wtorek, 8 marca 2016

O kobietach, których nie ma, czyli o tym, że warto przypomnieć sobie parę słów w Dniu Kobiet

Dzień Kobiet spędziłam w pracy. Jednak, pomimo tego, że w święta ponoć niefajnie jest pracować, to pachnące goździkami i dawnymi nawykami z PRL- u święto w pewien sposób nie mogło wyglądać lepiej.

Może dlatego, że w pewien sposób spędziłam je w jakiejś prawie-tylko- kobiecej wspólnocie. Nie jest tajemnicą, że na moim oddziale w Domu Dla Tych, Których Nikt Nie Chce pracują prawie same kobiety, w różnym przedziale wiekowym. Mężczyźni stanowią tam mniejszość, panuje typowo estrogenowa atmosfera. I pomimo tego, że nieraz praca z prawie samymi kobietami bywa piekłem, wyczuwa się pewną wspólnotę. Bo zdarzają się kłótnie, fochy i tupanie nóżką. Zdarzają się plotki, bogowie, istny ocean plotek. Ale mimo to, dogadujemy się, wspieramy i rozumiemy, tak jak tylko kobiety potrafią siebie zrozumieć. W Domu traktujemy się trochę jak w rodzinie, w której ja akurat jestem najmłodszą córką, tym trochę nadmiernie głośnym i rozbrykanym dzieckiem, któremu tak wiele się odpuszcza.

W Dzień Kobiet jednak na oddziale w Domu nie pracowały tylko kobiety. Na zmianie był jak zawsze, od poniedziałku do piątku, starszy z fizjoterapeutów i Błazen, jedyny facet, z którym możemy mieć nocki. Te, które okupione są bólem brzucha przez śmiech, bo to z reguły przez jego żarty płaczemy i zwijamy się, rechocząc niemiłosiernie i budząc nieraz panią dyrektor, która mieszka tuż nas naszym oddziałem.

W Dzień Kobiet okazało się, że jest więcej panów, na których czasem nie zwracamy aż takiej uwagi. Pan Dyrektor, Pan Złota Rączka, Pan z Kancelarii...och, rety. Okazało się, że każdego tego dnia trzeba wyściskać, wycałować, czując łaskotanie zarostu na twarzy. Bo każdy z nich pamiętał, sypnął groszem, żeby każda z nas dostała piękną, czerwoną różę.

W Dzień Kobiet też usłyszałam kolejne budujące słowa. Fajny komplement. Rzucony od niechcenia. Pachnący prawdą, a nie durnym zagadywaniem, którego tak nie znoszę.
Rano przeżyłam szok, gdy w palarni zobaczyłam Błazna palącego szluga. Jakim cudem? Przecież nie palił dwa lata! Okazało się, że na jednej nocce tak jakoś, przez Malboro, które miała jedna z dziewczyn, zaczął na nowo.
Cóż, jest dorosły, niech robi co chce. Na pewno mu to nie pomoże przy paru jego problemach ze zdrowiem, ale skoro musi...nie moja sprawa.
Niby nie moja, ale przez cały dzień Błazen próbował namówić mnie, żebym z nim zapaliła. Nie palę przecież od lipca, zdarzyło mi się parę papierosów po pijaku, nie powiem że nie. Ale od paru dni mam straszliwy kaszel, infekcję dróg oddechowych, więc może i bym się złamała, bo urok i dar przekonywania to Błazen ma, ale to bolące gardło...cóż, nie chciałam pogarszać sprawy.
Cały dzień nie dawał mi spokoju. W końcu poszłam z nim do palarni, sama jednak nie paląc.
-Szkoda, że nie zapaliłaś, bo ja spalę tą paczkę i przestaję.
Okazało się, że Błazen chciał koniecznie ze mną spalić papierosa. Tak od niechcenia. Po prostu. Bo, jak to stwierdził, dobrze zapalić z kumplem.
Bo jestem świetnym materiałem na kumpla, jak usłyszałam. W ogóle, jestem taką fajną kobietą, jak mi potem powiedziano, że można ze mną i się pośmiać z każdego tabu, można poważnie porozmawiać, można ze mną konie kraść. I w ogóle, można Mężowi zazdrościć, że na mnie trafił.

Można by więc ze mną było zapalić. Można by się było ze mną spić. Można by było robić dużo fajnych innych rzeczy, już nie tylko konie kraść, bo to oklepane, a to, że mam duży tyłek nie przeszkadza, bo chociaż jest co klepnąć.

Miłe słowa, które trochę podbudowały moje nadwątlone ego. Słowa niewymuszone, rzucone prawdziwie, nie tandetne komplementy o pięknych oczach albo spadaniu z nieba.

Wracałam do domu i tak sobie pomyślałam o tej całej naszej kobiecości. O naszej sile, wrażliwości i pięknie, którego często same nie dostrzegamy. Bo każda z nas je w sobie nosi, to niepowtarzane kobiece ciepło, elastyczne serce i oczy, które dostrzegają więcej światła i cienia niż oczy tych, którzy mają w sobie więcej męskiego pierwiastka.
Jesteśmy częścią natury, która jest konieczna, bez której świat upada, a której często same nie dostrzegamy.
Same musimy docenić w sobie wiele rzeczy, do wielu dojrzeć, dostrzec.
Gdybałam i gdybałam, ale tak sobie pomyślałam...jednak, cholera, jeden pierwiastek musi uzupełniać drugi. Jednak, mimo wszystko, istniejemy w pewnych zderzeniach. Nasza kobiecość ociera się o męskość w zmysłowym tańcu świata i to dzięki męskości, nie tylko w naszym „sisterhoodzie” w który święcie wierzę od jakiegoś czasu możemy ją odkrywać.
To często męskość stanowi o naszej kobiecości. I niekoniecznie ta erotyczna, bo inaczej w pewien sposób homoseksualizm nie miałby racji bytu. Zderzamy się z męskością, jako kobiety, w rozmaity sposób. Nasza Blask Księżyca ociera się o Światło Słońca, widzimy swoje oczy odbite w oczach naszych ojców, braci, dziadków. Kolegów z ławki. Ale i ostatecznie, wiele z nas widzi też je w oczach kochanków, partnerów, mężów.

Kobiecość styka się z męskością. I to męskość w pewien sposób ją w nas kształtuje.
Nieraz zdarzy się, że to kształtowanie jest bolesne. Jak dla mnie było bolesne spojrzenie mojego ojca, kilku mężczyzn na mojej drodze. Ale nie o tym chcę dzisiaj mówić, nie to wspominać.
Przez te słowa, wypowiedziane od niechcenia, przez tą sympatię, te żarty, które razem dzisiaj robiliśmy, przypomniały mi się te dobre spojrzenia.
Wiele pięknych słów. Tych, które tez zbudowały moją kobiecość. Te, które chcę zapamiętać, te, które budują moje ego. Bo i je nieraz trzeba karmić i w piórka stroić.
Wiele komplementów, różnego rodzaju, które zapadły mi w pamięć. Chcę je sobie przypomnieć. Chcę je gdzieś zapisać, żeby stały się bardziej realne. Słowa które pamiętam, nieraz nie dosłownie, ale ich ogólny sens. Słowa, które pamiętam słowo w słowo. Te, które słyszałam od kumpli i kochanków, przypadkowych mężczyzn i tych najważniejszych. Niech wirują. Niech się staną.

10. Dobra, będę z tobą szczery- powiedział już nieźle pijany patrząc mi głęboko w oczy, zniżając głos do zmysłowego szeptu- Nie jesteś klasycznie ładna. Mało kto by powiedział, że jesteś obiektywnie ładna. Nie masz długich blond włosów do pasa, wielkich niebieskich oczu, wielkich cycków. Ale masz w sobie coś...coś- szukał przez chwilę słowa- wyjątkowego. Coś, co sprawia, że chce się ciebie poznać, a im dłużej facet cię poznaje, tym bardziej chce cię rozbierać, ze słów i z ciuchów. I zobaczyć, co masz pod spodem. - te wyjątkowo zapadły mi w pamięć. Pamiętam tamten bar, do którego razem się wybraliśmy a potem siedzenie w jego domu i sączenie wina. Pamiętam, jak skończyła się tamta noc, naszą wspólną rozkoszą. Jego szczerość, tą pewność siebie i to, jak na mnie patrzył. Byłam tak cholernie młoda, za chuda, nieforemna- ale czułam się już piękną, dorosłą kobietą. Do dzisiaj nieraz pewien rodzaj spojrzenia sprawia, że czuję się jak wtedy. Pewien rodzaj szeptu. Dotyku. I to cholernie wspaniałe uczucie.

9. Kochanie, jesteś tak zajebista, że chciałbym, żeby nastała już zombieapokalipsa i mógłbym z tobą zabijać jebane zombie!- trochę żartobliwe słowa, wykrzyczane kiedyś w euforii przez tego najważniejszego. Kto jak kto, ale on wie, że w swojej kobiecości jestem też najlepszym kumplem, z którym można nie tylko konie kraść ale i ...zabijać zombie. A może i skakać przez bramę ( wtajemniczeni będą wiedzieć ). I kto jak kto, ale tylko on w żarcie potrafi znaleźć drogę do mojego serca. Bo wie, że jestem taką kobietą, która takie żarty kocha. Nie ma lepszego uczucia niż to, jak mężczyzna traktuje naszą kobiecość na równi, nie ma lepszego uczucia niż bycie po prostu dla mężczyzny fajnym partnerem w śmiechu ale może i wojnie. Niż zaufanie, które pokłada się w kumplu.

8. Cholera, zazdroszczę twojemu mężowi. Wiesz że nieraz myślałem o ślubie i wiem, że chciałbym, żeby to była taka dziewczyna jak ty. Chciałbym na taką trafić. Bo z jednej strony niby jesteś wyluzowana, klniesz, palisz i bijesz się w barach, z drugiej...mało znam tak czułych i opiekuńczych kobiet. Takich, które byłby doskonałymi żonami i matkami, bo potrafią to wszystko połączyć. Taki jakby ideał, o którym śnimy, ale się od tego nie przyznamy i ostatecznie lądujemy ze sfrustrowanymi, wiecznie zazdrosnymi blondynkami- słowa przyjaciela, pewnego wieczoru, gdy wypiliśmy o jedno piwo za dużo. Słowa mówiące o pragnieniu, nie mnie jako kobiety, a pewnego wizerunku, doznania siły pewnych archetypów, które w sobie łączę. Słowa mówiące o tęsknocie za czymś, uzupełnia męski pierwiastek i za czymś, co nosi w sobie każda z nas- ale nie każda potrafi sobie uświadomić. A potem wszystko w kobiecie walczy i staje się sfrustrowana. Piękne słowa, które zapały mi w pamięć, które mnie zaskoczyły, bo cóż...przejrzał mnie. Jak mało kto wtedy, parę lat temu mnie przejrzał. I nie mogłam już zaprzeczać...bycia TAKĄ kobietą.

7. Masz w oczach tajemnicę, którą chciałbym odkrywać całą noc.- jedyny tandetny podryw w barze, który mi się spodobał. Facet miał duszę poety, pachniał wiśniowym tytoniem (moim ulubionym wówczas) i był trochę zgorzkniały. Za te oczy dostał jeden doskonały w moim mniemaniu pocałunek. Ciekawe, czy pamięta z niego cokolwiek. Ja zapamiętałam i uśmiecham się przez to szczenięce wspomnienie.
Czasem nawet dobrze jest się poczuć tak tandetnie adorowaną. No bo która z nas tego nie uwielbia?

6. Serio, nigdy nie myślałem, że z jakąkolwiek kobietą przegadam całą noc o fizyce kwantowej! Jesteś świetna! - może tak nie wygląda, ale dla mnie to komplement. Bo zaskoczyłam swoim intelektem, który jest dla mnie ważniejszy niż ładne oczy. Bo stanowi o cholernie dużej części mojego ja i cóż..łechce próżność. No bo cholera, jak każda baba, jestem próżna. Zwłaszcza w kwestii inteligencji. Mądra jestem, a co! I oni to wiedzą!


5. Nie wiem z jakiej gliny jesteś ulepiona....w najtwardszej. Nigdy się nie poddasz, prawda?- milczę, wiem, ze nie mam nic mówić. -Nie wiem z jakiej gliny, jesteś jak skała, twarda jak skała, chociaż nie, bo i one po latach ulegają cholernej erozji, wypłukują się, niszczy je czas a...ty z czasem jesteś coraz silniejsza. Można się na tobie oprzeć jak na skale, ale nie jesteś zimna jak skała. Jesteś ciepła. Masz w sobie tyle ciepła i..i miłości. Nie wiem z czego jesteś zrobiona, z jakiej gliny jesteś ulepiona. Ale wiem, że jesteś piękna, jesteś dobra, mądra. Czuła. I cholernie, tak cholernie silna. Wiem, że cię kocham i nawet jeśli nieraz w to wątpisz to...- przerywam mu, całując jego wilgotne we wzruszeniu uta. Tyle wystarczy. A jutro znowu trzeba wyruszyć. - słowa, które już padły na tym blogu. Te, które usłyszałam od Męża podczas zeszłorocznej wędrówki, po jednym z największych kryzysów jaki nas dopadł, po tym, jak myślałam, że upadniemy, nasz związek się rozpadnie w drobny mak. Słowa, które mówią o mojej kobiecej sile, którą można kochać. Którą można podziwiać. Przy której można się ogrzać i dzięki której miłość potrafi przetrwać wszystko. Słowa, które mówią o kobiecej sile, która uzupełnia męską. Czy czegoś więcej potrzeba, by tworzyć, zamiast burzyć?

4. Zmieniłaś moje życie. Sprawiłaś, że chcę żyć. Sprawiłaś, że chcę się starać. I czy będziesz w moim życiu w ten czy inny sposób, wiedz, że to dzięki tobie znalazłem odwagę. Siłę. Dajesz mi siłę sobą. Swoim ciepłem. I to jest tobie piękne. Nieważne, jak to się potoczy. Dziękuję ci za to, że jesteś takim człowiekiem. Taką piękną kobieta. Dziękuję za ciebie w swoim życiu. - słowa, których nie usłyszałam. Słowa, które przeczytałam, których parę lat temu nie chciałam przeczytać. Nie chciałam, bo nie chciałam, by pewne odczucia doprowadziły do pewnych zdarzeń. Nie chciałam tak samo, by pewne rzeczy się powtórzyły. Stało się. Jednak, mimo to, to piękne słowa. Tak samo jak wiele innych, które do mnie skierował ten mężczyzna, który był przyjacielem, a chciał być kimś więcej. Jak mało kto widział we mnie pięknego człowieka i piękną kobietę, aż nieraz bywało mi głupio. Teraz, gdy pewne wody się uciszyły, wspominam już, jakie to piękne i...nieraz za jego słowami tęsknię. Nieraz spoglądam na siebie jego oczami i trudno aż uwierzyć, jak można mnie tak widzieć. A jednak. To mimo pewnych kłopotów nieraz, buduje. I dzisiaj skupię się na tym.

3. Chciałbym z tobą spędzić resztę życia- słowa, które słyszałam...nieraz. Od wielu mężczyzn. Co śmieszne, wtedy, gdy byłam nastolatką i perspektywa całego życia razem była jakąś niezrozumiałą abstrakcją. Słowa, które usłyszałam w końcu od mężczyzny, który uklęknął przed operą w Poznaniu i...z którym resztę tego życia zgodziłam się spędzić. Czy wypowiadane w euforii, uniesieniu po seksie, czy prawdziwie, z pełną świadomością i odpowiedzialnością zawsze są trafnym, dobrym komplementem. Bo cholera, trzeba naprawdę być fajnym człowiekiem, jeśli ktoś przez chwilę pomyśli nawet, że chciałby z tobą spędzić CAŁE życie.

2. Muszę cię namalować. Muszę utrwalić twój uśmiech, twoje oczy, twoje ciało. Muszę cię namalować. Rozumiesz? Muszę. Jesteś taka piękna, że muszę. Błagam cię, zgódź się. - łatwo się domyślić, kto wypowiedział te słowa. Ten, któremu pozowałam. Ten, przed którym zrzuciłam swoje ubranie nie tylko po to, żeby iść z nim do łóżka. Ten, który chciał utrwalić choć trochę mojej ulotnej duszy na płótnie. Ten, dzięki któremu poczułam się piękna całkiem inaczej niż podczas seksu. Całkiem inaczej pożądana. Serio, może być większy komplement dla kobiety, niż prośba, tak żarliwa, o pozowanie?!


1. Moja miłość do Ciebie jest potężna, jak wicher który łamie najpotężniejsze drzewa. Moja miłość do Ciebie jest niezliczona, jak wszystkie gwiazdy naszego nieba. Nie istnieję bez Ciebie, jak Słońce nie może istnieć bez Księżyca. Nie istnieję bez Ciebie, nie żyję bez Ciebie, jak nie może żyć ziemia bez wody. Dopiero gdy cię poznałem, zrozumiałem, co znaczy zaspokoić pragnienie. Dopiero gdy cię dotknąłem, zrozumiałem, co znaczy wielki głód, który można zaspokoić tylko jednym uczuciem. Dopiero gdy cię miałem, zrozumiałem, co znaczy żyć.- może być wspanialszy komplement. Wspaniałe wyznanie miłości. Słowa, które mówi mężczyzna, którego pierwiastek swoją kobiecością i miłością się uzupełnia. Słowa najważniejsze. Jedne z wielu, jedne z niewielu zapisanych. Bo takich wyznań słyszę od niego wiele. Każdego dnia. Widzę w jego oczach.
Myślę, że to buduje moje ego jako kobiety na dobre.

Dużo w moim życiu padło dobrych słów, jak i złych. Dużo w moim życiu tego pięknego obrazu kobiecości, jak i tandetnych podrywów, które przyprawiają o mdłości. Dużo obelg. Ale nie o tych miałam.

Dzisiaj rano myślałam o wielu kobietach. Tych, które kocham jako swoje siostry. Tych, które rozumieją Księżyc i czekają albo na pełnię, albo na nów. Tych, które mają w sobie ciepło o tych, którym trochę ich brakuje.
Myślałam o siostrach, o tym, jak musimy się wspierać. Afirmowałam w ich kierunku, każdej z osobna i wszystkich razem.
Wieczorem, po dniu pełnym śmiechu i kilku komplementach myślałam też o mężczyznach. O tym, jak to przy nich nieraz stajemy się „supergirl”. O tym, jak przez nich nieraz łamie się nasze siostrzane przymierze, które mimo wszystko się zrasta.

Może już trochę późno. Może już kończy się nasze święto i mało która z nas dostała rajstopy, dziś bardziej możemy liczyć na kwiaty.
Jednak, mimo to, myślę, że warto, żeby każda z nas, świadoma swojej własnej wewnętrznej siły, świadoma siostrzanego wsparcia które czai się gdzieś za rogiem, przypomniała sobie, że istnieje też wspaniała męskość, która nas buduje. Która jakoś tworzy naszą kobiecość.
Warto, żeby każda z nas przypomniała sobie wspaniałe zderzenia. Słowa naszych kumpli i kochanków. Naszych braci i dziadków. Tych, którzy nas wspierali.
Razem stanowimy wspaniałą całość.
I to dla nich możemy być „kobietami, których nie ma”

Przypomnijcie więc sobie najwspanialsze słowa. Albo te zabawne. Albo te wzruszające. Jedne z wielu. Wyjątkowe.

A tymczasem, po wylaniu myśli, wracam do swojej męskości, która złamała naszą tradycję i nie kupiła mi kalafiora. Wracam do swojego mężczyzny, od którego dostałam czerwonego kwiatka w doniczce, żywego, o którego będę mogła się troszczyć, jak to kobieta- ponoć ta zawsze musi się czymś opiekować i coś hodować. Wracam do tego który mówi o miłości, nieraz żarliwie, a nieraz żartobliwie. Tego, który w tantrze byłby moim idealnym uzupełnieniem.

A wam, moje panie przede wszystkim życzę łaskawego światła księżyca....w sobie. A panom, żeby choć trochę łatwiej się z nami żyło pod blaskiem słońca. Żebyśmy zawsze były tymi, „których nie ma”.



Kobiety, których nie ma,
pieniądze mają własne,
kobiety, których nie ma,
czekają, aż ja zasnę,
kobiety, których nie ma,
odchodzą zawsze pierwsze,
kobiety, których nie ma
czytują nasze wiersze -
te - niepojęte,
te - wyklęte,
te - zawzięte,
niezrozumiane... Ech!...
Te - niepojęte,
te - wyklęte,
te - zawzięte,
niedocenione... Ech!...
Kobiety których nie ma
są milsze od tych, co są
Kobiety których nie ma
z poranną wstają rosą
Kobiety których nie ma
trafiają prosto w serce
Kobiety których nie ma-

wciąż więcej was i więcej...

38 komentarzy:

  1. Ale to ładnie napisałaś. W kobietach siła-chociaż często sobie tego nie uświadamiamy....
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamykamy po prostu na to oczy. A dlaczego? Pojąć nie mogę.

      Usuń
  2. Bardzo miło się czyta gdy kobieta tak inteligentnie mówi o kobiecości - już mam dość radykalnych feministek z telewizji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy, ja nie powiem, że nie jestem feministką w jakimś tam sensie- a raczej, nie jestem feministką źle rozumianą, jak te w TV właśnie:D Uznaję pełną równość i uzupełnienia i uważam, że do piękna sprawa, a to, jak ludzie chcą się uzupełniać, to też ich wolny wybór:)

      Usuń
  3. Nie znam Cię osobiście, ale musisz być rzeczywiście niezwykłą osobą. Czytając notki, sprawiasz wrażenie kogoś, kogo chce się poznać i chętnie zapaliłabym z Tobą papierosa, jeśli w ogóle bym paliła :D
    A jeśli chodzi o Dzień Kobiet, to życzyłabym nam wszystkim, żebyśmy dostrzegały tę siłę, która w nas drzemie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie palę, ugadać możemy się na piwo XD Jeśli pijesz XD
      Otóż to, my, kobiety, za często o tej sile zapominamy.

      Usuń
  4. I pomyśleć, że ja nigdy nie słyszałam i pewnie nigdy nie usłyszę nawet jednej dziesiątej tych słów. Zaczynam żałować, że nie przepadałam nigdy za romantykami ;) Na fanów fizyki kwantowej jak do tej pory też nie trafiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez przesady. Po prostu nie zapadły w pamięć a też i fakt że...miałam zawsze szczęście do facetów, co ładnie mówią, tak jak mówisz, romantyków, nawet mój mąż to w końcu skryty romantyk :D Ale samo kocham cię, zrobiłaś wspaniałe śniadanie itp. to cudne komplementy, nawet, jak ktoś ich tak ładnie nie ubiera w słowa:)

      Usuń
  5. Mam takie wrażenie, że niewiele jest kobiet tak pewnych swojej kobiecości. Wiele z nich próbuje te niepewność w taki czy inny sposób zatuszować i wydaje nam się, że spotykamy ich mnóstwo, a ostatecznie... prawie ich nie widujemy.
    A Ty, jak Cię tak czytam, otaczasz się niezwykłymi ludźmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Nasza kobiecość, różnie definiowana, rozkładana na czynniki pierwsze, szarpana społecznie jest często przez same kobiety gubiona. Nic dziwnego w tym chaosie. Jednak,mimo wszystko, udaje się ją znaleźć, w ten, albo inny sposób:)
      I prawda, mam ich wielu dookoła siebie:)

      Usuń
    2. Da się, ale trzeba chcieć. A mnie się wydaje, że... Kobietom się właśnie wydaje, że ją mają i same siebie oszukują. A pewnego dnia odkrywają, że "całe życie czegoś im brakuje, ale nie wiedziały czego" i nagle dochodzą do wniosku, że mimo tej całej otoczki wcale nie czują się kobieco.
      To widać. To skarb :)

      Usuń
    3. Otóż to. Ale w ogóle, jako ludzie, kochamy się przecież oszukiwać, prawda? Nie tylko w tej kwestii niestety.

      Usuń
  6. Ten tandetny komplement pod siódemką zwalił mnie z nóg po prostu :D Od razu widać, że artysta XD
    Za to ten pod szóstką - rozumiem doskonale, bo też lubię, jak ktoś mówi, że jestem inteligentna (dla blondynki to o wiele ważniejszy komplement, niż każdy inny, ach te stereotypy...).
    "Supergirl" - Twoja piosenka :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Artyści najlepiej komplemencą, a jak nie, to chociaż namalują twój portret albo napiszą ci piosenkę, polecam na podnoszenie swojej wartości XD
      I raczej. Wygląd przemija, intelekt- nie. Wiadomo, co więcej warte i co powinno być dostrzegane:D
      No twoja też :D Więc pjona :D

      Usuń
    2. Hahahahaha, skorzystam! :D
      Kiedyś taki fajny cytat znalazłam o tym, że uroda przemija xd Inteligencji nikt nam nie zabierze, i miło, jak ktoś docenia nie opakowanie, a wnętrze :).
      Pjona! 5 :))

      Usuń
    3. Otóż to. Chyba, że dopadnie nas Alzheimer, on zabiera XD

      Usuń
  7. całkiem niezły zestaw komplementów, z pewnością panowie gdy je wypowiadali musieli mówić szczerze, no cóż warto było przeczytać, ponoć za mało mówię komplementów mojej wybrance, będzie jak znalazł na odpowiednie chwile, może coś z nich skorzystam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, słyszałam też wiele nieszczerych komplementów albo..szczerych obelg XD Ale chciałam skupić się na tych fajnych rzeczach:) I jednak my, kobiety, nawet jak wiemy, że nas się kocha, lubimy to słyszeć, tak samo jak komplementy, nawet jak mówimy, że nie trzeba :D Więc, do dzieła XD

      Usuń
  8. Kobiety są jakie są. Trochę zawistne, czasami fałszywe, chamskie i bezkompromisowe. Zazwyczaj egoistki i wszystko musi być tak, jak my chcemy. No cóż, kobieta też człowiek i mylić się może, a faceci są po to żeby im to wybaczyć, bo kobieta kobietę zrozumie i tak tworzy się ta wspólnota :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeżeli chodzi o komplementy, to hmm... Niektórzy panowie są zbyt wylewni, dlatego z ich ust wydobywa się zbyt wiele przesadnych słów. Wiemy, że jesteśmy wyjątkowe, ale należy to podkreślać subtelnie i delikatnie w każdej sytuacji, nie raz do roku, potokiem przesadności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale i są czułe, wrażliwe i potrafią wspierać się wzajemnie:)
      I jasna sprawa, ale gdy czujesz, że są to słowa szczere...to usłyszeć pewne słowa to piękna sprawa:)

      Usuń
  10. Znasz się na fizyce kwantowej? :O
    Życzenia powinny brzmieć ciut inaczej - żeby nam kobietom żyło się lepiej z mężczyznami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A znam, znam XD
      Myślę, że to po prostu działa w dwie strony XD

      Usuń
  11. ja się boję komplementów, panicznie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Komplementy, komplementy ... Parę ich słyszałam. Ale nasz świat jest tak skonstruowany, że jeden świat - kobiet będzie stykał się z tym drugim. Chociaż w moim otoczeniu zawsze było większość mężczyzn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie ostatnio jakoś więcej kobiet ale...wcale a wcale mi to nie przeszkadza:)

      Usuń
  13. Nr 2 i nr 5 najbardziej mnie urzekły. Cóż - pozazdrościć. Jest taki gatunek ludzi, obok których nikt nie może przejść obojętnie. Jedni ich kochają, inni nie znoszą (ale raczej większość kocha), ale mają w sobie to "coś". I widać że to takich należysz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że każdy człowiek ma w sobie coś, wobec czego trudno przejść obojętnie, ale po prostu czasem ludzie są bardziej jaskrawi, bo taką mają naturę. I bywa łatwiej znaleźć im ludzi, którzy zobaczą to, co trzeba doceniać. Ale przeca, nie ilość, a jakość:)

      Usuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Sama jestem na takie komplementy bezpośrednie i ukryte bardzo wyczulona :D No co, w końcu tylko ludźmi jesteśmy, każdy potrzebuje sobie ego podbudować trochę.
    A słowa, które usłyszałaś... piękne. Nr 7. trochę śmiechłam, ale pewnie gdyby ktoś mi tak powiedział to bym zacieszała XD
    I może to nie jest taki zły pomysł spisać te dobre słowa, poczuć trochę tego ciepła jeszcze raz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, mimo wszystko musimy jakoś w te piórka obrosnąć, no nie?:D
      I też śmiechłam, ale czasem fajna taka tandeta nawet XD Od czasu do czasu i kicz potrzebny:)
      I spisuj, spisuj też!

      Usuń
  16. Wiele tych plusów z Dnia Kobiet w pracy...i tyle refleksji. :) Piękne słowa, sporo motywacji i przekaz, który pozostanie na dłużej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i pewnie, prawie same plusy:) Chociaż w domu spędzany też pewnie byłby cudowny:)
      Oby, oby:)

      Usuń
  17. Wiesz, mi się tylko przypomniało, jak moja współlokatorka, skomentowała kiedyś moją fascynację podczas oglądania meczu: "Marzenie każdego faceta - laska znająca się na piłce" - a mówiła to z taką pogardą, że ryczałam ze śmiechu. xD
    A mi i tak najbardziej zapadają w serducho komplementy mojego dziadka, który chwali się wszystkim, że ma najładniejszą wnuczkę w gminie! xD I bez narcyzmu - nie ważne czy inni tak myślą, ważne, że on jest taki dumny. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, to też komplement i zaleta jednak, ale cóż..mówione z pogardą zmieniło się w komplement niechcący XD
      A to naprawdę musi być cudowne:)

      Usuń
  18. Cudowne słowa :)

    A tak na marginesie zastanawiałam się czy Ty masz taką świetną pamięć czy wszystkie ważne rzeczy gdzieś zapisujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Część naprawdę dobrze pamiętam i wiesz, postawię gdzie indziej przecinek, ale sens ten sam. A niektóre słowa faktycznie mam zapisane:) Na mailach choćby albo...w postach na dawnym blogu XD

      Usuń