśli są to horrory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy w sumie wierzy, w co chce:) Ważne, to umieć nieraz z tego po prostu skorzystać:)

      Usuń
  17. Pierwszy raz spotkałam się z tak szczegółową interpretacją snu i powiem Ci, że zafascynowałaś mnie. Ja wierzę, że sny coś znaczą, ale tylko te szczególne. Z resztą... Jak zapamiętam jeden na sto to jest dobrze. :P Zazwyczaj pamiętam, gdy coś mnie wystraszy i nie mogę sobie tego wybić z pamięci. Tak czy owak - wierzę, że sny coś znaczą, na pewno znaczą.
    Aż mam ochotę zapytać Cię o interpretację moich snów. :D
    Ja zdążyłam przywyknąć do Ciebie, zupełnie jakbyś była tutaj od bardzo dawna. To zapewne przez Twój styl pisania, bardzo zbliżony do Kordiana. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, interpretacji, tak jak i samego zapamiętywania, można się nauczyć. To kolejne opanowanie siebie samego jak gdyby, nauczenie się siebie, nic więcej nie trzeba:)
      To zawsze zapytać możesz, maila mi szkrobnąć czy coś :D
      To miłe w takim razie:)

      Usuń
  18. Apropo, pamiętasz, jak mówiłem Ci o moim pseudo przyjacielu i próbach nauczenia się czegoś o aurach? O świadomym śnie też było. Nie, nie nauczyłem się niczego xD . Szkoda, że nie potrafię interpretować własnych snów. Myślę, że mogłyby być naprawdę ciekawe pod jakimś względem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yup, pamiętam. Bo wiesz....to pewnie był dupa, a nie nauczyciel, tak w ogóle :D Poza tym, to wymaga dużo cierpliwości i wytrwałości.
      I zawsze możesz się nauczyć:)

      Usuń
  19. Och ja Cię rozumiem!! Zawsze wiedziałam, że sny to nie tylko mary. Moje też ostrzegają mnie przed różnymi wydarzeniami. Już nawet domownicy wiedzą, że gdy śni mi się coś niedobrego, to muszą na siebie uważać.
    Twoja interpretacja robi wrażenie. Mi brak trochę wiedzy właśnie o symbolice snów by móc zrozumieć swoje pokręcone sny.
    Mam nawet bloga (http://myabnormaldreams.blogspot.com/), na którym czasem opisuję te najbardziej ześwirowane. ostatnio go jednak trochę zaniedbałam, a szkoda, bo pare ciekawych snów poszło w zapomnienie.

    No i ja tam już przywykłam, że jesteś i w ogóle chyba jakby nie było dzięki Kordianowi trochę czuję jakbyś była tu od dawna. Fajnie, że jesteś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy mają cóż...po prostu pewien rodzaj daru jakby nie patrzeć. Kto wie, może i ty miałabyś niezła zadatki na "wiedźmę" :D
      Zawsze można się nauczyć:) Zawsze mogę cię nauczyć, o :D To nic trudnego, tak naprawdę.
      I widzę, że napawdę twoje sny dają czadu.
      Cóż, to miłe:)

      Usuń
  20. Nigdy nie mam długich snów. Zapamiętuję jedynie obrazy, urywki scen, czasami jakiś dialog. Parę razy śniło mi się, że ktoś mnie zabija, porywa, morduje, ale to nawet nie było przerażające - bardziej groteskowe, karykaturalne...
    Kiedyś nie wierzyłam w symbolikę snów, a dzisiaj jestem przekonana o tym, że one mogą wiele znaczyć. Sama miałam kilka proroczych snów, śniłam o czymś, co w niedługiej przyszłości się stawało, choć dotyczyło raczej zwykłych spraw (i w sumie dobrze, nie zniosłabym chyba, gdyby np. przyśniła mi się czyjaś śmierć, a potem ten ktoś faktycznie by umarł czy coś...). I generalnie te tematy zawsze mnie fascynują, uwielbiam pisać na ten temat rozmaite historie, uwielbiam czytać o snach, o symbolice właśnie... choć kiedyś w to nie wierzyłam. Teraz też nie zawsze jestem przekonana. Ale pewnych rzeczy za cholerę nie umiem sobie wytłumaczyć rozumem, zracjonalizować. Generalnie... jestem taką racjonalistką z głową w chmurach, jakkolwiek by to nie brzmiało, więc jak dopadają mnie jakieś tematy związane z prawdziwością, symboliką snów, tematy różnych wierzeń i tak dalej, to często sama nie wiem, co o tym myśleć. Jednocześnie wierzę i nie wierzę.

    OdpowiedzUsuń