Kolejne
trzy dni w pracy upłynęły w zadziwiająco luźnej atmosferze.
Mimo, iż jedna z moich podopiecznych trafiła do szpitala, bo jej
akcja głodowa odniosła porażające skutki, mimo że w Domu zaczęła
panować istne epidemia biegunek i wymiotów ( kochane jesienne
wirusówki!) wcale nie odczuwałam ponurej jesiennej atmosfery. Wręcz
przeciwnie, idąc do pracy i znów, cholernie się męcząc,
jednocześnie świetnie się bawiłam. Może dlatego, że tak tą
pracę lubię? Może sprawił to przystojny rehabilitant, który
stale siedział w naszym pokoju socjalnym i zajadał się czym
popadnie, winogronami z ogródka pani Ani czy też pysznym drożdżowym
ciastem od pani Joli. Może to jego rozluźnianie atmosfery i
niewybredne żarty o pójściu razem pod prysznic i wszystkich
pozycjach z Kamasutry, o spuszczaniu z worka ( moczu, nie myślcie
sobie...jak my).
Może
to jego żarty, a może zniknęła atmosfera poprzedzająca śmierć.
Może w końcu w pełni oddech złapała atmosfera po prostu życia.
Bo w domu, gdzie się cierpi, gdzie wielu umiera jest też stale,
nieodzownie i przede wszystkim życie. Życie, które toczy się
każdego dnia, życie, w które i ja się coraz bardziej wgryzam.
Przypomniałam sobie bowiem stare prawy i stare zasady. Tam, gdzie
śmierć i cierpienie życie pulsuje ze zdwojoną siłą. Zawsze w
takich miejscach jak szpitale czy domy opieki, hospicja i nie tylko,
słyszałam najbardziej niewybredne i sprośne żarty. Jak gdyby
ludzie odreagowywali, w czarnym, nieraz najczarniejszym humorze
znajdowali sposób, by nie pogrążyć się w całkiem innej
ciemności. To w szpitalach i innych „umieralniach” słyszałam
najbardziej prawdziwy śmiech, to wśród kobiet umierających już
na raka piersi widziałam największą dbałość o swój wygląd...i
seksualność. Tam, gdzie czai się śmierć buzuje życie, o czym
pisałam już poprzednio. Śmierć, choroba, starość to tylko
części całego życia, wielkiej wspaniałej całości, w której
jest też miłość, pożądanie, radość z wielu drobiazgów jak i
zamartwianie się nimi.
Tam
gdzie jest śmierć i choroba, są po prostu i inne aspekty życia.
Czasem trochę przejaskrawione, niewybredne z powodu bliskości
fizjologii...ale także, jak najbardziej ludzkie.
I
nie widać tego tylko po nas, opiekunach, rehabilitantach czy
pielęgniarkach. Widać to przede wszystkim po naszych mieszkańcach.
Jak to?
W
tym tygodniu poznałam niesamowite opowieści od pani Hani i pani
Ewy, dwóch najdłużej pracujących opiekunek. Opowieści zabawne,
przerażające, trochę może dla niektórych niesmaczne. Opowieści
przede wszystkim o miłości i o pożądaniu. Właśnie tych dwóch,
choć, wielu zdaje się, że w tym miejscu się tylko umiera...nic
bardziej mylnego, co powtarzam do znudzenia. Gdy z Młodszym
Rehabilitantem śmialiśmy się w poniedziałek z tego, jak jeden
mieszkaniec kablował na drugiego, że ten, mówiąc oględnie „wali
sobie w pokoju” pani Hania zaczęła swoje wspominki.
-Wy,
młodzi, myślicie, że tylko takie rzeczy tu się zdarzają? Jak wy
mało wiecie o tym co się tu kiedyś wyrabiało, co nadal się
kiedyś wyrabia!- zaparzyła sobie kawę i zaczęła opowiadać.
Zaczęła wspominać a my, ci młodzi, stażem w pracy jak i wiekiem,
zamieniliśmy się w słuch, który przerywany był tylko spazmami
śmiechu.
Pani
Hania opowiadała, jak parę lat temu jeden z mieszkańców znany był
z tego, że co tydzień zapraszał do siebie po prostu...prostytutkę,
z którą bardzo dobrze się znał. Odkładał dokładnie ze swojej
emerytury na jeden dzień przyjemności, zawsze przed jej wizytą sam
zmieniał pościel, sprzątał swój pokój, mimo że w Domu pracują
przecież i pokojowi. Dorośli ludzie, układ dla obu idealny i chyba
nawet dla obu przyjemnym,, jak twierdziły opiekunki i pielęgniarki
w tamtym czasie. Stał dochód dla pani, stała przyjemność dla
Pana, raz w tygodniu zaznawał cielesnej przyjemności i może
jakiejś bliskości. Traf chciał, iż był bardzo eleganckim i
przystojnym mężczyzną, w którym zakochała się inna z
pensjonariuszek. Istna dama, która ą i ę mówiła aż nazbyt
wyraźnie. Owa Dama nie dawała mu spokoju, nie rozumiała, że żaden
romans nie wchodził w grę. Pan nie chciał się wiązać, był
starym kawalerem i wolał chyba po prostu pewne układy, niż
zobowiązania, miłostki. Albo nie czuł do Damy pociągu. Tyle
wystarczy przecież. Jednak ona nie potrafiła tego zrozumieć. W
końcu Pn dotarł na skraj.
Wiedział,
kiedy Dama udaje się pod prysznic, codziennie o 20, w to samo
miejsce stały rytuał. Niespodziewanie, pewnego tygodnia Prostytutka
zjawiła się o późniejszej niż zwykle godzinie. Zdziwiło to
trochę portiera, zdziwiło opiekunki, ale ich sprawa, są dorośli.
Nie wtrącali się...póki Domu nie rozdarł wrzask Damy. Pani Hania
pobiegła od razu tam, skąd krzyki dochodziły i...zastała
przedziwną scenę. Otóż przed łazienką stała Dama, oniemiała
już i mdlejąca wręcz. Pani Hania zajrzała do łazienki. W niej
stał...stał, złe określenie. W niej przebywał Pan z Prostytutką
i robili swoje, ona z nogą opartą na wannie, on dzielnie i
nieprzerwanie poruszający biodrami.
Można
rzec, że wyraźnie dał do zrozumienia Damie, że nie chce się
spotykać, prawda?
W
tych łazienkach jednak, kontynuowała pani Hania, nie takie rzeczy
się działy. Te łazienki widziały niejeden romans, choćby pewnej
pary o której mówiłoby się „niemożliwe!”. A jednak. Ona
miała wylew lewostronny, on prawostronny z kolei paraliż. A
zadziwiliby niejedną parę dwudziestolatków, mówiła, choć sami
mieli powyżej 70 lat. W jaki sposób dobierali pozycje? Nie wie
nikt, bo jednak nikt im nie patrzył na „układy taneczne”,
jednak odgłosy płynące z łazienki a potem z ich wspólnego pokoju
nie pozostawiały wątpliwości- niejeden z nas mógłby tej parze
życia seksualnego pozazdrościć. Jeśli ktoś jednak poddawał to w
prawdziwość, sprawność owej pary w łóżku, pewna rozmowa z
pielęgniarką już zmywała całą niewiarę. Pewnego dnia pan z
prawostronnym paraliżem zapytał się pielęgniarki, czy możliwe
byłoby przepisanie mu viagry, żeby mógł dłużej i częściej niż
raz- dwa razy dziennie, żeby jego ukochana była zadowolona...cóż.
Niejedna para by zazdrościła, doprawdy.
Inna
para, wbiła się w opowieści pani Ewa, była jeszcze bardziej
romantyczna. A może, to ja tak sobie pomyślałam, najwyższy dowód
miłości i oddania, najwyższy romantyzm to...uznanie w pełni
czyjejś fizjologii. Tej brudnej i pozornie obrzydliwej strony
naszego ciała, pozornie, bo seks przecież też jest fizjologią,
mieszają się płyny...ale3 wróćmy do opowieści. Pani Ewa z kolei
opowiedziała nam tego dnia o innej parze. Ona była „Szlachcianką”,
on kolejnym jej kochankiem. Kiedyś sprzedała willę na Sołaczu (
bogata dzielnica Poznania, gdyby ktoś nie wiedział), rozdała wręcz
złota i srebra rodzinne, podróżowała, aż trafiła do naszego
Domu, nie zostawiając nic marnotrawnemu synowi. On był lekarzem i
starał się o jej względy. Wreszcie zapłonęli wielkim
pożądaniem....och, gdzie oni tego nie robili, doprawdy! W
łazienkach, w pokojach, raz ponoć zobaczył ich portier w
ogródku...
Wiadomo
jednak, nie byli najmłodsi. Fizjologia i wiek ma swoje prawa.
Pożądali jednak i się kochali. Nieraz jednak, starszej
Szlachciance zdarzało się, że podczas seksualnych akrobacji po
prostu...popuściły jej zwieracze. Wtedy to jej kochanek z oddaniem
mył ją ( i zapewne siebie, bo wątpię, żeby go swoją kupą nie
ubrudziła trochę), sprzątał zabrudzoną podłogę i szybko szedł
do dyżurki po świeżego pampersa. Z troską odprowadzał do pokoju
i dbał o nią, starszą trochę, aż do jej śmierci. Ponoć nieraz
się oświadczał, ale ona nie chciała już nigdy wychodzić za mąż.
Wielu ludzie w tym wieku nie chce wychodzić zresztą za mąż,
mówiła pani Ewa. Wielu chce czuć wolność i..przeżywa drugą
młodość. Ale i ślub ponoć parę lat temu w Domu się zdarzył.
Z
radością słuchałam tych wszystkich historii, tych i wielu więcej,
mówiących o soczystym klepaniu po pośladkach, zamawianych
prostytutkach i akrobacjach w łazienkach. Mówiących o piwku w
salonie i włączonych filmach porno, historii śmiesznych, nieraz
trochę niesmacznych tą zdrową jednak fizjologią, historii
życiowych. Słuchałam i myślałam, że muszę się nimi podzielić.
Muszę...bo to też kolejna rzecz, o której się nie mówi.
W
naszym świecie wszędzie obecny jest seks. To bodziec, na który
reagujemy wszyscy, jak bardzo byśmy się od tego nie odżegnywali.
Seks hetero, homo, seks tantryczny, seks przypadkowy, seks przed i po
ślubie...Wszyscy reagujemy na seks, dobrze, ok, może istnieją
osobniki całkiem aseksualne które gdzie indziej przekierowują
swoją fizjologię, ośrodki przyjemności. Nie mówię że nie. Ale
seks jest obecny w naszym życiu, w reklamach, telewizji, muzyce.
Wszędzie. Jest siłą napędową, zresztą, Freud przecież pisał o
Tanatosie i Erosie, śmierć i pożądanie, dwie siły napędowe
świata. To wręcz oczywiste, śmierć i seks są nam przyrodzone,
być może oba te pierwiastki tworzą właśnie całą machinę,
wprawiają wszystko w ruch.
Seks
jest wszędzie obecny, jest wyrazem bliskości albo po prostu
fizjologii, pożądanie jest jednym z obliczy miłości, tak samo jak
czułość, w seksie miesza się wszystko naraz, można odczuwać
bliskość, czułość, zaspokajać najbardziej dzikie żądze. Seks
jest przyrodzony nam wszystkim, niezależnie od wieku, sprawności,
płci, rasy...a my traktujemy go w naszym świecie cholernie
wybiórczo. Jak wiele innych rzeczy. Jednak zdaje mi się, że
wybiórcze traktowanie seksu i samej miłości jest tym, co bywa
najboleśniejsze.
Słuchałam
historii opowiadanych przez panią Ewę i przez panią Hanię z pewną
fascynacją i myślałam sobie przy okazji o tym, jak wiele osób
zdaje sobie sprawę, że w tym wieku można nadal kochać jak
nastolatkowie, jak wiele osób zdaje sobie sprawę, że osoba ze
sparaliżowaną połową ciała uprawia nadal seks i tak, cholera,
chce to robić i ma do tego prawo?
W
naszym świecie cholernie manipulujemy seksem i uczuciami, żonglujemy
uczuciami jako środkiem do celu. W naszym świecie seks to nadal
tabu w pewnych kwestiach. Nikt nie mówi o seksie starszych osób,
wręcz wielu uważa to za coś...obrzydliwego, jak kiedyś się
zorientowałam. Zwłaszcza, jeśli to nie małżeństwo, tylko para
połączona przez chuć, spotykająca się też w formie układu,
jakby oni nie mieli prawa pożądać. W naszym świecie seks to tabu
i jakby był zarezerwowany tylko dla młodych i sprawnych. Jak
napisała mi Redcar w smsie, gdy zachwycona opisałam jej w skrócie
to, co opowiem w domu i swoje skrócone refleksje: „o tym się
nie mówi, bo starzy ludzie nie mają jędrnych ciał i wybielonych
odbytów”. Bogowie, jakie dosadne. Bogowie, jakie prawdziwe!
Całość w sumie podsumowana jednym zdaniem.
Mam
wrażenie, że w tej dziedzinie życia, sferze seksu i miłości z
seksem związanej chcemy widzieć często, jako społeczeństwo,
cholernie wybiórczo. Często mam wrażenie, że przyznajemy prawo do
seksu, a zarazem do miłości nieraz tylko młodym, mającym jędrne
ciała, mającym w sobie widoczną witalność, której trudno
doszukać się w sękatych dłoniach czy pobrużdżonych zmarszczkami
twarzach. W większości filmów, książek nawet to młodzi kochają,
to oni mają porywy serca. Młodzi i sprawni. Ci, których fizjologia
nie osiągnęła jeszcze etapu nietrzymania moczu, ci, którzy mogą
wbiegać na same szczyty. Rzadko kiedy mówimy o miłości osób
starszych, a jeśli mówimy, robimy to lekceważąco.
To
jemu jeszcze staje?
W
tym wieku takie rzeczy im w głowie? Za starzy są!
To
obrzydliwe, bleh, wyobraź sobie te staruchy, jak obracają się w
wyrze!
Nierzadko
słyszałam takie teksty. Ano tak. Staje mu, nierzadko przy pewnej
pomocy zapewne i owszem, takie rzeczy im w głowie. Tak jak każdemu
z nas. Każdy chce kochać i każdy ma też prawo do seksu. Bo mam
wrażenie, w naszym świecie odbieramy jakoś nieraz, jako
społeczeństwo, niezbywalne prawo do romansu, ekscytacji i pożądania
nie tylko starszym osobom. Odbieramy je też każdemu, kto nie
wpasuje się w kanon. Ze strachem mówimy wręcz o miłości
niepełnosprawnych, chorych czy nie pasujących nawet do kanonu
urody. Miłości otyłych ( czy otyłość to w końcu choroba czy
nie?) albo nawet tych z krzywymi zębami.
To
oni to robią? Starzy albo niepełnosprawni, oni to robią?!
Ano
robią i to jeszcze jak! Robią nieraz po królewsku i po
mistrzowsku!
Robią
i to jeszcze jak i powiem szczerze, przyznam się publicznie- sama
mogę to potwierdzić. Sama nie jestem w kanonie, bo mam jednak
nadwagę, nie wyglądam jak z okładki Cosmopolitana a rżnę się aż
wióry z łóżka lecą. Ale nie o mnie tu chodzi, na mnie można
przymknąć oko, bo sama podcieram sobie tyłek albo po prostu mam
sprawne nogi. Ale i sama wiem, jak uprawia się seks z facetem na
wózku. W swojej erotycznej biografii, dość obfitej czego nie
ukrywam zresztą, mam i epizod ze sparaliżowanym panem, młodym
facetem, którego poznałam w barze i który...wyrywał wszystko na
prawo i lewo, co się dało. Istny amant, choć wielu pewnie nie
potrafi zrozumieć takiego prostego faktu. Fakt faktem, inny, był
cholernie przystojny.
Nie
będę wdawać się w techniczne szczegóły, jak nasza przygoda
wyglądała,bo to była przygoda dla nas obu a nie żadne miłostki,
gdy jeszcze dziewczęciem byłam i w miłość nie wierzyłam, ale
seks był wyjątkowo udany. Może dlatego, że ów pan nie miał
żadnych barier, jeśli idzie o mówienie o własnym ciele i
instruowanie mnie, co powinnam zrobić, a i ja byłam otwarta na
wszelkie nowości. Może dlatego, że oboje byliśmy właśnie
otwarci i nie dawaliśmy się żadnym kanonom. Mieliśmy otwarte
umysły i nie zadawaliśmy głupich pytań nie oczekując odpowiedzi.
Bo może na tym to polega.
Bo
może właśnie, seks zaczyna się w głowie, tak jak miłość
zaczyna się w sercu. I to od tego wszystko zależy. Wszyscy chcemy
kochać i mamy ciała, które płoną z pożądania. Wszyscy,
niezależnie od wieku. I wszyscy możemy to robić, tylko nieraz
trzeba otworzyć szerzej oczy, wcale nie ze zdziwienia- a otworzyć
je na zrozumienie. Seks i miłość, seks jako część miłości czy
seks jako zabawa, miłość i bliskość jako część seksu-
wszystkie te rzeczy są wspaniałe. I nie powinno w nich być żadnych
barier. Wszelkie bariery, tak samo jak i sam seks, zaczynają się w
głowie.
Ciała
można opanować. Można zmyć z podłogi ślady fizjologii, można
wymyślić we dwoje taką pozycję, żeby i z paraliżem świetnie
się kochało. Można kombinować, wymyślać, zadawać pytania,
które naprawdę oczekują odpowiedzi. Wszystkie reguły w tej grze
są dozwolone, wszystkie chwyty i każdy dotyk, byle tylko sprawiał
przyjemność i prowadził do wspólnego spełnienia. Wszystkie
chwyty w układach czy prawdziwej miłości, póki jesteśmy świadomi
siebie i podejmujemy dojrzałe decyzje. Ciała można opanować,
nawet jeśli nie są jędrne, nawet jeśli ich zdjęcia nie
nadawałyby się do reklam bielizny w wielkich magazynach. To nic.
Czasem mam wrażenie, że te ciała są piękniejsze. Bo są
prawdziwe i namacalne, bo są ludzkie. Tak samo, jak ludzka jest
miłość, ludzkie jest pożądanie, ludzka jest pogoń za tym, co w
życiu smakuje najlepiej, w przeróżnych formach, na które nie
każdy znad by wpadł.
Czasem
starczy po prostu ciało, które reaguje na dotyk i którym można
działać na różne sposoby, ciało i umysł na tyle otwarty, by w
każdym z nas widzieć pole pełne możliwości, nawet jeśli uśmiech
jest bezzębny, a nie jak z reklamy pasty do zębów, która zapewnia
o doskonałości oralnej przyjemności.
W
obliczu tego wszystkiego, co jest częścią życia, w obliczu
upływającego czasu i starości, chorób i naszych niesprawności, w
obliczu nieraz cierpienia i wszelkich radości mam jedno przesłanie
: idźmy i chędożmy wszyscy, idźmy i kochajmy też nieraz przy
tym, bo to w życiu bywa najpiękniejsze.
Idźmy
i chędożmy wszyscy, bo to prawo nam przywodzone które nie ma
barier, jeśli to decyzja dwóch świadomych osób i obie mają
przyjemność z tego, co będzie się działo na łóżku, w windzie,
na stole, w łazience...
Smakujmy
życie w każdej pozycji , na jeźdźca jak da radę i po
misjonarsku, smakujmy soków życia a tak naprawdę fizjologicznych
płynów naszych partnerów, smakujmy śmiechu z kolejnego zboczonego
skojarzenia, które być może kiedyś przyda się w sypialni.
I
nie stawiajmy ani sobie, ani nikomu innemu żadnych barier, bo nie
wypada, bo coś nie wpisuje się w kanon. Nie stawiajmy barier we
własnej głowie, myśląc, że jakikolwiek seks czy uczucie jest
takim, jakie nie wypada. Bo za duża różnica wieku, bo niesprawna
noga, bo w tym wieku już nie wypada i wagina nie wygląda jak z
najnowszego pornola z Sashą Grey.
Nie
stawiajmy barier, jeśli ktoś ma mieć radochę albo chce wyrażać
wspaniałe uczucie głębokiej miłości przez łóżko również,
nie mówmy że coś jest niemożliwe, bo coś w ciele szwankuje,
jeśli ktoś po prostu świadomie chce tego, bo ma prawo chcieć, ma
prawo kochać, pożądać, rżnąć i pieprzyć albo rozdawać
czułości. Pomarszczonym palcem w miej różowej waginie, wspaniałym
fallusem między młodymi piersiami, niemłodym już penisem w
niewybielonym odbycie.
Idźmy
i chędożmy, bo to przyspiesza nasze tętno na tyle, że można
naprawdę poczuć życie. Albo po prostu, chędożmy słuchając
nawet naszego instynktu, bez wielkiej filozofii, żeby mieć
zajebisty orgazm. I tak warto. I to jeszcze jak!
Nie
będę żałował
Więc
zapamiętuję słowa z pornograficznych filmów
To
jedyna rzecz, w którą chcę wierzyć
Zapamiętuję
słowa z pornograficznych filmów
To
nowa religia dla mnie
(...)
Jesteś
kościołem i ja jestem wieżą kościelną
Gdy
się pieprzymy, wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi.
Podoba mi się ten post :) taka otwartość z niego bije :) mogłabym dołożyć do niego coś od siebie bo to jednak temat rzeka, zwłaszcza jeśli chodzi o seks niepełnosprawnych, który swoją drogą nadal jest tematem tabu, niestety... seks jest dla ludzi - nieważny jest wiek, sprawność itd... to bardzo ważna sfera ludzkiego życia :)
OdpowiedzUsuńTo dobrze raczej, dzięki XD Ja raczej na sprawy seksu właśnie jestem otwarta bo cholera...właśnie wszystko dla ludzi. Każdego człowieka, po kolei. I jakiekolwiek tabu tutaj tylko szkodzi. Bo właśnie wszyscy seksu potrzebujemy- jest nam przyrodzony, nieważne, ile mamy lat, jak wyglądamy, czy jesteśmy sprawni. Wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy prawo po prostu z tej wielkiej radochy korzystać:)
UsuńHistorie nad wyraz ciekawe ^^
OdpowiedzUsuńAle i wnioski i diagnoza dzisiejszego społeczeństwa jak najbardziej trafna.
I ogólne przesłanie tekstu takie motywujące ;>
Bo to trochę śmieszne, seks jest wszędzie, a nadal jest tabu...hipokryzja, co nie?
UsuńCieszę się, że tak sądzisz XD
Wspaniałe! Tak trzymajmy, a czasem to nawet i puszczajmy (się:)))
OdpowiedzUsuńGenialna gra słów XD I owszem,czasem i puścić się właśnie trzeba xD
Usuńpost w sam raz na piątek wieczorem ;) zaraz idę wypełniać twoje przesłanie ;D
OdpowiedzUsuńmam nadzieję, że było wypełnione z wielką radochą...ale nie, nawet w to nie wątpię XD
Usuńoj było, było :D chociaż współlokatorzy chyba cieszyli się trochę mniej :P
Usuńoj tam, na takie rzeczy mogą przymykać oko XD
UsuńAAaaaaa,ja nadal żyję "Spóźnionymi kochankami" :D
OdpowiedzUsuń"Czasem starczy po prostu ciało, które reaguje na dotyk i którym można działać na różne sposoby" ~ nekrofile są niepocieszeni ;)
Ha, idealnie trafiona książka xD I ona właśnie genialnie pokazuje też miłość starszych ludzi. Tak myślę, może jednak muszę sobie ją powtórzyć?
UsuńBa, oni nie muszą być pocieszeni XD Jednak tu włącza mi się pewna dyskryminacja, cholera XD
Myślę, że tak! :) Zwłaszcza teraz, w tej pracy :)
UsuńUuuu, nieładnie, nieładnie!
Dokładnie:)
UsuńWiem, bycie wybiórczo tolerancyjnym jest be XD
Pamiętam scenę z Miłości w czasach zarazy kiedy bohaterka starsza już oznajmia swoim dzieciom że znalazła kolejną miłość. Na co jej córka tekst w stylu mamo to obrzydliwe.
OdpowiedzUsuńMasz rację. Każdy przecież ma prawo do miłości. A seks jest nie tylko jej wyrazem ale też jakąś biologiczną potrzebą.
Wydaje mi się że starszym ludziom nawet lepiej to wychodzi bo wiadomo że wiele się już z życia nauczyli :)
Właśnie, tak było w powieści Marqueza, a my nadal preferujemy takie zachowania nieraz wobec cudzej miłości...przerażające.
UsuńI dlatego powinien w dużej mierze być często zabawą, zwłaszcza...w tym wieku XD
I jasna sprawa, mają już więcej dosiadczenia, nie boją się ciąży...nic, tylko szaleć XD
Dzięki za tego posta! Jako osoba niepełnosprawna wiele w tym temacie rozumiem i nigdy nie uznam seksu nie-pięknych oraz nie-młodych za coś obrzydliwego czy zakazanego. Społeczeństwo musi się w końcu otworzyć, ale diabli wiedzą, ile to zajmie.
OdpowiedzUsuńA nie ma za co! Tak się zastanawiałam czy...czasem mnie za tego posta nie opierdolisz jakoś. Bo wiesz, to w sumie jakby...nie mój temat do końca? Wiadomo w czym rzecz. Ale właśnie seks przyrodzony każdemu z nas, więc cholera, chociaż tutaj, właśnie tutaj barier nie stawiajmy. Co więcej, mam wrażenie, że jakby seks kogokolwiek przestałbyć tabu, to wiele innych spojrzeń by się zmieniło. I zobaczymy, zaczynamy powoli się ponoć społecznie na to otwierać. Ale powoli jest tu chyba słowem- kluczem...
UsuńJestem jak najdalsza od tego, więcej: każdy, kto porusza ten temat, jest moim bohaterem :) Bo to zupełnie co innego, gdybym napisała ja, pomijając brak doświadczenia oczywiście. Gdy mówi o tym sprawny człowiek, daje sygnał reszcie społeczeństwa, że faktycznie jest za zniesieniem barier, równością. W dodatku nie opisujesz w cukierkowych barwach, co tylko wzmacnia wiarygodność :)
UsuńNo może. Dobrze, że jednak w tą stronę i opierdolu nie dostanę XD I w sumie coś w tym jest, bo jednak jak mówi ktoś, kto nie jest niby bezpośrednio zainteresowany to może wyglądać to inaczej, fakt.
UsuńPodobno chędożenie dobre jest na wszystko ,a skoro jesteśmy przy temacie.. idę do wyrka xD
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że było dobre na wszystko XD
UsuńOdważnie ;D
OdpowiedzUsuńNo i cóż, każdy ma swoje potrzeby, a miłość nie wybiera ;)
Bo ja wiem, czy odważnie XD
UsuńI dokładnie, miłość to taka siła która ma swoje własne prawda, czyż nie?:)
Nie jestem zbyt wylewna w tym temacie może też dlatego bo znajomość takich historii jak te od pani Hani (nie pomyliłam imienia chyba :D) są mi dalekie :D Bardziej by mnie pewnie zbulwersowały niż rozśmieszyły, ale ludzie są różni i najważniejsze jest to, że jednak w takich pozornie smutnych miejscach dzieją się naprawdę wesołe historie a ludzie mają poczucie humoru :)
OdpowiedzUsuńNo ja właśnie w sprawach seksu jest może..aż nazbyt otwarta. Może dlatego, że mam doświadczenia jakie mam, a może to patrzenie jak na coś naturalnego. Mało kto zresztą w moim otoczeniu traktował seks jako tabu jakiekolwiek:) I właśnie, w tym rzecz że...te historie może i są troszkę niesmaczne, ale mają pazura, który pokazuje, że żyć można wszędzie i to nawet...żyć trochę szaleńczo w tym pozytywnym słowa znaczeniu:) Tylko nie wolno sobie stawić barier, zwłaszcza- w miłości:)
UsuńZgadzam się z Tobą :) To mimo wszystko jest fajne, bo innego słowa nie mogę wymyślić, że każdy, zawsze i wszędzie może sobie pozwolić na szaleństwo :) Bo w szaleństwie jest coś pozytywnego jednak :)
UsuńWiem o co ci chodzi, niech będzie słowo fajne XD
Usuńja tak właśnie obstawiałam, że w takich domach opieki się dzieje "wszystko" . Podziwiam tych ludzi z jednej strony, w opowieści tych dwóch Pań, choćby dlatego, że mimo swojego wieku potrafili się cieszyć sobą nawzajem i czerpać z tego co się tylko dało.
OdpowiedzUsuńBo tak właśnie jest. Ale to często dobre "wszystko":)
UsuńI jasna sprawa, bo właśnie o to chodzi- korzystać z życia do końca:)
Mi się też czasem nie chcę wierzyć, że ludzie w TAKIM wieku jeszcze chociażby myślą o takich rzeczach. :D Ale jeśli tak i jeśli to robią, to totalnie mi to nie przeszkadza. Każdy ma swoje życie i na pewno chce je wykorzystać w stu procentach, do końca. No i jeśli to robi - to okej. Mi nikt nie zagląda do łóżka i ja nie mam zamiaru nikomu zaglądać. :P
OdpowiedzUsuńBo to jest zaskakujące przez to że...my starości jeszcze nie przeżyliśmy i mamy o niej jakieś tam wyobrażenie, a to często nie przystaje do rzeczywistości. A jednak, nadal TO robią i to jeszcze jak XD I dokładnie, każdy ma swoje wyro ale..niestety, społecznie my w to wyro lubimy się nierzadko wpierdzielać.
UsuńPewnie tak, bo jak tak sobie pomyślę, to jeszcze jakiś czas temu, gdy w ten świat seksu się wchodziło, nie do pomyślenia było, że nasi rodzice - czyli ludzie ledwo czterdziestoletni mogą to robić. xD No więc co dopiero dziadkowie. Ale czas weryfikuje wszystko i pozostaje tylko czekać, jak długo my damy radę. xDDD
UsuńDokładnie XD I dopiero po latach, często jak sami stajemy się rodzicami albo o tym myślimy, by nimi być widzimy, że to fajne jak uprawiają seks nadal XD
UsuńZawsze powtarzam, że każdy człowiek ma własną historię. I nie nam oceniać jego postępowanie.
OdpowiedzUsuńświęta racja:)
UsuńZawsze działa mi na nerwy jak ludzie oceniają innych a nie mają kompletnie pojęcia czym Ci inni kierują się podejmując takie a nie inne decyzje.
UsuńUśmiechnęłam się czytając ten wpis, mimo mojego depresyjnego nastroju ostatnio (niestety nie wyolbrzymiam tego słowa). To taki dziwny paradoks - oprę może się na swoim własnym przykładzie - że możesz mieć wszystko, jako tako dobre zdrowie, wszystkie zdrowe kończyny, studia, dach nad głową, rodzinę, być młoda, nie bardzo brzydka, mieć trochę oszczędności... a i tak być nieszczęśliwą - i można tłumaczyć to genami, nawykami myślowymi, czymkolwiek... teorii tyle co ludzi... ale właśnie paradoks jest taki, że tam gdzie pachnie niemalże śmiercią, że wielu jest świadomych, że to właśnie ich ostatni przystanek... jest najwięcej takiej prostej, ludzkiej radości.
OdpowiedzUsuńCieszę się więc, że dał ci uśmiech choć...niepokojąco właśnie to brzmi, depresyjne stany. I to prawda, bo to nie kwestia ile masz- ale co robisz, jak podchodzisz do tego, co masz. Może być tego cholernie mało...ale możesz się z tego cieszyć. I to prawda, tam gdzie czuć żśmierć, czuć najbardziej życie.
UsuńChciałabym w przyszłości lubić swoją pracę :) To chyba klucz do wszystkiego.
OdpowiedzUsuńBo przecież życie to wielka układanka, tęcza z jaśniejszymi i ciemniejszymi kolorami. A może właśnie w takich miejscach, gdzie choroba i śmierć towarzyszy częściej, apetyt na życie i wszystkie te pozytywne aspekty docenia się i uwypukla bardziej.
Kurczę, historie takie, że naprawdę niektórzy mogliby pokiwać głową z niedowierzania :D Ale tak jak piszesz, "trzeba otworzyć szerzej oczy, wcale nie ze zdziwienia- a otworzyć je na zrozumienie."
I tak, to co pokazują nam na okładkach lub w telewizji, tak dalekie jest od prawdziwego życia.
Żyjmy jak uważamy za stosowne :)
Owszem, to naprawdę dużo daje. Bo jednak praca to spora część naszego życia,...więc ważne, by i ją spędzać z uśmiechem:)
UsuńDokładnie, tam gdzie masz jedną jaskrawość po prostu naturalnie zaczyna być widoczna inna. Może równowaga musi zostać zachowana dosłownie:)
Otóż to. Wystylizowane, wyfotoszopowane ciała? Podziękuję XD
A dla mnie to akurat budujące, że ludziom w tym wieku wciąż się chce. Wszak chędożenie jest dla każdego ^^ A poza tym wychodzę z założenia, że to intymna sprawa, więc naprawdę nie obchodzi mnie kto, jak i z kim. Byle by sprawiało dziką przyjemność, o to w tym chodzi przecież :D
OdpowiedzUsuńAch i sama chciałabym już stracić dziewictwo xD 19 lat to chyba idealny moment ku temu, w każdym razie ja czuję się gotowa :D
Otóż to i póki zdrowie pozwala to trzeba wręcz z tego korzystać a czasem...nawet i zdrowie nie pozwala, a się korzysta XD I o to chodzi właśnie:)
UsuńNo to najważniejsze. Teraz tylko ktoś, kto będzie tak samo gotowy XD
Dziękuję ci za ten post....
OdpowiedzUsuńnie ma za co:)
Usuńno cóż bardzo przyjemnie mi się czytało
OdpowiedzUsuńto oczywiste, że starszym osobom, czy niepełnosprawnym schorowanym też się chce
ale jak ta para przeciwlegle sparaliżowana dała sobie radę to nie daje mi spokoju, a drugie, że im się chciało, przyznam się, że jak jestem chory to absolutnie nie takie rzeczy mi w głowie
artykuł muszę podesłać mojej narzeczonej
Cieszę się:)
UsuńA jednak, dają radę. Nie umiemy sobie tego wyobrazić, bo właśnie w nasyzm kraju choćby mowa o rehabilitacji seksualnej po wylewach jest tabu...a okazuje się, że można XD A mi się chce nawet wtedy XD
A proszę bardzo:)
Lubię Cię czytać, nie umiem nic innego napisać, ale naprawdę lubię Twoje słowa.
OdpowiedzUsuńCóż, dziękuję:)
UsuńW 'Chirurgach' był taki wątek: Sędziwy pan mieszkał w domu opieki i przyjechał do szpitala, aby lekarza coś mu tam zrobili z problemami z erekcją. Jego dzieci oczywiście z gadką typu "jak tak można? w takim wieku?". Taki przykład dałam :D Dla mnie bez sensu jest zabranianie komukolwiek, ze względu na wiek, tej chwili przyjemności. Jeśli mają siłę i zdrowie, to czemu nie :D
OdpowiedzUsuńDokładnie, po prostu każdy ma prawo do przyjemności, póki szanuje i tą cudzą. Ale społecznie kochamy nakładać różne tabu, no nie?
UsuńNoż kuźwa, muszę ojcu nalot zrobić, kiedy dwa razy w tygodniu wędruje grzecznie na zajęcia w Centrum Alzheimera. A ja się dziwiłam, że tak chętnie tam chodzi...:))))
OdpowiedzUsuńPodoba mi się pomysł, żeby dzieciom - jeśli niedobre - nic nie zostawiać. Przehulać wszystko, wydać na siebie. Życie się ma jedno. Pozdrawiam
Cóż, może ma tam też bardzo wesoło XD
UsuńI dokładnie. Niech same pracują na siebie, jak wielu z nas, no nie?:)