niedziela, 19 lipca 2015

O tym, że możesz iść ze mną na piwo.

Chodź ze mną na piwo.
Tak po prostu, wyjdźmy stąd i chodźmy na piwo. Wiem, że tak naprawdę się nie znamy, mijamy się, a być może niedługo miniemy się całkowicie. Wiem, że nie mam znaczenia w twoim życiu, ty nie masz w moim. Nie ma więc się czego bać. Chodź ze mną na piwo.

To taki piękny wieczór. Po upalnym dniu wreszcie łapiemy trochę oddechu. Przydałoby się zimne piwo. Wiem, że je lubisz, tak samo jak ja. Możemy więc iść nad rzekę, usiąść przy innych ludziach, którzy przyszli tu w różnym celu. Czasem po prostu porozmawiać, czasem wypocząć, pośmiać się. Niektórzy może przyszli nawet się zakochać, a niektórzy nie mogli znieść dusznych ścian własnego pokoju, gdy zachodzi purpurowiejąc na horyzoncie słońce. Przyszli na piwo, przyszli tak po prostu. Więc i ty, chodź ze mną na piwo.

Rany, co za dobry dzień na spacer
Chciałbym trochę lepiej cię poznać kochanie
Bóg wie, że naprawdę się starałem- Wet Sand, RHCP

To żadne wyznanie, żadne zobowiązanie. Ja mam swoje życie, ty masz swoje. Żyjemy na archipelagach jak w jednym z wierszy, które ktoś kochał i nie szkodzi, bo woda, bo słowa mogą nieraz więcej, niż się zdaje. Żyjemy na archipelagach, każde z nas na swoim. Na odrębnych wyspach, które mijają się w oceanach zdarzeń. To nie ma więc żadnego znaczenia, czy usiądziemy razem na brzegu. Nie ma znaczenia, czy będziemy milczeć, czy będziemy rozmawiać. Nie ma czego się bać, to nie zmieni naszego życia, wód w których pływamy, nie zmieni w jedną ani dobrą stronę. To nie ma dobrego ani złego oblicza. To nie jest ważne, nie jest też obojętne. Gdy zderzymy się ze sobą bliżej, świat wcale się nie zapadnie. Wręcz przeciwnie, być może zacznie wirować odrobinę szybciej od zdarzeń, ale nie na tyle, by zaczęło kręcić nam się w głowie. To akurat niemożliwe. Więc chodź ze mną na piwo.

Moja słoneczna strona powstała i zmarła
Założę się, że kiedy się zderzymy, wszechświat całkiem się zapadnie.

Spotkajmy się tak po prostu, nawet to może nie będzie zderzenie, spotkajmy się, jak ludzie, mijający się na ulicy, teraz, przez chwilę, podążający w tym samym kierunku. Co masz lepszego do roboty tej nocy? Własną samotność, inne spotkania? Możesz spotkać się ze mną. Pierwszy, może i ostatni raz. Wiesz, że nie jetem mądra, choć nie jestem też głupia. Wiesz, że mam wielką wiedzę w wielu sprawach, wiesz, ze zachowuję się nieraz jak idiotka. Jestem tak samo człowiekiem, z krwi i kości, człowiekiem z wiecznie przyklejonym uśmiechem i entuzjazmem w głosie. Człowiekiem biegającym boso, człowiekiem ze swoimi sekretami i bólami, ze swoimi radościami. Takim samym człowiekiem, jak i ty. Człowiekiem, który widzi barwne pióra tam, gdzie ty ich nie dostrzegasz, człowiekiem, który nie widzi skarbu tam, gdzie szukają go twoje oczy. Jesteś człowiekiem, ten zawsze ma w sobie coś wyjątkowego, kolibry zaplątane we włosy, których nawet nie dostrzega. Może pozwolisz mi to zobaczyć, odkryć, choć, ja już wiem, że jesteś wyjątkowy. Może jednak się rozczaruję, może z bliska kolibry wydadzą mi się tandetną imitacją. Może po prostu przyjdzie szarość kolejnego spotkania. Ale to nie szkodzi. Tak po prostu, chodź ze mną na piwo.

Zauważyłem cię tam, nieświadomą kolibrów zaplątanych w twoje włosy
Elementarny syn, a jednak taki...

Chodź ze mną nad rzekę, możemy rozmawiać albo milczeć. Choć już pewnie wiesz, że trudni sprawić, bym milczała. Wiesz, jak wielką gadułą jestem. Mówię za dużo, zwłaszcza, gdy trochę się krępuje. Bo może tego nie widzisz, ale czasem przenika mnie pewna nieśmiałość. Walczę z nią gadulstwem, pewną butą, którą niektórzy biorą za głupotę. Walczę z nią, pokrywam maskami, to mój stały repertuar. Dlatego najczęściej musiałam coś palnąć, dlatego najczęściej, zanim mnie poznasz, nie powiem nic mądrego, nic wartościowego. Dlatego możesz uważać mnie za kretynkę, dlatego ja stale uważam, że mnie za taką weźmiesz. Jestem taka pewna siebie, a jednak, bywam tak zawstydzona samą sobą, póki się na dobre nie oswoję. Czasem więc i milczę. Więc oswój mnie, przy zimnej butelce się otwieram jeszcze bardziej. No chodź ze mną na piwo.

Moja pozorna buta ustąpi przy pierwszych łykach, gdy po chwili ciszy, przy pierwszym piwie zacznę opowiadać ci o głupotach, jednak już bardziej stonowanych. Moja głupota ustąpi, gdy być może, zacznę cię słuchać. Ty zawsze mało mówisz, prawda? Dlatego nieraz mnie krępujesz. Zawsze, zawsze trochę jakby krępują mnie ludzie, którzy mówią mniej ode mnie. Przez to ja mówię jeszcze więcej. To dziwne, wiem. Ale mam wrażenie, że to ja muszę przejąć pałeczkę i oswoić słowa. Czasem mi to wychodzi. Czasem wręcz przeciwnie. Przy piwie trochę się uspokajam. Albo gdy zostajemy sam na sam. Mówię nadal wiele, ale prowokuję do tego, byś i ty zaczął, drugi człowieku. Więc chodź ze mną na piwo. Może wreszcie naprawdę porozmawiamy?

Więc mówmy. Nie martw się, nie będę cię pytać, dlaczego mieszkasz z rodzicami, dlaczego nie masz dziewczyny albo dlaczego nie kochasz swojego chłopaka, a nadal z nim jesteś. Nie martw się, nie zapytam od razu o to, co skrywane głęboko. O to, kto pierwszy pobił cię w dzieciństwie i kiedy zrozumiałeś, że jesteś śmiertelny. Nie będę grzebać w twoich trzewiach, będę uważać na swoje ostre pazury, nie martw się o to. Wiem, że to może przyjdzie z czasem, wiem, że to w ogóle nie musi przyjść. Wiem, że możemy się rozstać i bez tego. Wiem, że i bez tego możemy będąc ze sobą pić po prostu piwo. Zresztą, nie jest ważne dla mnie, ile masz lat, ile masz wzrostu i ile ważysz. Wszelkie etykietki, wszelkie hasła i zakładki w szufladach to i tak nie ty, tak naprawdę. To mnie nie interesuje, to, być może nawet mnie nieraz nudzi. Widzisz, nie chcę rozmawiać o banałach, ale nie będę też uparcie wpływać na twoje głębokie wody, póki sam nie będziesz chciał. Nie ma się czego obawiać, nie spróbuję wziąć twojego serca w dłonie i nie będę mu się przyglądać z chirurgiczną precyzją. Nie o to w tym wszystkim chodzi. Więc po prostu, chodź ze mną na piwo.

Usiądziemy nad rzeką.

Rany, co za dobry dzień, żeby to wszystko zniszczyć
Chciałbym powiedzieć, że ta zmiana wyszła nam na lepsze.

Pierwsze piwo. Będziemy mówić niezobowiązująco o książkach i muzyce, będziemy wymieniać opinie, dzielić się zachwytem albo odrazą. Opowiem ci dlaczego zakochałam się w Gaimanie i dlaczego boję się popkulturowej papki. Może pomówimy o anime, powiem ci, dlaczego Elfen Lied ściska mnie za serce. Poznam twój ulubiony film, twoją ukochaną powieść. Dowiem się, dlaczego ta, a nie inna. Może zahaczymy o wspomnienia w muzyce. Wyznamy sobie, który koncert w życiu najbardziej przeżywaliśmy, albo który jeszcze chcemy przeżyć. Nie powiem być może o tym, dlaczego przy tym jednym właśnie, konkretnym kawałku łzy cisną się do oczu. Nie szkodzi. Jeszcze nie pora. Może ta nie nastanie nigdy. I też nie ma w tym nic złego.

Drugie piwo. Już lekko od wpływem, ale ciągle trzeźwi być może pójdziemy dalej. Powiem ci o tym, dlaczego pokochałam Fromma i dlaczego socjologia ma takie znaczenie. Być może porozmawiamy o genach albo o poezji, jeśli ją lubisz. Możesz mi zacytować swój ulubiony wiersz, zapalę papierosa, jeśli za bardzo się wzruszę i dalej nie będę chciała płakać. Nadal nie będę chciała zdjąć maski tej twardej i głupawej dziewczyny, którą znasz. Będziemy teoretyzować i zachwycać się tym, co nienamacalne. Powiem ci, co znaczy ewolucja w moim świecie. Zacznę filozofować, jeśli ci to nie przeszkadza. Powiem ci moje najgłupsze teorie, z których pozwolę ci się śmiać.

Trzecie piwo. Być może, wtedy powiem ci, w co wierzę, dlaczego w ten a nie inny sposób. Opowiem ci o gwiaździstym niebie, choć, jeszcze nie oswojona na tyle, by mówić o znaczeniu spadających gwiazd. Być może, zaczniemy je wypatrywać, choć mamy dopiero lipiec. Pierwsze już się zjawiają, ale kiepsko widać je na tym oświetlonym łuną miasta niebie. Być może, powiem ci o tęsknocie za dzikością i miłości do natury. O moich związkach z magią i dlaczego jestem wiedźmą. Może to wyśmiejesz. Może zrobisz wielkie oczy. Może sam wreszcie opowiesz mi, co gości w twoim sercu i jak podróżuje twoja dusza. Wiesz, chciałabym to wiedzieć, to akurat chciałabym wiedzieć, ale nie będę naciskać. Chciałabym poznać to, co najważniejsze dla ducha. Interesuje mnie ludzka dusza, wiesz?

Przemyślałem to i znalazłem w sobie odwagę
Czuję motywację wynikającą z braku wątpliwości
Jestem konsekrowany, ale nie pobożny

Czwarte piwo. Pijani, rozmawiamy dalej. Jestem już strasznie głośna, jeszcze bardziej krzyczę niż zwykle, głuchnę na oboje uszu. Przechodzimy płynnie z religii do tego, o czym kocham mówić. Mówię ci o czarnych dziurach i o tym, że materia nie istnieje. Wyśmiewasz mnie albo dzielisz moją fascynację. Stajesz w opozycji. Nie kręcą cię moje teorie, albo wręcz przeciwnie, pochłaniają aż za bardzo. Ty dzielisz się swoimi. Tym razem nie mówimy o człowieku, tym razem płaczemy nad wszechświatem. Stajemy się małymi dziećmi, wciąż stojąc pod nagim niebem. Może pojawia się myśl, że sami stajemy się zbyt bardzo obnażeni. Ale to nic. Tak powinno być.

Jestem na krawędzi, wystarczy jedna dawka
Podróżuję od wybrzeża do wybrzeża
Moja teoria nie jest idealna, ale jestem blisko

Piąte piwo. Już jestem bardzo pijana, ty także. Może lekko plączą się nam języki, ale to nie szkodzi. Znów, nic nie szkodzi. Może już puszczają nam hamulce i bariery. Być może, zaczniemy mówić o tym, o czym na początku nie potrafiliśmy. Serce boli, kiedy się je otwiera, ale to dobry ból. Alkohol go tłumi. Być może, poznamy się wtedy naprawdę. Zrozumiemy, jakimi ludźmi jesteśmy.

Kiedy tylko się dzielę, natychmiast zaczyna boleć mnie serce
Niech ktoś się otworzy i to objawi

Szóste piwo. Być może już nie bardzo wiemy, o czym mówimy. Bełkoczemy, myśląc, że właśnie odgadnęliśmy wszystkie rebusy, jakie dawał nam świat. Być może już powoli zasypiam, jak mam w zwyczaju, gdy za dużo wypiję. Ty nawet pewnie tego nie dostrzegasz.
Może mnie odprowadzasz do domu, a może wracam tam sama. Może wchodzisz na górę i pozwalasz mi spać, nic więcej.
Tak jest dobrze. Zmęczyłam się. Lepiłam dzisiaj w mokrym piasku.


Jedno piwo, kilka piw. Widzisz, nie ma się czego bać. Nie rzucę się na ciebie z ustami ani z pięściami. Nie będę szarpać twojego serca i twoich sekretów. Chcę po prostu usiąść nad rzeką i być może, bardziej cię poznać. Zawsze możemy pójść w swoją stronę, już po wszystkim, jak ci, co nigdy nie mieli zostać kochankami, choć tak bardzo chcieli. Być może, jeśli pójdziesz na piwo z kimś innym, tak będzie. Nie rozstaniesz się. Nigdy nie wiesz, co się stanie. Nigdy nie znasz konsekwencji. A te nieraz warto ponosić. Konsekwencje bywają też piękne, zwłaszcza te dotyczące drugiego człowieka. Piękne bywają zderzenia jednego wszechświata z drugim. Poszerzanie horyzontu myśli, poznawanie, wymiana myśli. Piękne jak gwiazdy w oddali, ale bardziej namacalne. Wszystkie nieprzespane noce spędzone nad rzeką, wszystkie rozmowy do białego rana. Nawet nieuporządkowany bełkot, o którym się potem zapomina.
Jest piękny czas. Jest lato. Pachnie już gorzkimi ziołami i grillem zewsząd. Pachnie skóra od słońca i zmatowiała trawa. Jest pięknie. Nic więc nie szkodzi po prostu się zderzać.
Chodź po prostu na piwo.
Usiądź nieraz nad rzeką z kimś jeszcze obcym, kimś, kto może stać ci się bliski albo zupełnie, jeszcze bardziej daleki. Usiądź nad rzeką, ze mną bądź z kimkolwiek chcesz, znajdź ten właściwy moment, zaspokój swoje pragnienie zimnym piwem, zaspokój swoje pragnienie po prostu rozmowy z drugim człowiekiem. Otwórz się.

Formuj w mokrym piasku zdarzeń. Formuj w mokrym piasku zderzeń z drugim człowiekiem.
Nie formujesz w mokrym piasku. A ja tak.


Więc chodź ze mną na piwo.


Ten niby-list nie ma tak naprawdę konkretnego adresata, choć, ma go trochę w mojej głowie. Ten luźny tekst mówi o wszystkich, choć trochę o jednym. A za inspirację pewną dziękuję Sówce:)

52 komentarze:

  1. a wiesz że chciałabym ot tak po prostu... skorzystać z Twojego zaproszenia:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc czemu by nie:) Zawsze możemy się zgadać:)

      Usuń
    2. Właściwie skąd ty jesteś?

      Usuń
  2. Poszłabym na te piwo :) A szczególnie białego Żywca, który mi przez Ciebie tak zasmakował ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic trudnego akurat w naszym przypadku:) Warta czeka XD I cieszę się, że zasmakowało właśnie:)

      Usuń
    2. Niewiele brakowało, a wychlałabym Wam wszystkie XD

      Usuń
    3. Spoko XD W ogóle kumpel co robi domowe piwo robi też i apy na smak trochę białego żywca:) Może kiedyś od niego wezmę i ci podrzucę:)

      Usuń
    4. O :D Ciekawość mnie zżera ^^

      Usuń
    5. Spoko, to się pospieszę pogadać z Solidem, żeby cię nie zżarła XD

      Usuń
  3. Ja nie lubię piwa, tak... poszłabym na piwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można też i iść na wino. Ważne, żeby iść:)

      Usuń
  4. A poszłabym z miłą chęcią, na piwo, a nawet dwa, ale już nie trzy, bo więcej w siebie nie zmieszczę ;))) / Gingeruby

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to możemy dociągnąć do 3 XD

      Usuń
    2. Powinnam się kiedyś wybrac do Poznania ;) Może na początku października coś wygospodaruję ;)/ Gingeruby

      Usuń
    3. To już brzmi przynajmniej jak jakiś konkret:> Przegadamy to na fejsie XD

      Usuń
  5. Ty nas rozpić chcesz! :P a na piwo chętnie bym szła, a tu proszę, wszyscy znajomi się porozjeżdżali na wakacje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam rozpić, do gardła na siłę nikomu nie wlewam XD A właśnie chodzi też i o to, żeby...pójść i z kimś nowym i go poznać:)

      Usuń
  6. Opisałaś moją tęsknotę lepiej, niż sama bym potrafiła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to chyba dobrze, co? W ogóle to akurat ciebie bym chętnie też na to piwo nad rzekę wzięła, ot co.

      Usuń
    2. Cudownie, poczułam się zrozumiana w pełni, co nie jest tak znowu częste :) Vice versa, dobrze byśmy się czuły we własnym towarzystwie. Brzmi niepozornie, ale jest bezcenne,

      Usuń
    3. To się cieszę:)
      Dlatego ja koniecznie mam parcie na ten Kraków chociaż za miastem nie przepadam widzisz XD I wiem. Bo jednak mało się takich ludzi znajduje.

      Usuń
  7. Ja się zwykle zaczynam rozkręcać tak po dwóch, hmm, drinkach :D
    Wgl ładnie to opisałaś. I chyba się domyślam kogo miałaś w głowie, o ile pisałaś o nim na blogu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to tak standardowo w sumie, bym rzekła:)
      Dzięki:) I nie, to nikt, o kim pisałam na blogu w sumie:) I to raczej właśnie taki bardziej ogólny list raczej, taki splot myśli i tak:)

      Usuń
  8. Oj poszłabym z Tobą na piwo i coś czuje, że bym nie żałowała :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z Tobą to na piwo, na wino, na tequile czy na koniec świata :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym końcem świata musimy uważać, bo obie się gubimy XD I z tequilą nie przesadzać...aż tak bardzo XD Chociaż, cholera, co tam xD

      Usuń
  10. Miło mi się pływa w Twoich słowach :)
    Jeśli celem tego postu było zrobienie mi (Nam) smaka na wieczorne przesiadywanie na zewnątrz i rozmowy, to go osiągnęłaś :D Kurczę no, poszłabym na to piwo (albo na wódkę bez smaku wódki Twojego męża XD) i tak pogadałbym :) Instrukcję do Ciebie już mam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się cieszę:)
      I jedynym celem nie, co to to nie, ale jednym z wielu XD Powiem tak-no to chodź XD

      Usuń
  11. Kurczę... to zaproszenie, aż prosi się, żeby z niego skorzystać.
    Uważaj na takie teksty, bo zaraz Ci się ludzie z całej Polski zjadą na to piwo! Szczególnie, że sprawiasz wrażenie osoby, którą po prostu chce się poznać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi to nie przeszkadza, jestem towarzyskim stworzeniem przecież, niech przyjeżdżają xD I dziękuję za komplement:)

      Usuń
  12. Mimo,że nie piję poszłabym też na to piwo...Szczególnie jeśli miałoby być pite w lesie w nocy...Wtedy najlepiej się gada o Edgarze Allanie Poe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo piwo to tylko symbol:) I nie tylko o nim, chociaż ok, klimat ku temu by sprzyjał:)

      Usuń
  13. Tak bardzo przypomina mi się wczorajszy wieczór. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Poszedłbym... Ostatnio zasmakowałem w Somersby. Wiem, że oranżada niż piwo, ale dobra. Pasi? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja i Somersby bardzo lubię:) Tak samo jak lubię cydry, o. Może na cydr:) I serio, jakbyś chciał wpaść do Poznania na piwo...to ja naprawdę zapraszam:)

      Usuń
  15. Wczoraj byłam na piwie :) Ale było w nim więcej soku niż piwa ;D

    OdpowiedzUsuń
  16. Poszłabym z Tobą na jedno piwo, maksymalnie na dwa. Po większej ilości....przestaję rozmawiać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem robi ci się alkoholowy "bunkier" jak to mawia mój Wojtek:)

      Usuń
  17. tak, jak nie lubię piwa, tak teraz bym poszła je wypić :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetnie ubrałaś w słowa to, co sama kiedyś próbowałam... ;)
    Z miłą chęcią poszłabym z Tobą na to piwo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więć ja naprawdę zapraszam:)

      Usuń
    2. Poznań a Kielce, trochę daleko... :/

      Usuń
  19. piwo w miłym towarzystwie to dobra rzecz. można przegadać godziny, a można tak po prostu usiaść, milczeć i patrzeć na gwiazdy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, w zależności od tego, na co ma się po prostu ochotę.

      Usuń