niedziela, 4 października 2015

O mnie znów parę słów, czyli Liebster po raz kolejny jak niesłabnąca Hydra

Gdy tylko zeszłam z gór, gdy wróciłam, także i tutaj, zobaczyłam, jak kolejna fala Liebstera przelewa się przez blogi, które zazwyczaj czytam. No cóż, nihil novi, pomyślałam, bo przecież ta zabawa jest jak słynna Hydra z Lerny- gdzieś utniesz jej łeb, żeby odrosły dwa kolejne w całkiem innym miejscu i wędrowały, znów zataczając pewien krąg.
Jak możecie się zapewne domyślić, również i ja zostałam nominowana, chociaż nie do końca się spodziewałam. Wiele osób wie, ze unikam „sterowanych” postów, ślizgam się między tym jak łasica przechodząca przez obrączkę ( nie mówicie że nie znacie tego powiedzenia!) ale..tym razem się nie udało. I może doborze, bo gdy zobaczyłam pytania, stwierdziłam, że nie są banalne, trywialne ani w żaden sposób wtórne. Co więcej, musiałam się nad nimi poważnie zastanowić, także czytając posty innych osób, które także nominował Myśli Nieskrywane.
Nie pozostaje mi zatem nic innego jak jednak podziękować i...brać się do dzieła.

1. Przez godzinę masz zdolności parapsychiczne- jesteś medium. Możesz skontaktować się z dowolną ilością osób zmarłych. Kogo wybierzesz? Z kim porozmawiasz najdłużej? A z kim zamienisz dosłownie jedno słowo?

To pytanie, które z oczywistych dla wielu powodów powinno być dla mnie łatwe, prawda? A jednak...jest pytaniem, które już „na wejściu” sprawiło mi najwięcej trudności. Bo w moim życiu dużo jest zmarłych, dużo osób, za którymi tęsknię. Królik, którego wielu z was znało, zmarły w 2012 roku Vincent, za którym niesamowicie tęsknię, mój dawny pacjent z którym byłam zbyt blisko i o którym wiele pisałam jeszcze na blogu na wp, kto czytał, ten na pewno pamięta Tezeusza, moja babcia, o której chciałbym wiedzieć więcej. Może nawet mój ojciec, z którym przecież nie rozmawiałam do jego śmierci, o czym pisałam niedawno, ten, który sprawił, że stałam się w jednym, jedynym miejscu obojętna w swoim życiu.
Dużo zmarłych za którymi tęsknię, których straciłam, których kochałam, dużo zmarłych z którymi mam niedokończone sprawy. Nie mogłabym myśleć o kimś sławnym, obcym, tylko właśnie o nich. I długo zastanawiałam się nad tym, kogo wybrać? Z którym z nich chciałabym porozmawiać? 20 minut z Królikiem a 15 z Vincentem? Cała godzina przegadana z Tezeuszem, którego nie mogłam poznać tak blisko, jakbym chciała, z którym wiele razy potem, przez lata, rozmawiałam w snach?
Może to okropne ale...w taki sposób nie porozmawiałabym z żadnym z nich.
Nie potrafiłabym wybrać i...nie wiem, czy to byłoby dobre. Bo rozpaliłoby na nowo tęsknotę do dosłowności. Do dosłownej obecności, namacalnej, do bliskości, która została utracona. Ale tylko ta dosłowna.
Nie porozmawiałabym z nikim w dosłowności. Tylko w dosłowności bo przecież...z tymi, którzy odeszli, których kochałam, rozmawiam przecież zawsze. Rozmawiam swoim życiem, rozmawiam każdym zdarzeniem, nowym spotkaniem. Rozmawiam moją tęsknotą, gdy leżę na łące i patrzę w gwiazdy, gwiazdy, które są symbolem miłości, jej echa płynącego z oddali. Rozmawiam z nimi każdego dnia, rozmawiam w snach, rozmawiam powtarzając ich słowa. Rozmawiam z nimi swoją miłością- a oni mi odpowiadają. Jak to? Ano tak. Oni mówią do mnie, bo ci, których brakuje mi najbardziej także mnie kochali i mieszkają dalej w moim sercu. Mówią do mnie głosami z jego wnętrza, śpiewem nieraz ta cichym, że słychać go w największej ciszy, tylko nieraz w największej rozpaczy i zwątpieniu, gdy myśl o nich podnosi mnie na duchu, w największej radości, którą przecież dalej z nimi cały czas dzielę.
Nie, nie porozmawiałabym dosłownie z nikim, choć pokusa byłaby wielka. Nie porozmawiałabym, bo rozmawiam z nimi cały czas, cały czas w swoim sercu, oni ciągle są w moim życiu, tkwią we mnie, ich słowa, ich emocje. Rozmawiam z nimi ciągle, choć nie dotykam ich twarzy i dłoni. Rozmawiam z nimi w gwiazdach. I wierzę, że jeszcze kiedyś, tam, wysoko, spotkamy się na pewno. A wszystkie niedokończone sprawy...widać, właśnie tak miały się zakończyć w tym życiu, w tej rzeczywistości. I to musi wystarczyć, póki moje nogi stoją twardo na ziemi.

2. Teleportujesz się 10 lat wstecz. Co powiesz sobie w jednym zdaniu?

Kochaj. Tyle wystarcza.

3. Co sprawiło, że założyłeś bloga?

Powstaje pytanie czy tego, czy w ogóle?
Nie potrafię powiedzieć, dlaczego zaczęłam pisać w ogóle. To było wiele lat temu, gdy byłam jeszcze nastolatką i...pewnie miałam po prostu wielką potrzebę przelania gdzieś swoich myśli, a jako stworzenie stadne musiałam się nimi dzielić. Zawsze inaczej pisze się do szuflady, a inaczej gdy ma się interakcje z czytelnikiem. Najśmieszniejsze, że...nie miałam w domu internetu ani komputera i przez wiele lat pisałam na...cudzych. Z doskoku. W bibliotekach. A mimo to przez te lata pisałam regularnie i owszem, posty były takie długie, jak i teraz. Nigdy nie umiałam pisać skrótami.
Tego bloga, którego czytacie, założyłam jako echo poprzedniego, z wp. Też autoportretu odczuwalnego. Założyłam go po latach milczenia na prośbę zmarłego w tamtym roku Królika. Ten jak zwykle, wiedział co robi. Wiedział, że potrzebuję pisania i pewnego odczarowania blogowej działalności, bo przecież przestałam pisać po śmierci Vincenta, straciłam do tego serce. A teraz, być może, właśnie je odzyskałam i jakoś...stąd, póki co, nie zamierzam uciekać. Można chyba powiedzieć, że niektórzy trochę dostali mnie w spadku, jak to się śmiałam z paroma osobami, tak pół- żartem, pół- serio. Choć, ja to tylko ja i nikt inny, co niektórzy na początku mylili ale..to oddala się z czasem. Ja to ja i tak tu pewnie zostanę.

4. Którą piosenkę możesz słuchać na okrągło?

Och...jest takich aż za dużo. Naprawdę. Ostatnio na nowo katuję U2 i Somtimes you can make it on your own. Ale...tak naprawdę, są chyba setki takich kawałków, które wracają po czasie i powodują na nowo słynny „syndrom zapętlenia jednego utworu”.

5. Co daje ci blogowanie?

Wiele rzeczy. Pewnie, gdyby nic nie dawało, nikt z nas by tego nie robił.
To pewna terapia, gdy ma się nadmiar myśli, które trzeba wylać. Na moim blogu pewnie przelewa się sporo melancholii i dziwacznych zwierzeń, trochę tęsknoty i smutku przemieszanego z radością, czasem smutku, o który wiele osób mniej znających mnie na co dzień nawet by mnie nie podejrzewało. Dzieje się tak dlatego, gdyż jest to miejsce, w które po prostu spływają emocje. Swojego czasu, w kwietniu, zdenerwowałam się nawet, gdy parę osób chciało moje emocje „przestawiać”, te związane ze śmiercią Królika, o którym pisałam powyżej. Chciałam nawet przestać pisać ale...właśnie, to moje miejsce, gdzie pewne emocje wylewam. To miejsce, w którym myśli czasem zlewają się w jedno, swobodnie przepływając, wychodząc spod palców trzaskających na klawiaturze ( tylko dwóch, z czego śmieje się Redcar- tak, piszę dwoma palcami).

Inna sprawa, to...ludzie. Już przed laty poznawałam wielu świetnych ludzi na blogu, niektórzy z nich wrócili po latach. Z wieloma się nawet spotkałam. Co prawda, nie idealizuję środowiska blogowego, bo tutaj jak w każdym innym miejscu- ludzie są różni. Czasem dogrywamy z nimi na jednej fali, czasem wyobrażamy sobie ich w całkiem inny sposób i przychodzi wielkie rozczarowanie, gdy spotykamy ich i cały „nimb” upada. Gdy piszą o sobie inaczej, a gdy przychodzi co do czego, są kimś innym dla nas, gdy już pójdziemy na piwo albo gdy szukamy u nich pocieszenia i zrozumienia. Ale tak działa też życie. Więc summa summarum, chodzi o ludzi w życiu. I cieszę się, że i tutaj poznałam wiele osób, z którymi mam już bliższy kontakt. I mam nadzieję, z wieloma z nimi umówię się jeszcze na piwo, kawę albo kozacką wręcz popijawę przy wódce. Tak, blogowanie, jak wszystko, daje po prostu zderzenia z ludźmi. A te bywają najważniejsze w życiu.

6. Co powiesz ludzkości w jednym zdaniu?

To, co i sobie, bo też jestem człowiekiem, ludzkości częścią.
Kochajcie szanujcie. Myślę, że to dwie najważniejsze rzeczy. Jeśli kocha się świat i szanuje naprawdę każdą, dosłownie każdą istotę, wszystko się układa. Dwa fundamenty, o których zapominamy. Dwa które prowadzą do zrozumienia i pokoju.

7. Kogo widzisz, patrząc w lustro?

Najpierw widzę człowieka. Po prostu człowieka i aż człowieka. Powłokę ze skóry, rusztowanie z kości, wijące się podskórnie korytarze żył. Widzę ciało, ale patrząc w oczy widzę tam iskrę życia, to, co decyduje o istnieniu, życiu, to, co nie jest nazwane. Dalej patrząc, widzę kobietę. Tą, która nosi w sobie głos dawnych matek i córek. Widzę kobietę dziecko, dziewczynę która kusi rozkwitem, dojrzałą matronę z owocami jej duszy i staruchę, zmęczoną życiem ale niosącą mądrość. Widzę w sobie je wszystkie, w tym ciele, miękkim już a nie kanciastym ciele kobiety. Widzę ich siłę i ducha przepływającego przez każdą komórkę ciała. Widzę w sobie moc i siłę. Widzę tylko człowieka i aż człowieka, potencjalne narzędzie dla którego nie ma nic niemożliwego, widzę kobietę pełną mocy i siłę, widzę czułość i pożądanie życia w swoich oczach, te dwa, które napędzają i o mocy i sile stanowią. Widzę kobietę, która ma miękkie ale silne ciało, ciało które chce przytulać, czasem przelać w kogoś trochę otuchy. Które czasem zadaje rozkosz i rozkosz samo kocha. Widzę ciało niedźwiedzicy, która ma ostre pazury i silne szczęki, która przestaje być łagodna i staje się narzędziem siły pierwotnej. Widzę tą która pożąda i która jest pożądana.
Tak, lubię patrzeć w swoje oczy w lustrze. Na swoje ciało. A najważniejsze, że nie wstydzę się właśnie tego spojrzenia. Bo nie zrobiłam nic wbrew sobie. A nawet jeśli, to sobie wybaczyłam, jako jedyna, która wybaczyć może. Myślę, ze to wystarczy.

8. Przeniosłabyś się do innej epoki historycznej?

Kolejne trudne pytanie, na które nie umiem jednoznacznie odpowiedzieć. Pewnie dlatego że...z jednej strony kieruje mną ciekawości i rety, chciałabym poznać czasy prawdziwych dawnych ludów, kiedy Bogowie dosłownie stąpali po ziemi, drzewa śpiewały i woda była prawdziwie czysta. Chciałabym poznać skrajnie, lata 70- te i ruch hippisowski, chciałabym przenieś się w lata 90-te nawet, te parę lat wstecz i zobaczyć parę koncertów na żywo. Chciałabym doznać, poznać, zasmakować te rzeczy, które nieraz sobie wyobrażam, skrajnie różne, czasy przed wynalezieniem czasu i też te, które są tak niedalekie mojej daty urodzenia, które zasadniczo, nie są nawet inną epoką. Ale..to ciekawość. Tylko ciekawość, bo jednak...jestem tu, gdzie jestem. Czasem dobrze powyobrażać sobie póki co niemożliwe ( póki CERN jednak nie przekroczy prędkości światła na neutrinach!) ale...właśnie, to wyobrażenia. Bardzo lubię powiedzenie „kochamy czasy, w których nigdy nie żyliśmy...bo w nich nie żyliśmy”. Nieraz mówimy, że coś byłoby lepsze, że kiedyś ludzie byli inni, kiedyś było spokojniej, piękniej...ale to tylko wyobrażenie. Nasza myśl. Nie wiemy, jak byłoby w tamtych czasach, jakichkolwiek, znamy tylko te jedne, blaski i cienie tego czasu a nie innego i..dlatego pewnie nieraz na te swoje narzekamy. Bo to nie wyobrażenia, a rzeczywistość. A to w niej musimy szukać tego, co piękne, ważne i dające nam szczęście.

9. Których bohaterów książkowych chciałbyś mieć za swoich przyjaciół?

Myśli, zabiję cię za te pytania! :D
Tak naprawdę, jestem strasznym, ale to strasznym molem książkowym i...naprawdę trudno mi wybrać, kogo chciałabym poznać naprawdę, z kim się zbliżyć, kogo mieć pod ręką za przyjaciela. Jest wiele fikcyjnych postaci i powiem, że to pewnie znowu tylko wyobrażenia, bo przecież wiadoma sprawa, nie wiem, czy dogadalibyśmy się w rzeczywistości, tej, tu i teraz ale...jeśli miałabym wybrać, na myśl przychodzi mi cała Drużyna Pierścienia. Kochane Hobbity, Legolas i Aragorn. Kocham świat stworzony przez Tolkiena, ale to nie jedyny powód. Myślę, że pan T. idealnie stworzył wzorzec, tak stworzył wręcz wzorzec przyjaźni, która się nie poddaje. Pewnej wspólnoty, współdzielenia każdej troski i podnoszenia na duchu, kiedy mrok całkiem zalewa świat. Tak, myślę że z nimi właśnie mogłabym przeżyć przygodę...zwaną życiem. Ale tak naprawdę, to tylko myśl, błysk. Bo najważniejsze, że w naszym świecie mam przy sobie prawdziwych ludzi z krwi i kości, o których mogę powiedzieć to samo- cudownie przeżywa się z nim przygodę zwaną życiem i z nimi, ich miłością, żaden symboliczny Mordor nie jest straszny.

10. Scenariusz wieczoru marzeń?

Wieczory swoich marzeń już...przeżyłam. I wiem, że będę przeżywać nadal. Po prostu, nie mam wymyślonego scenariusza, nie marzą mi się kolacje przy świecach i jakiś napompowany romantyzm albo wielkie gale, na których bryluję niczym królowa z plastiku. Wieczory marzeń to wieczory w górskich schroniskach przy grzanym piwie i kominku, gdy wtulam się, zmarznięta jeszcze trochę w ciało tego, którego kocham. Wieczory marzeń to picie zimnego piwa nad jeziorem z Nim albo z grupą przyjaciół. To ogniska z gitarami i iskry strzelające w niebo. To przegadane całe noce na dziwaczne tematy, z tymi, których kocham, z tymi, co są blisko. To po prostu nieraz oglądany film z nadmierną ilością czekolady. To taniec na ulicy gdy wracamy z imprezy, we dwoje lub gdy wracam jeszcze z kimś, kogo po prostu lubię. Wieczory marzeń to to, co ciągle mi się zdarza bez scenariusza. Bo serio, czy mogłam wymarzyć więcej?

11. Jak radzisz sobie z szerzącym się egoizmem wśród ludzi współczesnych?

Pytanie, które zabrzmiało, jakby zakładało, że mnie nie dotknął egoizm. A dotknął. Jestem straszliwą egoistką, a co więcej, uważam, że to..dobre i naturalne. Egoizm jest siłą, która napędza nasze pragnienia i dążenia. Egoizm to coś, co doprowadza nas do szczęścia, nawet, jeśli mówimy, że nasze szczęście to szczęście innych ludzi, tych, których kochamy bo...cóż. Altruizm też jest formą egoizmu, dziwaczną bo dziwaczną, ale jednak. To egoizm odbity w lustrze cudzych pragnień. I rety, wszyscy chcemy czuć się dobrze, chcemy być szczęśliwi. Czy to złe? Egoizm sam w sobie jest cholernie potrzebną rzeczą. Problemem jest raczej brak empatii i szacunku, brak pewnej czułości między ludźmi, a nie sam stricte egoizm jako naturalna przyrodzona nam wraz z instynktem rzecz. Ale...może znów mam dziwne spojrzenie na całość?

W każdym razie, to już koniec pytań. Jeszcze raz dziękuję za nominację, bo chociaż musiałam się zastanowić nad paroma rzeczami i mam nadzieję, że i wy się nie nudziliście i przebrnęliście jakoś przez te moje wypociny.
Ja jak zwykle, nikogo nie nominuję, ucinam łeb Hydrze ale..wiem, że i tak jeszcze wróci. Bo czym byłyby blogi bez Liebstera? XD

A na koniec, nie może obyć się bez muzyki. No to niech będzie to U2 A co, kolejny raz! 



27 komentarzy:

  1. I proszę, wywiązała się :D
    Trafiłaś na dosć trudne momentami pytania, ale poradziłaś sobie - wszak nie mogło byc inaczej :)
    Kiedy u kogoś czytałam już te pytanie o tym, z którą z postaci książkowych chciałabym się zaprzyjaźnić, to też od razu nasunęły mi się kochane Hobbity ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogło być inaczej jednak XD Złamałam się, wręcz XD
      A i owszem, trudne pewnie dlatego że też...ja jak zawsze wszystko traktuję zbyt poważnie może. Albo wszystko wydawało mi się takie przez pryzmat pierwszego. Dalej było łatwiej:)
      No właśnie, bo oni są wręcz takim symbolem, prawda?:)

      Usuń
    2. Ale się udało, to najważniejsze :D
      Być może, ale ostatecznie udało się ogarnać - i dobrze :)
      No jasne... uwielbiam ich ^^

      Usuń
  2. też czesto myślę o tym jkabym to było żyć do czasów, kiedy woda była czysta, a po ziemie przechadzali się Bogowie. ostatnio jestem oczarowana klimatem serialu "Wikingowie" - i ich skandynawskimi bogami - dużo mi bliżej do tamtych klimatów, niż do naszego kościoła w Polsce - choć były mroczne i okrutne -
    i znów coś co nas łączy - Tolkien - i świat stworzony przez niego - jestem zachwycona nim...
    bez egoizmu nie potrafilibyśmy dbać o siebie, dlatego mam podobne zdanie do Twojego. dobrze jest poznać Cię lepiej.
    P.S. którymi palcami piszesz ?? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serial uwielbiam i cóż...te czasy jakoś, religia też mi są o wiele bliższe, zresztą...ja jestem poganką, jakby nie patrzeć:) Obrzędy wiele się nie zmieniły, tylko są cichsze no i sama ziemia...mamy inną perspektywę. Ale niby mroczne i okrutne ale...czyż nie takie jest życie? Jeśli chcesz zasmakować choć przez chwilę takiego klimatu, to polecam zloty bractw słowiańskich, nie rycerstwa, a słowiańskich. Jak ten w Grzybowie:) Nie wiem czy kiedyś miałaś okazję zaznać tego klimatu właśnie:)
      Bo trudno się nie zachwycać, ogrom i potęga wyobraźni, a jednocześnie genialne metafory wobec naszego świata^^
      Cóż, miło:)
      Wskazującymi, nie inaczej XD

      Usuń
    2. może kiedyś gdzieś spotkamy się przy jakimś ognisku :)
      P.S. myślałam, że środkowymi :D

      Usuń
  3. Wow, pytania na prawdę są trudne i wymagają zastanowienia. Ale świetnie sobie z tym poradziłaś. :)
    Ja czasem chciałabym się przenieść do epoki średniowiecza, ale tylko na chwilę i pod warunkiem, że mieszkałabym w zamku . xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:)
      Ja to bym wolała zaznać...klimatu średniowiecznej karczmy XD Ale tam, jako kobiety, miałybyśmy przesrane chyba.

      Usuń
    2. No dokładnie. Toteż właśnie dlatego najbardziej odpowiadałby mi zamek. :D

      Usuń
  4. Dopiero co pisałam u Asik, że fale tej nominacji nadchodzą wciąż i wciąż mimo że od jakiegoś czasu nikt nikogo nie nominuje ;p Nie wiem jak to się dzieje.
    Uwielbiam piosenkę Sometimes you can make it" U2. Jest przepiękna po prostu :)
    Gdybym miała i ja wybierać w jaką fantastyczną postać chcę się wcielić to kiedyś pewnie też bym chciała być w drużynie Władcy Pierścieni ;p Kochałam się w Legolasie po prostu aż za bardzo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wiem XD Ale wiesz, jak jedna osoba nominuje kilka na przykład, to się robi lawina. Ale nawet przyjemna no:)
      Dokładnie, a jakoś ostatnio stale mi towarzyszy.
      Za bardzo?:D Miałaś jego plakat nad łóżkiem czy co?:D

      Usuń
    2. Gdybym miała taką możliwość to bym pewnie miała i plakat, ale gościu śnił mi się po nocach ;p Ale w innych rolach Orlando Bloom już mi się tak nie podobał :)

      Usuń
  5. Odpowiedź na pytanie 7 mocno inspirujące. Chciałabym na siebie patrzeć w ten sposób. Co do reszty, jak zwykle wyczerpująco i mądrze :) Na egoizm mam takie same poglądy jak Ty. I też pisze dwoma palcami na klawiaturze, co bawi innych...

    OdpowiedzUsuń
  6. Dwoma palcami? Toż to ciężko tak przecież XD
    O, z Drużyną Pierścienia też bym chciała przeżyć przygodę ^^ Ale właśnie, przecież możemy mieć swoją własną drużynę w realnym życiu. Tylko trzeba się trochę postarać :) A ja u siebie w domu czuję się jak w Śródziemiu, bo mieszkam w tak ładnym miejscu. Zresztą pisałam o tym na blogu właśnie :D
    A co do piosenek, to ostatnio co chwilę słucham kawałka "Wiążę sobie krawat" zespołu Afro Kolektyw.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak tak czytam odpowiedzi innych blogerów na pytania Myśli, to zaczynam myśleć, że ja sama je trochę zbagatelizowałam. Ale kurczę, taka właśnie jestem i widać to nawet w takich rzeczach. Magia. ;)
    Co do pierwszej odpowiedzi... Z tej perspektywy chyba niewiele osób popatrzyło. Bo przecież jedna rozmowa nie wystarczyłaby... Może wyjaśniłaby coś, ale wciąż byłoby mało.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zauważyłam tendencję do ucinania tego łba. Lecz jeśli chcemy go uciąć naprawdę, musimy przestać odpowiadać. Chyba, że jednak nie chcemy, tylko tak się droczymy - w takim razie trzeba nominować.:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem o co chodzi z tym Liebsterem, ale i tak gratuluję:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pytanie o egoizm jest dziwne. Moim zdaniem, podobnie jak Twoim, ten egoizm nie jest niczym złym. Każdy człowiek jest egoistą. A ci, którzy starają się nie być egoistami najczęściej polegają.

    OdpowiedzUsuń
  11. Też piszę dwoma palcami, czasem nawet jednym. To zdrowi również tak mają? Wow xD
    Inspirujesz. Pytania o egoizm, książkowych przyjaciół i zmarłych zmuszają do refleksji. Mądre, niekiedy wręcz zaskakujące spojrzenie na sprawę. Kocham Cię czytać :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. To chyba moja najukochańsza piosenka U2:)
    Legolasa zawsze uwielbiałam, sama nie wiem czemu? Chyba za bardzo widziałam w nim Orlando:) ale muszę odpowiedzieć,że Twoje odpowiedzi są takie głębokie, piękne.
    https://sweetcruel.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  13. No właśnie, te pytania były tak nietypowe, że aż chciało się odpowiadać.I jednocześnie bardzo trudne,
    A najtrudniejsze chyba właśnie to pierwsze, bo pytań tak wiele... a każda odpowiedź rodziłaby kolejne. Dnia by brakło, a godzina...

    OdpowiedzUsuń
  14. Pytania trudne, ale i odpowiedzi oryginalne, niestandardowe :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Znowu odpowiedzi trafione w sedno! Najbardziej spodobała mi się odpowiedź na pytanie o to co byś sobie powiedziała. Nie dlatego, że krótka, ale dlatego, że niezwykle celna i prosta. Chyba do mnie tak ta odpowiedź przemówiła, bo znajduję się na trudnym etapie, gdzie ta miłość jest potrzebna ;). I co do świata, też masz rację - gdy znajdzie się miłość i szacunek, wszystko się znajdzie ;). Przecież wszystko do nas wraca. Pozdrawiam gorąco, Frido.

    OdpowiedzUsuń
  16. Egoizmu każdy potrzebuje i jest on dobry w zdrowych ilościach. A odpowiedż na 1 pytanie bardzo mi przypasowała - tyle osób, których z nami nie ma, a tak mało czasu do rozmowy...

    OdpowiedzUsuń
  17. dobrze poradziłaś sobie z pytaniami, czasami wydaje się, że wiele nas różni ale sądząc tylko po Twoich dzisiejszych odpowiedziach wydaje się, że nie aż tak wiele

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobre i ciekawe pytania, a Ty przez swoje odpowiedzi potrafiłaś mi nasunąć pewne punkty widzenia, których byłam świadoma i które wyznaję, ale coś mi je mimo wszystko przysłaniało. Po prostu mi je wydobyłaś z mojego nadmiaru wszystkiego wewnątrz. Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziękuję za wyczerpujące odpowiedzi, które u niejednego czytelnika wywołały refleksje nt samego siebie ;).

    OdpowiedzUsuń