Dzień Kobiet spędziłam w pracy.
Jednak, pomimo tego, że w święta ponoć niefajnie jest pracować,
to pachnące goździkami i dawnymi nawykami z PRL- u święto w
pewien sposób nie mogło wyglądać lepiej.
Może dlatego, że w pewien sposób
spędziłam je w jakiejś prawie-tylko- kobiecej wspólnocie. Nie
jest tajemnicą, że na moim oddziale w Domu Dla Tych, Których Nikt
Nie Chce pracują prawie same kobiety, w różnym przedziale
wiekowym. Mężczyźni stanowią tam mniejszość, panuje typowo
estrogenowa atmosfera. I pomimo tego, że nieraz praca z prawie
samymi kobietami bywa piekłem, wyczuwa się pewną wspólnotę. Bo
zdarzają się kłótnie, fochy i tupanie nóżką. Zdarzają się
plotki, bogowie, istny ocean plotek. Ale mimo to, dogadujemy się,
wspieramy i rozumiemy, tak jak tylko kobiety potrafią siebie
zrozumieć. W Domu traktujemy się trochę jak w rodzinie, w której
ja akurat jestem najmłodszą córką, tym trochę nadmiernie głośnym
i rozbrykanym dzieckiem, któremu tak wiele się odpuszcza.
W Dzień Kobiet jednak na oddziale w
Domu nie pracowały tylko kobiety. Na zmianie był jak zawsze, od
poniedziałku do piątku, starszy z fizjoterapeutów i Błazen,
jedyny facet, z którym możemy mieć nocki. Te, które okupione są
bólem brzucha przez śmiech, bo to z reguły przez jego żarty
płaczemy i zwijamy się, rechocząc niemiłosiernie i budząc nieraz
panią dyrektor, która mieszka tuż nas naszym oddziałem.
W Dzień Kobiet okazało się, że jest
więcej panów, na których czasem nie zwracamy aż takiej uwagi. Pan
Dyrektor, Pan Złota Rączka, Pan z Kancelarii...och, rety. Okazało
się, że każdego tego dnia trzeba wyściskać, wycałować, czując
łaskotanie zarostu na twarzy. Bo każdy z nich pamiętał, sypnął
groszem, żeby każda z nas dostała piękną, czerwoną różę.
W Dzień Kobiet też usłyszałam
kolejne budujące słowa. Fajny komplement. Rzucony od niechcenia.
Pachnący prawdą, a nie durnym zagadywaniem, którego tak nie
znoszę.
Rano przeżyłam szok, gdy w palarni
zobaczyłam Błazna palącego szluga. Jakim cudem? Przecież nie
palił dwa lata! Okazało się, że na jednej nocce tak jakoś, przez
Malboro, które miała jedna z dziewczyn, zaczął na nowo.
Cóż, jest dorosły, niech robi co
chce. Na pewno mu to nie pomoże przy paru jego problemach ze
zdrowiem, ale skoro musi...nie moja sprawa.
Niby nie moja, ale przez cały dzień
Błazen próbował namówić mnie, żebym z nim zapaliła. Nie palę
przecież od lipca, zdarzyło mi się parę papierosów po pijaku,
nie powiem że nie. Ale od paru dni mam straszliwy kaszel, infekcję
dróg oddechowych, więc może i bym się złamała, bo urok i dar
przekonywania to Błazen ma, ale to bolące gardło...cóż, nie
chciałam pogarszać sprawy.
Cały dzień nie dawał mi spokoju. W
końcu poszłam z nim do palarni, sama jednak nie paląc.
-Szkoda, że nie zapaliłaś, bo ja
spalę tą paczkę i przestaję.
Okazało się, że Błazen chciał
koniecznie ze mną spalić papierosa. Tak od niechcenia. Po prostu.
Bo, jak to stwierdził, dobrze zapalić z kumplem.
Bo jestem świetnym materiałem na
kumpla, jak usłyszałam. W ogóle, jestem taką fajną kobietą, jak
mi potem powiedziano, że można ze mną i się pośmiać z każdego
tabu, można poważnie porozmawiać, można ze mną konie kraść. I
w ogóle, można Mężowi zazdrościć, że na mnie trafił.
Można by więc ze mną było zapalić.
Można by się było ze mną spić. Można by było robić dużo
fajnych innych rzeczy, już nie tylko konie kraść, bo to oklepane,
a to, że mam duży tyłek nie przeszkadza, bo chociaż jest co
klepnąć.
Miłe słowa, które trochę
podbudowały moje nadwątlone ego. Słowa niewymuszone, rzucone
prawdziwie, nie tandetne komplementy o pięknych oczach albo spadaniu
z nieba.
Wracałam do domu i tak sobie
pomyślałam o tej całej naszej kobiecości. O naszej sile,
wrażliwości i pięknie, którego często same nie dostrzegamy. Bo
każda z nas je w sobie nosi, to niepowtarzane kobiece ciepło,
elastyczne serce i oczy, które dostrzegają więcej światła i
cienia niż oczy tych, którzy mają w sobie więcej męskiego
pierwiastka.
Jesteśmy częścią natury, która
jest konieczna, bez której świat upada, a której często same nie
dostrzegamy.
Same musimy docenić w sobie wiele
rzeczy, do wielu dojrzeć, dostrzec.
Gdybałam i gdybałam, ale tak sobie
pomyślałam...jednak, cholera, jeden pierwiastek musi uzupełniać
drugi. Jednak, mimo wszystko, istniejemy w pewnych zderzeniach. Nasza
kobiecość ociera się o męskość w zmysłowym tańcu świata i to
dzięki męskości, nie tylko w naszym „sisterhoodzie” w który
święcie wierzę od jakiegoś czasu możemy ją odkrywać.
To często męskość stanowi o naszej
kobiecości. I niekoniecznie ta erotyczna, bo inaczej w pewien sposób
homoseksualizm nie miałby racji bytu. Zderzamy się z męskością,
jako kobiety, w rozmaity sposób. Nasza Blask Księżyca ociera się
o Światło Słońca, widzimy swoje oczy odbite w oczach naszych
ojców, braci, dziadków. Kolegów z ławki. Ale i ostatecznie, wiele
z nas widzi też je w oczach kochanków, partnerów, mężów.
Kobiecość styka się z męskością.
I to męskość w pewien sposób ją w nas kształtuje.
Nieraz zdarzy się, że to
kształtowanie jest bolesne. Jak dla mnie było bolesne spojrzenie
mojego ojca, kilku mężczyzn na mojej drodze. Ale nie o tym chcę
dzisiaj mówić, nie to wspominać.
Przez te słowa, wypowiedziane od
niechcenia, przez tą sympatię, te żarty, które razem dzisiaj
robiliśmy, przypomniały mi się te dobre spojrzenia.
Wiele pięknych słów. Tych, które
tez zbudowały moją kobiecość. Te, które chcę zapamiętać, te,
które budują moje ego. Bo i je nieraz trzeba karmić i w piórka
stroić.
Wiele komplementów, różnego rodzaju,
które zapadły mi w pamięć. Chcę je sobie przypomnieć. Chcę je
gdzieś zapisać, żeby stały się bardziej realne. Słowa które
pamiętam, nieraz nie dosłownie, ale ich ogólny sens. Słowa, które
pamiętam słowo w słowo. Te, które słyszałam od kumpli i
kochanków, przypadkowych mężczyzn i tych najważniejszych. Niech
wirują. Niech się staną.
10. Dobra, będę z tobą szczery-
powiedział już nieźle
pijany patrząc mi głęboko w oczy, zniżając głos do zmysłowego
szeptu- Nie jesteś klasycznie ładna. Mało kto by
powiedział, że jesteś obiektywnie ładna. Nie masz długich blond
włosów do pasa, wielkich niebieskich oczu, wielkich cycków. Ale
masz w sobie coś...coś- szukał
przez chwilę słowa- wyjątkowego. Coś, co sprawia,
że chce się ciebie poznać, a im dłużej facet cię poznaje, tym
bardziej chce cię rozbierać, ze słów i z ciuchów. I zobaczyć,
co masz pod spodem. - te wyjątkowo zapadły mi w pamięć.
Pamiętam tamten bar, do którego razem się wybraliśmy a potem
siedzenie w jego domu i sączenie wina. Pamiętam, jak skończyła
się tamta noc, naszą wspólną rozkoszą. Jego szczerość, tą
pewność siebie i to, jak na mnie patrzył. Byłam tak cholernie
młoda, za chuda, nieforemna- ale czułam się już piękną, dorosłą
kobietą. Do dzisiaj nieraz pewien rodzaj spojrzenia sprawia, że
czuję się jak wtedy. Pewien rodzaj szeptu. Dotyku. I to cholernie
wspaniałe uczucie.
9. Kochanie, jesteś tak zajebista,
że chciałbym, żeby nastała już zombieapokalipsa i mógłbym z
tobą zabijać jebane zombie!- trochę żartobliwe słowa,
wykrzyczane kiedyś w euforii przez tego najważniejszego. Kto jak
kto, ale on wie, że w swojej kobiecości jestem też najlepszym
kumplem, z którym można nie tylko konie kraść ale i ...zabijać
zombie. A może i skakać przez bramę ( wtajemniczeni będą
wiedzieć ). I kto jak kto, ale tylko on w żarcie potrafi znaleźć
drogę do mojego serca. Bo wie, że jestem taką kobietą, która
takie żarty kocha. Nie ma lepszego uczucia niż to, jak mężczyzna
traktuje naszą kobiecość na równi, nie ma lepszego uczucia niż
bycie po prostu dla mężczyzny fajnym partnerem w śmiechu ale może
i wojnie. Niż zaufanie, które pokłada się w kumplu.
8. Cholera, zazdroszczę twojemu
mężowi. Wiesz że nieraz myślałem o ślubie i wiem, że
chciałbym, żeby to była taka dziewczyna jak ty. Chciałbym na taką
trafić. Bo z jednej strony niby jesteś wyluzowana, klniesz, palisz
i bijesz się w barach, z drugiej...mało znam tak czułych i
opiekuńczych kobiet. Takich, które byłby doskonałymi żonami i
matkami, bo potrafią to wszystko połączyć. Taki jakby ideał, o
którym śnimy, ale się od tego nie przyznamy i ostatecznie lądujemy
ze sfrustrowanymi, wiecznie zazdrosnymi blondynkami- słowa
przyjaciela, pewnego wieczoru, gdy wypiliśmy o jedno piwo za dużo.
Słowa mówiące o pragnieniu, nie mnie jako kobiety, a pewnego
wizerunku, doznania siły pewnych archetypów, które w sobie łączę.
Słowa mówiące o tęsknocie za czymś, uzupełnia męski
pierwiastek i za czymś, co nosi w sobie każda z nas- ale nie każda
potrafi sobie uświadomić. A potem wszystko w kobiecie walczy i
staje się sfrustrowana. Piękne słowa, które zapały mi w pamięć,
które mnie zaskoczyły, bo cóż...przejrzał mnie. Jak mało kto
wtedy, parę lat temu mnie przejrzał. I nie mogłam już
zaprzeczać...bycia TAKĄ kobietą.
7. Masz w oczach tajemnicę, którą
chciałbym odkrywać całą noc.- jedyny tandetny podryw w barze,
który mi się spodobał. Facet miał duszę poety, pachniał
wiśniowym tytoniem (moim ulubionym wówczas) i był trochę
zgorzkniały. Za te oczy dostał jeden doskonały w moim mniemaniu
pocałunek. Ciekawe, czy pamięta z niego cokolwiek. Ja zapamiętałam
i uśmiecham się przez to szczenięce wspomnienie.
Czasem nawet dobrze jest się poczuć
tak tandetnie adorowaną. No bo która z nas tego nie uwielbia?
6. Serio, nigdy nie myślałem, że
z jakąkolwiek kobietą przegadam całą noc o fizyce kwantowej!
Jesteś świetna! - może tak nie wygląda, ale dla mnie to
komplement. Bo zaskoczyłam swoim intelektem, który jest dla mnie
ważniejszy niż ładne oczy. Bo stanowi o cholernie dużej części
mojego ja i cóż..łechce próżność. No bo cholera, jak każda
baba, jestem próżna. Zwłaszcza w kwestii inteligencji. Mądra
jestem, a co! I oni to wiedzą!
5.
Nie wiem z jakiej gliny jesteś ulepiona....w najtwardszej. Nigdy się
nie poddasz, prawda?- milczę,
wiem, ze nie mam nic mówić. -Nie wiem z jakiej gliny,
jesteś jak skała, twarda jak skała, chociaż nie, bo i one po
latach ulegają cholernej erozji, wypłukują się, niszczy je czas
a...ty z czasem jesteś coraz silniejsza. Można się na tobie oprzeć
jak na skale, ale nie jesteś zimna jak skała. Jesteś ciepła. Masz
w sobie tyle ciepła i..i miłości. Nie wiem z czego jesteś
zrobiona, z jakiej gliny jesteś ulepiona. Ale wiem, że jesteś
piękna, jesteś dobra, mądra. Czuła. I cholernie, tak cholernie
silna. Wiem, że cię kocham i nawet jeśli nieraz w to wątpisz
to...- przerywam mu, całując
jego wilgotne we wzruszeniu uta. Tyle wystarczy. A jutro znowu trzeba
wyruszyć. - słowa,
które już padły na tym blogu. Te, które usłyszałam od Męża
podczas zeszłorocznej wędrówki, po jednym z największych kryzysów
jaki nas dopadł, po tym, jak myślałam, że upadniemy, nasz związek
się rozpadnie w drobny mak. Słowa, które mówią o mojej kobiecej
sile, którą można kochać. Którą można podziwiać. Przy której
można się ogrzać i dzięki której miłość potrafi przetrwać
wszystko. Słowa, które mówią o kobiecej sile, która uzupełnia
męską. Czy czegoś więcej potrzeba, by tworzyć, zamiast burzyć?
4.
Zmieniłaś moje życie. Sprawiłaś, że chcę żyć. Sprawiłaś,
że chcę się starać. I czy będziesz w moim życiu w ten czy inny
sposób, wiedz, że to dzięki tobie znalazłem odwagę. Siłę.
Dajesz mi siłę sobą. Swoim ciepłem. I to jest tobie piękne.
Nieważne, jak to się potoczy. Dziękuję ci za to, że jesteś
takim człowiekiem. Taką piękną kobieta. Dziękuję za ciebie w
swoim życiu.
- słowa, których nie usłyszałam. Słowa, które przeczytałam,
których parę lat temu nie chciałam przeczytać. Nie chciałam, bo
nie chciałam, by pewne odczucia doprowadziły do pewnych zdarzeń.
Nie chciałam tak samo, by pewne rzeczy się powtórzyły. Stało
się. Jednak, mimo to, to piękne słowa. Tak samo jak wiele innych,
które do mnie skierował ten mężczyzna, który był przyjacielem,
a chciał być kimś więcej. Jak mało kto widział we mnie pięknego
człowieka i piękną kobietę, aż nieraz bywało mi głupio. Teraz,
gdy pewne wody się uciszyły, wspominam już, jakie to piękne
i...nieraz za jego słowami tęsknię. Nieraz spoglądam na siebie
jego oczami i trudno aż uwierzyć, jak można mnie tak widzieć. A
jednak. To mimo pewnych kłopotów nieraz, buduje. I dzisiaj skupię
się na tym.
3.
Chciałbym z tobą spędzić resztę życia-
słowa, które słyszałam...nieraz. Od wielu mężczyzn. Co
śmieszne, wtedy, gdy byłam nastolatką i perspektywa całego życia
razem była jakąś niezrozumiałą abstrakcją. Słowa, które
usłyszałam w końcu od mężczyzny, który uklęknął przed operą
w Poznaniu i...z którym resztę tego życia zgodziłam się spędzić.
Czy wypowiadane w euforii, uniesieniu po seksie, czy prawdziwie, z
pełną świadomością i odpowiedzialnością zawsze są trafnym,
dobrym komplementem. Bo cholera, trzeba naprawdę być fajnym
człowiekiem, jeśli ktoś przez chwilę pomyśli nawet, że chciałby
z tobą spędzić CAŁE życie.
2.
Muszę cię namalować. Muszę utrwalić twój uśmiech, twoje oczy,
twoje ciało. Muszę cię namalować. Rozumiesz? Muszę. Jesteś taka
piękna, że muszę. Błagam cię, zgódź się. -
łatwo się domyślić, kto wypowiedział te słowa. Ten, któremu
pozowałam. Ten, przed którym zrzuciłam swoje ubranie nie tylko po
to, żeby iść z nim do łóżka. Ten, który chciał utrwalić choć
trochę mojej ulotnej duszy na płótnie. Ten, dzięki któremu
poczułam się piękna całkiem inaczej niż podczas seksu. Całkiem
inaczej pożądana. Serio, może być większy komplement dla
kobiety, niż prośba, tak żarliwa, o pozowanie?!
1.
Moja miłość do Ciebie jest potężna, jak wicher który łamie
najpotężniejsze drzewa. Moja miłość do Ciebie jest niezliczona,
jak wszystkie gwiazdy naszego nieba. Nie istnieję bez Ciebie, jak
Słońce nie może istnieć bez Księżyca. Nie istnieję bez Ciebie,
nie żyję bez Ciebie, jak nie może żyć ziemia bez wody. Dopiero
gdy cię poznałem, zrozumiałem, co znaczy zaspokoić pragnienie.
Dopiero gdy cię dotknąłem, zrozumiałem, co znaczy wielki głód,
który można zaspokoić tylko jednym uczuciem. Dopiero gdy cię
miałem, zrozumiałem, co znaczy żyć.- może
być wspanialszy komplement. Wspaniałe wyznanie miłości. Słowa,
które mówi mężczyzna, którego pierwiastek swoją kobiecością i
miłością się uzupełnia. Słowa najważniejsze. Jedne z wielu,
jedne z niewielu zapisanych. Bo takich wyznań słyszę od niego
wiele. Każdego dnia. Widzę w jego oczach.
Myślę,
że to buduje moje ego jako kobiety na dobre.
Dużo
w moim życiu padło dobrych słów, jak i złych. Dużo w moim życiu
tego pięknego obrazu kobiecości, jak i tandetnych podrywów, które
przyprawiają o mdłości. Dużo obelg. Ale nie o tych miałam.
Dzisiaj
rano myślałam o wielu kobietach. Tych, które kocham jako swoje
siostry. Tych, które rozumieją Księżyc i czekają albo na pełnię,
albo na nów. Tych, które mają w sobie ciepło o tych, którym
trochę ich brakuje.
Myślałam
o siostrach, o tym, jak musimy się wspierać. Afirmowałam w ich
kierunku, każdej z osobna i wszystkich razem.
Wieczorem,
po dniu pełnym śmiechu i kilku komplementach myślałam też o
mężczyznach. O tym, jak to przy nich nieraz stajemy się
„supergirl”.
O tym, jak przez nich nieraz łamie się nasze siostrzane przymierze,
które mimo wszystko się zrasta.
Może
już trochę późno. Może już kończy się nasze święto i mało
która z nas dostała rajstopy, dziś bardziej możemy liczyć na
kwiaty.
Jednak,
mimo to, myślę, że warto, żeby każda z nas, świadoma swojej
własnej wewnętrznej siły, świadoma siostrzanego wsparcia które
czai się gdzieś za rogiem, przypomniała sobie, że istnieje też
wspaniała męskość, która nas buduje. Która jakoś tworzy naszą
kobiecość.
Warto,
żeby każda z nas przypomniała sobie wspaniałe zderzenia. Słowa
naszych kumpli i kochanków. Naszych braci i dziadków. Tych, którzy
nas wspierali.
Razem
stanowimy wspaniałą całość.
I
to dla nich możemy być „kobietami, których nie ma”
Przypomnijcie
więc sobie najwspanialsze słowa. Albo te zabawne. Albo te
wzruszające. Jedne z wielu. Wyjątkowe.
A
tymczasem, po wylaniu myśli, wracam do swojej męskości, która
złamała naszą tradycję i nie kupiła mi kalafiora. Wracam do
swojego mężczyzny, od którego dostałam czerwonego kwiatka w
doniczce, żywego, o którego będę mogła się troszczyć, jak to
kobieta- ponoć ta zawsze musi się czymś opiekować i coś hodować.
Wracam do tego który mówi o miłości, nieraz żarliwie, a nieraz
żartobliwie. Tego, który w tantrze byłby moim idealnym
uzupełnieniem.
A
wam, moje panie przede wszystkim życzę łaskawego światła
księżyca....w sobie. A panom, żeby choć trochę łatwiej się z
nami żyło pod blaskiem słońca. Żebyśmy zawsze były tymi,
„których nie ma”.
Kobiety,
których nie ma,
pieniądze mają własne,
kobiety, których nie ma,
czekają, aż ja zasnę,
kobiety, których nie ma,
odchodzą zawsze pierwsze,
kobiety, których nie ma
czytują nasze wiersze -
te - niepojęte,
te - wyklęte,
te - zawzięte,
niezrozumiane... Ech!...
Te - niepojęte,
te - wyklęte,
te - zawzięte,
niedocenione... Ech!...
pieniądze mają własne,
kobiety, których nie ma,
czekają, aż ja zasnę,
kobiety, których nie ma,
odchodzą zawsze pierwsze,
kobiety, których nie ma
czytują nasze wiersze -
te - niepojęte,
te - wyklęte,
te - zawzięte,
niezrozumiane... Ech!...
Te - niepojęte,
te - wyklęte,
te - zawzięte,
niedocenione... Ech!...
Kobiety
których nie ma
są
milsze od tych, co są
Kobiety
których nie ma
z
poranną wstają rosą
Kobiety
których nie ma
trafiają
prosto w serce
Kobiety
których nie ma-
wciąż
więcej was i więcej...
Ale to ładnie napisałaś. W kobietach siła-chociaż często sobie tego nie uświadamiamy....
OdpowiedzUsuńhttps://sweetcruel.wordpress.com/
Zamykamy po prostu na to oczy. A dlaczego? Pojąć nie mogę.
UsuńBardzo miło się czyta gdy kobieta tak inteligentnie mówi o kobiecości - już mam dość radykalnych feministek z telewizji :)
OdpowiedzUsuńZnaczy, ja nie powiem, że nie jestem feministką w jakimś tam sensie- a raczej, nie jestem feministką źle rozumianą, jak te w TV właśnie:D Uznaję pełną równość i uzupełnienia i uważam, że do piękna sprawa, a to, jak ludzie chcą się uzupełniać, to też ich wolny wybór:)
UsuńNie znam Cię osobiście, ale musisz być rzeczywiście niezwykłą osobą. Czytając notki, sprawiasz wrażenie kogoś, kogo chce się poznać i chętnie zapaliłabym z Tobą papierosa, jeśli w ogóle bym paliła :D
OdpowiedzUsuńA jeśli chodzi o Dzień Kobiet, to życzyłabym nam wszystkim, żebyśmy dostrzegały tę siłę, która w nas drzemie ;)
Ja też nie palę, ugadać możemy się na piwo XD Jeśli pijesz XD
UsuńOtóż to, my, kobiety, za często o tej sile zapominamy.
I pomyśleć, że ja nigdy nie słyszałam i pewnie nigdy nie usłyszę nawet jednej dziesiątej tych słów. Zaczynam żałować, że nie przepadałam nigdy za romantykami ;) Na fanów fizyki kwantowej jak do tej pory też nie trafiłam ;)
OdpowiedzUsuńBez przesady. Po prostu nie zapadły w pamięć a też i fakt że...miałam zawsze szczęście do facetów, co ładnie mówią, tak jak mówisz, romantyków, nawet mój mąż to w końcu skryty romantyk :D Ale samo kocham cię, zrobiłaś wspaniałe śniadanie itp. to cudne komplementy, nawet, jak ktoś ich tak ładnie nie ubiera w słowa:)
UsuńMam takie wrażenie, że niewiele jest kobiet tak pewnych swojej kobiecości. Wiele z nich próbuje te niepewność w taki czy inny sposób zatuszować i wydaje nam się, że spotykamy ich mnóstwo, a ostatecznie... prawie ich nie widujemy.
OdpowiedzUsuńA Ty, jak Cię tak czytam, otaczasz się niezwykłymi ludźmi.
To prawda. Nasza kobiecość, różnie definiowana, rozkładana na czynniki pierwsze, szarpana społecznie jest często przez same kobiety gubiona. Nic dziwnego w tym chaosie. Jednak,mimo wszystko, udaje się ją znaleźć, w ten, albo inny sposób:)
UsuńI prawda, mam ich wielu dookoła siebie:)
Da się, ale trzeba chcieć. A mnie się wydaje, że... Kobietom się właśnie wydaje, że ją mają i same siebie oszukują. A pewnego dnia odkrywają, że "całe życie czegoś im brakuje, ale nie wiedziały czego" i nagle dochodzą do wniosku, że mimo tej całej otoczki wcale nie czują się kobieco.
UsuńTo widać. To skarb :)
Otóż to. Ale w ogóle, jako ludzie, kochamy się przecież oszukiwać, prawda? Nie tylko w tej kwestii niestety.
UsuńTen tandetny komplement pod siódemką zwalił mnie z nóg po prostu :D Od razu widać, że artysta XD
OdpowiedzUsuńZa to ten pod szóstką - rozumiem doskonale, bo też lubię, jak ktoś mówi, że jestem inteligentna (dla blondynki to o wiele ważniejszy komplement, niż każdy inny, ach te stereotypy...).
"Supergirl" - Twoja piosenka :)!
Artyści najlepiej komplemencą, a jak nie, to chociaż namalują twój portret albo napiszą ci piosenkę, polecam na podnoszenie swojej wartości XD
UsuńI raczej. Wygląd przemija, intelekt- nie. Wiadomo, co więcej warte i co powinno być dostrzegane:D
No twoja też :D Więc pjona :D
Hahahahaha, skorzystam! :D
UsuńKiedyś taki fajny cytat znalazłam o tym, że uroda przemija xd Inteligencji nikt nam nie zabierze, i miło, jak ktoś docenia nie opakowanie, a wnętrze :).
Pjona! 5 :))
Otóż to. Chyba, że dopadnie nas Alzheimer, on zabiera XD
Usuńcałkiem niezły zestaw komplementów, z pewnością panowie gdy je wypowiadali musieli mówić szczerze, no cóż warto było przeczytać, ponoć za mało mówię komplementów mojej wybrance, będzie jak znalazł na odpowiednie chwile, może coś z nich skorzystam
OdpowiedzUsuńCóż, słyszałam też wiele nieszczerych komplementów albo..szczerych obelg XD Ale chciałam skupić się na tych fajnych rzeczach:) I jednak my, kobiety, nawet jak wiemy, że nas się kocha, lubimy to słyszeć, tak samo jak komplementy, nawet jak mówimy, że nie trzeba :D Więc, do dzieła XD
UsuńKobiety są jakie są. Trochę zawistne, czasami fałszywe, chamskie i bezkompromisowe. Zazwyczaj egoistki i wszystko musi być tak, jak my chcemy. No cóż, kobieta też człowiek i mylić się może, a faceci są po to żeby im to wybaczyć, bo kobieta kobietę zrozumie i tak tworzy się ta wspólnota :)
OdpowiedzUsuńJeżeli chodzi o komplementy, to hmm... Niektórzy panowie są zbyt wylewni, dlatego z ich ust wydobywa się zbyt wiele przesadnych słów. Wiemy, że jesteśmy wyjątkowe, ale należy to podkreślać subtelnie i delikatnie w każdej sytuacji, nie raz do roku, potokiem przesadności.
OdpowiedzUsuńAle i są czułe, wrażliwe i potrafią wspierać się wzajemnie:)
UsuńI jasna sprawa, ale gdy czujesz, że są to słowa szczere...to usłyszeć pewne słowa to piękna sprawa:)
Znasz się na fizyce kwantowej? :O
OdpowiedzUsuńŻyczenia powinny brzmieć ciut inaczej - żeby nam kobietom żyło się lepiej z mężczyznami ;)
A znam, znam XD
UsuńMyślę, że to po prostu działa w dwie strony XD
ja się boję komplementów, panicznie.
OdpowiedzUsuńDlaczego?
UsuńKomplementy, komplementy ... Parę ich słyszałam. Ale nasz świat jest tak skonstruowany, że jeden świat - kobiet będzie stykał się z tym drugim. Chociaż w moim otoczeniu zawsze było większość mężczyzn.
OdpowiedzUsuńA u mnie ostatnio jakoś więcej kobiet ale...wcale a wcale mi to nie przeszkadza:)
UsuńNr 2 i nr 5 najbardziej mnie urzekły. Cóż - pozazdrościć. Jest taki gatunek ludzi, obok których nikt nie może przejść obojętnie. Jedni ich kochają, inni nie znoszą (ale raczej większość kocha), ale mają w sobie to "coś". I widać że to takich należysz :D
OdpowiedzUsuńJa myślę, że każdy człowiek ma w sobie coś, wobec czego trudno przejść obojętnie, ale po prostu czasem ludzie są bardziej jaskrawi, bo taką mają naturę. I bywa łatwiej znaleźć im ludzi, którzy zobaczą to, co trzeba doceniać. Ale przeca, nie ilość, a jakość:)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńSama jestem na takie komplementy bezpośrednie i ukryte bardzo wyczulona :D No co, w końcu tylko ludźmi jesteśmy, każdy potrzebuje sobie ego podbudować trochę.
OdpowiedzUsuńA słowa, które usłyszałaś... piękne. Nr 7. trochę śmiechłam, ale pewnie gdyby ktoś mi tak powiedział to bym zacieszała XD
I może to nie jest taki zły pomysł spisać te dobre słowa, poczuć trochę tego ciepła jeszcze raz :)
Dokładnie, mimo wszystko musimy jakoś w te piórka obrosnąć, no nie?:D
UsuńI też śmiechłam, ale czasem fajna taka tandeta nawet XD Od czasu do czasu i kicz potrzebny:)
I spisuj, spisuj też!
Wiele tych plusów z Dnia Kobiet w pracy...i tyle refleksji. :) Piękne słowa, sporo motywacji i przekaz, który pozostanie na dłużej ;)
OdpowiedzUsuńA i pewnie, prawie same plusy:) Chociaż w domu spędzany też pewnie byłby cudowny:)
UsuńOby, oby:)
Wiesz, mi się tylko przypomniało, jak moja współlokatorka, skomentowała kiedyś moją fascynację podczas oglądania meczu: "Marzenie każdego faceta - laska znająca się na piłce" - a mówiła to z taką pogardą, że ryczałam ze śmiechu. xD
OdpowiedzUsuńA mi i tak najbardziej zapadają w serducho komplementy mojego dziadka, który chwali się wszystkim, że ma najładniejszą wnuczkę w gminie! xD I bez narcyzmu - nie ważne czy inni tak myślą, ważne, że on jest taki dumny. <3
A widzisz, to też komplement i zaleta jednak, ale cóż..mówione z pogardą zmieniło się w komplement niechcący XD
UsuńA to naprawdę musi być cudowne:)
Cudowne słowa :)
OdpowiedzUsuńA tak na marginesie zastanawiałam się czy Ty masz taką świetną pamięć czy wszystkie ważne rzeczy gdzieś zapisujesz?
Część naprawdę dobrze pamiętam i wiesz, postawię gdzie indziej przecinek, ale sens ten sam. A niektóre słowa faktycznie mam zapisane:) Na mailach choćby albo...w postach na dawnym blogu XD
Usuń