czwartek, 7 stycznia 2016

O tym, dlaczego "Z archiwum X" jest najlepszym serialem jaki powstał, czyli też parę słów o tym, dlaczego nie śmieję się z paranoików i ludzi "nawiedzonych"

Frida się starzeje, zdecydowanie. 
Ale „starzeje się” nie jest tu bynajmniej wyrażeniem pejoratywnym. Po prostu, coraz częściej mi się nie chce nie chce mi się szukać doznań na siłę, w niezliczonych imprezach, w niezliczonych spotkaniach, dziwnych działaniach. Tak często nie chce mi się szaleć, wolę szaleństwo domowe, wypośrodkowane, szaleństwo a dużej ilości herbat i wtulenia się w Męża po tym, jak zrobi mi idealną carbonarę, bo przecież „robił w gastro”.
Starzeję się, co nie znaczy, że nie poddaję się i katorżniczemu treningowi zarządzonemu przez Męża właśnie, bo przecież we wrześniu najtrudniejsze trasy Słowackich Tatr i przecież „nie mogę tam zginąć”. To nic, że bolą nogi, boli brzuch, mięśnie napięte. Wyrobią się.

Ale i pomiędzy treningami trzeba odpocząć, gdy ma się ostatni dzień przed pójściem do pracy po całym tygodniu wolnego ( serio, praca po 12 godzin się opłaca!). Spokój, choć brzuch boli od treningów i od zjedzenia prawie kilograma liczi we dwoje podczas oglądania na nowo „Z archiwum X”- do tego z kolei zainspirowała nas na nowo Kaśka- Germanistka, która poinformowała nas, że w 2016 roku wychodzi nowy sezon tego kultowego serialu.
Czyżbyśmy znowu mieli przebrnąć wszystkie 9 sezonów, jak zrobiliśmy to jakieś 3 lata temu? No czemu nie! W końcu.. to najdoskonalszy serial, jaki kiedykolwiek wyprodukowano.

W ogóle, młodsi i starsi czytelnicy, pamiętacie doskonały klimat tego serialu? Na pewno pamiętacie. I do dzisiaj przechodzi was dreszczy, gdy słyszycie wyjącą muzyczkę z openingu.
Na pewno pamiętacie przystojnego Muldera i niedostępną tylko pozornie Scully.
Przecież tego serialu nie da się zapomnieć. Zwłaszcza, jeśli na początku lat 90- tych miało się te kilka lat i uciekało się z pokoju, gdzie grał telewizor i zaczynało się...upiorne...przerażające...

Ja przynajmniej jako dziecko panicznie się bałam, słysząc muzykę i nie oglądając nawet odcinka lecącego na TVP2 nie chciałam sama iść siusiu do łazienki, tym bardziej, że moja siostra była dla mnie wyjątkowo wredna i wmawiała mi, że po drodze trupy i duchy będą łapać mnie za kostki ( i serio, do dzisiaj, będąc u siebie w domu, gdy przebudzę się w nocy, w pierwszym odruchu boję się iść do łazienki- z tym, że wiem, gdzie ma to już korzenie).
Te 3 lata temu, zaczynając pierwszy sezon sądziłam, że nie będę w stanie zasnąć i nic po ciemku zrobić. Na pewno nie pójdę do łazienki i będę budzić swojego Męża, ażeby mnie uratował, zaprowadził za łapkę i poczekał stojąc nade mną aż się wysiusiam, jak to było po czytaniu przeze mnie „Lśnienia” Kinga i w paru innych, już mniej zabawnych przypadkach, których nie powodowały dziecięce, wcale nie skrywane, lęki.

Dziś wiem, zaczynając na nowo ten straszliwy, pierwszy sezon „Z archiwum X”, że ten serial jest jednym z najlepszych, jakie stworzono a ekipa kręcąca kolejne sezony musiała mieć niesamowitą zabawę. Zwłaszcza w moim ukochanym odcinku z cyrkowcami i złym bratem-bliźniakiem wrośniętym w brzuch ( pamiętacie ten odcinek moi drodzy?).

Z archiwum X” już nie przeraża i potwierdzam, David Duchovny, jako Mulder, a nie Hank Moody jest jeszcze bardziej seksowny ale…zastanawialiście się kiedyś, „co by było gdyby”? Co by było gdyby wszystkie teorie spiskowe nie były tylko fikcją, a pewną szaloną teorią? Bo gdy ogląda się ten serial będąc osobą dorosłą a nie dzieckiem, nie zwraca się uwagi na monstra, których jest naprawdę mało, a na intrygi, nie przerażają „potwory”, a przerażają ludzie i to prawie zerowe prawdopodobieństwo, że w każdym z tych odcinków może tkwić ziarno prawdy. Ziarno prawdy o manipulacji, o tym, jak wiele przed nami ukryte. Ziarno prawdy o tym, że przesadna racjonalność wpychana nam na siłę do rzeczywistości przesłania prawdziwy obraz tego, co może nas otaczać. Tego, co jest tylko na wyciągnięcie ręki.
A prawda gdzieś tam jest.

A co jeśli prawdziwe są spiski o UFO? Wierzę, że istnieje życie pozaziemskie, bo taka ilość przestrzeni nie może się marnować, ale śmieszne w pierwszym odruchu wydaje mi się, by uprowadzenia i historia Roswell miała być prawdą. A co jeśli wmawia nam się ową śmieszność, a my, jak zawsze idziemy za tym jak stado bydła? A może historie spiskowe pozornie zabawne są tworzone przez „ludzi z góry” i propagowane, byśmy śmiali się absurdu a tak naprawdę za tym wszystkim, tą zasłoną oparów śmiechu wariatów tkwi inna, jeszcze gorsza prawda?

A co jeśli historia z pszczołami przenoszącymi wirusy jakichś mutowanych chorób jako jadu, co jeśli użycie pszczół jako broni biologicznej nie jest jedynie śmiesznym wymysłem scenarzysty, wymysłem opartym na dziwnych historiach wielu „paranoików, schizofreników, ludzi z obsesjami”? A co jeśli eksperymenty firm farmaceutycznych, nie tylko w Afryce i na tubylcach ( to bulwersuje jedynie prze chwilę, prawda, bo to daleko…) są prawdą, tylko nieujawnianą? Co jeśli rządy wielu państw mają już broń, biologiczną, chemiczną, broń pochodzenia pozaziemskiego, która przekracza nasze najśmielsze wyobrażenia? Co, jeśli J.F.K. był zabity na zlecenie rząd amerykańskiego, bo był niewygodny dla senatorów? Co nawet z naszą cholerną brzozą ( haha, zostanę teraz okrzyknięta spiskowcem, ale nie, serio, brzoza i mnie bawi, nie przesadzajmy z „prawdziwymi absurdami”).

Wszystko to brzmi śmieszne, paranoicznie, tych, co to zgłębiają nazywamy dziwakami, w serialu Mulder miał cudne przezwisko (pamiętacie?) „Spooky” czyli „Nawiedzony”, siedział w piwnicy i ośmieszano jego pracę, żeby nie wyszła na jaw. Wszystko to śmieszne, bo jak UFO mogło porwać tego i tego czy jak, nie dowiedzielibyśmy się o spisku przeciw J.F.K i innym ważnym osobom?
Ano- zdaje mi się że nie i że bardzo mało wiemy o świecie. Tak, nazwijcie mnie teraz „Spooky”, ale…w dużej mierze jestem zwolennikiem teorii spiskowych. Nie ich fanatykiem, ale widzę w każdej z nich ziarno prawdy. Albo, co najmniej drugie dno.
Lubię wierzyć.
Chcę uwierzyć. Bo...na tym świecie nie wierzę tylko w niemożliwe.

Bądźmy szczerzy- jako małe ludziki, szaraczki z trudem pracujące na chleb, nie mające wielkich korporacji w szachu czy nie mający dostępu do wielkiej polityki- co my tak naprawdę możemy wiedzieć? Halo, czy kiedykolwiek liczyła się jednostka i tak zwana prawda?

Zacznijmy od tego, że nawet historia i fakty mogą być różne, zależy, kto wygrał daną wojnę i jak fakty przedstawił. Pamiętajcie, historię piszą zwycięzcy a tajemnicę o wersji nieraz i milionów istnień zabiera się do grobu. Dziwny przykład może z naszego podwórka- Katyń. „Czerwoni” byli trochę kiepscy w utrzymywaniu tajemnic, w spiskach i intrygach jak dla mnie, bo ich przywódca swojego czasu był prawdziwym paranoikiem a im intrygi nie wychodzą, ale jednak- wielu ludzi mimo wszystko wierzyło, że to kłamliwa propaganda. Wiem, wiem, nie żyłam w tamtych czasach, ale moja mama i moja babcia tak, powiedzmy, mam przekaz z pierwszej ręki.
Szczerze- nie tak trudno jest uciszyć tzw. prawdę. Tutaj czerwoni mieli swoją, podziemie polskie swoją i kto wie, czy gdyby nie wyginęli wszyscy, którzy przeżyli czas Katynia, chodzi mi o czas historyczny, to czy na 100, 200 lat nie byłby on tylko śmieszną teorią spiskową gdyby Czerwoni utrzymali się przy władzy? Nie chcąc urażać waszego patriotyzmu, szacunku do tych, którzy zginęli- zdaje mi się jednak, że by się im udało.

Kto wie, czy nie tak trudno zrobić wodę z mózgu, wmówić, że pewne rzeczy, zdarzenia z czyjejś perspektywy są śmieszne, jeśli tylko wie się, jak się do tego zabrać. Oj, a zdaje mi się, że wielu ludzi wie jak. Wiele ludzi u steru. Nasz rząd i nasi intryganci strasznie raczkują jeszcze, może za 50 lat, jeśli nic się nie zmieni dojdą do tego. Ale takie rządy Chin, USA, współczesnej Rosji, Japonii na temat nowych technologii…
Choćby, słynna sprawa samolotu B-52, który, jak dowiedziałam się od mojego Męża, był już wyprodukowany w 1954 roku. Społeczeństwo dowiedziało się o nim dopiero w latach 80-tych, gdy nie był już taką tajną bronią, bo powstały nowe technologie. Tyle lat tajemnicy? A jednak.

No przepraszam, my się nie liczymy. Więc nie łudźmy się, że jawnie mówią o wszystkim, co się dzieje, spowiadają się nam, jak sterują tępą, szarą masą, która ich utrzymuje ( nie, nie chcę nikogo obrażać, ale jednak zdaje mi się, że tak właśnie jesteśmy widziani, no przykro mi, ale czas to zrozumieć…), mówią jasno tak, mamy nową broń biologiczną i tak, porwaliśmy tyle i tyle osób, żeby ją przetestować.

Jeśli się nie liczysz, to może jednak coś w teorii spiskowej jest?
Naprawdę, w pierwszym momencie wydają się śmieszne a ich zwolennicy paranoikami, wariatami ale może..może mają trochę racji, że nie jesteś dla wielu niczym innym jak bydło prowadzone na rzeź i się nie liczysz, a to, co się dzieje na świecie przechodzi wszelkie pojęcie. Może to prawda, nie wiemy nic o prawdzie, nie wiemy nawet, czym ona jest, ale cholera, nie znamy nawet faktów, wszystko ma drugie dno. A czasem to, co zdaje się być najbardziej absurdalne okazuje się…najbardziej prawdopodobnym? Tylko my nie chcemy widzieć, bo łatwo nami sterować. Bo łatwo nam wmówić „taaa zajmuj się tym i tym, jesteś śmieszny, no weź, jak możesz, myśl trochę!” i to ironiczne myśl trochę zabija cały ten proces.

Jesteś niczym w machinie systemu świata, niczym, jednostką, a kto liczy się z jednostką, zatem jak możesz sądzić, że znasz prawdę? Spisek..cholera, to słowo może jest złe, ale skoro już się nim posługujemy, to spisek możesz wywęszyć wszędzie. I spisek nawet nie dotyczy już, jak mi się zdaje, pojedynczych osób które wymyślają nagle „o zrobimy tak i tak” ale owe spiski przechodzą z pokolenia na pokolenie. Jak to, żeby sprawić, że społeczeństwo głupieje. Spójrz na system edukacji. Czy jego pogarszanie nie mogłoby mieć korzeni w tym, że ktoś od paru pokoleń ma zamiar mieć tępe społeczeństwo, którym łatwiej sterować? Bo ja, choć to absurdalne może, mam nieraz takie wrażenie. Tylko nigdy nie dojdę do tego, kto ma w tym największy interes. Powiecie politycy? Dla mnie politycy, w każdym kraju to jeno figuranci. Ważna jest szara eminencja, marionetkarz, który pociąga za sznurki.

Spisek zaczyna się (warto spojrzeć na USA) choćby w parlamencie od lobby i łapówek. I co najśmieszniejsze- często w wielu krajach dzieje się to jawnie, nawet na oczach obywateli. A idzie to dalej i dalej ,bo ci, co przepuszczają wielką kasę w parlamentach to tylko znowu, figuranci, czasem też mało świadomi tego co robią. A jeśli zaczyna się to na takim szczeblu, na który znów, jednostko, nie masz wpływu to cóż…powodzenia, jeśli z pewnością stwierdzasz, że wiesz, jak działają koncerny farmaceutyczne i wierzysz, że wszyscy wiedzą, ile jaki kraj ma jakiej broni i jaką technologię.

Czasem może coś wycieknie, Jakaś informacja. Podobało mi się, jak wyszła informacja o skafander niewidzialności. Od razu wyśmiano, że to niemożliwe, nie w naszym stanie wiedzy, nie jesteśmy predatorami. Ale znamy podstawy fizyczne, więc..co za problem? Wyciekło, wszyscy wyśmiali, odeszło w zapomnienie.

Z wieloma rzeczami tak jest. Ja nie mówię, że święcie wierzę w wszystkie spiski, brzozę smoleńską, spisek szczepionkowy, spisek dotyczący WTC, spisek o samobójstwie Hitlera ale…ale gdy czasem nad innymi, a nawet tymi rzeczami się zastanowić, zawsze istnieje jakieś, nawet minimalne prawdopodobieństwo, że coś jest nie tak. Że może ktoś wie coś więcej, odwraca naszą uwagę. Że może absurd nie jest absurdem, jak w każdej miejskiej legendzie. Musimy tylko logicznie myśleć ale wiecie co?

I tak nigdy nie dowiemy się prawdy. Czasem warto pogdybać na temat choćby szpiegostwa życia prywatnego w internecie, zagrożeniu nową bronią chemiczną czy porwaniu przez UFO ale…nie mamy tyle samozaparcia, jako pionki, by dojść prawdy. Moglibyśmy zaryzykować, ale musielibyśmy wierzyć a nie tylko gdybać. Czasem chciałabym jeszcze bardziej wierzyć, jak jest na plakacie Muldera w „Z archiwum X” ale…wiem, że jestem tylko pionkiem. Elementem stada a nie mam samozaparcia. Wolę pogdybać, oglądając też ten serial, widząc wiadomości czy czytając kolejne w gazetach i nie wierzyć we wszystkie podane fakty. Wolę nie dać się otumanić, rozważać nieprawdopodobne w pierwszym momencie kwestie ale ja nie mam misji. Nie wierzę, że prawdą zbawiłabym świat. Nie wierzę, że bym do niej dotarła a nawet jeśli, gdybym ją poznała, w którejś w kwestii, czy przeżyłabym. Nie wiem, czy chciałabym wiedzieć większość z rzeczy.
Naprawdę nie wiem.
Czasem bowiem prawda nie wyzwala. Czasem dopiero niewoli.

I to jest smutne. Bo może wszyscy nami sterują, a my uznajemy się za wolnych. Wszyscy prawie wolimy swoje wygodne życie i wyśmiewamy tych nawiedzonych. Dlatego czasem się zastanowię i nie wyśmieję paranoika, bo może ten paranoik, jak kiedyś ten ze Sprawą Katyńską miał rację i ryzykował więcej, niż nam się zdawało. Może ten paranoik to ktoś ze swoją misją, a może, kto wie, może kiedyś któryś z indywidualistów zmieni świat. Choć wątpię, dlatego, że stado wtedy go wyśmieje, nawet, gdy zdobędzie dowody. Jesteście jak ja, prawda? Nawet, gdy coś was ukłuje, wolicie nie wiedzieć i teoriami tylko się bawić. Może dlatego ten świat wygląda jak wygląda. Hipokryci wolności osobistej w swoim małym światku wszędzie sterani z zewnątrz, przez media, bojący się muzyczki i pamiętający tylko potwory- nie prawdziwe potwory z fabuły, jakimi są ludzie.
A wiecie jaka smutniejsza myśl mi wpadła do mojego durnego łba? Że nie sterowani, nie wyzyskiwani skończylibyśmy jeszcze gorzej…no spójrzmy po sobie…
Człowiek to przecież najmądrzejsza istota na świecie. Ale i zarazem najgłupsza. Mam wrażenie, po lekturze pewnej książki, że stada owiec są mądrzejsze, niż nasze społeczeństwa...a i one mają pasterzy...

Ale, gdybać możemy i możemy. I może zrozumielibyśmy, jak zginął J.F.K ale...warto?

W każdym razie, Z archiwum X to najlepszy serial wszech czasów. Bo jakoś...ponadczasowy. A Mulder i Scully to najlepsza para bohaterów serialu, jaką wykreowano. W niektórych momentach można się wzruszyć, w innych umrzeć ze śmiechu a fabuła na tym nie cierpi. Tak, ten serial jest jednym z najlepszych, jakie kiedykolwiek stworzono. Ale trzeba do niego dojrzeć i poszukać też drugiego dna.

Boję się tylko, jak wyjdzie twórcom ZAX najnowszy sezon. Bo przecież...co z tym genialnym klimatem początku lat 90- tych? Czy Mulder i Scully ze smartfonem będą tak samo przekonywający? Czy ze stałym dostępem do internetu, ba, z internetem, ich szukanie spisków nie stanie się...śmieszne?
Boję się, że zabiją legendę. Dlatego oglądam, póki mogę.


A na koniec piosenka, która nieodzownie kojarzy mi się z serialem i jednym z moich ulubionych odcinków. Kto wie, dlaczego?XD


27 komentarzy:

  1. Czasem pewne rzeczy mogą się nam wbić w podświadomość po prostu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I...co w związku z tym? Nie bardzo rozumiem, do czego się odnosisz:)

      Usuń
    2. No do Twojej notki, a do czego niby :p

      Usuń
    3. Dobra, ale co ma podświadomość do teorii spiskowych?:D
      Albo do ZAX?:D

      Usuń
  2. Haha, jezu, wiedziałam, że owce zryły Ci mózg! Jesteś dzisiaj durna xD wiem, nie tylko dzisiaj. Ale od samego czytania mam ochotę znowu pokazać Ci tamten kapsel od tymbarka - zwolnij! :D
    Ej ja takie serialowe odczucia mam z Supernatural, ale niektóre odcinki są zjebane. Ale inne, właśnie czasem wzruszają, czasem bawią. No i oczywiście Doctor. Jak się ogląda Doctora to ciężko nie wierzyć w istoty pozaziemskie xD I teorie spiskowe. Bo czemu rząd brytyjski nie może być zakamuflowanymi kosmitami? :D
    I w ogóle, dzisiaj w robocie przeżywali to co się działo na sylwestra w Niemczech, te napaście na kobiety. I wymiana faktów, że tyle i tyle kobiet, tyle zgwałconych, tyle pobitych i teksty typu "gdzie ci niemieccy skinheadzi?". A ja rzuciłam tylko "o ile w ogóle to prawda". Kurde, inteligentni ludzie, a nie dopuszczają do siebie możliwości medialnej manipulacji? Zaczęło mnie to przerażać. Ludzie zaczęli mnie przerażać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zryły, wiesz, owca jest moim przeznaczeniem, zawsze miałam w sobie coś wełnistego:D I nie mam zamiaru zwalniać, zwolnię jak umrę :D
      To ja oglądałam i to i to i jednak...wolę ZAX. Bo to taka legenda, pierwowzór i serio, kocham Muldera. Poza tym, Mulder kocha łupać słonecznik, musiałam pokochać ten serial:D
      Bo nami cholernie łatwo zmanipulować. Starczy jedno zdanie, rzucone gdzieś w sieci obecnie i zaczyna się cała nagonka...serio, jesteśmy tępi. Jak owce bez pasterza wręcz :D Mnie kiedyś przerażali a dzisiaj...już mnie to nie przeraża, raczej smuci.

      Usuń
    2. Wiem, i to coś jest natarte selerem jeszcze xD wiem i dobrze, chociaż czasami mnie to przeraża, jak tak latasz xD
      Wiem, nic dziwnego. Znaczy, jak zwykle, nie oglądałam xD
      No właśnie i aż dziwne, że inni tego nie widzą tej. Wcześniej Paryż, teraz Niemcy, w międzyczasie Ewa Tylman i macie ludzie sensacje, żebyście za dużo o innych rzeczach nie myśleli. Przecież w wiadomościach prawie o niczym innym się nie mówi, tylko o jakichś tragediach. Nikt tego nie widzi? Zapytam P. co sądzi xD Przecież Polacy mają swojego polskiego sheperda, jezuska, który się obrazi jak nie umyjesz dla niego okien. Chuj, że umrzesz na półpaśca xD

      Usuń
    3. Dokładnie:) Nie ma co się przerażać, w końcu padam jak kończą mi się bateryjki:D
      No to musisz obejrzeć. Chociaż pierwszy sezon:D
      Wiesz, jak jesteś nauczona wierzyć temu, co ci mówią...cóż. Poza tym na ludzkich emocjach bardzo łatwo zagrać instynktem stadnym czy też innymi ,ewolucyjnie wyprodukowanymi w nas rzeczami.
      I zapytaj, zapytaj:D
      Jakoś jednak nie mam,ale myłam po jezusku:D btw, nie są przy tym chrześcijanami:D

      Usuń
    4. Wiem, ale cisza jest zawsze bardziej przerazajaca xD
      Domyslam się xD
      No jasne, ale kurde, samodzielne myślenie nie boli tej.
      To nie myj na wielkanoc. Dokładnie: D

      Usuń
    5. Czy ja wiem:)
      A jednak, dla nietórych to straszliwy ból :D
      Nie mam zamiaru, umyję jak się ujebią :D

      Usuń
  3. Pamiętam, że oglądałam ten serial i również mam w głowie piosenkę z czołówki :D Nie da się jej chyba zapomnieć :P Jak w dzieciństwie chodziłam nocą po dworze lub po ciemku w domu to też cały czas ta melodia mi towarzyszyła :P Niestety nie pamiętam jednak dokładnie o co w tym serialu chodziło, czy to był serial o odnajdywaniu śladów duchów, wampirów czy jeszcze czegoś innego. O wampirach się trochę teraz naoglądałam serialu i w sumie.. fajnie byłoby być wiecznie młodym i nieśmiertelnym xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tej piosenki nie da się nie zapamiętać. Mam nadzieję, że nie zmienią czołówki w tym nowym sezonie, to byłaby zbrodnia.
      Głownie o UFO, spiski, ale było trochę demonów, opętań i takich tam :D
      Ale to też ma swoją cenę, prawda?

      Usuń
    2. To się chyba rzadko zdarza by zmienić czołową piosenkę :P Nawet Świat według Kiepskich ma wciąż tą samą :D
      To powinno mnie zaciekawić w takim razie, bo ja lubię takie rzeczy nie z tej ziemi :D
      Cena jest taka, że nie jesteś już człowiekiem tylko potworem i chcesz tylko zabijać. Ale cóż, wampiry to mit nigdy nie udowodniony, więc nie ma co gdybać a marzyć można :D

      Usuń
    3. Różnie, widziałam już że zmieniali. A w anime to norma:D
      Jak zawsze, każdy musi mieć bajki, w które wierzy:D

      Usuń
    4. To ja się jeszcze z tym nie spotkałam, ale ja też nie oglądam anime :P
      Bajki nam ubarwiają życie :D

      Usuń
    5. Więc to swoje robi:)
      Albo...uczą życia. Ostatnio coraz częściej mam takie wrażenie:)

      Usuń
  4. A może jesteśmy tylko kolonią bakterii w laboratorium jakiegoś giganta? :p jak to mówią, kto mniej wie, tym lepiej śpi. Więc gdybajmy sobie do woli, to i tak niczego nie zmieni.
    A serialu niestety nie pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie myśli też mi często do głowy przychodzą:D Albo mózgami w słoikach, które są poddawane odpowiedniej stymulacji elektrycznej. Albo pisaną przez kogoś powieścią :D
      Dlatego też mówię, pogdybać lubię ale...wiem, że mało co z tego konkretnego wynika:D
      Więc czas nadrobić :D

      Usuń
  5. Oj, Frido! Ja nawet sobie ustawiłam main theme jako komórkowy dzwonek ;)
    Bardzo lubiłam ten serial kiedyś, prawie tak samo jak lubiłam Roswell.
    Zgodzę się - nie jesteśmy sami we Wszechświecie, bo to najlogiczniej niemożliwe. May the Force be with You! (Gingeruby ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, to też lubisz:D
      O,ten też lubiłam ale...nie wiem, czy Roswell akurat chcę powtarzać
      I niechaj będzie i z tobą :D

      Usuń
  6. Nie oglądałam tego serialu, cholera. Ale będziemy nadrabiać w takim razie ^^
    Nieraz odnoszę wrażenie, że jest to jakieś drugie dno. Czuję, że świat skrywa jakąś tajemnicę, tylko czasem zastanawia się, czy w ogóle jest ktoś, kto kontroluje to wszystko. Czy może wszystko wymknęło się już spod kontroli? O ile teorie spiskowe naszego rządu traktuję raczej dość sceptycznie i z dystansem, to jednak tyle dziwnych, podejrzanych zjawisk na tym świecie. Właściwie nie czuję się zależna od kogokolwiek, ale może to tylko iluzja. I cóż, wiem, że nigdy raczej tej prawdy nie poznam. Ale grzebanie w tajemnicach i teoriach spiskowych jest, no, fascynujące.
    A życie pozaziemskie musi istnieć, no :D I po prostu ciekawość zżera, jakie ono jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz, zdecydowanie:D
      Odwieczne pytanie- czym jest prawda? I jasne, Maciarewicz i brzoza to nie tajemnica JFK. Jaki kraj, takie tajemnice, ot co:D
      Może nie potrafilibyśmy ogarnąć tego umysłem?

      Usuń
  7. ale żeś się zagłębiła w to archiwum :D jak byłam mała, to mnie ten serial przerażał i nie wróciłam do niego.
    faktycznie, jednostka nie dość, że defaultowo nic nie wie, to jest szkolona, by myśleć tak, jak ludzie postawieni wyżej sobie tego życzą - dlatego właśnie mamy media, które przedstawiają nam przekłamany obraz rzeczywistości.
    nigdy nie patrzyłam na historie z archiwum x pod takim kątem, jak Ty, ale chyba coś w tym jest :D ciekawe, kiedy (i czy w ogóle) przekonamy się o tym na własnej skórze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo uwielbiam ten serial, to dlatego :D
      A ja się odważyłam wrócić i nie żałuję:)
      I zoacz, jak w ogóle ludzie potrafią się o ten obraz przedstawiany w mediach...wręcz pozabijać.
      Może my tego nie doczekamy?

      Usuń
  8. wstyd się przyznać, ale kojarzę tylko motyw z czołówki :D od dzieciaka byłam strasznie strachliwa. mnie nawet Buka z Muminków rozwalała na łopatki i później nie mogłam spać... i czasem mam tak do dziś. wyobraźnia dziecka. mimo że umysł mówi, że to nie może być prawda... ale właśnie... czym jest ta prawda - zdaniem większości. kiedyś byłam większą filozofką, wiesz. teraz po prostu nie lubię gdybać. choć nie przekreślam na wstępie paranoików. kto wie, może w szpitalach psychiatrycznych większość pacjentów widzi rzeczy, na które my jesteśmy po prostu zbyt zamknięci. przecież nawet kiedyś ludzie ze schizofrenią, po odpowiednim treningu, zostawali szamanami i zwracali się do nich po pomoc ludzie z całej wioski. dziś ich nazywamy wariatami i przepisujemy neuroleptyki by przestali widzieć więcej...
    dziwny jest ten świat. to moje podsumowanie.
    pozdrawiam Cię ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem strachliwa ale...np. Buki nawet było mi bardziej żal, niż mnie straszyła bo wiedziałam, że starczy ją przytulić, żeby zniknął mróz :D Serio:D
      A ja lubię, zawsze lubiłam i chyba po prostu tak mi zostanie:)
      Choroba jest kwestią względną, stygmatyacją społeczną, prawda?:>

      Usuń
  9. pamietam jak byłam mała, przerażala mnie ta muzyka dobiegająca z drugiego pokoju. a teraz mój narzeczony jest wielkim fanem tego serialu i nadrabiam przy nim zaległości:)

    OdpowiedzUsuń