22.48.
To dzisiaj o tej właśnie godzinie
jedziemy w upragnione, tyle czasu planowane Bieszczady. Dzisiaj w
nocy rozpoczniemy swoją zieloną wędrówkę.
Z kilkoma dziewczynami, które znamy
latami, które w jakiś sposób kochamy. Z jedną, której nie
widzieliśmy jeszcze ani razu w życiu. Ale przede wszystkim z sobą,
co najważniejsze, bo tylko my tak bardzo potrafimy siebie zrozumieć.
Tylko jemu mogę opowiadać o roślinach mijanych na bezdrożach, a
on mi o glebach i skałach. Bo tylko jemu tak ufam i przy nim czuję
się bezpieczna.
Jedziemy w piękne słońce i zieleń,
znów będziemy odczuwać ducha, którego nie rozumie nikt, kto
zostaje w dolinach. Znów będą do nas szeptać morza traw i drzew,
nasze serca będą bić zgodnie z jelenimi i niedźwiedzimi
poukrywanymi w gęstwinie, znów usłyszymy głosy przepływające
przez nasze ciała i dusze, a sami szeptać będziemy „chroń nas
Boże przed śmiercią w dolinie”.
Bo umierać tylko tam, pośród burz i
szumu wiatru. Żyć tylko tam i dla tego miejsca. Tam rozumieć
świat, tam zgłębić się we własną dzikość. Choć na parę
dni...a może i na całe życie.
Bo jedziemy tam nie tylko po wędrówkę,
zmęczenie nóg przebyciem 30 kilometrów dziennie. My jedziemy tam
jeszcze spełniać marzenie, zobaczyć je na własne oczy. Sprawdzić,
gdzie nasz plan 10 letni może się sprawdzić. Dotknąć tej ziemi.
Zobaczyć, którą warto kupić by wieść proste, trudne ale
cholernie szczęśliwe życie.
Teraz jedziemy, by odpocząć, oderwać
się. Może od paru problemów. Może też, by przełamać złą
passę. Złamać złe wspomnienie pakowania i wyruszania na pociąg w
łzach, z zaciśniętymi zębami.
Wyjeżdżam więc dzisiaj, by spędzać
noce przy ognisku ze śmiechem, by zatopić się w zieleni
Bieszczad...
Nie mam chyba nic więcej do dodania.
Tym razem nie mam słów, tym razem mam podniecenie i emocje
rozrywające mi pierś, takie, których nie można opisać.
Do „przeczytania” po powrocie!
Anioły są wiecznie ulotne
Zwłaszcza te w Bieszczadach
Nas też czasami nosi
Po ich anielskich śladach
One nam przyzwalają i skrzydłem
wskazują drogę
I wtedy w nasz się zapala
Wieczny bieszczadzki ogień
Bieszczady są cudowne. Udanych włóczęg:)
OdpowiedzUsuńByłam wiele lat temu w Bieszczadach. Miłego wypoczynku :)
OdpowiedzUsuńAle zazdroszczę...To miłego pobytu ;)
OdpowiedzUsuńWspaniałego pobytu, wypocznij i miło spędzajcie czas:)
OdpowiedzUsuńhttps://sweetcruel.wordpress.com/
zazdroszczę Bieszczad. marzą mi się od paru lat. ale coś mi mówi, że w tym roku wreszcie to marzenie się spełni.
OdpowiedzUsuńno i "Bieszczadzkie Anioły" uwielbiam.
Wróciłam z Bieszczad wczoraj wieczorem :) Kilka słów więcej może powiem jak już napiszesz o waszych wędrówkach ^^
OdpowiedzUsuńMam to nieopisane szczęście, że pochodzę z podkarpacia i mam Bieszczady blisko. Najlepsze wakacje właśnie tam. Z rodzicami, z bratem, trochę później z przyjaciółmi, mam nadzieję, że kiedyś jeszcze będę miała okazję z chłopakiem. ;)
OdpowiedzUsuńA Ty tak cudownie to opisałaś, że chyba każdy kto nigdy nie był w Bieszczadach, po przeczytaniu tego posta, pakuje się i jedzie. :)
Miłej wyprawy! I oczekuję relacji. :)
Miłej wyprawy! Zazdroszczę bardzo, dawno nie byłam w górach i aż mi źle z tego powodu.
OdpowiedzUsuńMiłego łażenia po górach, Frido!
OdpowiedzUsuńJestem pewna, że pokochasz Bieszczady ;)
Wracaj, gdy wypoczniesz!
W Bieszczadach można się zakochać :)
OdpowiedzUsuńudanego wyjazdu :)
pięknie, życzę cudownego wypoczynku. i spełniania marzeń! :)
OdpowiedzUsuń