Frida
się starzeje, zdecydowanie.
Ale „starzeje się” nie jest tu
bynajmniej wyrażeniem pejoratywnym. Po prostu, coraz częściej mi
się nie chce nie chce mi się szukać doznań na siłę, w
niezliczonych imprezach, w niezliczonych spotkaniach, dziwnych
działaniach. Tak często nie chce mi się szaleć, wolę szaleństwo
domowe, wypośrodkowane, szaleństwo a dużej ilości herbat i
wtulenia się w Męża po tym, jak zrobi mi idealną carbonarę, bo
przecież „robił w gastro”.
Starzeję
się, co nie znaczy, że nie poddaję się i katorżniczemu
treningowi zarządzonemu przez Męża właśnie, bo przecież we
wrześniu najtrudniejsze trasy Słowackich Tatr i przecież „nie
mogę tam zginąć”. To nic, że bolą nogi, boli brzuch, mięśnie
napięte. Wyrobią się.
Ale
i pomiędzy treningami trzeba odpocząć, gdy ma się ostatni dzień
przed pójściem do pracy po całym tygodniu wolnego ( serio, praca
po 12 godzin się opłaca!). Spokój, choć brzuch boli od treningów
i od zjedzenia prawie kilograma liczi we dwoje podczas oglądania na
nowo „Z archiwum X”- do tego z kolei zainspirowała nas na nowo
Kaśka- Germanistka, która poinformowała nas, że w 2016 roku
wychodzi nowy sezon tego kultowego serialu.
Czyżbyśmy
znowu mieli przebrnąć wszystkie 9 sezonów, jak zrobiliśmy to
jakieś 3 lata temu? No czemu nie! W końcu.. to najdoskonalszy
serial, jaki kiedykolwiek wyprodukowano.
W
ogóle, młodsi i starsi czytelnicy, pamiętacie doskonały klimat
tego serialu? Na pewno pamiętacie. I do dzisiaj przechodzi was
dreszczy, gdy słyszycie wyjącą muzyczkę z openingu.
Na
pewno pamiętacie przystojnego Muldera i niedostępną tylko pozornie
Scully.
Przecież
tego serialu nie da się zapomnieć. Zwłaszcza, jeśli na początku
lat 90- tych miało się te kilka lat i uciekało się z pokoju,
gdzie grał telewizor i zaczynało się...upiorne...przerażające...
Ja
przynajmniej jako dziecko panicznie się bałam, słysząc muzykę i
nie oglądając nawet odcinka lecącego na TVP2 nie chciałam sama
iść siusiu do łazienki, tym bardziej, że moja siostra była dla
mnie wyjątkowo wredna i wmawiała mi, że po drodze trupy i duchy
będą łapać mnie za kostki ( i serio, do dzisiaj, będąc u siebie
w domu, gdy przebudzę się w nocy, w pierwszym odruchu boję się
iść do łazienki- z tym, że wiem, gdzie ma to już korzenie).
Te
3 lata temu, zaczynając pierwszy sezon sądziłam, że nie będę w
stanie zasnąć i nic po ciemku zrobić. Na pewno nie pójdę do
łazienki i będę budzić swojego Męża, ażeby mnie uratował,
zaprowadził za łapkę i poczekał stojąc nade mną aż się
wysiusiam, jak to było po czytaniu przeze mnie „Lśnienia” Kinga
i w paru innych, już mniej zabawnych przypadkach, których nie
powodowały dziecięce, wcale nie skrywane, lęki.
Dziś
wiem, zaczynając na nowo ten straszliwy, pierwszy sezon „Z
archiwum X”, że ten serial jest jednym z najlepszych, jakie
stworzono a ekipa kręcąca kolejne sezony musiała mieć niesamowitą
zabawę. Zwłaszcza w moim ukochanym odcinku z cyrkowcami i złym
bratem-bliźniakiem wrośniętym w brzuch ( pamiętacie ten odcinek
moi drodzy?).
„Z
archiwum X” już nie przeraża i potwierdzam, David Duchovny, jako
Mulder, a nie Hank Moody jest jeszcze bardziej seksowny
ale…zastanawialiście się kiedyś, „co by było gdyby”? Co by
było gdyby wszystkie teorie spiskowe nie były tylko fikcją, a
pewną szaloną teorią? Bo gdy ogląda się ten serial będąc osobą
dorosłą a nie dzieckiem, nie zwraca się uwagi na monstra, których
jest naprawdę mało, a na intrygi, nie przerażają „potwory”, a
przerażają ludzie i to prawie zerowe prawdopodobieństwo, że w
każdym z tych odcinków może tkwić ziarno prawdy. Ziarno prawdy o
manipulacji, o tym, jak wiele przed nami ukryte. Ziarno prawdy o tym,
że przesadna racjonalność wpychana nam na siłę do rzeczywistości
przesłania prawdziwy obraz tego, co może nas otaczać. Tego, co
jest tylko na wyciągnięcie ręki.
A
prawda gdzieś tam jest.
A
co jeśli prawdziwe są spiski o UFO? Wierzę, że istnieje życie
pozaziemskie, bo taka ilość przestrzeni nie może się marnować,
ale śmieszne w pierwszym odruchu wydaje mi się, by uprowadzenia i
historia Roswell miała być prawdą. A co jeśli wmawia nam się ową
śmieszność, a my, jak zawsze idziemy za tym jak stado bydła? A
może historie spiskowe pozornie zabawne są tworzone przez „ludzi
z góry” i propagowane, byśmy śmiali się absurdu a tak
naprawdę za tym wszystkim, tą zasłoną oparów śmiechu wariatów
tkwi inna, jeszcze gorsza prawda?
A
co jeśli historia z pszczołami przenoszącymi wirusy jakichś
mutowanych chorób jako jadu, co jeśli użycie pszczół jako broni
biologicznej nie jest jedynie śmiesznym wymysłem scenarzysty,
wymysłem opartym na dziwnych historiach wielu „paranoików,
schizofreników, ludzi z obsesjami”? A co jeśli eksperymenty
firm farmaceutycznych, nie tylko w Afryce i na tubylcach ( to
bulwersuje jedynie prze chwilę, prawda, bo to daleko…) są prawdą,
tylko nieujawnianą? Co jeśli rządy wielu państw mają już broń,
biologiczną, chemiczną, broń pochodzenia pozaziemskiego, która
przekracza nasze najśmielsze wyobrażenia? Co, jeśli J.F.K. był
zabity na zlecenie rząd amerykańskiego, bo był niewygodny dla
senatorów? Co nawet z naszą cholerną brzozą ( haha, zostanę
teraz okrzyknięta spiskowcem, ale nie, serio, brzoza i mnie bawi,
nie przesadzajmy z „prawdziwymi absurdami”).
Wszystko
to brzmi śmieszne, paranoicznie, tych, co to zgłębiają nazywamy
dziwakami, w serialu Mulder miał cudne przezwisko (pamiętacie?)
„Spooky” czyli „Nawiedzony”, siedział w piwnicy i ośmieszano
jego pracę, żeby nie wyszła na jaw. Wszystko to śmieszne, bo jak
UFO mogło porwać tego i tego czy jak, nie dowiedzielibyśmy się o
spisku przeciw J.F.K i innym ważnym osobom?
Ano-
zdaje mi się że nie i że bardzo mało wiemy o świecie. Tak,
nazwijcie mnie teraz „Spooky”, ale…w dużej mierze jestem
zwolennikiem teorii spiskowych. Nie ich fanatykiem, ale widzę w
każdej z nich ziarno prawdy. Albo, co najmniej drugie dno.
Lubię
wierzyć.
Chcę
uwierzyć. Bo...na tym świecie nie wierzę tylko w niemożliwe.
Bądźmy
szczerzy- jako małe ludziki, szaraczki z trudem pracujące na chleb,
nie mające wielkich korporacji w szachu czy nie mający dostępu do
wielkiej polityki- co my tak naprawdę możemy wiedzieć? Halo, czy
kiedykolwiek liczyła się jednostka i tak zwana prawda?
Zacznijmy
od tego, że nawet historia i fakty mogą być różne, zależy, kto
wygrał daną wojnę i jak fakty przedstawił. Pamiętajcie, historię
piszą zwycięzcy a tajemnicę o wersji nieraz i milionów istnień
zabiera się do grobu. Dziwny przykład może z naszego podwórka-
Katyń. „Czerwoni” byli trochę kiepscy w utrzymywaniu tajemnic,
w spiskach i intrygach jak dla mnie, bo ich przywódca swojego czasu
był prawdziwym paranoikiem a im intrygi nie wychodzą, ale jednak-
wielu ludzi mimo wszystko wierzyło, że to kłamliwa propaganda.
Wiem, wiem, nie żyłam w tamtych czasach, ale moja mama i moja
babcia tak, powiedzmy, mam przekaz z pierwszej ręki.
Szczerze-
nie tak trudno jest uciszyć tzw. prawdę. Tutaj czerwoni
mieli swoją, podziemie polskie swoją i kto wie, czy gdyby nie
wyginęli wszyscy, którzy przeżyli czas Katynia, chodzi mi o czas
historyczny, to czy na 100, 200 lat nie byłby on tylko śmieszną
teorią spiskową gdyby Czerwoni utrzymali się przy władzy? Nie
chcąc urażać waszego patriotyzmu, szacunku do tych, którzy
zginęli- zdaje mi się jednak, że by się im udało.
Kto
wie, czy nie tak trudno zrobić wodę z mózgu, wmówić, że pewne
rzeczy, zdarzenia z czyjejś perspektywy są śmieszne, jeśli tylko
wie się, jak się do tego zabrać. Oj, a zdaje mi się, że wielu
ludzi wie jak. Wiele ludzi u steru. Nasz rząd i nasi intryganci
strasznie raczkują jeszcze, może za 50 lat, jeśli nic się nie
zmieni dojdą do tego. Ale takie rządy Chin, USA, współczesnej
Rosji, Japonii na temat nowych technologii…
Choćby,
słynna sprawa samolotu B-52, który, jak dowiedziałam się od
mojego Męża, był już wyprodukowany w 1954 roku. Społeczeństwo
dowiedziało się o nim dopiero w latach 80-tych, gdy nie był już
taką tajną bronią, bo powstały nowe technologie. Tyle lat
tajemnicy? A jednak.
No
przepraszam, my się nie liczymy. Więc nie łudźmy się, że jawnie
mówią o wszystkim, co się dzieje, spowiadają się nam, jak
sterują tępą, szarą masą, która ich utrzymuje ( nie, nie chcę
nikogo obrażać, ale jednak zdaje mi się, że tak właśnie
jesteśmy widziani, no przykro mi, ale czas to zrozumieć…), mówią
jasno tak, mamy nową broń biologiczną i tak, porwaliśmy tyle i
tyle osób, żeby ją przetestować.
Jeśli
się nie liczysz, to może jednak coś w teorii spiskowej jest?
Naprawdę,
w pierwszym momencie wydają się śmieszne a ich zwolennicy
paranoikami, wariatami ale może..może mają trochę racji, że nie
jesteś dla wielu niczym innym jak bydło prowadzone na rzeź i się
nie liczysz, a to, co się dzieje na świecie przechodzi wszelkie
pojęcie. Może to prawda, nie wiemy nic o prawdzie, nie wiemy nawet,
czym ona jest, ale cholera, nie znamy nawet faktów, wszystko ma
drugie dno. A czasem to, co zdaje się być najbardziej absurdalne
okazuje się…najbardziej prawdopodobnym? Tylko my nie chcemy
widzieć, bo łatwo nami sterować. Bo łatwo nam wmówić „taaa
zajmuj się tym i tym, jesteś śmieszny, no weź, jak możesz, myśl
trochę!” i to ironiczne myśl trochę zabija cały ten proces.
Jesteś
niczym w machinie systemu świata, niczym, jednostką, a kto liczy
się z jednostką, zatem jak możesz sądzić, że znasz prawdę?
Spisek..cholera, to słowo może jest złe, ale skoro już się
nim posługujemy, to spisek możesz wywęszyć wszędzie. I spisek
nawet nie dotyczy już, jak mi się zdaje, pojedynczych osób które
wymyślają nagle „o zrobimy tak i tak” ale owe spiski
przechodzą z pokolenia na pokolenie. Jak to, żeby sprawić, że
społeczeństwo głupieje. Spójrz na system edukacji. Czy jego
pogarszanie nie mogłoby mieć korzeni w tym, że ktoś od paru
pokoleń ma zamiar mieć tępe społeczeństwo, którym łatwiej
sterować? Bo ja, choć to absurdalne może, mam nieraz takie
wrażenie. Tylko nigdy nie dojdę do tego, kto ma w tym największy
interes. Powiecie politycy? Dla mnie politycy, w każdym kraju to
jeno figuranci. Ważna jest szara eminencja, marionetkarz, który
pociąga za sznurki.
Spisek
zaczyna się (warto spojrzeć na USA) choćby w parlamencie od lobby
i łapówek. I co najśmieszniejsze- często w wielu krajach dzieje
się to jawnie, nawet na oczach obywateli. A idzie to dalej i dalej
,bo ci, co przepuszczają wielką kasę w parlamentach to tylko
znowu, figuranci, czasem też mało świadomi tego co robią. A jeśli
zaczyna się to na takim szczeblu, na który znów, jednostko, nie
masz wpływu to cóż…powodzenia, jeśli z pewnością stwierdzasz,
że wiesz, jak działają koncerny farmaceutyczne i wierzysz, że
wszyscy wiedzą, ile jaki kraj ma jakiej broni i jaką technologię.
Czasem
może coś wycieknie, Jakaś informacja. Podobało mi się, jak
wyszła informacja o skafander niewidzialności. Od razu wyśmiano,
że to niemożliwe, nie w naszym stanie wiedzy, nie jesteśmy
predatorami. Ale znamy podstawy fizyczne, więc..co za problem?
Wyciekło, wszyscy wyśmiali, odeszło w zapomnienie.
Z
wieloma rzeczami tak jest. Ja nie mówię, że święcie wierzę w
wszystkie spiski, brzozę smoleńską, spisek szczepionkowy, spisek
dotyczący WTC, spisek o samobójstwie Hitlera ale…ale gdy czasem
nad innymi, a nawet tymi rzeczami się zastanowić, zawsze istnieje
jakieś, nawet minimalne prawdopodobieństwo, że coś jest nie tak.
Że może ktoś wie coś więcej, odwraca naszą uwagę. Że może
absurd nie jest absurdem, jak w każdej miejskiej legendzie. Musimy
tylko logicznie myśleć ale wiecie co?
I
tak nigdy nie dowiemy się prawdy. Czasem warto pogdybać na temat
choćby szpiegostwa życia prywatnego w internecie, zagrożeniu nową
bronią chemiczną czy porwaniu przez UFO ale…nie mamy tyle
samozaparcia, jako pionki, by dojść prawdy. Moglibyśmy
zaryzykować, ale musielibyśmy wierzyć a nie tylko gdybać. Czasem
chciałabym jeszcze bardziej wierzyć, jak jest na plakacie Muldera w
„Z archiwum X” ale…wiem, że jestem tylko pionkiem.
Elementem stada a nie mam samozaparcia. Wolę pogdybać, oglądając
też ten serial, widząc wiadomości czy czytając kolejne w gazetach
i nie wierzyć we wszystkie podane fakty. Wolę nie dać się
otumanić, rozważać nieprawdopodobne w pierwszym momencie kwestie
ale ja nie mam misji. Nie wierzę, że prawdą zbawiłabym świat.
Nie wierzę, że bym do niej dotarła a nawet jeśli, gdybym ją
poznała, w którejś w kwestii, czy przeżyłabym. Nie wiem, czy
chciałabym wiedzieć większość z rzeczy.
Naprawdę
nie wiem.
Czasem
bowiem prawda nie wyzwala. Czasem dopiero niewoli.
I to jest smutne. Bo może wszyscy nami sterują, a my uznajemy się za wolnych. Wszyscy prawie wolimy swoje wygodne życie i wyśmiewamy tych nawiedzonych. Dlatego czasem się zastanowię i nie wyśmieję paranoika, bo może ten paranoik, jak kiedyś ten ze Sprawą Katyńską miał rację i ryzykował więcej, niż nam się zdawało. Może ten paranoik to ktoś ze swoją misją, a może, kto wie, może kiedyś któryś z indywidualistów zmieni świat. Choć wątpię, dlatego, że stado wtedy go wyśmieje, nawet, gdy zdobędzie dowody. Jesteście jak ja, prawda? Nawet, gdy coś was ukłuje, wolicie nie wiedzieć i teoriami tylko się bawić. Może dlatego ten świat wygląda jak wygląda. Hipokryci wolności osobistej w swoim małym światku wszędzie sterani z zewnątrz, przez media, bojący się muzyczki i pamiętający tylko potwory- nie prawdziwe potwory z fabuły, jakimi są ludzie.
A
wiecie jaka smutniejsza myśl mi wpadła do mojego durnego łba? Że
nie sterowani, nie wyzyskiwani skończylibyśmy jeszcze gorzej…no
spójrzmy po sobie…
Człowiek
to przecież najmądrzejsza istota na świecie. Ale i zarazem
najgłupsza. Mam wrażenie, po lekturze pewnej książki, że stada
owiec są mądrzejsze, niż nasze społeczeństwa...a i one mają
pasterzy...
Ale,
gdybać możemy i możemy. I może zrozumielibyśmy, jak zginął
J.F.K ale...warto?
W
każdym razie, Z archiwum X to najlepszy serial wszech czasów. Bo
jakoś...ponadczasowy. A Mulder i Scully to najlepsza para bohaterów
serialu, jaką wykreowano. W niektórych momentach można się
wzruszyć, w innych umrzeć ze śmiechu a fabuła na tym nie cierpi.
Tak, ten serial jest jednym z najlepszych, jakie kiedykolwiek
stworzono. Ale trzeba do niego dojrzeć i poszukać też drugiego
dna.
Boję
się tylko, jak wyjdzie twórcom ZAX najnowszy sezon. Bo
przecież...co z tym genialnym klimatem początku lat 90- tych? Czy
Mulder i Scully ze smartfonem będą tak samo przekonywający? Czy
ze stałym dostępem do internetu, ba, z internetem, ich szukanie
spisków nie stanie się...śmieszne?
Boję się, że zabiją legendę. Dlatego oglądam, póki mogę.
A na koniec piosenka, która nieodzownie kojarzy mi się z serialem i
jednym z moich ulubionych odcinków. Kto wie, dlaczego?XD
Czasem pewne rzeczy mogą się nam wbić w podświadomość po prostu.
OdpowiedzUsuńI...co w związku z tym? Nie bardzo rozumiem, do czego się odnosisz:)
UsuńNo do Twojej notki, a do czego niby :p
UsuńDobra, ale co ma podświadomość do teorii spiskowych?:D
UsuńAlbo do ZAX?:D
Haha, jezu, wiedziałam, że owce zryły Ci mózg! Jesteś dzisiaj durna xD wiem, nie tylko dzisiaj. Ale od samego czytania mam ochotę znowu pokazać Ci tamten kapsel od tymbarka - zwolnij! :D
OdpowiedzUsuńEj ja takie serialowe odczucia mam z Supernatural, ale niektóre odcinki są zjebane. Ale inne, właśnie czasem wzruszają, czasem bawią. No i oczywiście Doctor. Jak się ogląda Doctora to ciężko nie wierzyć w istoty pozaziemskie xD I teorie spiskowe. Bo czemu rząd brytyjski nie może być zakamuflowanymi kosmitami? :D
I w ogóle, dzisiaj w robocie przeżywali to co się działo na sylwestra w Niemczech, te napaście na kobiety. I wymiana faktów, że tyle i tyle kobiet, tyle zgwałconych, tyle pobitych i teksty typu "gdzie ci niemieccy skinheadzi?". A ja rzuciłam tylko "o ile w ogóle to prawda". Kurde, inteligentni ludzie, a nie dopuszczają do siebie możliwości medialnej manipulacji? Zaczęło mnie to przerażać. Ludzie zaczęli mnie przerażać.
Nie zryły, wiesz, owca jest moim przeznaczeniem, zawsze miałam w sobie coś wełnistego:D I nie mam zamiaru zwalniać, zwolnię jak umrę :D
UsuńTo ja oglądałam i to i to i jednak...wolę ZAX. Bo to taka legenda, pierwowzór i serio, kocham Muldera. Poza tym, Mulder kocha łupać słonecznik, musiałam pokochać ten serial:D
Bo nami cholernie łatwo zmanipulować. Starczy jedno zdanie, rzucone gdzieś w sieci obecnie i zaczyna się cała nagonka...serio, jesteśmy tępi. Jak owce bez pasterza wręcz :D Mnie kiedyś przerażali a dzisiaj...już mnie to nie przeraża, raczej smuci.
Wiem, i to coś jest natarte selerem jeszcze xD wiem i dobrze, chociaż czasami mnie to przeraża, jak tak latasz xD
UsuńWiem, nic dziwnego. Znaczy, jak zwykle, nie oglądałam xD
No właśnie i aż dziwne, że inni tego nie widzą tej. Wcześniej Paryż, teraz Niemcy, w międzyczasie Ewa Tylman i macie ludzie sensacje, żebyście za dużo o innych rzeczach nie myśleli. Przecież w wiadomościach prawie o niczym innym się nie mówi, tylko o jakichś tragediach. Nikt tego nie widzi? Zapytam P. co sądzi xD Przecież Polacy mają swojego polskiego sheperda, jezuska, który się obrazi jak nie umyjesz dla niego okien. Chuj, że umrzesz na półpaśca xD
Dokładnie:) Nie ma co się przerażać, w końcu padam jak kończą mi się bateryjki:D
UsuńNo to musisz obejrzeć. Chociaż pierwszy sezon:D
Wiesz, jak jesteś nauczona wierzyć temu, co ci mówią...cóż. Poza tym na ludzkich emocjach bardzo łatwo zagrać instynktem stadnym czy też innymi ,ewolucyjnie wyprodukowanymi w nas rzeczami.
I zapytaj, zapytaj:D
Jakoś jednak nie mam,ale myłam po jezusku:D btw, nie są przy tym chrześcijanami:D
Wiem, ale cisza jest zawsze bardziej przerazajaca xD
UsuńDomyslam się xD
No jasne, ale kurde, samodzielne myślenie nie boli tej.
To nie myj na wielkanoc. Dokładnie: D
Czy ja wiem:)
UsuńA jednak, dla nietórych to straszliwy ból :D
Nie mam zamiaru, umyję jak się ujebią :D
Pamiętam, że oglądałam ten serial i również mam w głowie piosenkę z czołówki :D Nie da się jej chyba zapomnieć :P Jak w dzieciństwie chodziłam nocą po dworze lub po ciemku w domu to też cały czas ta melodia mi towarzyszyła :P Niestety nie pamiętam jednak dokładnie o co w tym serialu chodziło, czy to był serial o odnajdywaniu śladów duchów, wampirów czy jeszcze czegoś innego. O wampirach się trochę teraz naoglądałam serialu i w sumie.. fajnie byłoby być wiecznie młodym i nieśmiertelnym xD
OdpowiedzUsuńBo tej piosenki nie da się nie zapamiętać. Mam nadzieję, że nie zmienią czołówki w tym nowym sezonie, to byłaby zbrodnia.
UsuńGłownie o UFO, spiski, ale było trochę demonów, opętań i takich tam :D
Ale to też ma swoją cenę, prawda?
To się chyba rzadko zdarza by zmienić czołową piosenkę :P Nawet Świat według Kiepskich ma wciąż tą samą :D
UsuńTo powinno mnie zaciekawić w takim razie, bo ja lubię takie rzeczy nie z tej ziemi :D
Cena jest taka, że nie jesteś już człowiekiem tylko potworem i chcesz tylko zabijać. Ale cóż, wampiry to mit nigdy nie udowodniony, więc nie ma co gdybać a marzyć można :D
Różnie, widziałam już że zmieniali. A w anime to norma:D
UsuńJak zawsze, każdy musi mieć bajki, w które wierzy:D
To ja się jeszcze z tym nie spotkałam, ale ja też nie oglądam anime :P
UsuńBajki nam ubarwiają życie :D
Więc to swoje robi:)
UsuńAlbo...uczą życia. Ostatnio coraz częściej mam takie wrażenie:)
A może jesteśmy tylko kolonią bakterii w laboratorium jakiegoś giganta? :p jak to mówią, kto mniej wie, tym lepiej śpi. Więc gdybajmy sobie do woli, to i tak niczego nie zmieni.
OdpowiedzUsuńA serialu niestety nie pamiętam.
Takie myśli też mi często do głowy przychodzą:D Albo mózgami w słoikach, które są poddawane odpowiedniej stymulacji elektrycznej. Albo pisaną przez kogoś powieścią :D
UsuńDlatego też mówię, pogdybać lubię ale...wiem, że mało co z tego konkretnego wynika:D
Więc czas nadrobić :D
Oj, Frido! Ja nawet sobie ustawiłam main theme jako komórkowy dzwonek ;)
OdpowiedzUsuńBardzo lubiłam ten serial kiedyś, prawie tak samo jak lubiłam Roswell.
Zgodzę się - nie jesteśmy sami we Wszechświecie, bo to najlogiczniej niemożliwe. May the Force be with You! (Gingeruby ;))
No widzisz, to też lubisz:D
UsuńO,ten też lubiłam ale...nie wiem, czy Roswell akurat chcę powtarzać
I niechaj będzie i z tobą :D
Nie oglądałam tego serialu, cholera. Ale będziemy nadrabiać w takim razie ^^
OdpowiedzUsuńNieraz odnoszę wrażenie, że jest to jakieś drugie dno. Czuję, że świat skrywa jakąś tajemnicę, tylko czasem zastanawia się, czy w ogóle jest ktoś, kto kontroluje to wszystko. Czy może wszystko wymknęło się już spod kontroli? O ile teorie spiskowe naszego rządu traktuję raczej dość sceptycznie i z dystansem, to jednak tyle dziwnych, podejrzanych zjawisk na tym świecie. Właściwie nie czuję się zależna od kogokolwiek, ale może to tylko iluzja. I cóż, wiem, że nigdy raczej tej prawdy nie poznam. Ale grzebanie w tajemnicach i teoriach spiskowych jest, no, fascynujące.
A życie pozaziemskie musi istnieć, no :D I po prostu ciekawość zżera, jakie ono jest.
Musisz, zdecydowanie:D
UsuńOdwieczne pytanie- czym jest prawda? I jasne, Maciarewicz i brzoza to nie tajemnica JFK. Jaki kraj, takie tajemnice, ot co:D
Może nie potrafilibyśmy ogarnąć tego umysłem?
ale żeś się zagłębiła w to archiwum :D jak byłam mała, to mnie ten serial przerażał i nie wróciłam do niego.
OdpowiedzUsuńfaktycznie, jednostka nie dość, że defaultowo nic nie wie, to jest szkolona, by myśleć tak, jak ludzie postawieni wyżej sobie tego życzą - dlatego właśnie mamy media, które przedstawiają nam przekłamany obraz rzeczywistości.
nigdy nie patrzyłam na historie z archiwum x pod takim kątem, jak Ty, ale chyba coś w tym jest :D ciekawe, kiedy (i czy w ogóle) przekonamy się o tym na własnej skórze.
Bo uwielbiam ten serial, to dlatego :D
UsuńA ja się odważyłam wrócić i nie żałuję:)
I zoacz, jak w ogóle ludzie potrafią się o ten obraz przedstawiany w mediach...wręcz pozabijać.
Może my tego nie doczekamy?
wstyd się przyznać, ale kojarzę tylko motyw z czołówki :D od dzieciaka byłam strasznie strachliwa. mnie nawet Buka z Muminków rozwalała na łopatki i później nie mogłam spać... i czasem mam tak do dziś. wyobraźnia dziecka. mimo że umysł mówi, że to nie może być prawda... ale właśnie... czym jest ta prawda - zdaniem większości. kiedyś byłam większą filozofką, wiesz. teraz po prostu nie lubię gdybać. choć nie przekreślam na wstępie paranoików. kto wie, może w szpitalach psychiatrycznych większość pacjentów widzi rzeczy, na które my jesteśmy po prostu zbyt zamknięci. przecież nawet kiedyś ludzie ze schizofrenią, po odpowiednim treningu, zostawali szamanami i zwracali się do nich po pomoc ludzie z całej wioski. dziś ich nazywamy wariatami i przepisujemy neuroleptyki by przestali widzieć więcej...
OdpowiedzUsuńdziwny jest ten świat. to moje podsumowanie.
pozdrawiam Cię ciepło :)
Ja jestem strachliwa ale...np. Buki nawet było mi bardziej żal, niż mnie straszyła bo wiedziałam, że starczy ją przytulić, żeby zniknął mróz :D Serio:D
UsuńA ja lubię, zawsze lubiłam i chyba po prostu tak mi zostanie:)
Choroba jest kwestią względną, stygmatyacją społeczną, prawda?:>
pamietam jak byłam mała, przerażala mnie ta muzyka dobiegająca z drugiego pokoju. a teraz mój narzeczony jest wielkim fanem tego serialu i nadrabiam przy nim zaległości:)
OdpowiedzUsuń