piątek, 5 lutego 2016

O złamanym haśle, które trochę złamało nasze serca i o Włamywaczu, który i tak ostatecznie przegrał.

Drogi Włamywaczu,
nie wiem, czy przeczytasz te słowa. Ale wiem, że to ja, jak zawsze, muszę gdzieś jeszcze wyrazić swoje rozgoryczenie i ból. Swoje rozczarowanie tym, że jeden człowiek nie umie uszanować intymności drugiego człowieka. I to takiego, który sam się nie obroni. Nie sądziłam, że ktokolwiek może kraść fragmenty duszy tak bezczelnie, w tak okrutny sposób. Nie szanować prywatności do tego prywatności kogoś, kto już się nie obroni. Nie obroni, bo nie żyje.
Gdy Królik powierzał mi przed swoją śmiercią odpowiedzialność za pewne sprawy, gdy na moje ramiona złożył ten krzyż czuwania nad jego blogiem, także pewnymi pozornie bzdurnymi kontami, nie przyszło mi w ogóle do głowy, że może stać się coś takiego. Sądzę, że do głowy nie przyszło by to nikomu.
Sama znam hasła do kont mailowych czy facebooka wielu swoich znajomych. Cat, A., Bliźniaczki...do dzisiaj pamiętam każde z haseł, tak jak pamiętałam w listopadzie tamtego roku jak i w środę hasło do maila Królika. Pamiętałam, bo nieraz gdy był poza domem dzwonił i mówił wejdź mi na maila i sprawdź czy mi przyszło to i to. Tak samo jak robi nieraz Cat, zwłaszcza, gdy intensywnie szuka nowej pracy albo wpada w nowe problemy. Znam te hasła, mogłabym wchodzić na ich maile kiedy chcę. Ale nigdy nie pomyślałam, żeby zrobić to samowolnie, bez pozwolenia. Żeby czytać cudzą korespondencję. Tym bardziej do głowy nie przyszło mi wcześniej, że ktokolwiek może włamać się na konto zmarłego, żeby...właśnie, żeby co? Po co tam wchodziłeś Włamywaczu, od listopada zeszłego roku aż do teraz?
Nie potrafię zrozumieć.
Nie pomyślałam, że coś takiego może się stać, nie przyszło mi to do głowy w najgorszych snach- i dlatego odczuwam to jako osobistą porażkę. Jak nóż wbity prosto w serce, bo przecież ja byłam za to wszystko odpowiedzialna. Jeśli chciałeś mnie zranić, sprawić, że serce znów na moment mi się zatrzyma, udało ci się, mój drogi Włamywaczu. Możesz być z siebie dumny.

Nie wiem, kim jesteś. Nie znam twojej twarzy, twojej płci, wieku. Imienia. Myślę, że to nie ma znaczenia, przynajmniej nie teraz. Wolałabym nie znać imienia, ale wiedzieć, jakim człowiekiem jesteś. Czy to choroba, istna psychoza pchnęła cię do tego? Czy nieznośny ból po stracie, bo też go kochałeś Włamywaczu, tak bardzo, że zacząłeś grzebać w tym, co do ciebie nie należało, ale też chciałeś to mieć? Czy jesteś po prostu głupi, zapalczywy, impulsywny? Czy jesteś okrutny, zaciskasz usta w wąską linię wtedy, gdy biją obcych na ulicy i rozkoszujesz się ich bólem, albo chaosem, który zasiewasz? Bo jeśli tak, pewien chaos udało ci się zasiać. I to nie tylko w moim sercu, jak sądzę. Kolejny punkt dla ciebie.

Nie wiem kim jesteś, nie znam twojego imienia, tylko adres ip, kilka cyferek, oznaczenie miasta, w którym mieszkasz, a może wcale nie, bo wiadomo, jak różnie z tym bywa. Nie wiem kim jesteś, ale wiem, że od listopada regularnie wchodziłeś na jego maila. Odwiedzałeś go tak często, wchodziłeś głównie wieczorami. Nie na swoją pocztę, a na maila kogoś, kto już odszedł, kto sam się nie obroni. I dlatego, w jego obronie staję ja, choć nie tylko ja. Myślę, że niejedna osoba rzuciła by ci się do gardła, nie tylko dlatego, że może czytałeś najbardziej intymne nocne wynurzenia, które nie były przeznaczone dla ciebie. Nie, nie tylko dlatego, że przez ciebie poczuła się jak bakteria pod mikroskopem, jak żaba na sekcji zwłok, której właśnie rozcięto klatkę piersiową tak, że widać ledwie bijące ze wstydu serce.
Nie, nie tylko dlatego pewnie nie tylko ja mam ochotę rzucić ci się do gardła. Bo tutaj nie chodzi już o nasze samopoczucie. Tylko o zasady.
Tak się, po prostu, kurwa, nie robi.

Nie wchodzi się z butami do cudzego życia. Nie szpera się w cudzych szufladach, szukając poplamionych majtek i dziurawych skarpet. W życiu każdego, dosłownie każdego jesteśmy tylko gościem. Więc nieważne, Włamywaczu, jak blisko z nim byłeś. Czy go kochałeś. Czy oszalałeś na jego punkcie. Nie interesuje mnie to. Tak się po prostu nie robi. Nie włamuje się do cudzego domu, nie włamuje się do cudzego serca.
Nie w ten sposób.

Może myślisz, że to wszystko nie ma już znaczenia, bo on nie żyje, Mylisz się, jeśli tak sądzisz. Mylisz jak cholera. Bo widzisz, to jeszcze bardziej perfidne, jeszcze bardziej okrutne, wchodząc z butami w życie, którego już nie ma. Nie bez powodu szanujemy zmarłych, troszczymy się o pamięć o nich. Nie bez powodu podsycamy miłość i jednocześnie tęsknotę. Nie bez powodu ich bronimy.
Oni więcej nie pokochają, zostało tylko echo. Oni się nie obronią, więc musimy robić to za nich.
To ma jeszcze większe znaczenie.
To jeszcze bardziej plugawe, jeszcze bardziej podłe, gdy wykorzystuje się czyjąś nieobecność. I nawet, jeśli się go kochało, nie można zasłaniać się tęsknotą. Powtórzę się, Włamywaczu- tak się po prostu nie robi.
Nie depcze się cudzej intymności.
W tym wypadku, nie depcze się cudzej pamięci.

Może cię nie przekonałam, ale..gorsze jeszcze jest to, że nie chodzi tu tylko o jedną osobę, która nie żyje. Tu chodzi też o żywych.
O mnie. O Redcar i Sówkę, dzięki którym odkryłam to, co zrobiłeś i z którymi tworzyłam środowego wieczoru teorie spiskowe, kto mógł za tym stać. Chodzi o jego bliskich, wielu przyjaciół. O Cat. Martynę którą dzięki Królikowi poznałam. O Lusię, która zauważyła, że na twoim blogu jest coś nie w porządku i ktoś mógł coś grzebać. O dziewczynę, która stała mu się cholernie bliska zanim umarł. O Irinę. Chodzi nawet o innego zmarłego, Vincenta, bo przecież na tym mailu są jeszcze rozmowy z nim, do cholery!
Myślę, że zszargałeś nie tylko jego pamięć, choć może to ostatnie, czego chciałeś, Włamywaczu. Nie interesuje mnie za bardzo twój cel, już nie. Myślę że tym jednym wyczynem naplułeś w twarz wielu osobom. Złamałeś wiele serc. Trudno nam będzie coś takiego ci wybaczyć.
Bo tego po prostu się nie robi.

Tak jak mówię, nie bardzo już interesuje mnie twój cel. Głowiłyśmy się już nad tym we trzy, tej środowej nocy.
Może naprawdę to tęsknota, może jakaś obsesja. Może to mania wchodzenia w cudze życie, mania dowiadywania się, spijania słów, posiadania wiedzy, która była dana tylko jemu. Może wiedząc, że mam dostęp do jego maila, bałeś się Włamywaczu, że przeczytam coś dla ciebie bardzo niewygodnego a przecież się znamy? Może pomyliłeś mnie z sobą w tym momencie? Bo ja bym na to nie wpadła, ale może się pomyliłeś i chciałeś coś niewygodnego usunąć? Może chciałeś sobie przypomnieć, poznać bardziej jego życie, ale zamiast rozmawiać z nami, słuchać wspomnień, chciałeś dotknąć jego słów jak żywych, otwartych ran?
Nie wiem. Naprawdę nie wiem, naprawdę nie pojmuję po co ci to było. Dlaczego. To pytanie na które pewnie nie poznam odpowiedzi, tak jak pewnie nie poznam twojej twarzy.
Bo kto by się przyznał do czegoś takiego?
Chyba, że naprawdę nie zdajesz sobie sprawy z tego, co zrobiłeś. Musisz być wtedy skończonym idiotą.

Jeśli jednak tu trafisz, przeczytasz te słowa, wiedz po prostu, że zrobiłeś coś, czego nigdy się nie spodziewałam, ale zrobiłeś to. Coś plugawego, niskiego, tak wyzutego z człowieczeństwa i szacunku, jak tylko można.
Nie twierdzę, że jesteś złym człowiekiem. Tak samo jak on nie wierzę w dobrych i złych ludzi. Wierzę w ich czyny. W to, że popełniają błędy- czasem takie, przez które cierpi wiele ludzi. Nie twierdzę, że jesteś złym człowiekiem tylko kimś, kto źle zrobił. I może, jeśli przeczytasz te słowa, nie spróbujesz więcej?
Mam nadzieję, że już nigdy to się nie powtórzy. A ty żyj po swojemu, z tęsknotą czy okrucieństwem, a może z jednym i drugim. Żyj, choć wątpię, że spokojnie. Żyj, a sumienie niech nieraz nie pozwoli spać ci po nocy. To moja mała klątwa.

Nigdy nie twoja, bez uścisków i sentymentów, niżej podpisana.
Frida


***

Kiedy byłam w środę w pracy i Sówka napisała do mnie smsa z pytaniem, czy grzebałam coś na blogu Królika, byłam całkiem zdezorientowana. Nie wchodziłam tam...od listopada. Walczę z sentymentami, nie czytam notorycznie jego postów, żyję swoim życiem. A może, jak się okazało, powinnam bardziej czuwać? W końcu to ja jestem odpowiedzialna za jego bloga, jego maile...
Ale, jak pisałam wyżej, nigdy, przenigdy nie pomyślałabym, że ktoś może zrobić coś takiego.

Myśl, że ktoś mógł grzebać na jego blogu, a co gorsze, na mailu, nie mogą mi wyjść z głowy.
Bo ja, ja jestem za to odpowiedzialna.
Ale tym razem, w tej odpowiedzialności nie byłam sama. Chyba z dziewczynami założyłyśmy swoją własną „ekipę śledczą”. Wróciłam z pracy, szybko wzięłam prysznic, zjadłam z Red kolację. Męża nie było jeszcze w domu, jemu zresztą nie powiedziałam o tym włamaniu do teraz bo...bo po co i jego mam denerwować? Nie chcę po raz kolejny rozdrapywać jego ran, tym bardziej, że w końcu osiągnął jakiś spokój...
W każdym razie zjadłyśmy z Red kolację, włączyłyśmy mój komputer i od razu sprawdziłyśmy jego maila. Maila, na którego nie znoszę wchodzić, maila, który mnie krępuje. Jest jak swoisty grób.

Zrobiłam to, co kazała Sówka, sprawdziłam nowe logowania. Jest! Pierwsze z listopada i potem z tego samego urządzenia, kolejne, kolejne, cały grudzień, cały styczeń...
Z nerwów zabolała mnie głowa, z nerwów od razu rozbolał mnie brzuch. Musiałam się aż napić, piwo po ciężkim dniu, piwo przy ciężkich myślach.
Jak to się stało?
Czy to moja wina, czy ja tego nie dopilnowałam?
Nie można było na to wpaść, dopilnować, mówią dziewczyny.

Siedzimy więc we trójkę, ja z Red na kanapie, Sówka z nami na fejsie i tworzymy kolejne teorie spiskowe. Może to Ida? Czasem Ruda wpada na głupie pomysły, piszę więc do niej smsa, czy nie zalogowała się na jego konto, bo przecież ma jego komputer, niby pousuwałam hasła ale...
To nie ona.
Może to jego była?
Może jakaś kolejna psychofanka?
Tworzymy pełno teorii, ale coraz bardziej pewne jest jedno- nigdy nie dowiemy się, kto to zrobił. Bo jak?
Nie chcę po raz kolejny logować się na jego maila, zmieniłam hasło, może starczy, myślimy, bo przecież Królik miał tak proste, tak proste hasło, każdy by na nie wpadł...
Głupek, nigdy nie sądził, że ktoś może zrobić coś takiego. Tak samo jak sądziłyśmy my.

Nie chce mi się już o tym myśleć, wraca mój mąż, po prostu siedzimy, pijemy piwo.

Rano sprawdzam jego maila, sprawdzam ip. Znajduję miasto, w którym prawdopodobnie włamano się na jego maila, okazując całkowity brak szacunku. To zmienia część podejrzeń, tworzy nowe...a najbardziej utwierdza w przekonaniu, że włamywacza nigdy nie poznamy.
I może poznać nie musimy. To już nie ma znaczenia. Mleko się rozlało, powiedziałby Królik, idziemy i żyjemy dalej.
Ale ja cały czas czuję się winna. I nie chcę, żeby to się powtórzyły.
Z rana, wychodząc na spacer piszę smsy do tej, która była tak ważna pod koniec jego życia. Do tej, z którą wymienił wiele maili przecież. Wolę, żeby dowiedziała się bezpośrednio ode mnie, bo przecież nie będziemy we 3, jak trzy wiedźmy Makbeta trzymać tego w tajemnicy. Wieść się rozejdzie, jak zawsze.

W pierwszym odruchu myślałam, żeby usunąć konto Królika, by nikt więcej się nie włamał. Ale wiem, że wtedy zniknąłby jego blog, na którego nadal wchodzi tak wiele ludzi. Tego wielu by mi pewnie nie wybaczyło, zresztą, kiedyś już dostałam ostrzeżenie pół-żartem, pół -serio, że mam nigdy tego nie robić.
Powstrzymuję więc pierwszy odruch paniki, sposobu zwalczenia tego kryzysu.
Spacerując z Red i Mężem po paru Sołackim, wymieniając smsy z tą ważną dla niego dziewczyną, wpadam na inny pomysł. Konto zostanie, usunę maile. Bo ona ma rację, ci, co mają swoje maile, mają je u siebie. Inne nie powinny nikogo interesować. A ja żałuję, że nie wpadłam na to wcześniej, od razu po tym, jak Królik zmarł. Ale po raz kolejny powiem, w życiu do głowy by mi nie przyszło, że ktoś może zrobić coś takiego...

Usuwam więc maile, po kolei, systematycznie. Migają mi tylko bardziej i mniej znane nazwiska, pseudonimy. Moje, tyle razy moje imię. Maile sprzed lat. Zaznaczam wszystkie, usuwam, zaznaczam, usuwam.
Boli przy tym serce, łamie się na kawałki.
Część tekstów, których nikt nie posiada, wersji roboczych, bo przecież Królik tyle tworzył na mailu, wysyłam na jego innego maila, do którego nawet ja nie mam dostępu, ja nie mam hasła, maila sprzed lat. Tak jak z nią rozmawiałam, będą jak okręt na dnie morza. Nie masz do nich dostępu, ale wiesz, że są, nawet, gdy ich nikt nie poznał. Piękny grobowiec, mityczny pomnik, który nie zniknie.
Serce boli trochę mniej. To, co było stworzone, nie zniknie, te wiadomości, które wysłał, nie znikną, bo każdy ma swoje.

Żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej. Że nie pomyślałam o głupocie i podłości ludzi. Ale przecież, nie zawsze na wszystko wpadniemy. Mam wrażenie, że zawiodłam jako strażnik i wydobywam tylko nadpalone księgi ze zgliszczy wielkiej biblioteki.
Jestem bibliotekarzem, złym pasterzem, który pozwolił, by wilk wkradł się do zagrody i zadusił tyle owiec?
Być może.

Ale jest w tym jedna dobra rzecz. Znów mogłam zauważyć, jak złe rzeczy, czynione przez innych, jednoczą. Jak miłość to tamtej jednej osoby potrafi połączyć siły, jak potrafi zmobilizować do działań, do dyskusji, wspólnego rozwiązywania problemu.
I być może, znowu, w jakiś sposób, złamano, ukruszono nam serce. Ale nasze serca są silniejsze. Ze wszystkim sobie poradzą, zwłaszcza gdy są razem. A zło często wywołuje też dobro.
Widzisz, Włamywaczu? Nie wiem jaki był twój cel ale...patrząc na nas, na Red, na Sówkę, wiem, że na pewno nie wygrałeś. Widzisz, może poznałeś nasze sekrety i słowa, ale to my nosimy je w swoich sercach, te przeznaczone dla nas, wraz z tęsknotą, miłością ale i wielkim szacunkiem dla tego, który odszedł.
Może poznałeś nasze listy. Ale wątpię, żebyś mógł czytać te, które my widzimy dzięki swoim sercom na niebie, te, które spadają na nas wraz ze światłem i zachwytem życia. Bo twoje serce nie jest czyste na tyle, by móc na nim pisać znaki tęsknoty i miłości. 
Przegrałeś. Zostaje ci wstyd i nieprzespane noce.



Pewnego dnia, kiedy listy spadną z nieba
Mówiąc nam wszystkim, abyśmy się uwolnili
Ale do tego czasu ja zdążę powiedzieć wszystkim
Że wracasz dla mnie, wracasz dla mnie.

Ponieważ mimo tego, że mnie opuściłaś
Nie zostało nic, czego moglibyśmy się bać. 

A my możemy naprawdę założyć we trójkę agencję detektywistyczną, nie inny przybytek, jak sugerowały dziewczyny po zażartych dyskusjach w celu rozluźnienia. Może ktoś potrzebuje małego śledztwa?XD

48 komentarzy:

  1. jak zresztą mówiłam Sówce, weszłam jakoś w styczniu na jego bloga i dostałam olśnienia, czemu ten szablon jest inny, coś tu jest nie tak. pomyślałam jednak że to wybryk mojej, czasem zbyt wybujałej, wyobraźni. ale później podzieliłam się z Sówką, ona napisała do Ciebie.... nie wiem jak można być takim okrutnym. wiem, o ktore miasto chodzi i gorączkuję się próbując wymyślić, któżby to mógł byc, ale nikt, o kim z Sówką przedyskutowałyśmy, nam nie pasuje. mam nadzieję, ze teraz już będzie... spokoj, o.

    Trzymaj sie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc właśnie, my na początku też kombinowałyśmy, że może blogger ześwirował,. jak to ma w zwyczaju. bo szablon taki jest ale...to wygląda, jakby ktoś wrócił do pierwotnych ustawień. A na maila ewidentnie ktoś regularnie sobie wchodził.
      Ja specjalnie nie piszę, jakie to miasto, bo znając życie, zacząłby się jakiś hejt na każdego, kto tam mieszka i wiesz...to może być po prostu centrala,to jak Red miała ip z Poznania mieszkając pod niemiecką granicą.
      I cóż, nawet jak ktoś się włamie, nie ma już tam maili.To chyba najważniejsze.

      Usuń
    2. Jak mi Sówka powiedziała o włamaniu, to pierwszą - głupią, przyznaję- myślą było "ufff, dobrze, że z tego konta nie komentował, bo jakby ktoś zobaczył nick Królika, to pewnie dostałby zawału".
      Miejmy nadzieję, że następnego razu nie bedzie :)

      Usuń
    3. No dokładnie, wyobraź sobie, jaki to byłby chaos. Naprawdę, można by było dostać do głowy i jeszcze bardziej się wkurwić. Ale ktoś chyba nie chciał, żeby to wyszło jednak.
      No na razie jest spokój:)

      Usuń
  2. A ja Włamywacza bardzo mocno pozdrawiam środkowym palcem :) a jakbym spotkała osobiście to i "zolwikiem" w ryj, mimo ze nie umiem się bić xD i nie dlatego, ze być może czytał moje maile (trudno, lepiej ci jak coś wiesz?), ale że w ogóle tam wchodzil. Bo blog byl takim pomnikiem, ale mail prawdziwym grobem, bo przecież tego realnego nie ma. A wlamanie się tam było jak beszczeszczenie grobu. Jego życia, tajemnic i naszej tęsknoty i miłości.
    Bo właśnie kolejny raz wyszło jaka ta miłość nadal jest silna i jak łączy ludzi, jak wtedy w listopadzie.

    Ja myślę, ze te dwa biznesy można połączyć nawet :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta, ty żółwikiem w ryj, a ja bym musiała właśnie za ciebie kończyć, bo się bić nie umiesz:D
      Dokładnie, tak to można porównać. Wchodzenie do grobowca, do którego nikt cię nie zaprasza. Ale uważaj, jak ten ktoś uważa się za archeologa:P
      Otóż to:)
      W sumie...dałoby się:D

      Usuń
    2. Sama miałabyś ochotę to zrobić, wiec co za problem xD
      Nie no, już chyba sobie odpusci, co?

      No wiem właśnie xD

      Usuń
    3. No wiesz, mi wkurw jednak mija. Za jakiś czas...będzie mi żal tego człowieka pewnie:D
      I pewnie tak, zwłaszcza, że zaraz i list na maila wyślę, nawet jak tu nie trafi.
      Wiesz, to byłby śledztwa a la szpiegostwo Maty Hari:D

      Usuń
    4. Pewnie tak. Ja się pewnie bede wkurwiac za każdym razem jak sobie to przypomnę.
      I dobrze.
      Hahaha wiem :D

      Usuń
    5. A może też ci przejdzie. Gniew jest dobrym motorem działania, ale przez chwilę, potem mu się odpuszcza:)

      Usuń
  3. Nie wiem po co ktoś coś takiego robi? Czy to nuda, niezdrowa fascynacja, nie wiem tęsknota? Smutne to...
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, teorii mamy mnóstwo ale pewnie możemy tylko gdybać i nigdy nie dowiemy się prawdy.

      Usuń
  4. Nie wiem co siedzi w takich ludziach, tak jak u mnie w kwestii jakiegoś stalekera, który co pewien czas po prostu się u mnie pojawia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie mam pojęcia ale...cóż. Ludzie naprawdę są nieraz nie do ogarnięcia. Przynajmniej, przez nasz własny wszechświat.

      Usuń
    2. Nie rozumiem ich postępowania, ale to chyba po prostu czysta zazdrość, że ktoś po prostu mógł mieć w czymś lepiej. Ale nigdy nie rozumiałam postępowań ludzkich.

      Usuń
  5. eh, ludzie to hieny... po co w ogóle na czyjegoś maila wchodzić? po co czytać? nie ma się swojego życia? to bezczelne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia. Zwłaszcza wiesz, z maila kogoś żyjącego jeszcze możesz się czegoś dowiedzieć, ale mail zmarłego? To jest właśnie gruba przesada.

      Usuń
  6. Nie wiem, co typkowi lub typiarze to dało. Jestem ciekawska, każdy człowiek jest, ale kurna sa granice. W sumie można to zgłosić... albo jak masz znajomego hakera, to po ip możesz dobrać się do komputerka albo poznać adres i wysłać mu ten oto powyższy list. Nigdy nie jesteśmy anonimowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie mam pojęcia, znaczy, sama rozumiem ludzką ciekawość ale...nie do tego stopnia właśnie. I myślałam nad zgłoszeniem ale...sama nie wiem. Muszę się chyba nad tym z dziewczynami wspólnie zastanowić. I wiem, że nie...ale czasem pytanie, czy my też chcemy naprawdę, do końca wszystko wiedzieć?

      Usuń
    2. Decyzja należy do Was i wiem, że wybierzecie dobrze. Myślę, że odrobina tajemnicy, nieprzewidywalnosci jest konieczna, by życie miało smak. Intymność to sfera, do której każdy ma prawo. A już zwłaszcza ci, co odeszli i zostawili sprawy tak jak sa. Trzeba to najzwyczajniej uszanować i nie grzebać gdzie nie wolno.

      Usuń
  7. Nie rozumiem po co włamywać się na czyjeś konto. Nie no, ludzie totalnie nie mają szacunku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, też mnie to zabolało że człowiek jakoś właśnie na szacunek liczy, wydaje się on oczywisty a jednak...nie jest.

      Usuń
  8. List podbił moje serce, chociaż wolałabym, żeby to się nigdy nie wydarzyło i nie byłby konieczny. Ale właśnie, mleko się rozlało. I nie wiń siebie, bo takich rzeczy nie sposób przewidzieć. Normalnemu człowiekowi przez myśl to nawet nie przejdzie. A nawet, jeśli zaglądałabyś tam co jakiś czas, to w międzyczasie ten ktoś też zdążyłby wejść...
    W każdym razie oby już nic podobnego się nie stało. Na to nie ma szans raczej, tak myślę :)

    Załóżmy program a la "Zdrady" - będą i śledztwa, i burdel :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasna sprawa, nikt nie chciał, żeby coś takiego się stało ale właśnie...czasu się nie cofnie, nie nauczymy się na swoich błędach w pewien sposób. Ja na swoich błędach wręcz,o. I niby tak, ale po prostu, po co ja tam miałam wchodzić?:D Zresztą wiesz, że to dla mnie mało komfortowe jakieś.
      No póki co nikt się nie logował:)

      No właśnie też o czymś takim pomyślałam:D Przedni biznes!^^

      Usuń
  9. Masz rację, nie wiem jak ktoś mógł coś takiego zrobić. Grzebać w "grobie", jak to nazwałaś, w prywatnych sprawach. Nigdy nie weszłam w smsy, ani w messenger mojego chłopaka. To chyba z szacunku, temu komuś tego szacunku zabrakło:|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to właśnie taki trochę symboliczny grób, zwłaszcza dla osób, które znały go wirtualnie. Widzisz, nawet chłopaka, a tu ktoś włamuje się na konto zmarłego. Paranoja.

      Usuń
    2. No właśnie, chciałam pokazać ten kontrast. Są jakieś granice. Jaką trzeba być świnią, niepojęte... założę się, że ta osoba jest związana z blogosferą i mam nadzieję, że po przeczytaniu Twojego posta i komentarzy (o ile miała odwagę) poczuła wyrzuty sumienia.

      Usuń
  10. Bardzo przykra sprawa. Choć w sumie, kiedy przejęłąś pieczę nad całym tym dobytkiem mogłaś pozmieniać hasła, żeby na pewno nie znał ich nikt oprócz Ciebie.
    Choć w sumie nie wiem czy to by coś zmieniło... Możliwe że nie.
    Nie wiem czy w ogóle jest to możliwe, ale fajnie by było jakby Włamywacz poniósł jakieś konsekwencje swoich czynów.
    Pozdrawiam,
    IrisAnimae
    (dawniej Lina)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, w ogóle mi do głowy nie przyszło, że ktokolwiek, naprawdę ktokolwiek będzie tam właził. I sprawy nie zmienię, teraz zrobiłam co mogłam i oby to wystarczyło.
      Właśnie też nie wiem ale...mam nadzieję, że ma chociaż wyrzuty sumienia. To często największe piekło.

      Usuń
  11. w głowię mi się to nie mieści... jak tak można? :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Przykre. Bardzo. Zwłaszcza dla Ciebie Frida. Ludzie czasem robią rzeczy haniebne i na to wpływu nie mamy. Zrobiłaś to, co trzeba i zachowałaś integralność dorobku Twojego Przyjaciela, więc nie rób sobie wyrzutów. Na draństwo wpływu nie masz. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się nie robić, już mi to trochę przeszło:) Chociaż żałuję, że nie pomyślałam o tym wcześniej ale...czy to naprawdę mój błąd? Chyba właśnie nie do końca. I dziękuję:)

      Usuń
  13. Nie sądzę by to był ktoś obcy, bo jednak nie tak łatwo złamać hasło i wbić się na czyjegoś bloga. Ktoś go musiał dobrze znać... Kurcze, zniknęło coś z tego bloga?

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziwna sprawa....po co ktoś miałby się włamywać na konto zmarłego?
    Czy zastanawiałyście się, jaki miałby w tym cel?

    OdpowiedzUsuń
  15. Ech, chyba ktoś bardzo ciężko przeżywa swoją żałobę... przynajmniej w to chcę wierzyć, bo reszta opcji sprawia, że czuję do tej osoby jeszcze silniejszą odrazę.

    OdpowiedzUsuń
  16. W życiu by mi nie przyszło do głowy włamywać się na czyjeś konto :/ a pytałaś jakiegoś informatyka, czy może namierzyć tego włamywacza?

    OdpowiedzUsuń
  17. Ludzie to świnie... Rozumiem, że ktoś może ciężko przeżywać żałobę, ale... to niech czyta w kółko swoje maile, nie cudze? W głowie mi się to nie mieści.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jezu... to jest kurwa po prostu chore, nie ogarniam tego w chuj. Jakbym dorwała to doskoczyłabym do gardła, dosłownie. Teraz mam wyrzuty sumienia też, bo ja widziałam, widziałam jakiś czas temu, bo ja wiem, z dwa tygodnie temu, że zmieniło sie... tło na jego blogu z czarnego na białe, ale ja byłam przekonana, że to kolejny błąd mojej przeglądarki i wieszającego się kompa, że coś się po prostu nie ładuje. Jak dobrze, że czuwałyście nad tym i ogarnęłyście to. Aż się poryczałam. Wiem, że mleko się rozlało, ale nie mieści mi się to kurwa w moim łbie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić, jak można tak zrobić, naprawdę.
    Też znam hasła na maile czy konta na FB kilku osób, ale jakoś nie czuję potrzeby, żeby tam wchodzić i czegoś szukać (znam nawet hasło na FB dziewczyny, z którą kiedyś byłam "prawie" przyjaciółką, dopóki nie zaczęłam od niej chcieć zwrotu pieniędzy, które jej pożyczyłam i płyt, a ona zwlekała z tym i ściemniała jakieś kilka miesięcy, po czym zerwała ze mną kontakt i zablokowała mnie na tym portalu, dojrzałe zachowanie :D). A już na pewno nie pomyślałabym, żeby regularnie wchodzić na czyjegoś od dawna nieaktywnego maila...

    OdpowiedzUsuń
  20. Miałam kiedyś włamanie na fb, smutne, że ludzie robią takie rzeczy. Nie mam szacunku do takich świń. Buziaki, trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie powinnaś obwiniać się za to, że nie upilnowałaś powierzonej Ci tajemnicy. Myślę, że to nie Twoja wina, czuwałaś wiernie i nikomu nie wyjawiłaś nic niepowołanego! Nie mogłaś przewidzieć ruchu włamywacza, bo też po co ktokolwiek miałby się włamywać?! W gruncie rzeczy tego nie rozumiem... A poza tym jak można bez pozwolenia czytać cudzą korespondencję lub przeglądać prywatne rzeczy? :o Jeżeli jednak chodzi o konstrukcję posta, uważam, że jest genialny! Taki list czyta się bardzo przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. :O :O :O !!!
    W ogóle nie powinnaś czuć się winna, bo nikomu z nas nie przyszłoby do głowy, że ktoś mógłby zrobić coś takiego! Jedno, to włamać się na konto żywej osoby (co już jest szczytem chamstwa i prostactwa), ale zmarłego?!?!?! To jak dla mnie jeszcze większy brak szacunku! Generalnie nie wiem co jest takiego fascynującego w czytaniu cudzej korespondencji, więc drogiego Włamywacza nigdy nie zrozumiem... Życzę mu jedynie, by nabrał tyle odwagi aby się przyznać do tego! No i mam nadzieję, że czytał Twój post i jest mu teraz cholernie wstyd za to, co zrobił!

    OdpowiedzUsuń
  23. nie wiem, co napisać, Frido.
    chyba po prostu tyle, byś się nie obwiniała. ludzie są różni. ale nie mamy wpływu na ich decyzje, zwłaszcza jeśli są dla nas tylko numerem w sieci.
    dbaj o siebie.

    OdpowiedzUsuń
  24. Przykra sprawa. Biedy Kordian... i wszyscy, których prywatność została naruszona. Ja znam hasła brata, on moje, ale jakoś nigdy się nie obawiałam, że przeczyta moje wiadomości, czy coś. Tak samo mnie nigdy nie przyszło do głowy, żeby jemu gdzieś grzebać, choć gdybym chciała, to nie byłoby problemu, gdyż jeśli ja chcę komuś ufać, to sama muszę być godna, zaufania, no nie?
    I tak jak reszta, też powiem, żebyś się nie obwiniała.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ale po co? Nie rozumiem...Nie ogarniam. Włamywanie się, wkradanie, przeszukiwanie...

    OdpowiedzUsuń
  26. obrzydliwe. to słowo przychodzi mi na myśl.
    nie byłam na blogu Królika od paru miesięcy. to jest zamknięty rozdział. nie spodziewałam się, że może się stać coś takiego. nie dziwię się, że Ty też tego bloga i konta nie odwiedzałaś, nie pomyślałabym, że może to robić ktoś inny. masakra. jak można tak nie szanować czyjejś prywatności, zwłaszcza po śmierci? dobrze, że włamywacz przegrał, bo to, co zrobił, jest poniżej wszelkiej krytyki.

    OdpowiedzUsuń
  27. Jestem w szoku, nie rozumiem dlaczego ktokolwiek miałby robić coś takiego. Dla mnie to niepojęte, nie ma słów na takie zachowanie.

    OdpowiedzUsuń