Chodź ze mną na piwo.
Tak po prostu, wyjdźmy stąd i chodźmy
na piwo. Wiem, że tak naprawdę się nie znamy, mijamy się, a być
może niedługo miniemy się całkowicie. Wiem, że nie mam znaczenia
w twoim życiu, ty nie masz w moim. Nie ma więc się czego bać.
Chodź ze mną na piwo.
To taki piękny wieczór. Po upalnym
dniu wreszcie łapiemy trochę oddechu. Przydałoby się zimne piwo.
Wiem, że je lubisz, tak samo jak ja. Możemy więc iść nad rzekę,
usiąść przy innych ludziach, którzy przyszli tu w różnym celu.
Czasem po prostu porozmawiać, czasem wypocząć, pośmiać się.
Niektórzy może przyszli nawet się zakochać, a niektórzy nie
mogli znieść dusznych ścian własnego pokoju, gdy zachodzi
purpurowiejąc na horyzoncie słońce. Przyszli na piwo, przyszli tak
po prostu. Więc i ty, chodź ze mną na piwo.
Rany, co za dobry dzień na spacer
Chciałbym trochę lepiej cię
poznać kochanie
Bóg wie, że naprawdę się
starałem- Wet Sand, RHCP
To żadne wyznanie, żadne
zobowiązanie. Ja mam swoje życie, ty masz swoje. Żyjemy na
archipelagach jak w jednym z wierszy, które ktoś kochał i nie
szkodzi, bo woda, bo słowa mogą nieraz więcej, niż się zdaje.
Żyjemy na archipelagach, każde z nas na swoim. Na odrębnych
wyspach, które mijają się w oceanach zdarzeń. To nie ma więc
żadnego znaczenia, czy usiądziemy razem na brzegu. Nie ma
znaczenia, czy będziemy milczeć, czy będziemy rozmawiać. Nie ma
czego się bać, to nie zmieni naszego życia, wód w których
pływamy, nie zmieni w jedną ani dobrą stronę. To nie ma dobrego
ani złego oblicza. To nie jest ważne, nie jest też obojętne. Gdy
zderzymy się ze sobą bliżej, świat wcale się nie zapadnie. Wręcz
przeciwnie, być może zacznie wirować odrobinę szybciej od
zdarzeń, ale nie na tyle, by zaczęło kręcić nam się w głowie.
To akurat niemożliwe. Więc chodź ze mną na piwo.
Moja słoneczna strona powstała i
zmarła
Założę się, że kiedy się
zderzymy, wszechświat całkiem się zapadnie.
Spotkajmy się tak po prostu, nawet to
może nie będzie zderzenie, spotkajmy się, jak ludzie, mijający
się na ulicy, teraz, przez chwilę, podążający w tym samym
kierunku. Co masz lepszego do roboty tej nocy? Własną samotność,
inne spotkania? Możesz spotkać się ze mną. Pierwszy, może i
ostatni raz. Wiesz, że nie jetem mądra, choć nie jestem też
głupia. Wiesz, że mam wielką wiedzę w wielu sprawach, wiesz, ze
zachowuję się nieraz jak idiotka. Jestem tak samo człowiekiem, z
krwi i kości, człowiekiem z wiecznie przyklejonym uśmiechem i
entuzjazmem w głosie. Człowiekiem biegającym boso, człowiekiem ze
swoimi sekretami i bólami, ze swoimi radościami. Takim samym
człowiekiem, jak i ty. Człowiekiem, który widzi barwne pióra tam,
gdzie ty ich nie dostrzegasz, człowiekiem, który nie widzi skarbu
tam, gdzie szukają go twoje oczy. Jesteś człowiekiem, ten zawsze
ma w sobie coś wyjątkowego, kolibry zaplątane we włosy, których
nawet nie dostrzega. Może pozwolisz mi to zobaczyć, odkryć, choć,
ja już wiem, że jesteś wyjątkowy. Może jednak się rozczaruję,
może z bliska kolibry wydadzą mi się tandetną imitacją. Może po
prostu przyjdzie szarość kolejnego spotkania. Ale to nie szkodzi.
Tak po prostu, chodź ze mną na piwo.
Zauważyłem cię tam, nieświadomą
kolibrów zaplątanych w twoje włosy
Elementarny syn, a jednak taki...
Chodź ze mną nad rzekę, możemy
rozmawiać albo milczeć. Choć już pewnie wiesz, że trudni
sprawić, bym milczała. Wiesz, jak wielką gadułą jestem. Mówię
za dużo, zwłaszcza, gdy trochę się krępuje. Bo może tego nie
widzisz, ale czasem przenika mnie pewna nieśmiałość. Walczę z
nią gadulstwem, pewną butą, którą niektórzy biorą za głupotę.
Walczę z nią, pokrywam maskami, to mój stały repertuar. Dlatego
najczęściej musiałam coś palnąć, dlatego najczęściej, zanim
mnie poznasz, nie powiem nic mądrego, nic wartościowego. Dlatego
możesz uważać mnie za kretynkę, dlatego ja stale uważam, że
mnie za taką weźmiesz. Jestem taka pewna siebie, a jednak, bywam
tak zawstydzona samą sobą, póki się na dobre nie oswoję. Czasem
więc i milczę. Więc oswój mnie, przy zimnej butelce się otwieram
jeszcze bardziej. No chodź ze mną na piwo.
Moja pozorna buta ustąpi przy
pierwszych łykach, gdy po chwili ciszy, przy pierwszym piwie zacznę
opowiadać ci o głupotach, jednak już bardziej stonowanych. Moja
głupota ustąpi, gdy być może, zacznę cię słuchać. Ty zawsze
mało mówisz, prawda? Dlatego nieraz mnie krępujesz. Zawsze, zawsze
trochę jakby krępują mnie ludzie, którzy mówią mniej ode mnie.
Przez to ja mówię jeszcze więcej. To dziwne, wiem. Ale mam
wrażenie, że to ja muszę przejąć pałeczkę i oswoić słowa.
Czasem mi to wychodzi. Czasem wręcz przeciwnie. Przy piwie trochę
się uspokajam. Albo gdy zostajemy sam na sam. Mówię nadal wiele,
ale prowokuję do tego, byś i ty zaczął, drugi człowieku. Więc
chodź ze mną na piwo. Może wreszcie naprawdę porozmawiamy?
Więc mówmy. Nie martw się, nie będę
cię pytać, dlaczego mieszkasz z rodzicami, dlaczego nie masz
dziewczyny albo dlaczego nie kochasz swojego chłopaka, a nadal z nim
jesteś. Nie martw się, nie zapytam od razu o to, co skrywane
głęboko. O to, kto pierwszy pobił cię w dzieciństwie i kiedy
zrozumiałeś, że jesteś śmiertelny. Nie będę grzebać w twoich
trzewiach, będę uważać na swoje ostre pazury, nie martw się o
to. Wiem, że to może przyjdzie z czasem, wiem, że to w ogóle nie
musi przyjść. Wiem, że możemy się rozstać i bez tego. Wiem, że
i bez tego możemy będąc ze sobą pić po prostu piwo. Zresztą,
nie jest ważne dla mnie, ile masz lat, ile masz wzrostu i ile
ważysz. Wszelkie etykietki, wszelkie hasła i zakładki w szufladach
to i tak nie ty, tak naprawdę. To mnie nie interesuje, to, być może
nawet mnie nieraz nudzi. Widzisz, nie chcę rozmawiać o banałach,
ale nie będę też uparcie wpływać na twoje głębokie wody, póki
sam nie będziesz chciał. Nie ma się czego obawiać, nie spróbuję
wziąć twojego serca w dłonie i nie będę mu się przyglądać z
chirurgiczną precyzją. Nie o to w tym wszystkim chodzi. Więc po
prostu, chodź ze mną na piwo.
Usiądziemy nad rzeką.
Rany, co za dobry dzień, żeby to
wszystko zniszczyć
Chciałbym powiedzieć, że ta
zmiana wyszła nam na lepsze.
Pierwsze piwo. Będziemy mówić
niezobowiązująco o książkach i muzyce, będziemy wymieniać
opinie, dzielić się zachwytem albo odrazą. Opowiem ci dlaczego
zakochałam się w Gaimanie i dlaczego boję się popkulturowej
papki. Może pomówimy o anime, powiem ci, dlaczego Elfen Lied ściska
mnie za serce. Poznam twój ulubiony film, twoją ukochaną powieść.
Dowiem się, dlaczego ta, a nie inna. Może zahaczymy o wspomnienia w
muzyce. Wyznamy sobie, który koncert w życiu najbardziej
przeżywaliśmy, albo który jeszcze chcemy przeżyć. Nie powiem być
może o tym, dlaczego przy tym jednym właśnie, konkretnym kawałku
łzy cisną się do oczu. Nie szkodzi. Jeszcze nie pora. Może ta nie
nastanie nigdy. I też nie ma w tym nic złego.
Drugie piwo. Już lekko od wpływem,
ale ciągle trzeźwi być może pójdziemy dalej. Powiem ci o tym,
dlaczego pokochałam Fromma i dlaczego socjologia ma takie znaczenie.
Być może porozmawiamy o genach albo o poezji, jeśli ją lubisz.
Możesz mi zacytować swój ulubiony wiersz, zapalę papierosa, jeśli
za bardzo się wzruszę i dalej nie będę chciała płakać. Nadal
nie będę chciała zdjąć maski tej twardej i głupawej dziewczyny,
którą znasz. Będziemy teoretyzować i zachwycać się tym, co
nienamacalne. Powiem ci, co znaczy ewolucja w moim świecie. Zacznę
filozofować, jeśli ci to nie przeszkadza. Powiem ci moje najgłupsze
teorie, z których pozwolę ci się śmiać.
Trzecie piwo. Być może, wtedy powiem
ci, w co wierzę, dlaczego w ten a nie inny sposób. Opowiem ci o
gwiaździstym niebie, choć, jeszcze nie oswojona na tyle, by mówić
o znaczeniu spadających gwiazd. Być może, zaczniemy je wypatrywać,
choć mamy dopiero lipiec. Pierwsze już się zjawiają, ale kiepsko
widać je na tym oświetlonym łuną miasta niebie. Być może,
powiem ci o tęsknocie za dzikością i miłości do natury. O moich
związkach z magią i dlaczego jestem wiedźmą. Może to wyśmiejesz.
Może zrobisz wielkie oczy. Może sam wreszcie opowiesz mi, co gości
w twoim sercu i jak podróżuje twoja dusza. Wiesz, chciałabym to
wiedzieć, to akurat chciałabym wiedzieć, ale nie będę naciskać.
Chciałabym poznać to, co najważniejsze dla ducha. Interesuje mnie
ludzka dusza, wiesz?
Przemyślałem to i znalazłem w
sobie odwagę
Czuję motywację wynikającą z
braku wątpliwości
Jestem konsekrowany, ale nie pobożny
Czwarte piwo.
Pijani, rozmawiamy dalej. Jestem już strasznie głośna, jeszcze
bardziej krzyczę niż zwykle, głuchnę na oboje uszu. Przechodzimy
płynnie z religii do tego, o czym kocham mówić. Mówię ci o
czarnych dziurach i o tym, że materia nie istnieje. Wyśmiewasz mnie
albo dzielisz moją fascynację. Stajesz w opozycji. Nie kręcą cię
moje teorie, albo wręcz przeciwnie, pochłaniają aż za bardzo. Ty
dzielisz się swoimi. Tym razem nie mówimy o człowieku, tym razem
płaczemy nad wszechświatem. Stajemy się małymi dziećmi, wciąż
stojąc pod nagim niebem. Może pojawia się myśl, że sami stajemy
się zbyt bardzo obnażeni. Ale to nic. Tak powinno być.
Jestem na krawędzi, wystarczy jedna
dawka
Podróżuję od wybrzeża do wybrzeża
Podróżuję od wybrzeża do wybrzeża
Moja teoria nie jest idealna, ale
jestem blisko
Piąte piwo. Już jestem bardzo pijana,
ty także. Może lekko plączą się nam języki, ale to nie szkodzi.
Znów, nic nie szkodzi. Może już puszczają nam hamulce i bariery.
Być może, zaczniemy mówić o tym, o czym na początku nie
potrafiliśmy. Serce boli, kiedy się je otwiera, ale to dobry ból.
Alkohol go tłumi. Być może, poznamy się wtedy naprawdę.
Zrozumiemy, jakimi ludźmi jesteśmy.
Kiedy tylko się dzielę,
natychmiast zaczyna boleć mnie serce
Niech ktoś się otworzy i to objawi
Szóste piwo. Być może już nie
bardzo wiemy, o czym mówimy. Bełkoczemy, myśląc, że właśnie
odgadnęliśmy wszystkie rebusy, jakie dawał nam świat. Być może
już powoli zasypiam, jak mam w zwyczaju, gdy za dużo wypiję. Ty
nawet pewnie tego nie dostrzegasz.
Może mnie odprowadzasz do domu, a może
wracam tam sama. Może wchodzisz na górę i pozwalasz mi spać, nic
więcej.
Tak jest dobrze. Zmęczyłam się.
Lepiłam dzisiaj w mokrym piasku.
Jedno piwo, kilka piw. Widzisz, nie ma
się czego bać. Nie rzucę się na ciebie z ustami ani z pięściami.
Nie będę szarpać twojego serca i twoich sekretów. Chcę po prostu
usiąść nad rzeką i być może, bardziej cię poznać. Zawsze
możemy pójść w swoją stronę, już po wszystkim, jak ci, co
nigdy nie mieli zostać kochankami, choć tak bardzo chcieli. Być
może, jeśli pójdziesz na piwo z kimś innym, tak będzie. Nie
rozstaniesz się. Nigdy nie wiesz, co się stanie. Nigdy nie znasz
konsekwencji. A te nieraz warto ponosić. Konsekwencje bywają też
piękne, zwłaszcza te dotyczące drugiego człowieka. Piękne bywają
zderzenia jednego wszechświata z drugim. Poszerzanie horyzontu
myśli, poznawanie, wymiana myśli. Piękne jak gwiazdy w oddali, ale
bardziej namacalne. Wszystkie nieprzespane noce spędzone nad rzeką,
wszystkie rozmowy do białego rana. Nawet nieuporządkowany bełkot,
o którym się potem zapomina.
Jest piękny czas. Jest lato. Pachnie
już gorzkimi ziołami i grillem zewsząd. Pachnie skóra od słońca
i zmatowiała trawa. Jest pięknie. Nic więc nie szkodzi po prostu
się zderzać.
Chodź po prostu na piwo.
Usiądź nieraz nad rzeką z kimś
jeszcze obcym, kimś, kto może stać ci się bliski albo zupełnie,
jeszcze bardziej daleki. Usiądź nad rzeką, ze mną bądź z
kimkolwiek chcesz, znajdź ten właściwy moment, zaspokój swoje
pragnienie zimnym piwem, zaspokój swoje pragnienie po prostu rozmowy
z drugim człowiekiem. Otwórz się.
Formuj w mokrym piasku zdarzeń. Formuj
w mokrym piasku zderzeń z drugim człowiekiem.
Nie formujesz w mokrym piasku. A ja
tak.
Więc chodź ze mną na piwo.
Ten niby-list nie ma tak naprawdę konkretnego adresata, choć, ma go trochę w mojej głowie. Ten luźny tekst mówi o wszystkich, choć trochę o jednym. A za inspirację pewną dziękuję Sówce:)
a wiesz że chciałabym ot tak po prostu... skorzystać z Twojego zaproszenia:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Więc czemu by nie:) Zawsze możemy się zgadać:)
Usuńnawet w pół drogi:P
UsuńWłaściwie skąd ty jesteś?
UsuńPoszłabym na te piwo :) A szczególnie białego Żywca, który mi przez Ciebie tak zasmakował ^^
OdpowiedzUsuńNic trudnego akurat w naszym przypadku:) Warta czeka XD I cieszę się, że zasmakowało właśnie:)
UsuńNiewiele brakowało, a wychlałabym Wam wszystkie XD
UsuńSpoko XD W ogóle kumpel co robi domowe piwo robi też i apy na smak trochę białego żywca:) Może kiedyś od niego wezmę i ci podrzucę:)
UsuńO :D Ciekawość mnie zżera ^^
UsuńSpoko, to się pospieszę pogadać z Solidem, żeby cię nie zżarła XD
UsuńJa nie lubię piwa, tak... poszłabym na piwo.
OdpowiedzUsuńZawsze można też i iść na wino. Ważne, żeby iść:)
UsuńA poszłabym z miłą chęcią, na piwo, a nawet dwa, ale już nie trzy, bo więcej w siebie nie zmieszczę ;))) / Gingeruby
OdpowiedzUsuńNo to możemy dociągnąć do 3 XD
UsuńPowinnam się kiedyś wybrac do Poznania ;) Może na początku października coś wygospodaruję ;)/ Gingeruby
UsuńTo już brzmi przynajmniej jak jakiś konkret:> Przegadamy to na fejsie XD
UsuńTy nas rozpić chcesz! :P a na piwo chętnie bym szła, a tu proszę, wszyscy znajomi się porozjeżdżali na wakacje...
OdpowiedzUsuńTam rozpić, do gardła na siłę nikomu nie wlewam XD A właśnie chodzi też i o to, żeby...pójść i z kimś nowym i go poznać:)
UsuńOpisałaś moją tęsknotę lepiej, niż sama bym potrafiła...
OdpowiedzUsuńAle to chyba dobrze, co? W ogóle to akurat ciebie bym chętnie też na to piwo nad rzekę wzięła, ot co.
UsuńCudownie, poczułam się zrozumiana w pełni, co nie jest tak znowu częste :) Vice versa, dobrze byśmy się czuły we własnym towarzystwie. Brzmi niepozornie, ale jest bezcenne,
UsuńTo się cieszę:)
UsuńDlatego ja koniecznie mam parcie na ten Kraków chociaż za miastem nie przepadam widzisz XD I wiem. Bo jednak mało się takich ludzi znajduje.
Ja się zwykle zaczynam rozkręcać tak po dwóch, hmm, drinkach :D
OdpowiedzUsuńWgl ładnie to opisałaś. I chyba się domyślam kogo miałaś w głowie, o ile pisałaś o nim na blogu...
No to tak standardowo w sumie, bym rzekła:)
UsuńDzięki:) I nie, to nikt, o kim pisałam na blogu w sumie:) I to raczej właśnie taki bardziej ogólny list raczej, taki splot myśli i tak:)
Chodźmy na piwo..
OdpowiedzUsuńNo więc chodźmy:)
UsuńOj poszłabym z Tobą na piwo i coś czuje, że bym nie żałowała :)
OdpowiedzUsuńMoże kiedyś nam się uda:)
UsuńZ Tobą to na piwo, na wino, na tequile czy na koniec świata :D
OdpowiedzUsuńZ tym końcem świata musimy uważać, bo obie się gubimy XD I z tequilą nie przesadzać...aż tak bardzo XD Chociaż, cholera, co tam xD
UsuńMiło mi się pływa w Twoich słowach :)
OdpowiedzUsuńJeśli celem tego postu było zrobienie mi (Nam) smaka na wieczorne przesiadywanie na zewnątrz i rozmowy, to go osiągnęłaś :D Kurczę no, poszłabym na to piwo (albo na wódkę bez smaku wódki Twojego męża XD) i tak pogadałbym :) Instrukcję do Ciebie już mam :D
To się cieszę:)
UsuńI jedynym celem nie, co to to nie, ale jednym z wielu XD Powiem tak-no to chodź XD
Kurczę... to zaproszenie, aż prosi się, żeby z niego skorzystać.
OdpowiedzUsuńUważaj na takie teksty, bo zaraz Ci się ludzie z całej Polski zjadą na to piwo! Szczególnie, że sprawiasz wrażenie osoby, którą po prostu chce się poznać.
A mi to nie przeszkadza, jestem towarzyskim stworzeniem przecież, niech przyjeżdżają xD I dziękuję za komplement:)
UsuńMimo,że nie piję poszłabym też na to piwo...Szczególnie jeśli miałoby być pite w lesie w nocy...Wtedy najlepiej się gada o Edgarze Allanie Poe :)
OdpowiedzUsuńBo piwo to tylko symbol:) I nie tylko o nim, chociaż ok, klimat ku temu by sprzyjał:)
UsuńTak bardzo przypomina mi się wczorajszy wieczór. ;)
OdpowiedzUsuńTo chyba dobrze, co?:)
UsuńPoszedłbym... Ostatnio zasmakowałem w Somersby. Wiem, że oranżada niż piwo, ale dobra. Pasi? :>
OdpowiedzUsuńA ja i Somersby bardzo lubię:) Tak samo jak lubię cydry, o. Może na cydr:) I serio, jakbyś chciał wpaść do Poznania na piwo...to ja naprawdę zapraszam:)
UsuńWczoraj byłam na piwie :) Ale było w nim więcej soku niż piwa ;D
OdpowiedzUsuńI takie na upały jest dobre:)
UsuńPoszłabym z Tobą na jedno piwo, maksymalnie na dwa. Po większej ilości....przestaję rozmawiać ;)
OdpowiedzUsuńRozumiem robi ci się alkoholowy "bunkier" jak to mawia mój Wojtek:)
Usuńtak, jak nie lubię piwa, tak teraz bym poszła je wypić :)
OdpowiedzUsuńTo chyba dobrze:)
UsuńŚwietnie ubrałaś w słowa to, co sama kiedyś próbowałam... ;)
OdpowiedzUsuńZ miłą chęcią poszłabym z Tobą na to piwo!
Więć ja naprawdę zapraszam:)
UsuńPoznań a Kielce, trochę daleko... :/
Usuńpiwo w miłym towarzystwie to dobra rzecz. można przegadać godziny, a można tak po prostu usiaść, milczeć i patrzeć na gwiazdy...
OdpowiedzUsuńDokładnie, w zależności od tego, na co ma się po prostu ochotę.
UsuńPoszłabym! Nawet na cztery:)
OdpowiedzUsuń