poniedziałek, 6 lipca 2015

O nierządzie, córach Koryntu i legalizacji prostytucji słów parę.


Upał, a raczej jego resztki w naszym mieszkaniu i niewyspanie nie pozwalają mi myśleć. Choć wczoraj poszliśmy spać tak wcześnie, po szalonym na swój sposób weekendzie moje ciało potrzebuje więcej czasu na regenerację. Do tego duszne powietrze którego nie wyleczył u nas jeszcze deszcz, upał i duchota nie pozwalają głęboko zanurzyć się w oceanie snów, na dobre przytulić się do Morfeusza. Zasadniczo, do nikogo nie chce się człowiek przytulać, bo lepi się od potu.
Jutro znów ma być 30 stopni. Zapowiada się ciekawie, zwłaszcza, gdy dzisiejsze deszcze wyparują i sprawią, że klimat będzie iście tropikalny.
Mój mózg zmienia się w galaretę. Kiedyś znacznie lepiej znosiłam taką pogodę, teraz wyprawa do Biedronki po zakupy na obiad jest wielkim wyzwaniem, którego jeszcze nie podjęłam i raczej jest zadaniem, którym obarczę Męża. Cóż, skręcona kostka jest dobrą wymówką. Trzeba by zrobić coś na obiad ale...zresztą, jaki obiad. Czy komukolwiek chce się jeść w takiej pogodzie? Zastanawiam się, jak jutro wytrzymam w pracy. 40 osób w pokoju, włączone komputery i brak jakiegokolwiek ruchu powietrza. Popsuta klimatyzacja. Genialnie.
Zdecydowanie, najbardziej Frida nadaje się do deszczowego klimatu Wielkiej Brytanii czy chłodnego klimatu Szwecji. Zdecydowanie Frida modli się wręcz o kolejny deszcz, porządny, a nie parę kropel.

Dobra dobra, już nie narzekam. Pogoda jak pogoda, a my musimy jej sprostać. Przedtem marudziliśmy że zimno i pada, jak w piosence Kazika, dzisiaj marudzimy, że gorąco. My, Polacy, kochamy narzekać na wszystko, co się nam przydarza. Dlatego staram się naprawić mój mózg i moje rozumowanie, postaram się zmusić do działania. Choćby do czytania. Choć, jedną książkę już połknęłam. Ta, która zrodziła dziwne myśli i aż kazała napisać maila do A., zapytać go, co sądzi o tym i o tamtym.
Niby gorąco nadal w mieszkaniu i pootwierane okna nie pomagają, a myśleć się nie chce, a jednak, myśleć trzeba. Samo się robi. Może nie u wszystkich...

Tak w ogóle, w naszym świecie istnieje problem z myśleniem, mam wrażenie, że to swobodne coraz bardziej zanika ale nie będę znowu na ten temat się rozwodzić. Co za dużo, to niezdrowo. Staje się to nudną papką, którą nawet swojego umysłu nie chcę już karmić. A o niemyśleniu już sporo pisałam w aluzjach, o niemyśleniu samym w sobie, o braku swobody myśli powiem jeszcze nieraz.
Teraz na to za gorąco, cholera.

Nawet na seks mi za gorąco. To niezwykłe, ale zrezygnowałam dzisiaj rano z niego gdy Mąż się sennie do mnie dobierał, bo czuję, jak się gotuję. Choć śniło mi się, że jestem prostytutką a Mąż był moim klientem( sny w upale, zawsze spoko., sny po dziwnych książkach i dyskusjach właśnie). Jakiś czas temu śniło mi się, że zamawiamy sobie prostytutkę do trójkąta. Coś dużo tej prostytucji. Tabu, które mnie jakoś specjalnie nie porusza. Aż dziwne? Przecież kobietę powinno to oburzać, mierzić, straszyć....nie nie, co to to nie.

Nie, nie jest moją skrytą fantazją seksualną udawanie prostytutki czy korzystanie z niej, choć zastanawiałam się nad tym i jedyna „dziwka”, jaką bym chciała wynająć to shemale, aczkolwiek to odległa fantazja o hermafrodytyzmie, który mnie fascynuje i pociąga jako inny całkiem aspekt ludzkiej seksualności, to fantazja, do której trudno mi będzie przekonać mojego męża. Ale mniejsza o moje fantazje już, bo znowu za bardzo się o nich rozpiszę i rozgadam, jak ostatnio o szelkach. Teraz wszyscy w naszej komunie, w naszej kamienicy śmieją się z mojej fantazji o ...ogrodniczkach i szelkach. Także, ten temat muszę ukrócić. Wróćmy do czego innego, choć w tym upale o wiele łatwiej idą mi chyba dygresje...

W każdym bądź razie, zaczęłam się zastanawiać nad samą prostytucją. Wielu ją potępia, stosuje wobec Cór Koryntu pewien ostracyzm. A ja wam powiem, że dla mnie prostytucja jest porządku. I to jak najbardziej w porządku. Każdy rodzaj usług seksualnych. Znaczy- jest w porządku- jeśli to świadomy wybór kobiety ( bądź mężczyzny, choć będę pisać o kobietach, bo po prostu męska prostytucja zdarza się o wiele rzadziej) a nie handel żywym towarem, współczesne seksualne niewolnictwo.

Niewolnictwu mówimy zdecydowane nie, jak każdej innej krzywdzie. Wiadomo, to zupełnie inny temat, który mnie przeraża i przygniata. Problem, z którym nie umiemy walczyć. Ale wróćmy do szacownej prostytucji, a nie niewolnictwa i gwałtu. Dla mnie to dwie różne sprawy, choć, niestety w naszym świecie stale boleśnie się to łączy.

Zasadniczo, prostytutka jest chyba najstarszym zawodem świata. Moje panie, nie przesadzam. I nie mówię o ślicznych hurysach Mówię o jeszcze dawniejszych czasach. Pierwotnie dawałyśmy dupy za opiekę i mięso w jaskini. Handel wymienny, bardzo popularny u neandertalczyków i homo sapiens. Prostytucja jako taka zawsze była rzeczą wrodzoną w nasz klimat, zanim jeszcze zaczęliśmy budować cywilizację. Samice zawsze wykorzystywały samczy, większy niż nasz popęd ( a może nie tyle większy, co bardziej oczywisty) by pozałatwiać sobie pewne sprawy. By poczuć się bezpiecznie i zapewnić to samo swojemu potomstwu. To coś, co zostało w nas głęboko zakorzenione. Transakcje wiązane, coś, co stanowi wręcz dla nas instynkt.

Z czasem to się zmieniło, choć…czy nadal nieraz tak nie jest? Z tym że mięśnie zamieniono na pieniądze, wszystkie żony milionerów dające dupy za kasę na kosmetyczne i prawdziwe torby od Gucciego ( nie wiem czy Gucci robi torby, nie obchodzi mnie to, to tylko taki przykład). To dla mnie też mentalna prostytucja, prześpię się z tobą, bo masz fajne BMW i zapraszasz mnie na kolację. Z tym, że prostytucja nienazwana, nieoczywista, więc mniej potępiana. Hipokryzja. Rzucaj pomidorami w dziwkę na ulicy a sama dawaj dupy za kasę, tylko kasę nie w banknotach a w prezentach, poczuciu bezpieczeństwa. Prostytucja jest prostym biologicznym schematem, który społecznie zmieniliśmy. Który przemienił się przez wieki średnie, kiedy to stada kobiet podążały za armiami i zarabiały na życie.
Tak naprawdę zresztą, to nie tylko to oczywiste, pełne hipokryzji, lecenie na kasę. Tak naprawdę każdy związek ma w sobie schemat „coś za coś”. Ja daję ci bezpieczeństwo i oparcie, ty musisz dać mi to samo. Ja zarabiam na dom, ty opiekujesz się moimi dziećmi, ci, co przedłużają mój geotyp ( tu kłania się samolubny gen pana Dawkinsa). Ty dajesz mi rozkosz w łóżku i ja oczekuję od ciebie tego samego. Coś za coś i nie można nikogo za to winić. Nie można dawać, nie otrzymując, święty by tego nie wytrzymał.
W pewien sposób wszyscy dokonujemy transakcji wiązanych w relacjach. Nic więc dziwnego, że powstała prostytucja u samego zarania naszych dziejów. Jesteśmy ludźmi, a więc i zwierzętami. One też kochają transakcje.

Sama historia prostytucji jest ciekawa. Polecam zresztą książkę pana Marka Karpińskiego na ten temat. Ja nad historią nie będę się rozwodzić, ale… daje ona dużo do myślenia. Jest w niej wiele hipokryzji, choćby kościoła czy nas samych. Jest wiele szlachetnych kart, jak sukces i swoboda pań do towarzystwa. Jak to, że panie do towarzystwa były jedynymi wolnymi kobietami tak naprawdę, mogącymi posiadać majątek. Czy choćby to, że w niektórych religiach miłość z kapłankami, będącymi teraz choćby w Indiach prostytutkami, była świętym aktem. Jak to, że kapłanki będące córami Koryntu były nieraz czczone i zostawały najlepszymi partiami dla przyszłych mężów. Wręcz bito się o nie, bo były błogosławione...i ceniono ich wysokie umiejętności seksualne. No serio, kto nie ceni tego, że ktoś jest dobry w łóżku? Zwłaszcza w naszych czasach.

Ale my nadal jesteśmy hipokrytami. Jak wielu panów, którzy z prostytutek korzystają, ale ogólnie rzecz biorąc je potępiają. Mówią o nich wulgarnie, nie mają szacunku, choć korzystają z ich ciał. Tak, szacunku. Osobiście mam szacunek dla prostytutki taki, jak dla każdego innego człowieka.

Jak już pisałam, rozróżniam coś takiego jak prostytucja i handel żywym towarem. Bo jeśli kobieta jest prostytutką ze świadomego wyboru, co w tym złego? Sama bym nie potrafiła tak pewnie, choć kocham seks, ale każda z nas ma do tego prawo. I każdy z panów też, ostatnio coraz popularniejsza staje się funkcja pana do towarzystwa, choć jak pisałam wyżej, nadal to margines. Jeśli ktoś chce, czemu nie ma mieć prawa do takiego wyboru, zwłaszcza w naszych czasach, gdzie seks naprawdę staje się towarem? Zwłaszcza, że tak naprawdę seks zawsze był towarem. Nawet w głupich żartach wielu par czy wymuszaniu czegoś na mężach przez „post łóżkowy”. Nie powiecie, wiele kobiet tak robi. Robi tak też wielu mężczyzn. Nie dam ci dupy póki czegoś nie zrobisz. Wielu z nas robi to instynktownie wręcz.

Będąc szczerą, wolę prostytucję niż tak zwany sponsoring. Bo czym to się różni? Tylko nazwą, a Frida nigdy nie lubiła lukrowanych nazw. Prostytutka jest świadomą prostytutką, a nie mówi, że ma kilku przyjaciół którzy kupują jej prezenty. Nie uznaję tzw. sponsoringu, jako coś „czystszego” czy „lepszego”. To jedno i to samo, tak samo dupą czy ustami czasem zarabiasz na życie. Tu masz więcej klientów, tu masz mniej. Tu masz mieszkanie, tu stoisz pod latarnią. Już większy szacunek, znowuż, mam dla tych, co swoich zachowań są w pełni świadomi.

Fakt faktem- prostytucja ma swoje ciemne strony. Nie musiałabym o nich wspominać, ale zaraz pomyślicie, że jestem gorącą zwolenniczka prostytucji. Nie jest tak do końca. Mam tylko świadomość, że ona zawsze będzie istnieć i nic tego nie zatrzyma. Nawet, jeśli wszystkie gimnazjalistki dają dupy na prawo i lewo i tak nie zaspokoi to potrzeb rynku. Nadal seks będzie towarem, nadal będzie istniało coś za coś. Zawsze tak było i zawsze będzie, racz tylko czy, zależnie od czasów, stawia się to na piedestał, czy potępia rynsztokowo wręcz.

Zawsze niestety jednak będą istniały kobiety ze złamaną psychiką, złamanym życiem, nawet, jeśli to był ich wybór ( mówię, handel żywym towarem i zmuszanie do prostytucji przez alfonsów to dla mnie zupełnie co innego i będę o tym mówić do znudzenia). Zawsze będą pobite kobiety, miliony skrobanek, choroby przenoszone droga płciową. Ale prostytucja będzie istnieć i prostytutki trzeba szanować w jakimś sensie, a nie mieć do nich pretensje. W końcu ich zawód ma bogatą tradycję i nie, nie mówię tego z ironia. W końcu seks to coś, czego każdy z nas potrzebuje, a co nie każdy tak prosto zdobywa. Pomyślmy chociaż o pewnej pani, która świadczy usługi seksualne osobom z upośledzeniem umysłowym. Jest...terapeutką, wie o wszystkim jej partner. Bo każdy z nas, nawet jeśli jego umysł słabuje, ma potrzebę fizyczną. Chce zaznać chwili rozkoszy czy bliskości, nawet nie będąc do końca świadomym, że tego potrzebuje. Seks jest potrzebą, często pogubioną w naszym świecie, jest popyt, jest więc i podaż. Czy można tak wprost to potępiać, patrząc kolejnym schematem i ze świętością mówić o tym, że cielesność, przyrodzona nam przecież, jest grzechem? Czy jakakolwiek cielesność to grzech, skoro nikomu nie dzieje się krzywda?

Krzywda jednak niejedno ma imię. Krzywda bezpośrednia, ale i krzywda spychania na margines przez społeczeństwo, które nie zawsze myśli dość jasno i klarownie.

Dlatego też- Frida jest za całkowitą legalizacją prostytucji. I wilk będzie syty i owca cała. Niech chmary obrońców moralności teraz mnie skrzyczą, jaką to ja bezbożnicą jestem ( no jestem w ich mniemaniu, przecież przez swoją wiarę już miałam lądować na stosie!). Ale legalna prostytucja wydaje mi się być w porządku. Ma to też i swoje obwarowania, rzeczy, które mogą być nadużywane choć...czy rzecz, która rośnie legalnie, nieraz nie powoduje mniej nadużyć niż to, co rośnie dziko, nie pilnowane przez nikogo?

To tak jak z aborcją. Jeśli coś kwitnie w podziemiu, rośnie właśnie na marginesie, poza nawiasem regulacji prawnej, staje się niebezpieczne. Wielu ludzi ma w tym interes, swój, egoistyczny i nie musi się martwić, że go capną za tą krzywdę. Coś nielegalnego rozwija się dziko, nie można tego kontrolować. Można owszem usunąć nielegalny burdel, ale istnieje za dużo kruczków prawnych które tym burdelom pozwolą funkcjonować. Sanepid nie zrobi najazdu i nie sprawdzi, czy prostytutki są zdrowe, nie mają syfilisu i rzeżączki. Nikt nie sprawdzi czy te panie mają pozwolenie na pracę, bo przecież nie pracują, takiego zawodu nie ma! Taki zawód jest fu, be i nikt nie mówi wprost, że istnieje. Mimo że prostytucja u nas w kraju jest legalna, tylko już nie stręczycielstwo. Ale serio, czy na niepilnowanym rynku istnieje możliwość, żeby stręczycielstwo się nie rozwijało jak Hydra? Chyba nie bardzo.

Legalizacja prostytucji moim skromnym zdaniem pozwoliłaby nam na większą walkę z handlem żywym towarem. Skoro każda z pań odprowadzałaby podatki ze swojej wesołej działalności łatwo znaleźć tą, którą ktoś przywiózł sobie zza granicy i nie zarejestrował. Jak psa, brzydko porównując. Moim zdaniem nad czymś legalnym łatwiej trzymać pieczę, skoro i tak istnieje na taką skalę. Ja sama potrafię wymienić kilka burdeli w Poznaniu. Każdy o nich wie, o agencjach, jak zamówić sobie jakąś panię do łóżka z dowozem do domu. Ale to nielegalne, tss. Dobre sobie. Na pewno nikt oprócz tej pani nie czerpie z tego zysku...oczywiście. Mhm. Święta prawda.

Gdyby prostytucja była legalna moim zdaniem nie tylko łatwiej było by walczyć z ta niechcianą gałęzią interesu. Same prostytutki byłby bardziej chronione. Przecież w innych krajach istnieją związki zawodowe prostytutek broniące ich praw. Może cały proceder nie byłby tak wykańczający dla pracownic, skoro miałyby możliwość powiedzenia- nie, dzisiaj biorę chorobowe albo nie, taka ilość godzin jest przewidziana w ustawie. Nie musiałyby się bronić same. Bo obrona byłaby legalna. I nikt by się już może nie śmiał „jak to, jak można zgwałcić prostytutkę?” Ano można, o czym mówi też między innymi historia Aileen Wuornos skazanej na śmierć. Historia kobiety, która moim zdaniem była skrzywdzona i przez to niebezpieczna. Ale to już trochę inny temat.

Może te panie miałyby zapewnione wreszcie regularne badania lekarskie, edukację dotyczącą antykoncepcji- bo czasem nawet u tych pań kuleje- i wsparcie psychologa. Może ciemne oblicze prostytucji wreszcie by się odwróciło i prostytutka nie kojarzyła by się nam pejoratywnie, tylko normalnie. Jak każda kobieta pracująca, z tym, że pracująca w specyficzny sposób. Może wreszcie nie byłby nazywane tylko szmatami z głębokim połykiem, jak zwykli mówić o nich klienci, co słyszałam pewnego razu w barze.

I jeśli ktokolwiek nie jest godny nieraz szacunku, to właśnie klienci. Ci, co biją i chcą upokarzać, bo żona w domu im nie daje. To bywa żałosne. Nie mówię o zwykłym panu, który płaci za usługę, korzysta i wraca do siebie, ale o tych wszystkich mentalnych pokrakach, które przychodzą poczuć władzę, bo są małymi Pol Potkami niewyżytymi w garniturach i swoich biurach. Mówię o tych, co przekraczają granice. Tak, wobec prostytutki też się ją przekracza! Tak, można ją zgwałcić. Tak, jej też można odebrać, jak każdej kobiecie przez nadużycie szacunek do samej siebie. Bo póki robi pewne rzeczy z dumnie uniesioną głową, jest tego szacunku godna.

Każdy chce zaspokojenia swoich pragnie. Niektórzy marzą o nowym dywanie a niektórzy o fantazyjnym seksie z dominą- protytutką, którą potem rżnie ich na takowym dywanie w burdelu. I ani w tym pragnieniu nie ma nic złego, jest popyt, jest podaż. Nic złego, jeśli się nie przesadza. We wszystkim trzeba zachować umiar i pewne rzeczy ujarzmić, zalegalizować, pokazać ich inne oblicze, zdjąć maskę demonizacji i zająć się przy okazji prawdziwym demonem, jakim jest krzywda drugiej istoty.


A teraz wracam do swojego świata- wymyśliłam wreszcie, pisząc, co zrobię na obiad! Na koniec tylko pan Sting o tym, że prostytutce też można się zakochać. 


46 komentarzy:

  1. Taka rola, moja rola, twoja rola Hipokrytesa...;)
    Co mogę powiedzieć? Masz rację z legalizacją. Mnie bawią i smucą ludzie, którzy zadzieraja nosa i gardzą prostytutkami, a w swoich sejfach odkładaja na chwilę szczęścia, bo są zakompleksionymi desperatami. :/ zamotali się w kłamstwie. Hipokrytesi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny dobry tekst?:D
      Jak zawsze. W ogóle, hipokryzja jest jakoś nam przyrodzona...każdy z nas jest trochę hipokrytą. Ale to nie znaczy, że nie trzeba z tą hipokryzją w sobie walczyć, no nie?

      Usuń
    2. Jak zawsze:D
      Oczywiscie, temu nie zaprzeczam. Ale właśnie - to, że tak jest nie znaczy, że tak musi być:)

      Usuń
    3. Jasna sprawa. Czy w życiu w ogóle zawsze coś musi? Tylko może:)

      Usuń
  2. Z tego co mi wiadomo od kolegi policjanta sama prostytucja jest w Polsce legalna, nie wolno jedynie zmuszać do prostytucji.
    Ja prostytucji nie dość bardzo toleruję. Same prostytutki, ich wybór, wybrały sobie taką pracę. Często się mówi, że zostały zmuszone. Ok, zostały, jak je wywieziono na Ukrainę, zabrano paszport i zmuszono agresją, ale są osoby, które mimo ciężkiej sytuacji materialnej potrafiły wyjść na prostą w inny sposób.
    Zaś ja skreśliłabym na stracie chłopaka, który by mi powiedział, że korzystał z usług prostytutki. Nie potrafiłabym być z kimś takim. Zwłaszcza, że znam tylko osoby, które albo nie korzystają z ich usług wcale, albo korzystają na okrągło.
    Jestem raczej konserwatywna jeśli chodzi o ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam wyżej, że prostytucja jest legalna ( choć nie zalegalizowana jako zawód), tylko nielegalne jest stręczycielstwo:)
      Ale właśnie o to mi chodzi- jeśli to świadomy wybór nawet, jeśli ktoś chce to robić- to dlaczego i tak mamy tej osoby nie szanować, pogardzać nią? I właśnie to jest różnica z niewolnictwem seksualnym, bo tak się nazywa to, co ty mówisz, czyli wywożenie i zmuszanie do pracy w burdelu. Widziałaś może film "Na imię mam Justine'? Sama miałam znajomą, która w liceum została sprzedana przez swojego chłopaka ( dodajmy, byli ze sobą 3 lata) do pracy w Niemczech jako prostytutka. Wróciła po dwóch latach, po ciężkich akcjach, uzależniona od narkotyków którymi ją szprycowano, chora i...okaleczona do końca życia. To zupełnie co innego niż prostytucja, która może być świadomym wyborem- i wtedy, nie jest wcale zła.
      Po prostu, masz pewne doświadczenia ze skrajnościami:) A ja..jak najbardziej nie XD

      Usuń
    2. Boże, a ja zrozumiałam z tekstu, że myślisz, że jest nielegalna ;p Wybacz, źle musiałam przeczytać. :(
      Akurat z tym szacunkiem to mam mieszane uczucia, bo to jest tak, że często wiele rzeczy niby wiemy, że nie powinniśmy tego robić, tego czuć, że to nie tak, a jednak intuicyjnie czujemy pewien dyskomfort. I tak jest w moim przypadku z prostytucją. Ja czuję intuicyjnie, że to jest w jakimś sensie złe, ale pewnie dlatego bo jestem bardzo naiwna i idealizuję związki, życie, kraj, wierząc w to, że prostytucja nikomu tak naprawdę nie jest potrzebna. Zaś tak naprawdę nie miałam z prostytucją zupełnie żadnych doświadczeń, tyle tylko co z opowieści lub z gazet. Może stąd właśnie przejęcie przeze mnie konserwatywnych poglądów na ten temat :)

      Usuń
    3. Spoko, sama nieraz źle doczytam z rozpędu XD
      Dokładnie bo też jednak cholera...wychowujemy się w społeczeństwie, jesteśmy jego częścią, pewne rzeczy są tu piętnowane i trudno np. jakoś inaczej do tego podejść. I właśnie to też kwestia ideałów, własnych poglądów i odczuć. Ale nieraz pewne zderzania to modyfikują, właśnie jak choćby osobiste spotkania. Sama poznałam trochę osób parających się tym zawodem, choćby przez rozmowy w barach i tak dalej i powiem ci, że to naprawdę fajne kobiety nieraz. Cholernie ciepłe i inteligentne nawet.

      Usuń
  3. Prostytutki to też ludzie i należy się im szacunek taki jak należy się każdemu człowiekowi i to dla mnie jasne. Nie oceniałbym ich od razu, wszak z różnych powodów parają się taką pracą, choć domyślam się, że na jednym biegunie jest zmuszanie a na drugim chęć łatwego zysku. Osobiście uważam, że nie miałbym wielu tematów do rozmów z takimi paniami, chociaż kto wie, żadna się przy mnie jeszcze nie ujawniła, to nie wiem na pewno.
    Zgadzam się jednak, że prostytucja powinna być unormowana jakoś w regulacjach prawnych. Dziś jest tak jakby w państwie katolickim jej nie było choć wszyscy wiedzą, że jest. Powinna być cała ustawa o tym zjawisku co do warunków prowadzenia takiej działalności, form kontroli, płacenia podatków, określająca wiek, dozwolone i zakazane praktyki itd. Niestety wątpię żeby to się zmieniło, zbyt wielu osobom zależy, żeby to działo się poza wszelką kontrolą, który mężczyzna byłby zadowolony z otrzymania faktury od pani zajmującej się prostytucją?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. Wiesz, jeśli prostytucja nawet jest z wolnego wyboru, jeśli ktoś chciał tak zarobić ( chociaż ok, to zdarza się naprawdę rzadko, bądźmy szczerzy). Nawet jeśli ktoś chce tak łatwo zarobić to ja nadal...nie widzę w tym nic złego i o tym przede wszystkim jest ten post:)
      I właśnie, powinna, bo jednak...w tym momencie nie dość, że państwo zarabia to i kobiety tak pracujące są po prostu jakoś chronione. I może by nie był tak bardzo ale...to już byłaby jego sprawa, no nie?XD

      Usuń
  4. A ja mam w głębi jakieś takie przeczucie, że to już dawno mogłoby być unormowane prawnie tylko ktoś "wyżej" dba o to, żeby nie było. Ludzie kręcą na tym czarnym rynku taki interes i biją pieniądze na sumy jakich przeciętny Polak sobie wyobrazić nawet nie może. I mają tych pieniędzy wystarczająco, żeby dbać o swój interes i nie pozwolić zamknąć się ustawy i podatki.
    A wpływów do budżetu byłoby że hoho gdyby to opodatkowali.
    Obawiam się też, że gdyby próbowali to jakoś unormować prawnie, Ci którzy kręcą tym biznesem stanęliby na rzęsach, żeby to ominąć.

    Masz niewątpliwie rację - każdemu szacunek się należy. I byłoby bardzo dobrze, gdyby jakieś bezpieczeństwo prostytutkom zapewniano. Staram się nie wnikać w to, co je motywuje do podjęcia akurat takiej pracy (pomijając przymuszenia) bo po prostu nie mieści się to w granicach mojej osobistej moralności i poczucia wartości. Nie rozumiem tego, ale akceptuję i toleruję. Ich wybór, ich sprawa, ich moralność. Chociaż może jakbym miała okazję z którąś porozmawiać zmieniłabym trochę punkt widzenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasna sprawa, bo tak na legalizacji zarobiłoby samo państwo..ale nie ukrywajmy, to jak z alkoholem, gdyby nie było akcyzy, zarabiałyby pewne jednostki. I tak samo jest tutaj, zapewne istnieje pewne hm...lobby, tak bym to nazwał,a które ma swoje interesy i raczej niekoniecznie dąży do legalizacji prostytucji, bo to szkodzi im samym. Zresztą, podobnie jest z wieloma innymi biznesami, prawda?
      I o to chodzi, to, czym się zajmują- ich wybór ( jeśli właśnie to nie jest handel żywym towarem), to też człowiek, całkowicie wolny człowiek...więc o co tu się czepiać? I to już właśnie osobista sprawa, tobie nie mieści się w głowie, dla kogoś to sposób zarobku...ale każdy, znów, ma swój kawałek podłogi:)I to też wiele zmienia, taki osobisty kontakt.

      Usuń
  5. Generalnei ja mam takie podejście, że dopóki człowiek nei jest do niczego zmuszany, nie robi czegoś wbrew swojej woli ,to czemu nie. Jestem za legalizacja prostytucji, tym bardziej, że, jak sama piszesz, może by to pomogło w sensie też lekarsko medycznym no i byloby bezpieczniejsze na pewno. I szacunek mam do takich pań, choć w zasadzie nie dlatego ze robią co robią, tylko ja ogolnie szanuje wszystkich, którzy nei starają mi sie zrobić krzywdy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, na tym polega wolność też. Bo każdy ma prawo robić co chce, póki kogoś nie krzywdzi. I właśnie, panie które są córami Koryntu byłyby o wiele lepiej chronione, niż do tej pory, takie odnoszę wrażenie.
      I to się nazywa dobre podejście:)

      Usuń
  6. W sumie też nie mam nic przeciwko prostytutkom pod warunkiem, że płacą podatki, jak wszyscy LUDZIE ;) W końcu z jednej gliny jesteśmy, prawda?
    Czy nie? ;)
    Z kolei ja uwielbiam słońce, upały i genialny nastrój, bo taki wtedy mam, kiedy jestem "doświetlona". Zresztą....co my mamy w Polsce tego lata? Jak dla mnie wyjątkowo za mało :(
    Trzymaj się ciepło, Frido :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc właśnie o to chodzi, żeby płacić mogły w tym momencie XD I to prawda, jesteśmy, dlatego każdemu równo...ale to chyba utopia, co?:)
      A jak dla mnie idealnie deszczowo już w tym momencie ^^

      Usuń
  7. ale Ty masz ciekawe sny :D a tak na serio u mnie też duszno i porno jest :) i fakt masz rację, nie po darmo mówią zakazany owoc smakuje lepiej. Trzeba mieć prawo do wyboru.
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem wiem XD A teraz już pewnie i ciebie deszczyk dopadł?:>
      I o to chodzi:) Wolność, która z kolei też nie krzywdzi:)

      Usuń
  8. Byłam oskarżana o początki prostytucji mentalnej. Bolało, bo na pewno nie pochorowałam się potem z powodu utraconych szans na drogie kolacje i markowe torebki. Patrząc stereotypami, faktycznie mogło to tak wyglądać, obrzydliwie klasycznie, a ludzie niestety kochają szufladkować. Przez kilka osób zostałam skreślona, choć do niczego w realu nie doszło.
    Ta trudna sytuacja wyleczyła mnie częściowo z myślenia naiwnej dzieweczki, także na bezpośrednie zjawisko prostytucji pozwalając spojrzeć nieco inaczej. Każdy ma inne motywy, nie należy człowieka z góry oceniać ani potępiać. Do pewnego czasu brzmiało to jak frazes, ale... teraz już wiem. Jeszcze rok temu powiedziałabym, że potępiam prostytucję, stanowczo i co Ty wygadujesz?! Dziś też nie powiem, że dla mnie to praca jak każda inna, lecz na pewno patrzę na tak zwane życie intymne i uczuciowe o wiele głębiej, więcej umiem wyczytać między wierszami. Nie chcę też ze względu na moją sytuację życiową przyczyniającą się do braku pewnych doświadczeń zbytnio filozofować, sama chyba rozumiesz.
    Jeśli chodzi o szacunek dla drugiego człowieka, niezmiennie pozostaje priorytetem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prostytucji mentalnej? O żesz w mordę, to nieźle cię podsumowali...I w sumie właśnie o to też chodzi, że patrząc jakoś schematycznie, szufladką, zawsze można za dużo aż sobie dopowiedzieć. Ale jakoś mnie to nie dziwi, ciebie pewnie też nie, co? I pewnie cię powtórzę, ale ci co skreślają przez takie rzeczy...potem się okazuje, że lepiej tych ludzi w swoim życiu nie mieć.
      I dokładnie, każdy człowiek ma jakieś swoje powody robiąc cokolwiek...a kim my w ogóle jesteśmy, żeby oceniać? To raczej nie nasza rola w tym świecie. Jeśli kogokolwiek czy czegokolwiek. I właśnie może nie praca jak każda inna ale...jednak pewnego rodzaju praca, dziwna dla wielu jak praca...w zakładzie pogrzebowym. Do dziś wielu ludzi pracucjących ze zwłokami traktuje się ja pariasów. Ale ktoś to musi robić. Jak widać, ktoś też musi uprawiać tzw. nierząd, bo jest na niego popyt. Może kiepskie porównanie, ale samo mi się jakoś nasunęło. I rozumiem:)
      Otóż to:)

      Usuń
  9. Prostytutki dla mnie mogłyby istnieć, gdyby nie fakt, że często z ich usług korzystają panowie związani z jakąś osobą robiąc im w ten sposób krzywdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej! faceci zdradzają swoje wybranki nie tylko płacąc za sex... kochanki wieloletnie, gdzieś poznane, "wyrwane"...
      Myślę że tu należy niewiernym ich grzechy przypisać. Przecież za sex płacą nie tylko panowie zobligowani do wierności ale także samotni, zdesperowani...
      Tak myślę że lepiej by facet poszedł zapłacić za zrealizowanie potrzeby niż dopuścił sie gwałtu... czy innego przestępstwa....

      Usuń
    2. Ale to nadal, nie krzywdzi prostytutka. Skąd ona ma wiedzieć nieraz, że nawet facet jest żonaty? Czy ma kogoś? Serio, jak będzie chciał, to znajdzie sobie kochankę, jak pisze zresztą Filiżanka...znaleźć dodatkowy seks, skok w bok nie jest trudno tak naprawdę. Zranić w ten spośób. I to nie tylko przez prostytutkę. A kto wie, może nawet lepiej, jak zdradza z prostytutką niż jak wchodzi w jakiś związek emocjonalny? Jeśli jest tu w ogóle jakieś lepiej?

      Usuń
  10. grzeje, grzeje, ale w końcu takie uroki lata ;)
    mam tylko nadzieje, że w niedzielę będzie znośnie, bo mi się impreza szykuje, a że z pracy, to pewnie na cały dzień.

    a faceci do towarzystwa to chyba już nie taki margines. ostatnio czytalam w jednym z ulubionych czasopism kryminalnych mojego Mężczyzny, że coraz więcej jest takich facetow a zapotrzebowanie naprawdę spore.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale już deszczyk pada i to mi odpowiada XD
      I było, w sumie, przynajmniej u mnie XD

      Już nie. Faktycznie, coraz częściej zdarzają się panowie zwani niegdyś żigolakami, bo mamy przecież pewne przemiany w mentalności społecznej ale..nadal jest ich o wiele mniej.

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Otóż to:) I każdy ma właśnie do takiego wyboru pełne prawo:)

      Usuń
  12. Cóż, chciałam jakoś sensownie skomentować to, co przyszło mi do głowy, ale w dniu dzisiejszym nie mam już mózgu (ale jestem chyba usprawiedliwiona, prawda? xD)
    Właściwie jedyne, co mi się nasuwa, to zgodzić się z kafeterią...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, spoko, wszystko cię usprawiedliwia XD Miałaś na głowie aż za dużo szału że tak to nazwę XD
      A ja nie do końca właśnie się z tym zgadzam. Bo to nie prostytutka winna zdradzie. A facet, co zdradza i i tak gdyby chciał, to by to zrobił...tylko byłoby trudniej. Sama już jego myśl o zdradzie to robi, prawda?:> A nie sam fakt seksu, za który płaci.

      Usuń
  13. Kiedyś nie chciałam wierzyć, że to najstarszy zawód świata ale kiedyś na studiach miałam wykład z historii seksu i jak wykładowca opowiadał jakie rzeczy się wyprawiały w starożytnej Grecji i Rzymie to uwierzyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie:) Wręcz, tam były to szanowane i poważane kobiety, jedyne, które były w jakiś sposób wolne nieraz..przynajmniej w Grecji, bo w Rzymie kobieta, patrycjuszka miała już trochę inny status, dobrze pamiętam?:)

      Usuń
  14. Ja z okazji upału wybrałam się wczoraj na basen. I cierpię katusze, bo się poparzyłam. Od wczoraj non-stop pianka z panthenolem, żele kojące i mgiełki z aloesem. I śmigam po domu w bieliźnie, bo nie daję rady, ubrania mnie obcierają. Szczypie i piecze, ale to tylko konsekwencja głupoty. Bo jak się wie, że skóra wrażliwa i karacja jasna, to powinno się pomyśleć o ochronie. Cóż, życie, pocierpię.

    Co do prostytucji, też szanuję kobiety, które świadomie wybierają taki "zawód". To ich życie, a ja nie oceniam. Bo nie chcę żeby ktoś oceniał mnie. Z tą legalizacją, to całkiem dobry pomysł jakby się nad tym zastanowić. Co innego jednak handel żywym towarem, o którym wspominasz. To wzbudza we mnie wstręt i obrzydzenie do handlarzy, którzy porywają, zmuszają młode dziewczyny do sprzedawania swojego ciała, czerpiąc z nich zyski. Szkoda mi tych dziewczyn i płakać mi się chce, jak sobie pomyślę, że to naprawdę się zdarza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rety...najgorsza rzecz chyba poparzenie słoneczne...mi na szczęście przytrafiło się to tylko raz czy dwa, ale pamiętam, że maślanka pomagała:) Chociaż, mam nadzieję, że od tego czasu jak to pisałaś już jest wszystko w porządku i już ani nie piecze ani nie szczypie:)
      Dokładnie, bo każdy ma prawo do swojego indywidualnego wyboru...a kim my w ogóle jesteśmy, żeby właśnie oceniać? I to już co innego, bo to krzywdzenie drugiej istoty i zamach na jej wolność. I jednak. Sama nawet poznałam taki przypadek...

      Usuń
  15. Podpisuję się pod Twoim postem dwoma rękami. Ale boję się myśleć, jaki to obiad wymyśliłaś przy okazji rozmyślań o prostytucji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sałatkę z kurczaka, więc nic takiego strasznego XD

      Usuń
  16. No, zgadzam się.
    Mam znajomego, który kiedyś zrobił nam nawet wykład na temat wyższości prostytucji nad związkiem. Mówił dużo, ale generalnie wszystko sprowadzało się do "zapłacę, w sumie wydam mniej, mogę się wygadać, wypłakać, poruch*ć, a ona nawet nie zadaje pytań". No można i tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie powiem, że istnieje tu jakaś wyższość. Ale właśnie, można i tak. Wychodzi na to, że ludzie właśnie mają różne, wręcz skrajne podejścia...ale to ich życia. I mają prawo je przeżywać właśnie tak, jak tego chcą. Tylko czasem rodzi się pytanie, kto z nas wie naprawdę, czego chce?

      Usuń
  17. Jak wpisałam sobie w google co to takiego jest shemale, to myślałam, że spadnę z krzesła. xD Matko do Ciebie, uświadamiasz mi, że na prawdę niewiele wiem o świecie. :P
    Co do samej prostytucji czy "dawania na prawo i lewo" to jest w tym wszystkim coś, co irytuje mnie niezmiennie od kilku lat. Otóż, to że kobieta uprawiająca seks w wieloma mężczyznami, bo np. to lubi, bo jest w tym dobra, a nie mam stałego partnera, bo korzysta z życia na swój sposób - zawsze będzie obrzucona wyzwiskami, porównana do szmaty i zmieszania z błotem, natomiast samiec zachowujący się w ten sam sposób zyska miano ZDOBYWCY, MACHO, SAMCA ALFA. Nosz szlag mnie trafia! Tak samo z czystą prostytucją - ludzie będą patrzeć z pogardą na te kobiety, ale na mężczyznę zajmującego się prostytucją nie.
    Myślę, że właśnie legalizacja tego zawodu - z czasem, bo na pewno nie od razu - mogłaby zmienić trochę postrzeganie tego wszystkiego, a może nawet oczyścić obraz kobiet zarabiających na siebie w ten sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale się dowiadujesz, to chyba dobrze, no nie?XD
      Dokładnie, ten stereotyp samca macho i kobiety- szmaty jest też czymś, co działa i na mnie jak płachta na byka...I to też fakt, że mężczyzna- żigolak tak zwany ma chyba społecznie troszkę łatwiej.
      Bo stałoby się to czymś wręcz prozaicznym, a nie tabu.

      Usuń
  18. 30 stopni to lajt, u mnie ostatnio było 39 :D
    "nie wiem, czy Gucci robi torby" ♥ padłam :D też tego nie ogarniam, piąteczka.
    nie mam nic przeciwko prostytucji, ona była, jest i będzie, legalna czy nie. pod warunkiem, jak wspomniałaś, że jest to świadoma decyzja tej osoby. znam dziewczynę, która kiedyś tak właśnie pracowała. nie wstydzi się swojej przeszłości, aczkolwiek nie chciałaby do niej wrócić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, ja po prostu wolę jednak deszcze XD
      No to widzisz, nie trzeba tego ogarniać, można spokojnie żyć sobie i bez tej wiedzy, obie to udowadniamy XD
      Dokładnie. A jakby była legalna, to może i tym kobietom byłoby jakoś społecznie łatwiej. I po prostu, ma już inny etap życia pewnie, co?:)

      Usuń
  19. No cóż, mogę napisać tylko tyle, że mądrze gadasz ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Upał i zepsuta klimatyzacja - znam ten ból... Prawie czterdzieści stopni, a ty się człowieku męcz.
    A z Twoim postem zgadzam się całkowicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie.
      To chyba dobrze:) Widać, mamy podobny pogląd po prostu:)

      Usuń
  21. Wiesz, czasem mi się wydaje, że u nas jest mega spowolnione myślenie, bo przecież to jest każdego indywidualny wybór jak żyje i z czego żyje i czy mu się podoba takie życie. Skoro wybrał to co wybrał i z tego nie rezygnuje to albo nie ma wyboru albo po prostu przyzwyczaił się do takiego życia i my nie możemy oceniać kogoś ze względu na jego wybory, czy były dobre czy złe ... To samo jest z kwestią, o której napisałaś.

    OdpowiedzUsuń