piątek, 16 października 2015

O miłości w Domu Opieki opowieści kilka, czyli o tym, że każdy z nas ma prawo iść w świat i chędożyć

Kolejne trzy dni w pracy upłynęły w zadziwiająco luźnej atmosferze. Mimo, iż jedna z moich podopiecznych trafiła do szpitala, bo jej akcja głodowa odniosła porażające skutki, mimo że w Domu zaczęła panować istne epidemia biegunek i wymiotów ( kochane jesienne wirusówki!) wcale nie odczuwałam ponurej jesiennej atmosfery. Wręcz przeciwnie, idąc do pracy i znów, cholernie się męcząc, jednocześnie świetnie się bawiłam. Może dlatego, że tak tą pracę lubię? Może sprawił to przystojny rehabilitant, który stale siedział w naszym pokoju socjalnym i zajadał się czym popadnie, winogronami z ogródka pani Ani czy też pysznym drożdżowym ciastem od pani Joli. Może to jego rozluźnianie atmosfery i niewybredne żarty o pójściu razem pod prysznic i wszystkich pozycjach z Kamasutry, o spuszczaniu z worka ( moczu, nie myślcie sobie...jak my).

Może to jego żarty, a może zniknęła atmosfera poprzedzająca śmierć. Może w końcu w pełni oddech złapała atmosfera po prostu życia. Bo w domu, gdzie się cierpi, gdzie wielu umiera jest też stale, nieodzownie i przede wszystkim życie. Życie, które toczy się każdego dnia, życie, w które i ja się coraz bardziej wgryzam. Przypomniałam sobie bowiem stare prawy i stare zasady. Tam, gdzie śmierć i cierpienie życie pulsuje ze zdwojoną siłą. Zawsze w takich miejscach jak szpitale czy domy opieki, hospicja i nie tylko, słyszałam najbardziej niewybredne i sprośne żarty. Jak gdyby ludzie odreagowywali, w czarnym, nieraz najczarniejszym humorze znajdowali sposób, by nie pogrążyć się w całkiem innej ciemności. To w szpitalach i innych „umieralniach” słyszałam najbardziej prawdziwy śmiech, to wśród kobiet umierających już na raka piersi widziałam największą dbałość o swój wygląd...i seksualność. Tam, gdzie czai się śmierć buzuje życie, o czym pisałam już poprzednio. Śmierć, choroba, starość to tylko części całego życia, wielkiej wspaniałej całości, w której jest też miłość, pożądanie, radość z wielu drobiazgów jak i zamartwianie się nimi.
Tam gdzie jest śmierć i choroba, są po prostu i inne aspekty życia. Czasem trochę przejaskrawione, niewybredne z powodu bliskości fizjologii...ale także, jak najbardziej ludzkie.

I nie widać tego tylko po nas, opiekunach, rehabilitantach czy pielęgniarkach. Widać to przede wszystkim po naszych mieszkańcach. Jak to?
W tym tygodniu poznałam niesamowite opowieści od pani Hani i pani Ewy, dwóch najdłużej pracujących opiekunek. Opowieści zabawne, przerażające, trochę może dla niektórych niesmaczne. Opowieści przede wszystkim o miłości i o pożądaniu. Właśnie tych dwóch, choć, wielu zdaje się, że w tym miejscu się tylko umiera...nic bardziej mylnego, co powtarzam do znudzenia. Gdy z Młodszym Rehabilitantem śmialiśmy się w poniedziałek z tego, jak jeden mieszkaniec kablował na drugiego, że ten, mówiąc oględnie „wali sobie w pokoju” pani Hania zaczęła swoje wspominki.
-Wy, młodzi, myślicie, że tylko takie rzeczy tu się zdarzają? Jak wy mało wiecie o tym co się tu kiedyś wyrabiało, co nadal się kiedyś wyrabia!- zaparzyła sobie kawę i zaczęła opowiadać. Zaczęła wspominać a my, ci młodzi, stażem w pracy jak i wiekiem, zamieniliśmy się w słuch, który przerywany był tylko spazmami śmiechu.

Pani Hania opowiadała, jak parę lat temu jeden z mieszkańców znany był z tego, że co tydzień zapraszał do siebie po prostu...prostytutkę, z którą bardzo dobrze się znał. Odkładał dokładnie ze swojej emerytury na jeden dzień przyjemności, zawsze przed jej wizytą sam zmieniał pościel, sprzątał swój pokój, mimo że w Domu pracują przecież i pokojowi. Dorośli ludzie, układ dla obu idealny i chyba nawet dla obu przyjemnym,, jak twierdziły opiekunki i pielęgniarki w tamtym czasie. Stał dochód dla pani, stała przyjemność dla Pana, raz w tygodniu zaznawał cielesnej przyjemności i może jakiejś bliskości. Traf chciał, iż był bardzo eleganckim i przystojnym mężczyzną, w którym zakochała się inna z pensjonariuszek. Istna dama, która ą i ę mówiła aż nazbyt wyraźnie. Owa Dama nie dawała mu spokoju, nie rozumiała, że żaden romans nie wchodził w grę. Pan nie chciał się wiązać, był starym kawalerem i wolał chyba po prostu pewne układy, niż zobowiązania, miłostki. Albo nie czuł do Damy pociągu. Tyle wystarczy przecież. Jednak ona nie potrafiła tego zrozumieć. W końcu Pn dotarł na skraj.
Wiedział, kiedy Dama udaje się pod prysznic, codziennie o 20, w to samo miejsce stały rytuał. Niespodziewanie, pewnego tygodnia Prostytutka zjawiła się o późniejszej niż zwykle godzinie. Zdziwiło to trochę portiera, zdziwiło opiekunki, ale ich sprawa, są dorośli. Nie wtrącali się...póki Domu nie rozdarł wrzask Damy. Pani Hania pobiegła od razu tam, skąd krzyki dochodziły i...zastała przedziwną scenę. Otóż przed łazienką stała Dama, oniemiała już i mdlejąca wręcz. Pani Hania zajrzała do łazienki. W niej stał...stał, złe określenie. W niej przebywał Pan z Prostytutką i robili swoje, ona z nogą opartą na wannie, on dzielnie i nieprzerwanie poruszający biodrami.
Można rzec, że wyraźnie dał do zrozumienia Damie, że nie chce się spotykać, prawda?

W tych łazienkach jednak, kontynuowała pani Hania, nie takie rzeczy się działy. Te łazienki widziały niejeden romans, choćby pewnej pary o której mówiłoby się „niemożliwe!”. A jednak. Ona miała wylew lewostronny, on prawostronny z kolei paraliż. A zadziwiliby niejedną parę dwudziestolatków, mówiła, choć sami mieli powyżej 70 lat. W jaki sposób dobierali pozycje? Nie wie nikt, bo jednak nikt im nie patrzył na „układy taneczne”, jednak odgłosy płynące z łazienki a potem z ich wspólnego pokoju nie pozostawiały wątpliwości- niejeden z nas mógłby tej parze życia seksualnego pozazdrościć. Jeśli ktoś jednak poddawał to w prawdziwość, sprawność owej pary w łóżku, pewna rozmowa z pielęgniarką już zmywała całą niewiarę. Pewnego dnia pan z prawostronnym paraliżem zapytał się pielęgniarki, czy możliwe byłoby przepisanie mu viagry, żeby mógł dłużej i częściej niż raz- dwa razy dziennie, żeby jego ukochana była zadowolona...cóż. Niejedna para by zazdrościła, doprawdy.

Inna para, wbiła się w opowieści pani Ewa, była jeszcze bardziej romantyczna. A może, to ja tak sobie pomyślałam, najwyższy dowód miłości i oddania, najwyższy romantyzm to...uznanie w pełni czyjejś fizjologii. Tej brudnej i pozornie obrzydliwej strony naszego ciała, pozornie, bo seks przecież też jest fizjologią, mieszają się płyny...ale3 wróćmy do opowieści. Pani Ewa z kolei opowiedziała nam tego dnia o innej parze. Ona była „Szlachcianką”, on kolejnym jej kochankiem. Kiedyś sprzedała willę na Sołaczu ( bogata dzielnica Poznania, gdyby ktoś nie wiedział), rozdała wręcz złota i srebra rodzinne, podróżowała, aż trafiła do naszego Domu, nie zostawiając nic marnotrawnemu synowi. On był lekarzem i starał się o jej względy. Wreszcie zapłonęli wielkim pożądaniem....och, gdzie oni tego nie robili, doprawdy! W łazienkach, w pokojach, raz ponoć zobaczył ich portier w ogródku...
Wiadomo jednak, nie byli najmłodsi. Fizjologia i wiek ma swoje prawa. Pożądali jednak i się kochali. Nieraz jednak, starszej Szlachciance zdarzało się, że podczas seksualnych akrobacji po prostu...popuściły jej zwieracze. Wtedy to jej kochanek z oddaniem mył ją ( i zapewne siebie, bo wątpię, żeby go swoją kupą nie ubrudziła trochę), sprzątał zabrudzoną podłogę i szybko szedł do dyżurki po świeżego pampersa. Z troską odprowadzał do pokoju i dbał o nią, starszą trochę, aż do jej śmierci. Ponoć nieraz się oświadczał, ale ona nie chciała już nigdy wychodzić za mąż. Wielu ludzie w tym wieku nie chce wychodzić zresztą za mąż, mówiła pani Ewa. Wielu chce czuć wolność i..przeżywa drugą młodość. Ale i ślub ponoć parę lat temu w Domu się zdarzył.

Z radością słuchałam tych wszystkich historii, tych i wielu więcej, mówiących o soczystym klepaniu po pośladkach, zamawianych prostytutkach i akrobacjach w łazienkach. Mówiących o piwku w salonie i włączonych filmach porno, historii śmiesznych, nieraz trochę niesmacznych tą zdrową jednak fizjologią, historii życiowych. Słuchałam i myślałam, że muszę się nimi podzielić. Muszę...bo to też kolejna rzecz, o której się nie mówi.

W naszym świecie wszędzie obecny jest seks. To bodziec, na który reagujemy wszyscy, jak bardzo byśmy się od tego nie odżegnywali. Seks hetero, homo, seks tantryczny, seks przypadkowy, seks przed i po ślubie...Wszyscy reagujemy na seks, dobrze, ok, może istnieją osobniki całkiem aseksualne które gdzie indziej przekierowują swoją fizjologię, ośrodki przyjemności. Nie mówię że nie. Ale seks jest obecny w naszym życiu, w reklamach, telewizji, muzyce. Wszędzie. Jest siłą napędową, zresztą, Freud przecież pisał o Tanatosie i Erosie, śmierć i pożądanie, dwie siły napędowe świata. To wręcz oczywiste, śmierć i seks są nam przyrodzone, być może oba te pierwiastki tworzą właśnie całą machinę, wprawiają wszystko w ruch.
Seks jest wszędzie obecny, jest wyrazem bliskości albo po prostu fizjologii, pożądanie jest jednym z obliczy miłości, tak samo jak czułość, w seksie miesza się wszystko naraz, można odczuwać bliskość, czułość, zaspokajać najbardziej dzikie żądze. Seks jest przyrodzony nam wszystkim, niezależnie od wieku, sprawności, płci, rasy...a my traktujemy go w naszym świecie cholernie wybiórczo. Jak wiele innych rzeczy. Jednak zdaje mi się, że wybiórcze traktowanie seksu i samej miłości jest tym, co bywa najboleśniejsze.

Słuchałam historii opowiadanych przez panią Ewę i przez panią Hanię z pewną fascynacją i myślałam sobie przy okazji o tym, jak wiele osób zdaje sobie sprawę, że w tym wieku można nadal kochać jak nastolatkowie, jak wiele osób zdaje sobie sprawę, że osoba ze sparaliżowaną połową ciała uprawia nadal seks i tak, cholera, chce to robić i ma do tego prawo?

W naszym świecie cholernie manipulujemy seksem i uczuciami, żonglujemy uczuciami jako środkiem do celu. W naszym świecie seks to nadal tabu w pewnych kwestiach. Nikt nie mówi o seksie starszych osób, wręcz wielu uważa to za coś...obrzydliwego, jak kiedyś się zorientowałam. Zwłaszcza, jeśli to nie małżeństwo, tylko para połączona przez chuć, spotykająca się też w formie układu, jakby oni nie mieli prawa pożądać. W naszym świecie seks to tabu i jakby był zarezerwowany tylko dla młodych i sprawnych. Jak napisała mi Redcar w smsie, gdy zachwycona opisałam jej w skrócie to, co opowiem w domu i swoje skrócone refleksje: „o tym się nie mówi, bo starzy ludzie nie mają jędrnych ciał i wybielonych odbytów”. Bogowie, jakie dosadne. Bogowie, jakie prawdziwe! Całość w sumie podsumowana jednym zdaniem.

Mam wrażenie, że w tej dziedzinie życia, sferze seksu i miłości z seksem związanej chcemy widzieć często, jako społeczeństwo, cholernie wybiórczo. Często mam wrażenie, że przyznajemy prawo do seksu, a zarazem do miłości nieraz tylko młodym, mającym jędrne ciała, mającym w sobie widoczną witalność, której trudno doszukać się w sękatych dłoniach czy pobrużdżonych zmarszczkami twarzach. W większości filmów, książek nawet to młodzi kochają, to oni mają porywy serca. Młodzi i sprawni. Ci, których fizjologia nie osiągnęła jeszcze etapu nietrzymania moczu, ci, którzy mogą wbiegać na same szczyty. Rzadko kiedy mówimy o miłości osób starszych, a jeśli mówimy, robimy to lekceważąco.
To jemu jeszcze staje?
W tym wieku takie rzeczy im w głowie? Za starzy są!
To obrzydliwe, bleh, wyobraź sobie te staruchy, jak obracają się w wyrze!
Nierzadko słyszałam takie teksty. Ano tak. Staje mu, nierzadko przy pewnej pomocy zapewne i owszem, takie rzeczy im w głowie. Tak jak każdemu z nas. Każdy chce kochać i każdy ma też prawo do seksu. Bo mam wrażenie, w naszym świecie odbieramy jakoś nieraz, jako społeczeństwo, niezbywalne prawo do romansu, ekscytacji i pożądania nie tylko starszym osobom. Odbieramy je też każdemu, kto nie wpasuje się w kanon. Ze strachem mówimy wręcz o miłości niepełnosprawnych, chorych czy nie pasujących nawet do kanonu urody. Miłości otyłych ( czy otyłość to w końcu choroba czy nie?) albo nawet tych z krzywymi zębami.

To oni to robią? Starzy albo niepełnosprawni, oni to robią?!
Ano robią i to jeszcze jak! Robią nieraz po królewsku i po mistrzowsku!
Robią i to jeszcze jak i powiem szczerze, przyznam się publicznie- sama mogę to potwierdzić. Sama nie jestem w kanonie, bo mam jednak nadwagę, nie wyglądam jak z okładki Cosmopolitana a rżnę się aż wióry z łóżka lecą. Ale nie o mnie tu chodzi, na mnie można przymknąć oko, bo sama podcieram sobie tyłek albo po prostu mam sprawne nogi. Ale i sama wiem, jak uprawia się seks z facetem na wózku. W swojej erotycznej biografii, dość obfitej czego nie ukrywam zresztą, mam i epizod ze sparaliżowanym panem, młodym facetem, którego poznałam w barze i który...wyrywał wszystko na prawo i lewo, co się dało. Istny amant, choć wielu pewnie nie potrafi zrozumieć takiego prostego faktu. Fakt faktem, inny, był cholernie przystojny.

Nie będę wdawać się w techniczne szczegóły, jak nasza przygoda wyglądała,bo to była przygoda dla nas obu a nie żadne miłostki, gdy jeszcze dziewczęciem byłam i w miłość nie wierzyłam, ale seks był wyjątkowo udany. Może dlatego, że ów pan nie miał żadnych barier, jeśli idzie o mówienie o własnym ciele i instruowanie mnie, co powinnam zrobić, a i ja byłam otwarta na wszelkie nowości. Może dlatego, że oboje byliśmy właśnie otwarci i nie dawaliśmy się żadnym kanonom. Mieliśmy otwarte umysły i nie zadawaliśmy głupich pytań nie oczekując odpowiedzi. Bo może na tym to polega.

Bo może właśnie, seks zaczyna się w głowie, tak jak miłość zaczyna się w sercu. I to od tego wszystko zależy. Wszyscy chcemy kochać i mamy ciała, które płoną z pożądania. Wszyscy, niezależnie od wieku. I wszyscy możemy to robić, tylko nieraz trzeba otworzyć szerzej oczy, wcale nie ze zdziwienia- a otworzyć je na zrozumienie. Seks i miłość, seks jako część miłości czy seks jako zabawa, miłość i bliskość jako część seksu- wszystkie te rzeczy są wspaniałe. I nie powinno w nich być żadnych barier. Wszelkie bariery, tak samo jak i sam seks, zaczynają się w głowie.

Ciała można opanować. Można zmyć z podłogi ślady fizjologii, można wymyślić we dwoje taką pozycję, żeby i z paraliżem świetnie się kochało. Można kombinować, wymyślać, zadawać pytania, które naprawdę oczekują odpowiedzi. Wszystkie reguły w tej grze są dozwolone, wszystkie chwyty i każdy dotyk, byle tylko sprawiał przyjemność i prowadził do wspólnego spełnienia. Wszystkie chwyty w układach czy prawdziwej miłości, póki jesteśmy świadomi siebie i podejmujemy dojrzałe decyzje. Ciała można opanować, nawet jeśli nie są jędrne, nawet jeśli ich zdjęcia nie nadawałyby się do reklam bielizny w wielkich magazynach. To nic. Czasem mam wrażenie, że te ciała są piękniejsze. Bo są prawdziwe i namacalne, bo są ludzkie. Tak samo, jak ludzka jest miłość, ludzkie jest pożądanie, ludzka jest pogoń za tym, co w życiu smakuje najlepiej, w przeróżnych formach, na które nie każdy znad by wpadł.

Czasem starczy po prostu ciało, które reaguje na dotyk i którym można działać na różne sposoby, ciało i umysł na tyle otwarty, by w każdym z nas widzieć pole pełne możliwości, nawet jeśli uśmiech jest bezzębny, a nie jak z reklamy pasty do zębów, która zapewnia o doskonałości oralnej przyjemności.

W obliczu tego wszystkiego, co jest częścią życia, w obliczu upływającego czasu i starości, chorób i naszych niesprawności, w obliczu nieraz cierpienia i wszelkich radości mam jedno przesłanie : idźmy i chędożmy wszyscy, idźmy i kochajmy też nieraz przy tym, bo to w życiu bywa najpiękniejsze.
Idźmy i chędożmy wszyscy, bo to prawo nam przywodzone które nie ma barier, jeśli to decyzja dwóch świadomych osób i obie mają przyjemność z tego, co będzie się działo na łóżku, w windzie, na stole, w łazience...

Smakujmy życie w każdej pozycji , na jeźdźca jak da radę i po misjonarsku, smakujmy soków życia a tak naprawdę fizjologicznych płynów naszych partnerów, smakujmy śmiechu z kolejnego zboczonego skojarzenia, które być może kiedyś przyda się w sypialni.
I nie stawiajmy ani sobie, ani nikomu innemu żadnych barier, bo nie wypada, bo coś nie wpisuje się w kanon. Nie stawiajmy barier we własnej głowie, myśląc, że jakikolwiek seks czy uczucie jest takim, jakie nie wypada. Bo za duża różnica wieku, bo niesprawna noga, bo w tym wieku już nie wypada i wagina nie wygląda jak z najnowszego pornola z Sashą Grey.

Nie stawiajmy barier, jeśli ktoś ma mieć radochę albo chce wyrażać wspaniałe uczucie głębokiej miłości przez łóżko również, nie mówmy że coś jest niemożliwe, bo coś w ciele szwankuje, jeśli ktoś po prostu świadomie chce tego, bo ma prawo chcieć, ma prawo kochać, pożądać, rżnąć i pieprzyć albo rozdawać czułości. Pomarszczonym palcem w miej różowej waginie, wspaniałym fallusem między młodymi piersiami, niemłodym już penisem w niewybielonym odbycie.


Idźmy i chędożmy, bo to przyspiesza nasze tętno na tyle, że można naprawdę poczuć życie. Albo po prostu, chędożmy słuchając nawet naszego instynktu, bez wielkiej filozofii, żeby mieć zajebisty orgazm. I tak warto. I to jeszcze jak!



Nie będę żałował
Więc zapamiętuję słowa z pornograficznych filmów
To jedyna rzecz, w którą chcę wierzyć
Zapamiętuję słowa z pornograficznych filmów
To nowa religia dla mnie
(...)
Jesteś kościołem i ja jestem wieżą kościelną

Gdy się pieprzymy, wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi. 

53 komentarze:

  1. Podoba mi się ten post :) taka otwartość z niego bije :) mogłabym dołożyć do niego coś od siebie bo to jednak temat rzeka, zwłaszcza jeśli chodzi o seks niepełnosprawnych, który swoją drogą nadal jest tematem tabu, niestety... seks jest dla ludzi - nieważny jest wiek, sprawność itd... to bardzo ważna sfera ludzkiego życia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze raczej, dzięki XD Ja raczej na sprawy seksu właśnie jestem otwarta bo cholera...właśnie wszystko dla ludzi. Każdego człowieka, po kolei. I jakiekolwiek tabu tutaj tylko szkodzi. Bo właśnie wszyscy seksu potrzebujemy- jest nam przyrodzony, nieważne, ile mamy lat, jak wyglądamy, czy jesteśmy sprawni. Wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy prawo po prostu z tej wielkiej radochy korzystać:)

      Usuń
  2. Historie nad wyraz ciekawe ^^
    Ale i wnioski i diagnoza dzisiejszego społeczeństwa jak najbardziej trafna.
    I ogólne przesłanie tekstu takie motywujące ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to trochę śmieszne, seks jest wszędzie, a nadal jest tabu...hipokryzja, co nie?
      Cieszę się, że tak sądzisz XD

      Usuń
  3. Wspaniałe! Tak trzymajmy, a czasem to nawet i puszczajmy (się:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Genialna gra słów XD I owszem,czasem i puścić się właśnie trzeba xD

      Usuń
  4. post w sam raz na piątek wieczorem ;) zaraz idę wypełniać twoje przesłanie ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że było wypełnione z wielką radochą...ale nie, nawet w to nie wątpię XD

      Usuń
    2. oj było, było :D chociaż współlokatorzy chyba cieszyli się trochę mniej :P

      Usuń
    3. oj tam, na takie rzeczy mogą przymykać oko XD

      Usuń
  5. AAaaaaa,ja nadal żyję "Spóźnionymi kochankami" :D
    "Czasem starczy po prostu ciało, które reaguje na dotyk i którym można działać na różne sposoby" ~ nekrofile są niepocieszeni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, idealnie trafiona książka xD I ona właśnie genialnie pokazuje też miłość starszych ludzi. Tak myślę, może jednak muszę sobie ją powtórzyć?
      Ba, oni nie muszą być pocieszeni XD Jednak tu włącza mi się pewna dyskryminacja, cholera XD

      Usuń
    2. Myślę, że tak! :) Zwłaszcza teraz, w tej pracy :)
      Uuuu, nieładnie, nieładnie!

      Usuń
    3. Dokładnie:)
      Wiem, bycie wybiórczo tolerancyjnym jest be XD

      Usuń
  6. Pamiętam scenę z Miłości w czasach zarazy kiedy bohaterka starsza już oznajmia swoim dzieciom że znalazła kolejną miłość. Na co jej córka tekst w stylu mamo to obrzydliwe.
    Masz rację. Każdy przecież ma prawo do miłości. A seks jest nie tylko jej wyrazem ale też jakąś biologiczną potrzebą.
    Wydaje mi się że starszym ludziom nawet lepiej to wychodzi bo wiadomo że wiele się już z życia nauczyli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, tak było w powieści Marqueza, a my nadal preferujemy takie zachowania nieraz wobec cudzej miłości...przerażające.
      I dlatego powinien w dużej mierze być często zabawą, zwłaszcza...w tym wieku XD
      I jasna sprawa, mają już więcej dosiadczenia, nie boją się ciąży...nic, tylko szaleć XD

      Usuń
  7. Dzięki za tego posta! Jako osoba niepełnosprawna wiele w tym temacie rozumiem i nigdy nie uznam seksu nie-pięknych oraz nie-młodych za coś obrzydliwego czy zakazanego. Społeczeństwo musi się w końcu otworzyć, ale diabli wiedzą, ile to zajmie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie ma za co! Tak się zastanawiałam czy...czasem mnie za tego posta nie opierdolisz jakoś. Bo wiesz, to w sumie jakby...nie mój temat do końca? Wiadomo w czym rzecz. Ale właśnie seks przyrodzony każdemu z nas, więc cholera, chociaż tutaj, właśnie tutaj barier nie stawiajmy. Co więcej, mam wrażenie, że jakby seks kogokolwiek przestałbyć tabu, to wiele innych spojrzeń by się zmieniło. I zobaczymy, zaczynamy powoli się ponoć społecznie na to otwierać. Ale powoli jest tu chyba słowem- kluczem...

      Usuń
    2. Jestem jak najdalsza od tego, więcej: każdy, kto porusza ten temat, jest moim bohaterem :) Bo to zupełnie co innego, gdybym napisała ja, pomijając brak doświadczenia oczywiście. Gdy mówi o tym sprawny człowiek, daje sygnał reszcie społeczeństwa, że faktycznie jest za zniesieniem barier, równością. W dodatku nie opisujesz w cukierkowych barwach, co tylko wzmacnia wiarygodność :)

      Usuń
    3. No może. Dobrze, że jednak w tą stronę i opierdolu nie dostanę XD I w sumie coś w tym jest, bo jednak jak mówi ktoś, kto nie jest niby bezpośrednio zainteresowany to może wyglądać to inaczej, fakt.

      Usuń
  8. Podobno chędożenie dobre jest na wszystko ,a skoro jesteśmy przy temacie.. idę do wyrka xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że było dobre na wszystko XD

      Usuń
  9. Odważnie ;D
    No i cóż, każdy ma swoje potrzeby, a miłość nie wybiera ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja wiem, czy odważnie XD
      I dokładnie, miłość to taka siła która ma swoje własne prawda, czyż nie?:)

      Usuń
  10. Nie jestem zbyt wylewna w tym temacie może też dlatego bo znajomość takich historii jak te od pani Hani (nie pomyliłam imienia chyba :D) są mi dalekie :D Bardziej by mnie pewnie zbulwersowały niż rozśmieszyły, ale ludzie są różni i najważniejsze jest to, że jednak w takich pozornie smutnych miejscach dzieją się naprawdę wesołe historie a ludzie mają poczucie humoru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja właśnie w sprawach seksu jest może..aż nazbyt otwarta. Może dlatego, że mam doświadczenia jakie mam, a może to patrzenie jak na coś naturalnego. Mało kto zresztą w moim otoczeniu traktował seks jako tabu jakiekolwiek:) I właśnie, w tym rzecz że...te historie może i są troszkę niesmaczne, ale mają pazura, który pokazuje, że żyć można wszędzie i to nawet...żyć trochę szaleńczo w tym pozytywnym słowa znaczeniu:) Tylko nie wolno sobie stawić barier, zwłaszcza- w miłości:)

      Usuń
    2. Zgadzam się z Tobą :) To mimo wszystko jest fajne, bo innego słowa nie mogę wymyślić, że każdy, zawsze i wszędzie może sobie pozwolić na szaleństwo :) Bo w szaleństwie jest coś pozytywnego jednak :)

      Usuń
    3. Wiem o co ci chodzi, niech będzie słowo fajne XD

      Usuń
  11. ja tak właśnie obstawiałam, że w takich domach opieki się dzieje "wszystko" . Podziwiam tych ludzi z jednej strony, w opowieści tych dwóch Pań, choćby dlatego, że mimo swojego wieku potrafili się cieszyć sobą nawzajem i czerpać z tego co się tylko dało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak właśnie jest. Ale to często dobre "wszystko":)
      I jasna sprawa, bo właśnie o to chodzi- korzystać z życia do końca:)

      Usuń
  12. Mi się też czasem nie chcę wierzyć, że ludzie w TAKIM wieku jeszcze chociażby myślą o takich rzeczach. :D Ale jeśli tak i jeśli to robią, to totalnie mi to nie przeszkadza. Każdy ma swoje życie i na pewno chce je wykorzystać w stu procentach, do końca. No i jeśli to robi - to okej. Mi nikt nie zagląda do łóżka i ja nie mam zamiaru nikomu zaglądać. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to jest zaskakujące przez to że...my starości jeszcze nie przeżyliśmy i mamy o niej jakieś tam wyobrażenie, a to często nie przystaje do rzeczywistości. A jednak, nadal TO robią i to jeszcze jak XD I dokładnie, każdy ma swoje wyro ale..niestety, społecznie my w to wyro lubimy się nierzadko wpierdzielać.

      Usuń
    2. Pewnie tak, bo jak tak sobie pomyślę, to jeszcze jakiś czas temu, gdy w ten świat seksu się wchodziło, nie do pomyślenia było, że nasi rodzice - czyli ludzie ledwo czterdziestoletni mogą to robić. xD No więc co dopiero dziadkowie. Ale czas weryfikuje wszystko i pozostaje tylko czekać, jak długo my damy radę. xDDD

      Usuń
    3. Dokładnie XD I dopiero po latach, często jak sami stajemy się rodzicami albo o tym myślimy, by nimi być widzimy, że to fajne jak uprawiają seks nadal XD

      Usuń
  13. Zawsze powtarzam, że każdy człowiek ma własną historię. I nie nam oceniać jego postępowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze działa mi na nerwy jak ludzie oceniają innych a nie mają kompletnie pojęcia czym Ci inni kierują się podejmując takie a nie inne decyzje.

      Usuń
  14. Uśmiechnęłam się czytając ten wpis, mimo mojego depresyjnego nastroju ostatnio (niestety nie wyolbrzymiam tego słowa). To taki dziwny paradoks - oprę może się na swoim własnym przykładzie - że możesz mieć wszystko, jako tako dobre zdrowie, wszystkie zdrowe kończyny, studia, dach nad głową, rodzinę, być młoda, nie bardzo brzydka, mieć trochę oszczędności... a i tak być nieszczęśliwą - i można tłumaczyć to genami, nawykami myślowymi, czymkolwiek... teorii tyle co ludzi... ale właśnie paradoks jest taki, że tam gdzie pachnie niemalże śmiercią, że wielu jest świadomych, że to właśnie ich ostatni przystanek... jest najwięcej takiej prostej, ludzkiej radości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się więc, że dał ci uśmiech choć...niepokojąco właśnie to brzmi, depresyjne stany. I to prawda, bo to nie kwestia ile masz- ale co robisz, jak podchodzisz do tego, co masz. Może być tego cholernie mało...ale możesz się z tego cieszyć. I to prawda, tam gdzie czuć żśmierć, czuć najbardziej życie.

      Usuń
  15. Chciałabym w przyszłości lubić swoją pracę :) To chyba klucz do wszystkiego.
    Bo przecież życie to wielka układanka, tęcza z jaśniejszymi i ciemniejszymi kolorami. A może właśnie w takich miejscach, gdzie choroba i śmierć towarzyszy częściej, apetyt na życie i wszystkie te pozytywne aspekty docenia się i uwypukla bardziej.
    Kurczę, historie takie, że naprawdę niektórzy mogliby pokiwać głową z niedowierzania :D Ale tak jak piszesz, "trzeba otworzyć szerzej oczy, wcale nie ze zdziwienia- a otworzyć je na zrozumienie."
    I tak, to co pokazują nam na okładkach lub w telewizji, tak dalekie jest od prawdziwego życia.
    Żyjmy jak uważamy za stosowne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, to naprawdę dużo daje. Bo jednak praca to spora część naszego życia,...więc ważne, by i ją spędzać z uśmiechem:)
      Dokładnie, tam gdzie masz jedną jaskrawość po prostu naturalnie zaczyna być widoczna inna. Może równowaga musi zostać zachowana dosłownie:)
      Otóż to. Wystylizowane, wyfotoszopowane ciała? Podziękuję XD

      Usuń
  16. A dla mnie to akurat budujące, że ludziom w tym wieku wciąż się chce. Wszak chędożenie jest dla każdego ^^ A poza tym wychodzę z założenia, że to intymna sprawa, więc naprawdę nie obchodzi mnie kto, jak i z kim. Byle by sprawiało dziką przyjemność, o to w tym chodzi przecież :D
    Ach i sama chciałabym już stracić dziewictwo xD 19 lat to chyba idealny moment ku temu, w każdym razie ja czuję się gotowa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to i póki zdrowie pozwala to trzeba wręcz z tego korzystać a czasem...nawet i zdrowie nie pozwala, a się korzysta XD I o to chodzi właśnie:)
      No to najważniejsze. Teraz tylko ktoś, kto będzie tak samo gotowy XD

      Usuń
  17. no cóż bardzo przyjemnie mi się czytało
    to oczywiste, że starszym osobom, czy niepełnosprawnym schorowanym też się chce
    ale jak ta para przeciwlegle sparaliżowana dała sobie radę to nie daje mi spokoju, a drugie, że im się chciało, przyznam się, że jak jestem chory to absolutnie nie takie rzeczy mi w głowie
    artykuł muszę podesłać mojej narzeczonej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się:)
      A jednak, dają radę. Nie umiemy sobie tego wyobrazić, bo właśnie w nasyzm kraju choćby mowa o rehabilitacji seksualnej po wylewach jest tabu...a okazuje się, że można XD A mi się chce nawet wtedy XD
      A proszę bardzo:)

      Usuń
  18. Lubię Cię czytać, nie umiem nic innego napisać, ale naprawdę lubię Twoje słowa.

    OdpowiedzUsuń
  19. W 'Chirurgach' był taki wątek: Sędziwy pan mieszkał w domu opieki i przyjechał do szpitala, aby lekarza coś mu tam zrobili z problemami z erekcją. Jego dzieci oczywiście z gadką typu "jak tak można? w takim wieku?". Taki przykład dałam :D Dla mnie bez sensu jest zabranianie komukolwiek, ze względu na wiek, tej chwili przyjemności. Jeśli mają siłę i zdrowie, to czemu nie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, po prostu każdy ma prawo do przyjemności, póki szanuje i tą cudzą. Ale społecznie kochamy nakładać różne tabu, no nie?

      Usuń
  20. Noż kuźwa, muszę ojcu nalot zrobić, kiedy dwa razy w tygodniu wędruje grzecznie na zajęcia w Centrum Alzheimera. A ja się dziwiłam, że tak chętnie tam chodzi...:))))
    Podoba mi się pomysł, żeby dzieciom - jeśli niedobre - nic nie zostawiać. Przehulać wszystko, wydać na siebie. Życie się ma jedno. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, może ma tam też bardzo wesoło XD
      I dokładnie. Niech same pracują na siebie, jak wielu z nas, no nie?:)

      Usuń