Noce
tego weekendu przyniosły znów śpiew i wędrówki po mieście, a
nie dały ukojenia w śnie. Przyjazd dobrego znajomego , którego
przed laty poznałam właśnie na blogu, przyniósł same dobre
rzeczy dla duszy i umysłu. Ale zmęczył trochę ciało.
Zmęczona
brakiem snu padłam po południu na kanapie, po tym jak odprowadziłam
go z Mężem na pociąg.
Czułam
cały czas swoje ciało, czułam, że sen to sen. A jednak obudziłam
się z krzykiem i krwią cieknącą z nosa.
Starzy
ludzie mówili „sen mara, bóg wiara, nie masz się co bać snów.”
Ale moi bogowie rozmawiają z ludźmi przez sny, wierzę głęboko w
podświadomość i ich znaczenie. Zresztą, jak nie wierzyć, skoro
widziałam i sama odczułam przez sny niejedno? Skoro widziałam
rzeczy, które zdarzyć się dopiero mają? Skoro widziałam lądy i
krainy, które istnieją, ale nie w naszym aspekcie istnienia?
Frida
nie uważa się za senną wieszczkę bynajmniej. Dlatego nigdy nie
przejmowała się aż tak swoimi snami, jako czarownica zawsze
musiała grzebać w mistyce czy swojej podświadomości w inny
sposób. Ale są sny, wobec których nie można przejść obojętnie.
Jak ten, budzący krwawym krzykiem.
Jesteś
Frido w lesie. Spacerujesz, tak, to twój las. Nagle dopada cię
niesamowita cisza. W mroku, cieniu rzucanym przez liście widzisz
nagle ścieżkę. Nigdy nie bałaś się lasu, las to twój dom, dom
wiedźmy. Jak można bać się w swoim domu? Wychodzisz na nią.
Zając, a może dziki królik. Urocze stworzenie, biegnie w twoją
stronę. Cieszysz się, cisza została przełamana. Nagle wybiega
niedźwiedź. Niedźwiedź to twoje duchowe zwierzę ale ten..ten
jest czarny. To nie ten, którego nosisz w sobie zawsze. Co więc tu
robi?
Nie
masz czasu się zastanowić, gdy widzisz, jak obcy niedźwiedź rzuca
się na zająca, zabija go. Widzisz krew, słyszysz pisk. Czujesz na
swojej skórze zimno wiatru, las przeszywa ciszę.
Las płacze.
Niedźwiedź spogląda ci w oczy, uciekasz. Nie możesz biec, unosisz
się do góry. Wznosisz na wietrze. Po wielu upadkach wracasz na
ziemię, boleśnie, możesz biec. Uciekłaś do miasta. Maleńkiej
osady na skraju lasu. Jak średniowieczne wioseczki. Jak z teledysku
Rosenrot Rammsteina. Ludzie już wiedzą, wiedzą co się stało.
Tylko to nie niedźwiedź mówią, to bestia. Trzeba ją zamordować
zanim zabije innych! Ludzie zaczynają truć wodę, wiedźma chce ich
powstrzymać.
Rzucają
ją na ziemię, jeden z mężczyzn chce ją zgwałcić. Ma oczy
człowieka który był przyjacielem mojego kata, mojego ojca gdy
byłam dzieckiem. Śmierdzi potem i niemytym ciałem. Jego zęby są
zepsute. Frida woła swojego kochanka, woła jego imieniem., ale go
nie ma, nigdzie go nie ma.
Paznokcie
zdzierają brudny naskórek, czarownicy zbiera się na wymioty. Inni
ludzie patrzą, nic nie mówią. Cisza. Frida musi poradzić sobie
sama. Z przypływie paniki odrywa szczękę swojemu oprawcy. On
krwawi. Frida podnosi się, ucieka. Do lasu. Woli las i bestię niż
ludzi. Po drodze wymiotuje śluzem i zębami. Nie może przestać.
Wymiotuje milionami zepsutych zębów.
Budzi
się więc z krzykiem.
Frida
wierzy snom. Frida wierzy czasem, że w snach chce sama sobie coś
powiedzieć. Albo mówią jej bogowie. Wiecie, pewne rzeczy są
niezmienne. Pewne symbole i Frida w to wierzy, zawsze wierzyła. I
nigdy się jeszcze nie pomyliła co do snów. Dla wielu to bzdura
ale…skoro w moim życiu się sprawdza, nie będę słuchać cudzego
gadania. Zresztą, kiedy słucham? Pewnie nie byłabym czarownicą i
nie kochałabym tak mocno, gdybym słuchała. Już mniejsza o to.
Zatem
uwierzymy symbolom? Tym, które zna Frida?
Las
symbolizuje nieświadomość tym razem, to nie świadome miejsce, w
które zawsze podąża w medytacji. Łączy się go z wiedzą
tajemną, jak mówiłam, las jest domem czarownicy. Chroni niczym
matka. Las jest jednocześnie ciemnością, głęboką plątaniną
dla każdego, kto pragnie i boi się objawień. Jak widzicie, las
jest Fridzie przychylny. To, że po nim spacerujemy, symbolizuje
poszukiwanie i pragnienia. Ale w lesie można właśnie spotkać
siebie. Swoje prymitywne instynkty. Swoje, albo tego, kto chce do
naszego lasu wejść. To co widzimy w lesie, zwierzęta czy ludzie,
informuje nas o naszych „sojuszach” i „wojnach” które
naznaczą nas na zawsze.
Zatem
spotkałam zająca i niedźwiedzia. Zając uosabia łagodność i
pewną naiwną niedojrzałość, która poszukuje. To symbol wysiłku,
który zdobywa mądrość. Zając został zabity przez niedźwiedzia.
Niedźwiedź jest jego przeciwieństwem, wiecie? Dla wielu jest
najbardziej mrocznym zwierzęcym symbolem. Choć jest przecież
totemem, zwierzęciem duchowym Fridy to jednak...jednak tym razem nie
jest jej przewodnikiem w lesie. Wręcz przeciwnie. Jest
niebezpiecznym aspektem nieświadomego życia, destrukcyjnością, to
wrażliwość potworna, przerażająca, mordercza. Nic nie
przedstawia, jak już mówiłam, równie okrutnej i agresywnej siły
w nas drzemiącej. Jego instynktowna motywacja płynie z ciemnych sił
( och, dlatego Frida jest kim jest, jeśli już musicie wiedzieć..).
Wynurza się z cienia, jest fazą ewolucji w każdym z nas.
Czasem
niedźwiedź symbolizuje ukrytą wojnę- kogoś, kto ci ją
wypowiada. Czy Frida wypowiedziała wojnę sama sobie?
Miasto
do którego Frida uciekała, jest centrum duchowym człowieka. Mam
uciekać przed swoją poukładaną duszą? Z lasu do miasta i z
powrotem-w las. Paniczna ucieczka z jednego w drugie? Gwałt ukazuje
nam uczucia, których nie chcemy. Miłość do kogoś, kogo nie
chcemy znać lub kogo utraty się boimy. Gwałcimy sami siebie. Może
i ja gwałcę siebie pewna troską a może pewną stratą, nadal
gwałcę swój własny spokój? A szczęka w życiu onirycznym odnosi
się do tych, których kochamy. Kto jest dla nas ważny. To rodzice,
przyjaciele, kochankowie.
Zęby,
obok lasu są chyba najbogatszym symbolem. Te zepsute to sytuacja,
uczucie, którego należy się pozbyć. Cóż...ja nimi wręcz
wymiotowałam prawda? Znów uciekając do nieświadomości.
Biorą
pod uwagę ostatnią sytuację, moje niedawne pożegnanie, wyrywanie
zębów uczuć ze mnie przez bliską śmierć, moją naturę bestii
której nieraz nie umiem okiełznać- biorąc pod uwagę to wszystko
nietrudno jest sen rozszyfrować. Nie chcę teraz kochać, bo będzie
boleć. Nie chcę go żegnać, więc moja dusza chce już teraz
zwymiotować to uczucie, które mnie gwałci. Boimy się bólu, tak,
Frida też się go boi. Ale nie będzie przed nim uciekać. Choć jak
zawsze mogę się mylić. Nawet ja, rozmawiając z samą sobą snami
mogę zgubić klucz do zamka. Mogę nie znaleźć zapisanego w moim
ciele szyfru.
Można
to wszystko złożyć sobie w całość. Można się nie bawić w
interpretacje i powiedzieć sobie co tam, to tylko sny. Ale mnie moje
sny jeszcze nie zawiodły. Może to moja wiara, moja praktyka dla
wielu nie do uwierzenia, magiczna. Może to moja rozbudowana
podświadomość która mimo wszystko sięga do starych archetypów,
pierwotnej symboliki.
Cóż,
panie Jung, może się pan nie mylił. Może jakimś cudem, choć
każdy z nas jest odrębną istotą, odrębnym zestawem genów,
odrębnym mózgiem zamkniętym w kopule z czaszki, osobną duszą-
może wszystkich nas łączy jeden wielki strumień świadomości w
którym stale dryfujemy. Może, jak napisał i zaśpiewał James
Maynard Keenan, nauczę się w nim pływać. Zawsze chciałam pływać,
choć boję się wody (tak naprawdę, jeśli mówimy o czynności
fizycznej- Frida pływać nie umie). Może nie należy się bać
spotkania z szaleństwem, które zamieszkuje każdego z nas, choć na
swój sposób. Może w snach widzimy prawdę o sobie? Może to
najlepszy sposób na dotarcie do siebie? Świadomie śnienie,
zapamiętywanie snów…mnie to póki co daleko zaprowadziło i nie
żałuję. Może warto zgłębić archetypy, może warto poznać dwa
wymiary snu, pierwiastki kobiece i męskie, umieć poznać czy sen
jest symbolicznym. Może w ten sposób czasem można wyprzedzić swój
ruch. Wiecie, że mi się udało? Udało mi się już dzięki snom
przygotować na parę zdarzeń. Uzbroić.
Bo
powiedz mi mój czytelniku, czym jest sen? Odpoczynkiem mózgu,
ciała? Ten nigdy nie odpoczywa. Ten tylko przenosi przeskoki
impulsów na inne obszary. Dlaczego tydzień bez snu cię zabije?
Dlaczego po 3 dobach bez snu owa jawa miesza się ze snem i nic nie
jest rzeczywiste? Przeżyliście coś takiego? Bo ja tak.
Niesamowite, ale nikomu nie życzę. Tego uczucia nachodzącego
szaleństwa, jakby wszystkie otwory twojego ciała nagle stały się
szeroko otwartymi bramami i nie wiesz, czy szept jest szeptem czy
istnieje tylko w twojej głowie. A może to wszystko jest tak samo
rzeczywiste i się dzieje, a jawa jest snem? Snem, którego kurczowo
się trzymamy.
Może
wiedziemy inne życia. A może codziennie budzimy się kimś innym.
Może sen to taka sama rzeczywistość, ale zapominamy o niej, jak w
snach-zapominamy jawy. I nieprawdą jest, że w śnie nie czujesz
bólu. Ja go zawsze czuję. Więc może sen jest jawą albo drugim
życiem, które widzimy, gdy zamykamy fizyczne oczy. Tam wtedy się
otwierają. Nie zastanawiałeś się nad tym nigdy, mój drogi
czytelniku? Ja od zawsze. Może dlatego, że sny zawsze były dla
mnie ważne i jako dziecko mieszałam je z rzeczywistością. Dziś
widzę granicę, ale jest ona nadal cienka. Bo zauważyłam, jak
tamto życie, senne, wpływa na to obecne. Na jawie. Jawa jest snem.
Sen jest jawą. Sen mara, bóg wiara? Dobre sobie.
Bogowie,
jakkolwiek ich nie nazwiesz, zawsze przemawiali snami. Aborygeni
wiedzieli to od dawna. Bo może tylko wtedy oczy masz na tyle
zamknięte, by widzieć. Może wtedy tylko tak naprawdę słyszysz.
Archaiczna
pamięć zawarta w każdym z nas, która łączy się z innym
światem? Dlaczego nie, skoro dla wielu nawet indywidualnie
przetrawiony w zwojach niedźwiedź będzie nadal drapieżnikiem. A
zając ofiarą. Może miał pan rację panie Jung. I może dzięki
snom możemy nauczyć się też pływać. I choć nieraz się boję,
wstanę i podejmę trud tej podróży, tej nauki.
Może
to dla wielu brednie. Nie spodziewam się że jest inaczej. Ale
przecież Frida słucha siebie. Nie przejmuje się stukaniem w czoło
i mówieniem wariatka. We wszystkich w nas szaleństwo, Ja ze swojego
zdaję sobie sprawę i cóż. Mam własne podróże do odbycia,
własne bagaże. Podróże sama w sobie, w swojej duszy.
Niebezpieczeństwo? Zawsze istnieje. Ale wierzę, że sama siebie
ostrzegę. Wygrzebię coś ze strumienia wspólnej świadomości.
Wygrzebię z siebie.
Jestem
w końcu wiedźmą.
Ciekawe,
co przyśni mi się dziś. Dziś, gdy wracam na swoje bagna...bo
widzicie, teraz będę tutaj trochę rzadziej. Mam u siebie parę
spraw do załatwienia i tylko w weekendy będę mogła zaglądać na
bloga. Mam nadzieję, że się za bardzo nie stęsknicie, w końcu,
jeszcze nawet nie zdążyliście do mnie przywyknąć, prawda?:)
No proszę... Żeby porównywać do teledysków Rammsteina... Coraz bardziej Cię lubię! :D
OdpowiedzUsuńWierzę, że sny mogą mieć wielką moc dla tych, którzy potrafią ją odkryć. Planowałam jakiś czas temu rozpocząć prace nad świadomym śnieniem, ale troszku mi nie wyszło i cóż... Ostatnio śniła mi się ciężarówka Coca-Coli i piwo spadające z nieba na spadochronach. :|
No tak jakoś mi sie akurat nasunęło, lubię ich muzykę i ich teledyski nawet, o :D
UsuńWiesz, mimo wszystko, żeby popracować nad snami to trzeba po prostu dużo cierpliwości i wytrwałości:) A czasem...dobrego człowieka do tego, który wskaże drogę:)
Ale Twoje sny jak najbardziej mi się podobają :D
No wiesz, co mówisz, że nie zdążyliśmy przywyknąć, już jakiś czas z Nami jesteś :)) ale mam nadzieję, że jak ogarniesz co poniektóre sprawy to wrócisz i będziesz częstszym gościem w naszych życiach i blogach :-)
OdpowiedzUsuńa sen, cóż... mnie się nigdy nic specjalnego nie śni, a po takim czymś to bym chyba bała się przez jakiś czas zasnąć xD
Krótko bo krótko, ale jednak?:D
UsuńI to ogarnianie to praktyki, więc trochę potrwa, będę po prostu wpadać w weekendy do internetu, jakkolwiek to nie brzmi :D
A ja chyba nieraz do drostycznych scen w snach przywykłam :D
No a jednak już trochę zdążyliśmy przywyknąć :)
OdpowiedzUsuńWracaj, układaj swoje sprawy, oswajaj swoje sny. Mam nadzieję, że już wkrótce będą dobre i spokojne.
A ja dopiero niedawno zaczęłam zwracać na nie uwagę. Kiedy bardzo wyraźnie przyśniły mi się wrony wyjadające mózg jakiegoś zwierzęcia. A potem że unosiłam się w powietrzu, co było bardzo przyjemne. Natomiast całkiem niedawno we śnie ratowałam kogoś z pożaru. Zapamiętuję więc tylko te bardzo wyraźnie, które śnią mi się tuż przed przebudzeniem. Nie umiem tego interpretować ale... myślę że może masz rację, to jakieś sygnały z podświadomości. Tylko że potężna, racjonalna część mnie nie chce brać tego całkiem serio :)
Wiesz, jakbym zniknęła np. po roku nagle to byłoby inaczej, niż po miesiącu raptem, prawda?:)
UsuńZnaczy, to nie układanie, to załatwianie praktyk. Ale to potem wyjaśnię we wpisie:)
Wrony, to bardzo bogaty symbol jakby nie patrzeć. Tak samo jak pożar. Bo pomijając, że sny też musimy interpretować przez własne doświadczenia i skojarzenia, to jednak pewne symbole są powszechne.
A może i ze wspólnego strumienia świadomości, jak pisał Jung. No bo czemu by nie?:)
Ja już dawno odkryłam, że racjonalizm to w moim życiu przynajmniej tylko slogan :D
Ja będę tęsknić, więc musisz czasem i w tym tygodniu zaglądać na bloga :P
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o sny to mi się również dość często sprawdzają i czasem śnią mi się takie dziwne rzeczy... Na ogół podobno zęby śnią się na chorobę, tak słyszałam od koleżanki, ale koleżance co by się nie przyśniło to wszystko na źle a to się trochę mija z moim poglądem na świat ;)
Widzę, że trochę się tym interesujesz, więc może odpowiesz mi na pytanie co może oznaczać mój sen, w którym czyściłam sobie swój nagrobek i chciałam się na nim położyć spać, oraz drugi sen, w którym śniło mi się mnóstwo sukien ślubnych? :)
W tygodniu się nie da, da się w weekendy jak widać :D
UsuńZęby to po prostu symbol witalny, jak krew czy stopy. Dlatego często być może, jeśli wierzymy we wspólne symbole, wspólny strumień świadomości, gdy śnią się chore, to ciało daje nam znać, że coś jest nie tak, zanim świadomie się zorientujemy.
Owszem. Wiesz, pewne symbole się uniwersalne, ale trzeba pamiętać, że rozpatrywać też je trzeba przez pewne osobiste zdarzenia, wspomnienia. Trochę za mało danych na pełną interpretację :D Musiałabym cię dopytać o parę rzeczy, ale sam nagrobek, wizja własnej śmierci często oznacza zmianę, być może próba zaśnięcia na nim to wewnętrzna zmiana, z którą nie można się pogodzic. Musiałabyś mi powiedzieć, np. jaki kolor miał ten nagrobek, gdzie się znajdował...wtedy byłoby to szersze znaczenie:)
A suknie...zależy, może myślisz o ślubie?:D
Zawsze uważałam, że sny są niesamowitym mostem do naszej podświadomości. W podświadomości kryje się wiele sekretów o których człowiek nie ma pojęcia. Wierzę, że w niej tkwią odpowiedzi na odwiecznie stawiane pytania i przez sny być może niektórzy się tego dowiadują. A co do powiedzenia "sen mara, Bóg wiara..." - wierzę podobnie jak Ty, że Bóg przemawia do człowieka poprzez sny. Nie wiem, dlaczego ludzie sobie tworzą jakieś dziwne definicje apropo tego.
OdpowiedzUsuńTylko nieraz pytanie się pojawia, czym jest podświadomość:D Bo właśnie sekrety, które są nami...czy nie do końca są nami, albo nie do końca od nas zależne?:>
UsuńDokładnie. Przecież nawet wszystkie wielkie religie i te mniejsze o tym mówią:)
Nadużywasz słowa szaleństwo chyba. A może wydaje mi się tak, bo się go boję.
OdpowiedzUsuńDla mnie też sny zawsze były ważne, lecz przykre. Wiem, w jakim stanie jest moja dusza, nie potrzebuję we śnie większej ilości przesłanek. Nie lubię ich. Może dlatego tak często nie mogę usnąć.
Masz pewnie rację, że nadużywam ale pewnie dlatego, że dla mnie szaleństwo jest czymś...wartościowym. A raczej pewne aspekty szaleństwa, wiesz? To wcale nic złego. Ale...może żyję w pewnej, szaleńczej utopii znów.
UsuńA może jednak warto się ze snami własnymi pogodzić?
Geez, nienawidzę jak śnią mi się zęby, bo zawsze wypadają.
OdpowiedzUsuńMimo wszystkich swoich dziwnych snów, współczuję ludziom, którzy nie pamiętają swoich. Bo jasne, czasem się odczuwa ten ból nawet, strach, ale też i szczęście. I można latać :) O, i pływać, bo ja też nie umiem, a we śnie zawsze wychodzi. Wtedy sobie myślę "ok, to musi być sen, bo przecież tak naprawdę nie umiem pływać" xD
I ciężko nie wierzyć, że to coś więcej, a nie "tylko sny". Skoro śnią nam się zmarli to musi być jakieś "połączenie". I niech nikt nie pieprzy, że śnią nam się dlatego, że za nimi tęsknimy. Ja tak nie mam. Zmarli w moich snach są... obecni. Bo się ich czuje. I ciężko już to nazwać snem, prawda? Bo w śnie mogę coś zmieniać, chociaż trochę kontrolować sytuację. A tam już nie.
Bo to symbol witalny, widać śnią ci się tylko jak coś jest źle, jako symbol ostrzegania wczesnego :D
UsuńDokładnie. Nie pamiętać snów..to jakby w połowie nie żyć, co? Tez masz czasem takie wrażenie właśnie?
I to jest świetne, jak np. świadomie w śnie robisz to, czego realnie nie umiesz :D
To już w ogóle inny aspekt. Jakby...otwarcia duszy, gdy oczy zamknięte, ja tak na to patrzę. Bez oczu widzimy więcej przecież, prawda?:)
No właśnie zawsze to próbuje rozkminić, ale może szukam tych złych rzeczy w zbyt oczywisty sposób.
UsuńDokładnie tak. Przecież wtedy tyle się traci.
Z reguły tak, chociaż jak pierwszy raz latałam to się bałam, bo mam lęk wysokości xD
Otwarcie duszy mówisz? Hm, podoba mi się :D
Hm...a czasem za dużo może i komplikujesz oczywistości, po prostu. To inne spojrzenie zupełnie nieraz msui być naszym udziałem.
UsuńNo to ładnie :D
No to dobrze:D
Są sny, których się boję, które wracają raz na jakiś czas.
OdpowiedzUsuńTe same obrazy, te same wypowiedziane słowa...
Zazwyczaj ma to związek z przeszłością, moim dzieciństwem...
Są sny, po których kilka następnych dni mam wyjęte z życia, boję się zasnąć, albo przeciwnie marzę o powtórce...
Trzymam kciuki abyś wszystko pozałatwiała zgodnie z założeniami.
Ściskam :)
Więc pewnie to coś, co w tobie głęboko tkwi. Ale...sama mam takie sny, dotyczące choćby głęboikich traum związanych z moim ojcem. I też nie lubię, gdy wracają. Więc rozumiem o co chodzi.
UsuńI poszło, Potem wyjaśnię w poście:)
Ja przywykłam, bardzo,,,, szukałam Cię, znalazłam... mam nadzieje że szybko wrócisz Frido!
OdpowiedzUsuńNo bo my znamy się akurat nie od tamtego miesiąca, a z innych miejsc. I już jestem:)
UsuńCzęsto sny mają jakieś przesłanie.
OdpowiedzUsuńDokładnie:)
UsuńNiektóre sny to jakaś makabra. Na przykład jakiś rok temu śniło mi się, że popełniłam samobójstwo poprzez skok z któregoś tam piętra.
OdpowiedzUsuńNo to tam zrób, co trzeba i wróć :)
A wiesz, to zasadniczo nawet nie jest taki zły sen...choć na pewno, w pierwszym odruchu może przerazić.
UsuńSen pomaga naszemu ciału, ale niekoniecznie umysłowi. Podczas snu mózg pracuje szybciej, ciężko jest kontrolować sny, nie powiem, że to niemożliwe, bo na własnym przykładzie wiem, że się da czasami. A sny, z których chcemy się wybudzić, co do których nie mamy pewności, że są jedynie snami, a nie jawą... są najgorsze, człowiek wyrywa się z niego jak z jakiegoś więzienia, miałam takie dwa razy w życiu i nie chciałabym więcej.
OdpowiedzUsuńCzekamy na Ciebie :)
Hm....a ja powiem, że sen pomaga umysłowi. Tylko nie zawsze chcemy przyjąc jego metody, jego gorzkie lekarstwa, boimy się za bardzo. Tylko dlatego to staje się udręką. Bo tak naprawdę...sen zawsze ostatecznie, jego podpowiedzi, wyjść mogą na dobre.
UsuńNo to jestem...znów chwilowo :D
wowow! bardzo mocny sen. mi się zawsze śnią jakieś dziwactwa, straszne rzeczy.. ostatnio moja mama zarzucała mi we śnie, że jestem prostytutką. dzięki mamo.
OdpowiedzUsuńja z kolei analizuję sny "na odwrót" - jeśli sny sugerują mi jakąś niemiłą sytuację, zazwyczaj w rzeczywistośći okazuje się, że jest zupełnie inaczej.
Mocny choć...miewałam już gorsze w sumie:) Ale ten też do najlżejszych nie należał.
UsuńI super zarzuty :D Cóż...można to różnie interpretować :D
A ja nie. Nieraz tak jest ale...cóż, wolę bardziej zagłęgiać się w symbole:)
Zaplanowałam post o żółtym smoku w moim śnie i patrzę a tutaj również o snach. Też wierzę w ich przesłanie no,bo po co innego miałyby być? Jakoś nie przemawia do mnie teoria o tym,że to wytwór podświadomości, zlepek tego co się przeżyło w danym dniu.Nauka znajdzie odpowiedzi na każde pytanie chociaż odpowiedź może być niedorzeczna.
OdpowiedzUsuńO, smok, bardzo szeroki, złożony symbol:)
UsuńTu pojawia się pytanie- czym w tym momencie ma być też nauka?:>
Raz chyba mialam swiadomy sen... ale sny czesto mi sie spelniaja.
OdpowiedzUsuńMoże masz dar, a może po prostu uważnie obserwujesz rzeczywistośćl, kto wie:)
UsuńNie wierzę w to, że sny coś znaczą w sensie magicznym, czy proroczym, natomiast faktem jest, że mogą dawać wgląd w podświadomość i tym samym pomagać zrozumieć pewne własne emocje. Ja codziennie zapamiętuję sny od lat z czego się bardzo cieszę, nawet jeśli są to horrory.
OdpowiedzUsuńKażdy w sumie wierzy, w co chce:) Ważne, to umieć nieraz z tego po prostu skorzystać:)
UsuńPierwszy raz spotkałam się z tak szczegółową interpretacją snu i powiem Ci, że zafascynowałaś mnie. Ja wierzę, że sny coś znaczą, ale tylko te szczególne. Z resztą... Jak zapamiętam jeden na sto to jest dobrze. :P Zazwyczaj pamiętam, gdy coś mnie wystraszy i nie mogę sobie tego wybić z pamięci. Tak czy owak - wierzę, że sny coś znaczą, na pewno znaczą.
OdpowiedzUsuńAż mam ochotę zapytać Cię o interpretację moich snów. :D
Ja zdążyłam przywyknąć do Ciebie, zupełnie jakbyś była tutaj od bardzo dawna. To zapewne przez Twój styl pisania, bardzo zbliżony do Kordiana. :)
A wiesz, interpretacji, tak jak i samego zapamiętywania, można się nauczyć. To kolejne opanowanie siebie samego jak gdyby, nauczenie się siebie, nic więcej nie trzeba:)
UsuńTo zawsze zapytać możesz, maila mi szkrobnąć czy coś :D
To miłe w takim razie:)
Apropo, pamiętasz, jak mówiłem Ci o moim pseudo przyjacielu i próbach nauczenia się czegoś o aurach? O świadomym śnie też było. Nie, nie nauczyłem się niczego xD . Szkoda, że nie potrafię interpretować własnych snów. Myślę, że mogłyby być naprawdę ciekawe pod jakimś względem.
OdpowiedzUsuńYup, pamiętam. Bo wiesz....to pewnie był dupa, a nie nauczyciel, tak w ogóle :D Poza tym, to wymaga dużo cierpliwości i wytrwałości.
UsuńI zawsze możesz się nauczyć:)
Och ja Cię rozumiem!! Zawsze wiedziałam, że sny to nie tylko mary. Moje też ostrzegają mnie przed różnymi wydarzeniami. Już nawet domownicy wiedzą, że gdy śni mi się coś niedobrego, to muszą na siebie uważać.
OdpowiedzUsuńTwoja interpretacja robi wrażenie. Mi brak trochę wiedzy właśnie o symbolice snów by móc zrozumieć swoje pokręcone sny.
Mam nawet bloga (http://myabnormaldreams.blogspot.com/), na którym czasem opisuję te najbardziej ześwirowane. ostatnio go jednak trochę zaniedbałam, a szkoda, bo pare ciekawych snów poszło w zapomnienie.
No i ja tam już przywykłam, że jesteś i w ogóle chyba jakby nie było dzięki Kordianowi trochę czuję jakbyś była tu od dawna. Fajnie, że jesteś!
Niektórzy mają cóż...po prostu pewien rodzaj daru jakby nie patrzeć. Kto wie, może i ty miałabyś niezła zadatki na "wiedźmę" :D
UsuńZawsze można się nauczyć:) Zawsze mogę cię nauczyć, o :D To nic trudnego, tak naprawdę.
I widzę, że napawdę twoje sny dają czadu.
Cóż, to miłe:)
Nigdy nie mam długich snów. Zapamiętuję jedynie obrazy, urywki scen, czasami jakiś dialog. Parę razy śniło mi się, że ktoś mnie zabija, porywa, morduje, ale to nawet nie było przerażające - bardziej groteskowe, karykaturalne...
OdpowiedzUsuńKiedyś nie wierzyłam w symbolikę snów, a dzisiaj jestem przekonana o tym, że one mogą wiele znaczyć. Sama miałam kilka proroczych snów, śniłam o czymś, co w niedługiej przyszłości się stawało, choć dotyczyło raczej zwykłych spraw (i w sumie dobrze, nie zniosłabym chyba, gdyby np. przyśniła mi się czyjaś śmierć, a potem ten ktoś faktycznie by umarł czy coś...). I generalnie te tematy zawsze mnie fascynują, uwielbiam pisać na ten temat rozmaite historie, uwielbiam czytać o snach, o symbolice właśnie... choć kiedyś w to nie wierzyłam. Teraz też nie zawsze jestem przekonana. Ale pewnych rzeczy za cholerę nie umiem sobie wytłumaczyć rozumem, zracjonalizować. Generalnie... jestem taką racjonalistką z głową w chmurach, jakkolwiek by to nie brzmiało, więc jak dopadają mnie jakieś tematy związane z prawdziwością, symboliką snów, tematy różnych wierzeń i tak dalej, to często sama nie wiem, co o tym myśleć. Jednocześnie wierzę i nie wierzę.